A może zimą nad morze?

A może zimą nad morze?

Wyjazdy nad morze kojarzą się nam z latem i zazwyczaj nie chcemy jechać nad Bałtyk w listopadzie, grudniu czy styczniu. To duży błąd, zwłaszcza jeśli cierpimy na niedobór jodu, np. w niedoczynności tarczycy, bo stężenie tego pierwiastka właśnie zimą jest najwyższe.

Mało osób lubi zimę, gdy dzień krótki, szybko zapada zmierzch, a oblodzone chodniki każą stąpać powoli i ostrożnie. Tramwaje i autobusy stoją wtedy w korkach, czas się dłuży i najchętniej w ogóle nie wychodzilibyśmy z domu, przesypiając zimę aż do początków wiosny.
Tymczasem – jak dowodzi nauka – chłody bardzo nam służą. Po pierwsze: zwiększają spalanie kalorii. Jeśli w ciągu dnia przebywamy w chłodniejszych pomieszczeniach, możemy spalić dużo więcej kalorii więcej niż spędzając czas w nagrzanym mieszkaniu. Tak samo zadziała chłodny prysznic oraz aktywny wypoczynek na powietrzu.

Zimno opóźnia starzenie
Zimno ogólnie wspomaga odchudzanie. Ale nie tylko – pomaga również opóźnić proces starzenia się dzięki fizjologicznemu odruchowi, jakim jest drżenie. Włókna mięśniowe kurczą się wówczas i produkują niezbędne zimą ciepło. A energia potrzebna do wprawienia mięśni w drżenie pochodzi ze spalania tkanki tłuszczowej.
Co istotne dla alergików, drzewa zimą pozbawione są uczulających pyłków. Warto o tej porze roku wystawiać na balkon pościel, koce, poduszki – w niskiej temperaturze (podobnie jak przy bardzo wysokiej) giną roztocza. Wbrew pozorom na dużym mrozie również bardzo dobrze schnie pościel, co prawda dłużej niż podczas ciepłych dni, ale za to będzie jak wykrochmalona.
Niska temperatura może być źródłem endorfin, czyli hormonów szczęścia. Warto więc korzystać z zimowych spacerów, nie tylko podczas słonecznych dni.
Planując zimowy wypoczynek, trzeba dokładnie przemyśleć wybór miejsca (góry, morze, niziny), gdyż w przypadku chorób przewlekłych klimat może poprawić nasz stan zdrowia, ale też przeciwnie – spowodować jego pogorszenie.

Dla kogo morze?
Na początku trochę o nadmorskim klimacie, który jest specyficzny: panuje tu duża wilgotność powietrza, częste zmiany ciśnienia atmosferycznego oraz temperatury i porywiste wiatry nie należą tu do rzadkości. O zimowym urlopie nad morzem powinny pomyśleć przede wszystkim osoby cierpiące na choroby układu oddechowego. Podczas spacerów plażą dzięki naturalnym morskim inhalacjom nawilżymy błony śluzowe nosa, gardła, oskrzeli i płuc oraz dotlenimy cały organizm. Również dla alergików i chorujących na astmę pobyt nad morzem będzie antidotum na ich dolegliwości. Jak już wspomnieliśmy, dobroczynny jod, którego najwięcej jest nad Bałtykiem w miesiącach jesienno-zimowych, pozwoli uzupełnić jego niedobór ludziom z niedoczynnością tarczycy.

Molo w miecie Sopot, Polska

Na odporność, stany zapalne
Wysokie ciśnienie panujące nad morzem będzie też zbawienne dla niskociśnieniowców, a bose spacery po piasku (owszem, można to robić również zimą) ulżą w chorobach żył.
Generalnie pobyty w nadmorskim klimacie wzmacniają odporność, przyspieszają przemianę materii, pomagają w leczeniu stanów zapalnych i oczyszczają organizm z toksyn.

Nie dla reumatyków i „sercowców”
Niekoniecznie jednak będą wskazane przy niektórych schorzeniach. I tak osoby chore na nadczynność tarczycy ze względu na jod powinny unikać morskiego powietrza, podobnie jak osoby z wysokim ciśnieniem i chorobami układu krążenia. Uważać muszą też reumatycy – podczas silnych wiatrów i zmiany temperatury powietrza na niższą mogą odczuć zaostrzenie dolegliwości.

Źródło: „Gazeta Senior” Wrocław listopad-grudzień 2015

Słowa kluczowe

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany