Bezpieczny senior – jakie sztuczki stosują oszuści?

Bezpieczny senior – jakie sztuczki stosują oszuści?

W naszym nowym cyklu Bezpieczny senior będziemy informować Czytelników, jak nie dać się nabrać na różnego rodzaju pułapki i oszustwa. Dziś dowiecie się, jakie sztuczki stosują oszuści.

Seniorzy padają ofiarami różnego rodzaju oszustw, nie tylko metodą „na wnuczka”. Trudno w to uwierzyć, ale oddają pieniądze nieznajomym ludziom. Oszuści udają policjantów, funkcjonariuszy CBŚ, pracowników poczty czy ZUS. W tym artykule z cyklu Bezpieczny senior razem z podkom. Eweliną Rosa z Wydziału Prewencji i Patrolowy Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu przygotowaliśmy dla Państwa autentyczne historie. Pokazują one zarówno dobre przykłady zadbania o własne bezpieczeństwo (warto zapamiętać takie zachowania), jak i – niestety – smutne przykłady (ku przestrodze).

Nie dali się zmanipulować

87-letni Jan J. z Wrocławia będąc w swoim mieszkaniu odebrał telefon od nieznanego mężczyzny, który przedstawił się jako policjant Marek Zając i polecił seniorowi, żeby udał się do banku i wyciągnął pieniądze. Pan Jan zorientował się, że dzwoni oszust i przerwał połączenie.

Podobna sytuacja spotkała panią Wiesławę T. Na jej stacjonarny telefon zadzwonił mężczyzna podający się za funkcjonariusza policji o nazwisku Zając. Zapytał, czy 63-latka posiada pieniądze w kwocie 30 tys. zł na koncie w konkretnym banku. Zaznaczył, że nie chce od niej tej kwoty i tylko informuje, że pieniądze emerytki są zagrożone kradzieżą przez przestępców, których rzekomy policjant właśnie namierza. Słuchawkę przejęła synowa pani Wiesławy, która w trakcie rozmowy poinformowała, że sama zadzwoni na policję, by potwierdzić taką sytuację, po czym rozłączyła się.

Pieniądze na wykup siostry

Do 67-letniej Teresy K. zadzwoniła kobieta podająca się za jej siostrę Marysię. Kiedy pani Teresa nie rozpoznała głosu siostry, ta odpowiedziała, że jest zdenerwowana i oddała słuchawkę mężczyźnie podającemu się za funkcjonariusza policji Krzysztofa Majewskiego. Mężczyzna ten poinformował emerytkę, iż jej siostra Marysia uczestniczyła w wypadku komunikacyjnym i grozi jej artykuł 148 par. 1 Kodeksu karnego, za który może pójść do więzienia na 15 lat. Pani Teresa uwierzyła we wszystko i na pytanie mężczyzny, ile ma pieniędzy, odpowiedziała, że 5 tys. zł. Oszust powiedział, iż musi to być kwota 7,5 tys. zł. Kobieta niezwłocznie udała się do banku, gdzie pobrała ze swojego konta 4,5 tys. zł. W trakcie podpisywania dokumentów o kredyt napisała na kartce, że pieniądze są potrzebne na wykup siostry. Pracownica banku wezwała policję. Kiedy emerytka wyszła z banku z pieniędzmi, odebrała telefon z numeru zastrzeżonego. Męski głos zapytał o pobraną kwotę pieniędzy, o ubiór emerytki i kazał jej udać się pieszo pod kościół. Po chwili odebrała kolejny telefon, w którym została poinformowana, że ma przybyć pod kościół znajdujący się nieopodal jej domu. Następnie telefonujący zmienił decyzję, polecając, aby kobieta udała się jednak pod kościół przy ulicy X i zostawiła w nim pieniądze. W międzyczasie do emerytki zadzwoniła siostra, która zaprzeczyła całej historii. Dzięki reakcji banku i policji kobieta nie poniosła strat.

Straciła 90 tys. zł

Na numer stacjonarny 73-letniej Krystyny L. zadzwoniła kobieta podająca się za policjantkę CBŚ porucznik Annę Mazur, informując, że pieniądze emerytki znajdujące się w banku są zagrożone. Następnie zadzwoniła kolejna kobieta podająca się za policjantkę, potwierdzając to wydarzenie. Za chwilę zatelefonował mężczyzna, który polecił wypłacić z banku 20 tys. zł., co pokrzywdzona zrobiła. Po opuszczeniu banku, na skrzyżowaniu ulic podszedł do niej mężczyzna podający się za policjanta, któremu przekazała pieniądze. Następnie kobieta udała się do kolejnej placówki banku, z którego wypłaciła 40 tys. zł., przekazując je temu samemu mężczyźnie w innej części miasta. Później weszła do placówki innego banku, skąd wypłaciła 30 tys. zł. i przekazała także wspomnianemu mężczyźnie, również w innej części miasta. Suma strat wyniosła 90 tys. zł.

Na notariusza

Do 93-letniego Władysława T. z Wrocławia zadzwonił mężczyzna podający się za jego syna i powiedział, że potrzebuje 35 tys. zł na notariusza. W związku z tym, że nie może sam przyjechać po pieniądze, zgłosi się koleżanka Agata Kozioł. Do domu emeryta przyjechała kobieta w wieku 20-30 lat, o szczupłej budowie ciała, ubrana na czarno, która zabrała pieniądze i wyszła z mieszkania.

 

Gazeta Senior serdecznie dziękuje Pani podkom. Ewelinie Rosa z Wydziału Prewencji i Patrolowy Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu za współpracę w przygotowaniu cyklu Bezpieczny senior.

fot. Fotolia

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )