Człowiek musi zrozumieć starość

Człowiek musi zrozumieć starość

Akademia Rozwoju Seniora powołana we Wrocławskim Centrum Seniora wypełnia niszę na rynku edukacji liderów senioralnych. Jest to pierwszy tego typu projekt w Polsce. Obecnie w ramach Akademii realizowana jest Letnia Szkoła Liderów. O tym niezwykłym przedsięwzięciu rozmawiałam z jego inicjatorką, dr Walentyną Wnuk.


Linda Matus: Lider senioralny – to nowy zawód, nowa rola społeczna?
Walentyna Wnuk: Załóżmy, że ktoś trochę przez przypadek zdecydował się zostać liderem. I mimo, że bardzo szanuję wiedzę intuicyjną, inteligencję, życiową mądrość, to zadam pytanie: na ile on jest do tego przygotowany? Dlatego trzeba od czasu do czasu organizować spotkania wzmacniające merytorycznie, na których takie osoby mogą opowiedzieć, czego doświadczają w kontaktach z osobami starszymi, jakie mają problemy, ale jednocześnie wzbogacić swoje instrumentarium. . Jako wieloletni edukator seniorów przekonałam się, że aby w rzeczywisty sposób pomagać osobom starszym, potrzebna jest wiedza. Potoczna wiedza nie wystarcza, ponieważ starość jest najbardziej zróżnicowanym etapem życia, a my wciąż stereotypowo postrzegamy seniorów jako monolit. Tymczasem każdy starszy człowiek jest inny. Dopóki nie rozpoznacie ludzi – trudno będzie zaproponować im ofertę, która ich porwie. W związku z tym pomyślałam, że powinnam starać się doskonalić ludzi, którzy w swoim życiu postanowili zajmować się osobami starszymi. Sporo na ten temat przeczytałam, mam ogromne doświadczenie dydaktyczne, ale mam również doświadczenie jako edukator, który stworzył uniwersytet trzeciego wieku i przez dwanaście lat go prowadził. Przeprowadziłam wiele badań i to wszystko uświadomiło mi, że ja właściwie także ciągle uczę się tej starości, także dlatego, że przekrój społeczny seniorów się zmienia, w konsekwencji ich oczekiwania i aspiracje.

L.M.: Co jest treścią zajęć, czego można się w Letniej Szkole Liderów nauczyć?
W.W.: Problemy osób starszych mają charakter interdyscyplinarny, dlatego wiedza jaką zdobywamy na zajęciach, ma również bardzo interdyscyplinarny charakter. Ponieważ musimy dowiedzieć się czym charakteryzuje się człowiek starszy, przyda nam się trochę wiedzy z psychologii później dorosłości, która zajmuje się m.in osobowością. Najwięcej będzie wiedzy z gerontologii. Jest to nauka, która szuka odpowiedzi na pytanie: jak dobrze się starzeć? Gerontologia dzieli się na geriatrię – którą zostawiamy lekarzom – i gerontologię społeczną, badającą starość w szerokim kontekście społecznym, a więc miejsce człowieka w rodzinie, społeczeństwie, jego role społeczne. Musimy zahaczyć o andragogikę, której fundamentalnym założeniem jest całożyciowy rozwój człowieka. Człowiek w starości również może się rozwijać i trzeba o tym rozmawiać

L.M.: Czy to rzeczywiście pomoże stać się lepszym liderem?
W.W.: Lider musi podejmować różne zadania – czasami musi stać się inspiracją i źródłem energii, innym razem łagodzić konflikty, zrozumieć dwie strony, mediować. Odrzucenie człowieka z problemem nie jest żadnym rozwiązaniem. Dlatego chciałabym, żeby uczestnicy lepiej poznali samych siebie. Człowiek musi zrozumieć starość, ponazywać pewne rzeczy, żeby móc pracować z innym człowiekiem, z człowiekiem starszym. Ważna jest nasza postawa wobec nas samych, drugiego człowieka i życia. Jeżeli ktoś kocha życie, emanuje energią, a dodatkowo jest opiekuńczy, otwarty na nową wiedzę, to w naturalny sposób staje się liderem.

L.M.: Na zajęciach został poruszony problem braku dostępu do informacji, które bezpośrednio dotyczą seniorów. To także wyzwanie dla liderów?
W.W.: Informacja o ważnych dla nich inicjatywach, działaniach, wydarzeniach i miejscach kuleje, ponieważ w zbyt dużym stopniu postawiliśmy na informację elektroniczną, w internecie. Jeżeli informację internetową będziemy traktować jako tę główną, to będziemy mieli problem: brak reakcji i odzewu ze strony seniorów. Starsze osoby w ogromnej większości nie mają komputerów, nie mają dostępu do internetu. Niezależnie od informacji w internecie musi być tradycyjnie podana informacja.

L.M.: Myślę, że forma spotkań w ramach szkoły jest warta przybliżenia – jest bardzo nowoczesna, choć „nowoczesna” nie oznacza w tym przypadku nowych technologii…
W.W.: Interaktywna forma spotkań w miarę możliwości aktywizuje uczestników. Do tematu, który sobie wspólnie wybierzemy z zaproponowanych przeze mnie zagadnień, przygotowuję wprowadzenie – krótki wykład będący doniesieniem z literatury przedmiotu, który definiuje problem jaki sobie postawiliśmy, tak abyśmy się jednoznacznie rozumieli. Po wprowadzeniu następuje próba konfrontacji tej wiedzy z doświadczeniami, jakie mają uczestnicy spotkania, na koniec podsumowanie i wyciągnięcia wniosków. Do każdego tematu uczestnicy otrzymują materiały, to daje im możliwość dzielenia się tą wiedza z innymi. Akademicko mówiąc: jest to seminarium.

L.M.: W środowisku senioralnym znany jest Pani entuzjazm do uniwersytetów trzeciego wieku, a co z klubami seniora?
W.W.: Człowiek świadomy, chce nadążać za zmianami. A wstąpienie na UTW pozwoli mu lepiej zrozumieć świat, siebie, innych i dowartościować się, a poza tym nauka odmładza. Ale tak samo poważnie traktuję kluby seniora i każde koło emeryckie, już nie mówiąc o organizacji pozarządowej. Chciałabym, aby kluby rozwijały się, ponieważ to ważne miejsca spotkań , ale do tego spotkania trzeba jeszcze dodać jakiejś wartości. Seniorzy mówią mi: „Przestałam przychodzić do klubu, bo tam właściwie ciągle to samo, nic się nie dzieje”. A co to właściwie znaczy, że nic się nie dzieje? To znaczy, że spodziewają się czegoś więcej, że od czasu do czasu będzie spotkanie z ciekawym człowiekiem, zajęcia w grupie, warsztaty.

L.M.: Wiem, że ma Pani wielkie oczekiwania, a raczej marzenia związane z absolwentami Letniej Szkoły Liderów.
W.W.: Lider musi być kimś w rodzaju animatora osób starszych, wydobywać z nich potencjał Także wszyscy klubowicze powinni czuć się współodpowiedzialni za swoją placówkę. Lider powinien kontaktować się z instytucjami, które budują ofertę dla seniorów, docierać do seniorów wręcz bezpośrednio. Kluby są przede wszystkim dla seniorów samodzielnych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby na terenie osiedla członkowie klubu odwiedzali obłożnie chorych sąsiadów, a także groby tych, którzy już odeszli. To jest potrzebne, żeby dać poczucie, że ktoś będzie pamiętał o nas, że nie zostaniemy sami. Lider powinien dać do tego impuls.

L.M.: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Wrocław wrzesień-październik 2013

Nowszy artykuł

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany