Adoptuj przyjaciela

Adoptuj przyjaciela

„Nieważne w jakim wieku jest osoba adoptująca zwierzaka. Nieważne o jakiej rasie zwierzęcia mowa. Istotne są tylko te różnice indywidualne.” – z Marcinem Wierzbą, wrocławskim zoopsychologiem, o adopcji zwierząt przez seniorów rozmawiała Ewelina Kodzis.

 

 

Ewelina Kodzis: Czy sądzi pan, że można być „za starym” na przygarnięcie zwierzaka? Bo to najczęstszy argument, jaki słyszy się od seniorów, którzy nie mają zwierząt.
Marcin Wierzba: Można być za starym na konkretne zwierzę. Jeśli senior planuje adopcję zwierzaka i nie chce czuć się „za stary”, musi dokonać sensownego wyboru. Jest wiele dorosłych i starszych zwierząt, które również potrzebują domu, a dla seniora mogą stanowić bardzo duże wsparcie w trudnych sytuacjach.

E.K.: Czyli seniorzy powinni adoptować starsze zwierzęta?
M.W.: Tak, powinni adoptować starsze zwierzęta.

E.K.: A co z ewentualnymi chorobami, problemami zdrowotnymi starszych zwierząt? Czy to nie będzie zbyt duży obowiązek dla seniora?M.W.: Przede wszystkim, jeżeli tu mówimy o adopcjach ze schroniska, senior powinien wybrać zwierzaka, który: po pierwsze – jest w dobrym stanie zdrowia, po drugie – pod kontrolą weterynaryjną, po trzecie – po oględzinach zoopsychologa. W każdej adopcji, nie tylko dokonywanej przez osoby starsze, chodzi o to, aby zwierzę było dopasowane do trybu życia i możliwości właściciela. Więc jeżeli chodzi np. o psy, które mają być przygarniane przez osoby starsze, to obowiązują tu dokładnie takie same zasady: zwierzak, który jest bardzo energetyczny i wymaga dużej ilości ruchu nie będzie dobrym kompanem dla seniora.

E.K.: Adoptować mieszańca ze schroniska, czy może zakupić zwierzę określonej rasy? Czy można przewidzieć, że zwierzę danej rasy będzie miało określony charakter, charakter, który sprawi, że będzie idealnym kompanem osoby starszej?
M.W.: To nie jest kwestia rasy, tylko kwestia indywidualnych cech poszczególnych osobników. To, co wiemy na temat ras, to wyniki badań statystycznych. Z tego wyłaniają się opinie o cechach danej rasy, ale takie stereotypy mają swoje plusy i minusy. W obrębie każdej rasy istnieją osobniki szczególne i tutaj mądra adopcja czy zakup zwierzęcia polega na tym, by dobrać takie zwierzę, takiego konkretnego osobnika, który będzie pasować do danej rodziny. Nieważne w jakim wieku jest osoba adoptująca zwierzaka. Nieważne o jakiej rasie zwierzęcia mowa. Istotne są tylko te różnice indywidualne. Przykładowo, pies rasy husky – ze statystyk wynika, że potrzebuje bardzo dużo ruchu, ale może się zdarzyć taki, który tego ruchu będzie potrzebował mniej. Może się zdarzyć buldog francuski, który – statystycznie ujmując – nie potrzebuje wiele ruchu, ale akurat ten konkretny osobnik będzie go potrzebował więcej. Więc tak naprawdę dopasowanie psa do właściciela, niezależnie od wieku, polega na tym, aby określić, jaki on ma poziom energii, poziom socjalizacji, terytorializmu, inteligencji. Musi być jak najlepiej dopasowany do właściciela. W każdym innym wypadku to się kończy źle. Tak dla ludzkiej, jak i zwierzęcej strony.

E.K.: Czy zwierzęciu może zaszkodzić nadmiar miłości ze strony opiekuna? Często zdarza się, że właściciele rozpuszczają swojego pupila… Czy można sobie na coś takiego pozwolić, czy jest to obciążone jakimś ryzykiem?
M.W.: Ryzyko istnieje zawsze i niezależnie od wieku. Problem w tym, że jeżeli osoba decyduje się na adopcje psa schroniskowego czy z jakiejś fundacji, tzw. domu tymczasowego, to często wpada w taką pułapkę psychologiczną, która polega na tym, że chce się za wszelką cenę zrekompensować zwierzakowi traumę schroniskową czy inną. To się może skończyć nie tyle groźnie, co na pewno niekorzystnie. Proszę sobie wyobrazić zwierzę, które przebywa w jakimś określonym miejscu, np. schronisku przez dłuższy czas i które nagle trafia do domu, gdzie staje się oczkiem w głowie wszystkich domowników. To zwierzę uczy się – uczy się przede wszystkim tego, że jest bardzo ważne. Tak ważne, że później absolutnie nie da się w łatwy sposób przekazać mu komunikatu, że… może jednak nie jest aż tak ważne, jak mu się wydaje. Każda przesada, w każda stronę – czy to brak dobrych relacji, czy też „nadmiar uczuć” – rzutuje na późniejsze zachowanie pupila.

E.K.: Stojąc przed wyborem zwierzęcia w schronisku na co przede wszystkim powinien zwracać uwagę senior?
M.W.: Oczywiście profilaktyka jest tańsza od leczenia, więc etap wyboru jest bardzo, bardzo istotny. Na co powinni zwracać uwagę? Przede wszystkim na to, czy zwierzę jest zdrowe i tutaj z pomocą mogą przyjść lekarze weterynarii, którzy takie zwierzę prowadzą. Nie wolno kierować się tylko i wyłącznie wyglądem zwierzaka, to najczęstszy błąd, który popełniają ludzie, niezależnie od wieku. Zazwyczaj te adopcje przebiegają według zasady: podoba mi się – biorę. Wygląd to sprawa drugorzędna, istotniejsza jest np. wielkość psa, bo to ma znaczenie, gdy chodzi o opanowanie go na spacerach. Na etapie, gdy zwierzak nie jest jeszcze przygotowany do pracy z nową osobą, będzie na pewno sprawiał jakieś trudności podczas spacerów na smyczy, będzie ciągnął. Wydanie seniorowi psiaka, który jest duży i silny nie jest dobrym pomysłem.

E.K.: Czy takie adopcje zwierząt mogą wywierać pozytywny wpływ na zdrowie?
M.W.: Zawsze wywierają pozytywny wpływ na zdrowie, o ile wybór jest mądry. Robiono i robi się wiele badań na ten temat. Wyniki są jednoznaczne. Pozytywna relacja ze zwierzakiem: kotem, psem, świnką morską, wszystko jedno jakim gatunkiem bardzo pozytywnie wpływa na zdrowie człowieka i również na dobrostan samego zwierzęcia. Tyle, że ludzie są różni i zwierzęta są różne. Tak naprawdę cały temat tej rozmowy toczy się wokół dobrania indywidualnych cech zwierzęcia do indywidualnych cech człowieka. Błędy w tym wyborze skutkują rozczarowaniami.

Przykładowo?
M.W.: Ostatnio zwrócono się do mnie z prośbą o pomoc w znalezieniu nowego domu dla niespełna rocznej suki border collie, która została sprzedana przez hodowcę osobie w wieku 75 lat. I tu już na samym wstępie mamy błąd. Border collie są psami, które uwielbiają ruch, które potrzebują pracy, które potrzebują wysiłku nie tylko fizycznego, ale i intelektualnego. Ten zwierzak wylądował u człowieka, który niewątpliwie bardzo lubię tę rasę, ale z racji swojego wieku nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb tego psa. Zwierzę wychodziło na kilka dziesięciominutowych spacerów dziennie i było to zdecydowanie za mało – psa roznosiła energia, zaczęły się problemy z zaganianiem samochodów, gęsi, owiec i wszystkiego co się rusza – łącznie z dziećmi na boisku. To jest przykład błędu hodowcy i błędu wynikającego z niedopasowania, o którym mówiliśmy.

E.K.: Żeby zdecydować, czy zwierzę do nas pasuje, trzeba choć trochę znać jego charakter. Czy w przypadku zwierząt schroniskowych to w ogóle możliwe?
M.W.: Bardzo często jest tak, że personel schroniska ocenia zachowanie zwierzęcia i jego charakter na podstawie tego, jak ono się zachowuje w momencie umieszczenia go w schronisku, w ciągu kilku pierwszych dni. I z moich doświadczeń wynika, że takiemu zwierzakowi jest przyklejana etykietka, która niekoniecznie jest zgodna z prawdą. W schroniskach jest dużo zwierząt, na indywidualne podejście do każdego pozwolić sobie mogą raczej wolontariusze i specjaliści, którzy ze schroniskami współpracują, niż sam personel, który biega od jednego do drugiego boksu. Dlatego informacje, które dostaje się od personelu schroniska, niekoniecznie pokrywają się ze stanem faktycznym. Lepszą możliwość ocenienia zachowania zwierzęcia ma możliwość ktoś z zewnątrz, kto spojrzy na nie obiektywnym okiem. Specjalista ma do dyspozycji testy behawioralne, które sprawdzają zachowanie psa w różnych sytuacjach oraz określają jego szanse na mądrą adopcję.

E.K.: Podsumowując: przed adopcją należy porozmawiać z wolontariuszami i personelem, który opiekuje się zwierzętami w danym schronisku oraz skonsultować się z zoopsychologiem lub behawiorystą zwierzęcym. Czy do pana można zgłosić się na takie konsultacje?M.W.: Jak najbardziej. Jeżeli ktoś z seniorów będzie potrzebował pomocy w wyborze zwierzaka schroniskowego, wówczas umawiamy się na konkretny dzień i razem jedziemy do schroniska, by wybrać psa czy kota – wybieramy tak, by zarówno zwierzę, jak i jego nowy opiekun dobrze się razem czuli. I dopiero wtedy następują formalności adopcyjne.

E.K.: A co z osobami, które do tej pory nie miały w domu zwierząt i decyzję o adopcji podejmują już jako seniorzy? Czy takie powinny w jakiś sposób przygotowywać się do nowej roli, np. odwiedzać schroniska, oswajać się ze zwierzęciem?
M.W.: Oczywiście, że tak. W przypadku, kiedy jest się seniorem, decyzja o adopcji nie jest łatwa, zawsze pozostaje ten lęk o to, co się może później w życiu wydarzyć. Zawsze pozostaje znak zapytania, co będzie jeśli zwierzę zachoruje i mnie nie będzie stać na leczenie, albo co będzie, kiedy ja odejdę, a mój pupil zostanie sam? Bardzo dobrym rozwiązaniem jest pełnienie wolontariatu w schronisku lub tworzenie domu tymczasowego dla zwierząt oczekujących na adopcję. Jednak tutaj trzeba posiadać określoną wiedzę i umiejętności, bo i schroniska i domy tymczasowe mają za zadanie ułatwić zwierzęciu znalezienie właściciela i nowego domu, już na stałe. Bez wiedzy na temat jak opiekować się takim zwierzakiem ten pomysł nie jest w stanie wypalić. Natomiast niewątpliwie każdy pozytywny kontakt ze zwierzęciem, niezależnie w jakim człowiek jest wieku, wpływa prozdrowotnie na człowieka i na zwierzę.

E.K.: Co jeszcze mogłoby ułatwić podjęcie decyzji o adopcji?
M.W.: Fundacja Wzajemnej Pomocy Ludzi i Zwierząt „Audiatur” od wielu lat pracuje nad tym, żeby aktywizować seniorów w kwestii wolontariatu i adopcji zwierząt. Seniorzy mogą liczyć na naszą pomoc i gdy chodzi o wybór zwierzaka, i gdy chodzi o jakiekolwiek działania doradcze. Chcielibyśmy jeszcze wspomagać ich w wydatkach na leczenie starszych zwierząt. Mamy taki pomysł, by dla seniorów, którzy zdecydują się przygarnąć starszego zwierzaka, uruchomić specjalny fundusz, którzy by częściowo przynajmniej pokrywał wydatki związane z chorobą zwierzęcia, bo to właśnie finanse są najczęstszą blokadą. Ludzie myślą: „Przygarnę dziewięcioletniego psa na parę lat… i z czego opłacę wydatki na weterynarza?”. Mamy wstępną zgodę z Urzędu Miasta i od prezydenta Dutkiewicza na to, aby taki fundusz uruchomić.

Marcin Wierzba – biolog środowiskowy, instruktor szkolenia psów metodą naturalną, zoopsycholog, wykładowca w Europejskim Studium Psychologii Zwierząt i Wiedzy Praktycznej w Międzyborowie oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu. Zajmuje się szkoleniem psów (indywidualnie i grupowo), terapią zachowań psów i kotów, pomaga w wyborze zwierząt przy adopcji lub zakupie.

Więcej informacji:
numer telefonu: 601 577 754
strona internetowa: www.marcinwierzba.pl

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Wrocław październik-listopad 2013

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany