60 Rocznica Poznańskiego Czerwca

60 Rocznica Poznańskiego Czerwca

W czerwcu 1956 r. doszło w Poznaniu do niespotykanych w powojennej Polsce wypadków. Zarzewiem konfliktu z ówczesną władzą były postulaty robotników z zakładów Hipolita Cegielskiego, noszących imię Józefa Stalina, w sprawie obniżenia drastycznie podniesionych norm pracy, podniesienia płacy oraz zmniejszenia opodatkowania. Specjalnie powołana komisja robotnicza udała się na rozmowy do Warszawy celem przedstawienia swoich żądań w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego. Rozmowy jednak zakończyły się fiaskiem, a przybyła do Poznania komisja Centralnej Rady Związków Zawodowych, również całkowicie zignorowała postulaty robotników. Żaden z postulatów nie został spełniony, mimo składanych przez dyrekcję i władze zwierzchnie obietnic.

Sytuacja doprowadziła do przerwania pracy. 28 czerwca 1956 r. w godzinach rannych 80% załogi opuściło zakłady i w potężnej kolumnie udało się w stronę centrum miasta. Na znak solidarności z robotnikami z Cegielskiego do strajku przyłączyli się pracownicy Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego (ZNTK), Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (MPK) oraz wielu innych zakładów zlokalizowanych w Poznaniu. Pochód skierował się pod Komitet Wojewódzki partii i liczył około 100 tys. uczestników. Niesiono hasła „Chleba i Wolności” oraz flagi narodowe. I wówczas rozeszła się wśród uczestników manifestacji informacja, że w więzieniu przetrzymywani są uczestnicy delegacji, którzy byli na rozmowach w Warszawie. Spowodowało to, że duża część manifestantów udała się pod więzienie przy ul. Młyńskiej, a następnie zaatakowała więzienie, całkowicie je zdobywając. Wypuszczono z cel wszystkich osadzonych, rozpoczęto niszczenie wszelkich akt sądowych oraz odebrano funkcjonariuszom służby więziennej broń. Jednocześnie inna grupa manifestantów udała się na tereny MTP, gdzie odbywały się XXV Targi Poznańskie, a jeszcze inna grupa udała się na ul. Dąbrowskiego do siedziby obecnego ZUS-u, na którego dachu znajdowały się urządzenia zagłuszające zagraniczne stacje radiowe, całkowicie je demontując i niszcząc.

Pochód udał się następnie na ul. Kochanowskiego, pod gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa, który próbowano zdobyć, co się jednak nie udało. Budynek został przez demonstrantów oblężony. I tu padły pierwsze strzały. Demonstranci wycofali się, zaczęto wznosić barykady i w odpowiedzi na strzały z WUB, oblegający gmach użyli broni zdobytej w więzieniu oraz z niektórych komisariatów MO z okolic Poznania.
W wyniku informacji o strzelaninie w Poznaniu, w Warszawie podjęto decyzję o wysłaniu do Poznania wojska w celu stłumienia buntu. Po południu do Poznania przylecieli: premier Józef Cyrankiewicz, Edward Gierek i generał Stanisław Popławski, który objął dowództwo nad akcją. Do Poznania zostały wprowadzone wojska pancerne Śląskiego Okręgu Wojskowego, a żołnierzom biorącym udział w najeździe miasta tłumaczono, że rozruchy w Poznaniu wywołały siły proniemieckie. Cały Poznań został obsadzony wojskiem, a strzelanina trwała cały dzień, noc, aż do rana następnego dnia. To wówczas padły znamienne słowa wypowiedziane przez premiera Cyrankiewicza w przemówieniu radiowym do mieszkańców Poznania cyt.: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że tę rękę władza odrąbie…”

Bilans „wypadków poznańskich” był tragiczny. Oficjalnie zginęło 75 osób, a ok. 800 zostało rannych. Przez ówczesne władze, strajk został określony, jako rezultat prowokacji inspirowanej przez „agentów imperializmu” i „krajowe podziemie”, co powodowało, że wielu uczestników protestu miało potem duże problemy z zatrudnieniem, przesuwano ich na gorsze stanowiska oraz podlegali różnym szykanom. Wielu też uczestników, w wyniku procesów potwierdzających „chuligański charakter zajść”, otrzymało wieloletnie wyroki więzienia.
Rocznica „wypadków poznańskich” jest wyjątkową okazją złożenia hołdu wszystkim uczestnikom zrywu poznańskiego, którzy pierwsi w ludowej ojczyźnie mieli odwagę upomnieć się poszanowanie godności robotnika i szacunku dla każdego obywatela. Pochylmy również głowy nad mogiłami bohaterów Czerwca ’56…

tekst i foto Roman Szymański

Słowa kluczowe

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany