Dzieci mają nie widzieć ludzi starych? To szokująca propozycja

Dzieci mają nie widzieć ludzi starych? To szokująca propozycja

MIELCZAREK: Chciałabym poznać wyniki badań, które wskazują, w jaki sposób widok osób starszych czy samotnych źle wpływa na proces wychowawczy. Chętnie poznam podstawy naukowe tego twierdzenia. Inaczej uznaję je za pijany sen autorów projektu.

Zawarty w projekcie nowelizacji ustaw o pieczy zastępczej i o pomocy społecznej pomysł, aby wprowadzić zasadę, że placówki opiekuńczo-wychowawcze nie będą mogły być lokalizowane w pobliżu placówek dla ludzi starych, szokuje. Gdyby nie fakt, że informacje na ten temat pojawiają się na poważnych portalach prawniczych, nie uwierzyłabym w tę propozycję. Pomyślałabym, że to kaczka dziennikarska.

Pijany sen autorów projektu

Niewiarygodne jest również uzasadnienie projektu, w którym czytamy, że „o zapewnieniu dzieciom prawidłowej opieki i wychowania nie można mówić w przypadku umieszczenia placówki opiekuńczo-wychowawczej lub placówki wsparcia dziennego w jednym budynku z domem pomocy społecznej”. Dzieje się tak, gdyż – według autorów uzasadnienia – „dzieci te, wychowując się w otoczeniu starości, choroby i śmierci, stykają się na co dzień z dramatem samotności ludzi częstokroć pozbawionych wsparcia najbliższej rodziny. Funkcjonowanie w takim otoczeniu jest bardzo trudne dla osób dorosłych. Tym bardziej trudno uznać je za odpowiednie dla prawidłowego kształtowania postaw i rozwoju emocjonalnego dzieci”.

Bardzo chciałabym poznać wyniki badań, które wskazują konkretnie, w jaki sposób widok osób starszych, samotnych, chorych czy z niepełnosprawnością może źle wpływać na proces wychowawczy dzieci. Chętnie poznam podstawy naukowe tego twierdzenia. Inaczej uznaję je za pijany sen i radosną twórczość autorów projektu.

Izolacja to nie sposób na samotność

Nie spodziewałam się, że spotkam się z takim pomysłem w XXI wieku. Wielu ludzi pracuje nad tworzeniem zasad solidarności międzypokoleniowej, rozwijaniem odpowiedzialności młodszego pokolenia za starsze, pokazywaniem wartości, wkładu w to, jak wygląda świat, a także potencjału ludzi starszych – dzisiaj być może rzeczywiście chorych, słabszych czy wyglądających nieco brzydziej. A równocześnie chce się zakazywać dzieciom ich widoku? W jakim społeczeństwie chcemy je wychowywać? Czy w następnym kroku będziemy izolować osoby starsze z bliższego otoczenia, żeby także wtedy dzieci nie „musiały” na nie patrzeć?

Przez to, że dzieci nie będą widzieć osób samotnych, starszych, chorych, nie sprawimy, że problem zniknie. Wręcz przeciwnie – może się nasilić, bo nie będziemy kształtować dzieci w duchu wrażliwości i odpowiedzialności.

Wrażliwości nie uczy się z książek

W jaki sposób mamy uczyć dzieci wartości pomocy słabszym, skoro chcemy je izolować od osób starszych, samotnych, chorych i nie „narażać” młodych ludzi na ich widok? Przecież to nierealne – nie nauczymy tego z książek, wirtualnych przykładów czy mediów. Nie nauczymy tego za pomocą uśmiechniętych i pięknych postaci reklamujących kremy do protez zębowych. Starość jest różnorodna. Wartością jest uznanie, że taka jest i że ma prawo taka być.

W naszej organizacji na co dzień zajmujemy się osobami starszymi, towarzyszą im wolontariusze, budują relacje i przyjaźnie. Staramy się angażować w nasze działania również osoby młodsze, uczniów szkół. I to się udaje. Kiedy przychodzą do nas młodzi wolontariusze, to zapytani o motywację zwracają uwagę na to, że brakuje im relacji ze starszym pokoleniem. Dzieci jej szukają, to buduje ich tożsamość! Oczywiście, dwunastolatek nie nazwie tego w ten sposób, ale czuje jednak w sobie ten brak, który chce zapełnić. Często mamy zaburzone relacje z naszymi bliskimi, w dużych miastach wnuki niekiedy wychowują się daleko od swoich babci i dziadków, rzadko ich widują. A mają w sobie naturalną potrzebę przebywania z osobami starszymi, słuchania tego, co mają do powiedzenia, spędzania z nimi czasu – widzą w nich potencjał dla rozwoju swojego człowieczeństwa.

DPS to nie getto!

Z drugiej strony, widzimy wolę i olbrzymią potrzebę wśród samych mieszkańców Domów Pomocy Społecznej, którzy chcą się otwierać na społeczność lokalną, na społeczeństwo, na ludzi młodszych. DPS-y to nie są i nie powinny być getta, które dodatkowo izolują osoby starsze i samotne! Potrzebujemy siebie nawzajem.

W domach wielopokoleniowych dzieci naturalnie obcowały ze starością we wszystkich jej obliczach – również tych mało przyjemnych. Obcowały z chorobą, cierpieniem, umieraniem. Dzięki temu dostrzegały, że jest to element życia. Jak mamy stawać się dorosłymi ludźmi o prawidłowej konstrukcji psychicznej, którzy poradzą sobie z również z trudnymi sytuacjami, jeśli będziemy izolować dzieci od tej sfery życia? Kiedy dorosną, zetkną się przecież z tym, że bliscy im ludzie będą chorować, starzeć się, umierać. Będą na to lepiej przygotowane, jeśli już jako dzieci będą się z tym spotykać.

To niebezpieczny kierunek

Spotkania z ludźmi starszymi budują we mnie odpowiedzialność za słabszych. I chciałabym tego samego uczyć moje dzieci – chciałbym nauczyć je pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia, a przynajmniej zaszczepić w nich wrażliwość na drugiego człowieka. Ale do tego niezbędny jest osobisty kontakt. Warto, by autorzy projektu tej ustawy jeszcze raz przemyśleli swój pomysł, bo póki co zmierzają w bardzo niebezpiecznym kierunku.

Joanna Mielczarek – działaczka na rzecz poprawy jakości życia osób starszych oraz przeciwdziałania ich marginalizacji społecznej. Od 2004 roku związana z trzecim sektorem, początkowo jako kierownik warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia „mali bracia Ubogich”, a od 2007 – dyrektor ds. Projektów i Promocji Stowarzyszenia. Od 2012 roku zasiada w Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

źródło: ngo.opinie.pl

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany