Czar gwiaździstego nieba

Co można robić na emeryturze? Oglądać telewizję, czytać książki, uczestniczyć w zajęciach dla seniorów. Albo skonstruować Rodzinne Obserwatorium Nieba. Poznajcie je. Poznajcie jego twórcę.

dav

Bogdan Dąbrowski ma 76 lat i od 2004 roku jest inwalidą po udarze mózgu, z prawostronnym niedowładem, ręki – całkowitym, nogi – częściowym. Od lat mieszka sam, bo w 2005 roku zmarła jego żona. By nie zwariować, musiał znaleźć sobie zajęcie. Z racji posiadanych ograniczeń nie było to takie proste. Zanurkował w astronomię, którą już wcześniej się interesował.
A wszystko zaczęło się w końcówce lat pięćdziesiątych XX w., gdy wracał nocą z wiejskiej zabawy tanecznej. – W nieskalanej ciemności, przy przejrzystym powietrzu, z jego pełnym widokiem, bez zasłaniających przeszkód terenowych. Z gwiazdami tuż nad głową. Bez mała, na wyciągnięcie ręki. Do dziś mam to przed oczami. Przekonałem się też, na resztę życia, że miłe towarzystwo w podziwianiu nieba potęguje przeżywane doznania.
To był jego pierwszy, tak intensywnie przeżyty widok i czar gwiaździstego nieba.

„Wybrałem brydż, a ona innego”
Ale wróćmy do wcześniejszych czasów. Rok 1945 to powrót ojca z obozu koncentracyjnego i śmiertelna choroba mamy. Bogdan rozpoczyna studia na Politechnice Warszawskiej. Uczy się gry w brydża. W połowie lat sześćdziesiątych do intensywnej gry w brydża sportowego dokłada organizację i sędziowanie turniejów brydżowych. Jak wspomina: – Pod koniec studiów nastąpił dzień, gdy wybrałem grę w brydża, a dziewczyna, w której się podkochiwałem, wybrała innego. Do dziś nie mam pewności, czy nie popełniłem życiowego błędu. Mimo, że potem, często miałem w ręku cztery damy. Ale przy nich bywały króle i walety. Chociaż z drugiej strony brydż dotrzymał mi towarzystwa do dzisiaj. A czy dziewczyna by dotrzymała?

Pan i pies obserwują niebo
Po studiach rozpoczął pracę w Gazowni Warszawskiej. Już w ciągu pierwszego roku zorganizował w niej rozgrywki o brydżowy tytuł mistrza Gazowni, które odbywały się corocznie do czasu reorganizacji firmy i likwidacji jej samodzielnego bytu organizacyjnego. – A teraz młodzi następcy organizują miesięczne turnieje o mistrzostwo gazowników Warszawy, które zdarza mi się jeszcze nieraz wygrać – mówi.
Lata dziewięćdziesiąte. – Nocne wyprowadzanie psa na spacer rozbudziło moje fascynacje gwiaździstym niebem. Przerywał je pies, który nie mógł zrozumieć, dlaczego jego pan, zupełnie, według niego, bez powodu i sensu, staje z zadartą głową i tak nieruchomo stoi. Gdy, według niego, trwało to zbyt długo, siadał koło mnie i zaczynał wyć. To kończyło nasze wspólne obserwacje.

Obrotowa mapa nieba
Zaczął budować gazociągi. Ale przyszła mroźna zima, która trwała od listopada aż do marca. Nie miał co robić, bo ziemia została zmarznięta. I wtedy powstała obrotowa mapa nieba.
– Wiedząc, że nikt z moich znajomych nie zna gwiaździstego nieba, a ta niewiedza jest powszechna, chciałem to zmienić. W tym wolnym czasie sporządziłem obrotową mapę nieba nad Polską, dopisałem książkę-przewodnik, umieściłem to w pudełku z podświetlonym stolikiem i zgłosiłem do Ministerstwa Edukacji Narodowej jako pomoc dydaktyczną do nauki astronomii w szkołach. Po uzyskaniu pozytywnych opinii ministerialnych ekspertów uzyskałem zatwierdzenie MEN nr 0486/1998. Założyłem własną firmę, do produkcji.
Nazwałem ją ALGOL, od nazwy gwiazdy zmiennej – oka w głowie Meduzy, którą trzyma Perseusz. Oczywiście, w gwiazdozbiorze jego imienia. Spacery po niebie z tą moją mapą, które organizowałem, kończyły się jednakowo. Wszyscy byli zaszokowani, że to takie proste i bezproblemowe. Każdy chciał ją mieć.
Jednak, mimo zachęt MEN, który rozesłał ją do wszystkich kuratoriów w Polsce, zainteresowanie szkół było minimalne. Przyczynę wyjaśnił Bogdanowi doświadczony praktyk. Szkoła astronomii uczy w dzień. Studenci fizyki też uczą się jej w dzień (nie mylić ze studentami astronomii). Więc nauczyciele fizyki w szkołach są biegli w teorii, której uczą. Ale tak samo nie znają nocnego nieba, jak i ich uczniowie. Dlatego też nauczyciele fizyki nie zamawiali mapy nieba, by nie dokładać sobie dodatkowej roboty. Zwłaszcza, że wśród uczniów zawsze może trafić się jakiś pasjonat, dla którego niebo nie ma tajemnic.

Został brydż i astronomia
W 2001 r. Bogdan zachorował na raka krtani, wycięto mu jedną strunę głosową. Od tego czasu, gdy odbiera telefon, często słyszy, jak rozmówca zwraca się do niego „proszę pani”. – A podobno, choć tego samemu się nie słyszy, miałem przed operacją głos „radiowy” – mówi.
Potem były kolejne wypadki zdrowotne – zawał serca, udar. – Po wielu miesiącach rehabilitacji osiągnąłem pionową postawę, kulejąc na prawą nogę trochę chodzę, prawa ręka służy tylko do dekoracji. Żeby mi za dobrze nie było, w 2005 roku umarła moja żona.
Jak mówi, wszystko, co lubił i uprawiał – ruch i wszelkie sporty: bieganie, rower, narty, łyżwy, tenis, pływanie – odpłynęły od niego. Nawet spacery. Zostały książki, telewizja, Internet, szachy, brydż i astronomia.

Książka-przewodnik
Korzystając z okazji, że ciągle jeszcze żyje, by nie zwariować i wypełnić nadmiar wolnego czasu, napisał drugie wydanie zestawu astronomicznego. Zatytułował go: Rodzinne Obserwatorium Nieba (RON) – Wielkim Wozem po niebie. Po przeczytaniu kilku łatwych, opisowych stron w książce-przewodniku, kierując się wskazówkami tam zawartymi, każdy może samodzielnie po niebie wędrować. I nawet na pierwszym Spacerze nie zabłądzi.
Do książki-przewodnika dodana jest duża obrotowa mapa nieba, planszowa mapa nieba i mapa Księżyca. Bo dopisany jest rozdział o obserwacji nieba przez lornetkę. Oraz podpowiedź, jaką lornetkę wybrać. W zestawie znajdziemy też elementy rozrywkowe: o astrologii i dla posiadaczy poczucia humoru przykładowe horoskopy, test na zdobycie Dyplomu Przewodnika Spaceru po niebie, Dyplom i Odznakę Przewodnika, Odznakę Wielkiego Wozu dla uczestnika Spaceru.

Dla siebie, dla bliskich, na prezent
Książka dedykowana jest osobom w wieku 5-100 lat. Do indywidualnego, jak i zespołowego korzystania z niej. Bo jak mówi pan Bogdan, najprzyjemniejsze są obserwacje rodzinne oraz w gronie przyjaciół i znajomych. Na przykład tych z uniwersytetu trzeciego wieku.
Rodzinne Obserwatorium Nieba (RON) można zamówić i kupić przez stronę internetową www.wielkiwoz.pl. Można obdarować siebie, swoich bliskich albo dołożyć do świątecznej Szlachetnej Paczki. Inspiracją do zakupu z pewnością będzie motto Bogdana Dąbrowskiego, twórcy Rodzinnego Obserwatorium Nieba: „Im mniej znasz gwiazd na niebie, tym bardziej RON jest dla Ciebie”.

Redakcja: Magda Wieteska

Rodzinne Obserwatorium Nieba. Więcej informacji, zakup i kontakt z autorem:

www.wielkiwoz.pl

Bogdan Dąbrowski Rodzinne Obserwatorium Nieba

Bogdan Dąbrowski

tel. 601 27 42 90

bogdan.algol@gmail.com

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany