Jakość życia

Jakość życia

Spędzanie czasu wyłącznie we własnym domu, zwłaszcza latem, nie jest dla emerytów perspektywą entuzjastyczną. Szczególnie w dużych miastach. Odczuwają bowiem potrzebę ruchu, działania, towarzystwa innych ludzi, rozmów, wesołości oraz urozmaiconego biegu czasu. Dawniej, aktywność stymulowana była zadaniami pracy zawodowej, prowadzeniem kilkuosobowego „domu”, życiem towarzyskim w kręgu znajomych…U emeryta – jest to przeszłość, kiedy bieg życia nadawał wartkość biegu płynącego czasu.

Dzisiaj nie mamy „napędu”, często jesteśmy solo, dzieci żyją w swoich rodzinach, nie biegniemy rano w pośpiechu do pracy, nie stroimy się wieczorem „do znajomych”… Ale wielu z nas, garnie się do podobnych sobie. Do różnych osiedlowych klubów emerytów, uniwersytetów trzeciego wieku – wybór nie jest szaleńczy. W uniwersytetach spotykamy się raz w tygodniu na godzinę, na jakichś zajęciach tematycznych. Jest ciekawie, pożytecznie i… nadal jesteś tylko sam ze sobą. W klubach, jest nieco inaczej. Czasem nawiązują się bliższe znajomości towarzyskie bowiem i konwencja tych spotkań, jest bardziej towarzyska.

Emeryci w klubach są chętni wyjechać gdzieś, coś zobaczyć… – preferencje są mało precyzyjne ponieważ zawartość portfeli dość precyzyjnie limituje szanse. Chciało by się tu, chciało by się tam… ale ile by to kosztowało ? Biura turystyczne maja oferty dla emerytów. Tanie a więc jednodniowe. Przy jednodniowej wycieczce Poznań – Drezno większą część czasu wycieczki spędzamy w autokarze. No, co jeszcze ? Wspólne wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne ? Tych uboższych emerytów nie stać, bo żeby odłożyć 1800 zł muszą oszczędzać cały rok albo i dłużej.

Jedni czekają co będzie im dane, inni nie czekają. Organizują sami. Koło nr 8 Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidw w Poznaniu nie jest grupą liczną. Kilkanaście osób z różnych dzielnic miasta. Spotykają się raz w tygodniu na trzy godziny w konwencji towarzyskiej. Na spotkaniach aktywny jest obieg informacji, co i gdzie będzie się w mieście działo tanio lub zgoła bezpłatnie. Wyszukiwani są i zapraszani różnorodni prelegenci, których pracę finansują fundacje, organizacje, Urząd Miasta, zarząd Związku i inne instytucje. Prezes koła, Gertruda Waraczewska wykazuje w tym zakresie dużą aktywność i pomysłowość. Organizowane są we własnym zakresie wycieczki. Czasem dalsze (Toruń, Gdańsk) – czasem bliższe, w konwencji „wypadu za miasto”, np. spotkanie grillowe u kogoś z klubowiczów, kto ma warunki pozamiejskie. Ostatnio jedna z pań, Krystyna Miłakowska zaofiarowała się zorganizować taki „wypad za małe pieniądze”. W wyniku tej inicjatywy osiem osób pojechało w dwa samochody nad jedno z podkonińskich jezior (około 100 km od Poznania), gdzie Krystyna wynegocjowała tani rejs statkiem wycieczkowym i tanie miejsca noclegowe w przyjeziornym hotelu. Wieczorem – składkowe kiełbaski przy ognisku i długie, wesołe, wieczorne rozmowy. Następnego dnia krótkie, ciekawostkowe zwiedzanie leżącego po drugiej stronie jeziora Lichenia i „na kawę”. Do kolegi klubowicza, który w tej okolicy ma „ranczo”, posesję letniskową, na kawę panie przybyły z własnym ciastem. Wyjeżdżając zaopatrzyły się w pobliskim barze mlecznym w wyjątkowej jakości pierogi „na wynos”. Oprawę informacyjną o historii, ciekawostkach społecznych i przyrodniczych zorganizowano również we własnym, klubowym zakresie. Warto bowiem czegoś się dowiedzieć o miejscach, które się odwiedza. W planie jest następny wypad – na jacht, co zorganizuje ktoś z klubowiczów kto się na tym zna. Dwu lub trzydniowy, w zależności od cen jakie da się wynegocjować. Co frajda – to frajda. Jakże niewiele trzeba, żeby atrakcyjnie i nie drogo spędzić dwa-trzy dni poza domem, poza miastem, towarzysko i przygodowo. A nade wszystko – budować poczucie jakości życia.

tekst i zdjęcia: Andrzej Wasilewski

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słowa kluczowe
  1. Brawo Andrzej!!!!

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany