Białoruś oczami seniora – fotorelacja z festiwalu

Białoruś oczami seniora – fotorelacja z festiwalu

Jak bawili się seniorzy z Białorusi, Łotwy, Rosji i Ukrainy oraz redaktor Andrzej Wasilewski? Białoruś oczami seniora, czyli druga część fotorelacji z Międzynarodowego Festiwalu „Energia Dojrzałości”.

Pierwsza część relacji Białoruś oczami seniora dostępna jest TUTAJ.

Pierwszy UTW na Łotwie

Nikołaj z małego miasteczka na Ukrainie jest członkiem Związku Emerytów. W Związku jest pomieszczenie świetlicowe czynne cały dzień. Chodzi się tam pogawędzić ze znajomymi, wypić kawę czy herbatę, przekąsić drugie śniadanie z bufetu, pograć w bilard czy ping-ponga, szachy, chińczyka czy inne gry, pośpiewać, umówić się na wycieczkę rowerową albo pograć w karty – wobec czego w klubie zdecydowanie przeważają mężczyźni. Obecnie Związek prowadzi z Urzędem Miasta negocjacje w sprawie zakupu do świetlicy drobnego sprzętu do ćwiczeń siłowych. W podobnym miasteczku, gdzie mężczyźni zawładnęli świetlicą Związku Emerytów, Swietłana, poproszona przez kierowniczkę Wydziału Kultury, żeby jakoś zorganizowała kobiety emerytki, założyła Klub Podróżniczek. Wprawdzie nie podróżują zbyt wiele, ale różnymi fantazyjnymi pomysłami urozmaicają życie klubowe. Ukraińcy starają się czerpać ze znanych osobiście rozwiązań niemieckich.

– Na Łotwie – mówi Tatiana doskonałą polszczyzną – nie są znane takie formy jak Uniwersytety Trzeciego Wieku czy kluby seniora. Państwo się nie zajmuje tą populacją jako odrębną grupą społeczną ani organizatorsko, ani finansowo. Te łotewskie grupy, które tu tańczą bolero Ravela czy inne wysublimowane tańce, to seniorskie grupy skupione wokół Domów Kultury.

Tatiana założyła w 25-tysięcznym miasteczku pierwszy w tym kraju Uniwersytet Trzeciego Wieku. Na pierwsze spotkanie przyszły dwie osoby. Nie zraziła się. Po kilku latach powstał drugi w sąsiednim miasteczku. Zapału społecznikowskiego dodała jej młodzież. Chciała zawieźć emerytów, członków swojego UTW, do pobliskiego miasta wojewódzkiego do teatru. Nie było jednak komunikacji późnym wieczorem, aby po spektaklu wrócić. Tatiana bez większych nadziei ogłosiła w lokalnych mediach apel, aby może pomogli właściciele samochodów. Zaskoczeniem było zgłoszenie się kilkunastu młodzieńców z samochodami. Właśnie – młodych chłopców, a nie ich tatusiów.

Trudni Polacy

– Polacy w kontaktach są bardzo trudni, bardzo sztywni, nie tańczą, nie śpiewają, nie weselą się, w nic się nie bawią. Byliśmy z trzydziestoosobową grupą w Białymstoku, Poznaniu i Wrocławiu w intencji nawiązania kontaktów. Były to spotkania wcześniej uzgodnione. Wszędzie Polacy sadzali nas za stołem, podawali kawę i ciasteczka, po czym polskie kierownictwo wygłaszało kilka pięknych, kurtuazyjnych przemówień, z których nic nie wynikało i – koniec spotkania. A jak pojechaliśmy do Chorwatów, Włochów czy Norwegów to mieliśmy ożywione spotkania z ludźmi takimi jak my, a nie ze zdystansowanymi prezesami. Chorwaci zaraz zaczęli nas uczyć tańczyć, a Norwegowie zabrali w góry uczyć chodzenia z kijkami, które zresztą przynieśli nam w śmiesznie niskich cenach. Łotysze, jak pan widział, ledwie skończyło się krótkie oficjalne powitanie, spontanicznie łapali wszystkich obecnych za ręce do tańca w kręgu. Myśli pan, że w Polsce taki numer mógłby się wydarzyć? Ja nie sadzę – mówi do mnie jedna z pań.

Nie zaprzeczyłem. Z powodu zebraniowego stylu zmieniłem kilka klubów w poszukiwaniu urozmaiconych spotkań, a jako dziennikarz tegoż pisma bywam w wielu innych. Rzeczywiście, przeciętne spotkanie Klubu Seniora to dwugodzinne zebranie raz w tygodniu (na tyle na ogół dysponowana jest sala), na którym liderka (najczęściej jest to kobieta) przez godzinę rozwlekle i z dygresjami mówi o „sprawach organizacyjnych”, następnie przez drugą godzinę trwają przekrzykujące się rozmowy obecnych, uporczywie siedzących na raz zajętych miejscach i koniec do następnego tygodnia. Nie ma aktywności „świetlicowo-rozrywkowo-towarzyskiej”. Spółdzielnie mieszkaniowe kiedyś utrzymywały świetlice osiedlowe, w których toczyło się życie w godzinach popołudniowych, funkcjonowały świetlice zakładowe, zakładowe domy kultury itp. Ludzie spotykali się, spędzali czas na grach i zabawach, śpiewali i robili „potańcówki”, jeździli na grzyby, każdy autobus wycieczkowy był rozśpiewany, ludzie weselili się, żartowali, uśmiechali. Gdzie to się podziało?

Blok warsztatowy wzbudzał na festiwalu duże zainteresowanie. Największe – pieczenie pierników. Na drugim miejscu wspomniane lekcje gracji prowadzone przez modelki. Wielkim zainteresowaniem cieszył się także „apteczny ogród”. Nie zajmowano się tu jednak czym co leczyć. Zielarka, przedstawicielka firmy zielarskiej nazrywała w okolicy wiele roślin widywanych na co dzień bez zwracania na nie uwagi i opowiadała o ich właściwościach farmaceutycznych, ale przede wszystkim o ludowych legendach i opowiastkach z tymi roślinami związanych. Było to arcyciekawe.

W bloku „Emeryt szuka pracy” zaprezentowała się sieć aptek poszukująca emerytów do zatrudnienia na etatach częściowych przy pracach pomocniczych oraz młoda osoba instruująca, jak emeryt bez jakichś specjalnych kwalifikacji może zarabiać w Internecie i to wcale nie chodziło o sklepy internetowe, przekręty czy też nieuczciwości, lecz różnorakie, legalne i uczciwe operacje w świecie reklam oraz dziesiątki innych pomysłów, które by same do głowy nie przyszły. Dziewczyna konkretnymi przykładami wykazała, że świat wirtualny to także świat kierujący się ustalonymi regułami, tętniący życiem, w którym obok portali społecznościowych istnieją obszary gospodarcze, ogólnie mówiąc i nie jest on skomplikowany, jeśli nauczymy się go rozumieć. A przecież emeryci dużo czasu spędzają przed monitorem.

Międzynarodowe spotkania seniorów

Trzy dni festiwalu były bardzo aktywne. Wiele działo się równolegle. Nie wszędzie dało się uczestniczyć, wszystko zobaczyć, wszystkiego wysłuchać. Generalnie jednak takie międzynarodowe spotkanie ludzi dynamicznych o wysokiej średniej wieku jest przeżyciem aktywizującym, optymistycznym i inspirującym.
– Pan Andrzej, Białorusini robią następny festiwal w kolejnym wrześniu, a my w Petersburgu zrobimy w maju. Czy wasza gazeta może jakoś zachęcić Polaków do międzynarodowych spotkań seniorów? Niech ktoś przyjedzie, tak osoby pojedyncze które mogą coś zaprezentować, jak i zespoły. Dla chętnych przyślemy zaproszenia, pomożemy w procesie wizowym, może uda się z wizami bezpłatnymi na przedsięwzięcie kulturalne… Wszystko przed nami. Praszczajtie, do swidanija! – mówi Marina Butinowa przy pożegnaniu.
– Do zobaczenia – odpowiadam w imieniu Polaków.Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)

Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)

Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)

Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)Białoruś oczami seniora (fot. Andrzej Wasilewski)

Tekst i zdjęcia: Andrzej Wasilewski

CATEGORIES
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus (0 )