Andrzej Precigs: Nie trzeba zmieniać stylu życia

Andrzej Precigs: Nie trzeba zmieniać stylu życia

Monika Mularska-Kucharek: Co Pan robi, żeby przełamywać stereotyp osoby starszej?
Andrzej Precigs: Przez długie lata opiekowałem się Domem Artysty Weterana w Skolimowie, bywam także co jakiś czas gościem uniwersytetów trzeciego wieku i wielokrotnie jestem postrzegany jako osoba przed emeryturą. Dopóki człowiek zagoniony w swojej pracy i póki stan zdrowia na to pozwala, to nie trzeba zmieniać trybu życia. Łagodzę jedynie aspekty dotyczące możliwości czysto fizycznych, ale to jest normalne.
M.M.-K. A jakie ma Pan doświadczenia ze współpracy z osobami starszymi?
A.P. Jak przyglądam się pomysłom i ich realizacjom przez osoby, które są dużo starsze ode mnie, to po prostu nie dowierzam, że można tak postrzegać świat.
M.M.-K. Rozumiem, że jest Pan zaskakiwany pozytywnie?
AP: Tak, oczywiście. Uważam, że to wspaniale, jak ktoś ma jakieś ciekawe podejście do życia, do świata i cieszę się, że mogę to obserwować. Warto podkreślić, że niekoniecznie muszą to być ekstremalne wyczyny, jak wyprawa na biegun czy wejście na Rysy, ale aktywne korzystanie z wolnego czasu, np. udział w spotkaniach, nawiązywanie lub podtrzymywanie kontaktów towarzyskich, przeczytanie ciekawej książki, pójście do teatru czy kina. Żyjemy w kraju, który nie potrafi poradzić sobie z ludźmi w starszym wieku. Te osoby są postrzegane jako mniej przydatne dla rodziny czy ogólnie dla społeczeństwa. Natomiast jak się popatrzy na czyjś indywidualny los, to widać, do jakiego stopnia są to ważne lata w naszym życiu, jak wiele można jeszcze zrobić, osiągnąć, a wręcz stać się wzorem dla młodszych.
M.M.-K. Starość ma też wiele pozytywnych aspektów, z których nie zdajemy sobie często sprawy.
AP: Naturalnie, nagle znajduje się energię i chęci, żeby dokonywać rzeczy, których się nie robiło wcześniej, bo nie było na to czasu i możliwości. Obecnie nie w każdej rodzinie jednak można znaleźć zrozumienie dla potrzeb seniorów. Dobrze pamiętam, że kiedyś dziadek, babcia czy osoby starsze cieszyli się wielkim autorytetem. Liczono się z ich zdaniem.
M.M.-K. Tak było przez długie lata, dzisiaj niestety wygląda to zupełnie inaczej. Szkoda.
AP: Nie przed każdym z nas taka perspektywa, zwłaszcza przed osobami, które dzięki swojej twórczej pracy mogą się dzielić z innymi. Czy profesor, lekarz, artysta, będący w późniejszym wieku nie jest autorytetem? Ma większą wiedzę niż młodsi koledzy czy koleżanki. Myślę zatem, że to jest aspekt czysto psychologiczny i społeczny, że młodsi postrzegają starsze osoby jako tych, którzy są na marginesie życia, a przecież tak nie powinno być.
M.M.-K. Pozytywne jest jednak to, że coraz częściej podejmuje się inicjatywy na rzecz zmiany wizerunku osoby starszej. Poprzez różne projekty kierowane do osób starszych, zachęca się je do aktywności, korzystania z życia. Tym bardziej że są pewne tematy tabu w przypadku osób starszych, na przykład miłość, przyjaźń, seks, nawiązywanie relacji itp., czyli tzw. srebrne tabu. Ważnym celem tych działań jest uświadamianie seniorom, że mają prawo do korzystania z uroków życia.

Książka „Srebrne tabu. Przyjaźń, miłość i seks w wieku dojrzałym”

Książka „Srebrne tabu. Przyjaźń, miłość i seks w wieku dojrzałym”

A.P. Tyle ma się praw i tyle się skorzysta, ile się samemu, że tak powiem „wyrąbie”, jak ten górnik na przodku. Na pewno to, że kogoś się pozna i po wielu latach samotnego życia czy wdowieństwa wyjdzie się za mąż lub ożeni, jest nie do przewidzenia. Nie wiadomo, czy się na kogoś takiego natrafi. To nie jest po prostu zamiana jednej osoby na drugą. Tutaj musi się urodzić jakieś prawdziwe uczucie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak się stało i myślę, że to może być najwspanialszym przeżyciem, bo to daje siłę do dalszego życia.
M.M.-K. Czyli jest przestrzeń także na późną miłość?
A.P. Tak myślę, chociaż tu nie ma miejsca na żadne uogólnienia. To są sprawy bardzo delikatne i intymne. Z tym trzeba sobie poradzić samemu. To droga na pewno nie dla wszystkich. Nie w każdych okolicznościach może się coś takiego przytrafić, ale to absolutnie nie znaczy, że taka sytuacja jest rzeczą naganną albo wstydliwą, albo czymś, przed czym trzeba się bronić. Wydaje mi się, że byłaby to wielka szkoda, ale nie czuję się na siłach, żeby cokolwiek komuś narzucać, wyznaczać jakieś ramy, w których się musi zmieścić. Czasem myślimy, że życie nic już ciekawego nie przyniesie i nagle coś miłego niespodziewanie się zdarza.
M.M.-K. Rozmawiając ze starszymi osobami, często słyszę, że im już nie wypada spotykać się z kimś, nie wypada się umawiać na randki itp. Dlatego też zgadzam się z tym, co Pan mówi. To od nas zależy, jak będzie wyglądało to nasze życie, i warto uświadamiać to także osobom starszym. Bez względu na wiek mamy prawo do zawierania znajomości, bycia kochanym itp.
A.P. Bo to są ciągle te same potrzeby. Wszystko zależy od tego, jak tym życiem manewrujemy. Jest tyle rzeczy, których nie wypada robić ludziom młodym, a jednak to robią, wywołując wśród starszego pokolenia lekką zgrozę. Myślę, że to jest bardziej kłopotliwe niż to, co przytrafia się osobom starszym. Często to jest piękne, prawdziwe. To nie sprawa wieku, tylko tego, jak my sami na to patrzymy. Im bardziej jest to osobiste i prawdziwe, tkliwe i delikatne, to zawsze jest wspaniałą rzeczą, która może się w życiu przytrafić i tutaj wiek nie może absolutnie być czymś, co by przekreślało takie możliwości.
M.M.-K. Moim zdaniem ludzie często zapominają, że ta relacja z drugim człowiekiem może mieć zupełnie inny charakter niż w młodości. Jednakże bez względu na wiek potrzebujemy do szczęścia innych ludzi.
A.P. No naturalnie, bo przecież sami sobie nie stworzymy świata, w którym będziemy narcystycznie z siebie zadowoleni. Potrzebujemy innych ludzi, którzy okażą nam uczucia, a dzięki temu będziemy mieć poczucie, że my również staliśmy się dla kogoś bliscy. I co więcej, że temu komuś jesteśmy tak potrzebni, jak i on nam. Natomiast zbywanie i bagatelizowanie czegoś, co jest w wieku późniejszym i sprowadzanie przyjaźni i bliskości tylko do seksu jest trudne do akceptacji. To jest rzecz naturalna. Istnieje pewien margines spraw krytycznych, których dla dobra ochrony siebie i rodziny nie powinno się wynosić na szersze forum, ale z pewnością w wielu aspektach, sam wiek nie ma żadnego znaczenia. Bo jeżeli kochają się ludzie młodzi, to wszyscy się cieszą, że nagle się odnaleźli. Miłość nie ma związku z jakimś przedziałem wiekowym, bo jeżeli się dzieje w wieku późniejszym, to nie tylko jest rzeczą naturalną, z jednej strony trudniejszą, a z drugiej bogatszą, bo wchodzi się w to z jakimś zasobem przeżyć.
M.M.-K. Z tego wynika, że miłości potrzebujemy w każdym wieku!
A.P. Zawsze potrzebujemy jakiegoś rodzaju akceptacji, którą w miłości najpełniej się odnajduje. Nie ma chyba osoby, która by się przed tym chciała bronić. Myślę, że to jest taka siła biologiczna, ale i poczucie, że my również komuś chcemy coś dać. Często sami bardziej negatywnie siebie postrzegamy niż jesteśmy postrzegani przez osoby, z którymi mamy do czynienia. Wiem, że gdyby nie moja rodzina, to ja nie byłbym w miejscu, w którym teraz jestem. Gdyby życie inaczej się potoczyło, gdyby nie było osób, z którymi jestem cały ten czas, bo to dzięki nim i ja też jakoś istnieję.
M.M.-K. Pewnie tak jest. Dajemy coś od siebie, ale i bierzemy od innych. Panie Andrzeju, a co jest dla Pana tzw. kluczem do szczęśliwej starości?
A.P. Myślę, że każdy ma ten klucz we własnych rękach i to zależy trochę od jego charakteru, od jego odwagi, od jego potrzeby, bo często zbyt łatwo jest komuś doradzać. Czasem mówimy, że gdyby ten ktoś z naszego klucza skorzystał, to byłoby świetnie. Natomiast trzeba umieć ten klucz, który ma się we własnych rękach, jakoś wykorzystać i otworzyć jeszcze takie drzwi tym kluczem, których nikt inny za nas nie otworzy. A to jacy jesteśmy, to już tylko od nas zależy. Nasi bliscy mogą mieć duży wpływ na nas, niekiedy wspaniały, a czasem druzgocący. Bywa i przecież tak, że życie jest pełne kontaktów z ludźmi, którzy nas łamią w tzw. poczuciu miłości, dobrych chęci, po prostu niszczą. Swoją drogą, nikomu nie życzę, żeby musiał być zdany na osoby trzecie, bo z pewnością jeśli w sobie znajdzie chociaż odrobinę siły i chęci, to będzie miał lepsze życie, a przynajmniej będzie żył w zgodzie z sobą. Ale na to się pracuje dość długo. Z pewnością wychowanie ma wpływ na to, jak funkcjonujemy w życiu dorosłym. I choć starość jest czymś nieuniknionym, to jednocześnie ten wiek może być zupełnie inny i absolutnie tak ciekawy, ważny i wspaniały, jak każdy inny wiek.

Całą rozmowę można przeczytać w książce „Srebrne tabu. Przyjaźń, miłość i seks w wieku dojrzałym” M. Kamieńskiej i M. Mularskiej-Kucharek (Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2018). Książka zawiera wywiady m.in. z Teresą Lipowską, Krystyną Sienkiewicz, Krystyną Mazurówną, Zofią Suską, oraz porady eksperckie na temat poprawy jakości życia osób starszych. O tym, jak spełniać swoje marzenia i dbać o codzienną aktywność opowiadają postacie kojarzone z telewizji, a także zwykli ludzie, którzy dzielą się swoimi pasjami podróżniczymi, literackimi i teatralnymi.

Książka „Srebrne tabu. Przyjaźń, miłość i seks w wieku dojrzałym”

Książka „Srebrne tabu. Przyjaźń, miłość i seks w wieku dojrzałym”


Materiał sponsorowany

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )