Jan Paweł II o starości

Jan Paweł II o starości

Słowa Jana Pawła II opatrzyła komentarzem dr Walentyna Wnuk

Wszystko zaczęło się od mojej stałej kolumny w Kurierze UTW pt. „Późna dorosłość to czas pomyślny”, w której dzieliłam się i wciąż dzielę przemyśleniami ze słuchaczami UTW. W pierwszym felietonie opisałam moje wrażenia po lekturze listu Jana Pawła II do ludzi w podeszłym wieku. Przez wiele lat uczyłam się rozumieć starość i to, co odnajdywałam u JP II, było zawsze tego esencją. Zauważyłam, że prawie każdy napisany przeze mnie tekst – czy to wykład czy felieton – opatruję cytatem Jana Pawła II, mimo, że znam mnóstwo przywoływanych wciąż ważnych myśli gerontologów, psychologów późnej dorosłości, andragogów. Nie da się ukryć, że człowiek na każdym etapie życia potrzebuje mentora, przewodnika, a Jan Paweł II coraz bardziej staje się dla mnie takim właśnie drogowskazem. Poniższe rozważania niech będę duchowym wstępem do obchodów zbliżającej się kanonizacji.

Obecnie w życiu obserwujemy dwa oblicza starości: między rezygnacją a wyzwaniem. Myślę, że starość jest najtrudniejszym doświadczeniem w rozwoju człowieka. Społeczeństwo postrzega seniora jako osobę, która ma już życie za sobą. W życiu codziennym emeryt musi nieustannie z czegoś rezygnować: „To już nie dla ciebie, ty już jesteś na marginesie życia”. Panuje przekonanie, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia, ale już w takim potocznym myśleniu brakuje prawa do szczęścia dla człowieka starszego. Dlatego Papież tak często mówił: „Nie lękajcie się”. To zdanie jest bardzo wymowne, ponieważ lęk jest destruktywnym uczuciem, które odbiera siłę życia i odpowiedzialność za siebie. Jan Paweł II rozumiał, że są ludzie starsi, którzy biorą w pełni odpowiedzialność za swoje życie, chcą je konstruować, dojrzewać w człowieczeństwie i godnie się starzeć. Pisał: „Mimo ograniczeń mego wieku, bardzo wysoko cenię sobie życie i umiem się nim cieszyć”. Sam swoją postawą dookreślał tę godność i człowieczeństwo. Jednak mamy wciąż bardzo wiele osób starszych, którym u kresu życia brakuje pomysłu, siły oraz woli. Silnie przeżywają stres starości, a psychologia późnej dorosłości mówi, że na tym etapie rozwoju, człowiek doświadcza kryzysu wyrażającego się w konflikcie „integralność ego” vs „rozpacz”. Jeśli przeżywa „integralność ego”, staje się zrównoważonym emocjonalnie i uczuciowo, odczuwa dobrostan psychiczny i czuje się spełniony. Natomiast kiedy człowiek starszy przeżywa „rozpacz”, lęka się zbliżającej śmierci, a w przypadku ludzi wierzących – spotkania z Bogiem…Wiara – niezależnie od wyznania – jest bardzo pomocna, dlatego w przypadku osób starszych, w ramach rozwoju duchowego obserwuje się ogromne zainteresowanie religią. Częstsze spotkania z Bogiem, nie tylko w kościele, modlitwa, także zainteresowanie własnym rozwojem, w tym uniwersytetem trzeciego wieku, który powołał fakultet papieski, gdzie słuchacze mogą zgłębiać wiarę i rozwijać się duchowo w myśl filozofii chrześcijańskiej, jest tego potwierdzeniem.

Każdy sposób na zwalczenie lęków starości jest pożądany, a rozwiązań należy szukać aktywnie. Papież postrzegał ten etap życia jako „lekcje do odrobienia”. „Starość to zadanie”, a zadanie kojarzy się z aktywnością i poczuciem sensu życia, który człowiek musi znaleźć na tym etapie życia. Czasem go traci i to normalne, ludzkie, ale trzeba go odbudować. Większość ludzi w podeszłym wieku przyjmuje postawę oczekiwania, co im los przyniesie. Ojciec Święty wyraźnie mówi, że oczekiwanie nie jest właściwą postawą: „Starzenie się nie jest złem, któremu trzeba się podporządkować, jest powołaniem, na które trzeba umieć odpowiedzieć”. Tymi słowami każe brać człowiekowi los w swoje ręce. Trudne doświadczenia nakazuje przyjąć z pokorą, wyciągnąć wnioski i iść do przodu. Zgodnie z powiedzeniem „Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Dlatego starość jest wyzwaniem, a nie złem koniecznym. Jan Paweł mówił: „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. Nawoływał do tego, aby podnosić sobie „poprzeczkę życiową”. Wiem, że starość jest trudna, doświadczamy wielu kryzysów, ale dla Jana Pawła II było to naturalne, po ludzku również tego doświadczał. Ważne jest, aby sens życia i wewnętrzną siłę odbudować. np. dzisiaj mam zły dzień, byłam u lekarza, muszę oswoić się ze złą diagnozą, muszę się nauczyć żyć z inwalidztwem, nabytą chorobą. Ale to są zadania, które musimy podejmować. Wszystko w życiu wydarza się po coś, jest nowym doświadczeniem rozwojowym.

Moi studenci badali pensjonariuszy domu pomocy społecznej i pytali o ich oczekiwania, aspiracje, czego oni się jeszcze w życiu spodziewają, jakie mają plany. Okazało się, że to było najtrudniejsze pytanie, na które większość nie umiała odpowiedzieć, albo sprowadzali to do prozy życia: „Żebym był zdrowy, zobaczymy, co los przyniesie” itp. To pokazuje, że pensjonariusze na ogół nie mają żadnych oczekiwań, celów i zadań, które sobie stawiają. Rozumiem, że są w określonej sytuacji życiowej i społecznej, w instytucji totalnej, ale mimo wszystko oddają wciąż swoje życie otoczeniu społecznemu i nie wymagają od siebie i innych.

Papież przewidywał również wyzwania naszych czasów: „W miarę jak wzrastać będzie średnia długość życia, a w konsekwencji także liczba ludzi starszych, coraz bardziej konieczne będzie krzewienie kultury, która akceptuje i ceni starość, a nie spycha jej na margines społeczeństwa”. Człowiek nie jest gotowy na starość, na własną starość, również na opiekowanie się starym rodzicem. Najczęściej młodzi ludzie są bezradni, ponieważ nie rozumieją starości, innej dynamiki życia i reagowania na wiele spraw. Jan Paweł II mówi też o tym, że trzeba ludziom stwarzać takie miejsca, w których oni będą się czuli użyteczni, potrzebni, będą mogli się samorealizować. Napisał: „Na uwagę zasługują te wszystkie inicjatywy społeczne, dzięki którym ludzie starzy mogą nie tylko dbać o swoja kondycję fizyczną i intelektualną, ale rozwijać relacje z innymi oraz także stawać się przydatni, oddając innym swój czas, umiejętności i doświadczenie. Pozwala to zachować i pogłębić wartość życia”. Rozumiem to jako wołanie o wspólnoty typu uniwersytety, kluby seniora, stowarzyszenia. Nie potępiał domów pomocy społecznej, czy domów starców. Mówił, że one są konieczne pod warunkiem, że kierują się zasadami humanitaryzmu. „Domy pomocy uznaje za instytucję zasługująca na uznanie, pod warunkiem, że kierują się one nie tylko kryterium sprawności organizacyjnej, ale również dobrocią i wrażliwością”.

Zdawał sobie sprawę również z tego, że ludzie będą w coraz mniejszym stopniu rozumieć nowe technologie, te wszystkie zmiany cywilizacyjne, dlatego apelował: „Nie zniechęcajcie się, starajcie się to rozumieć”. Dla mnie to jest wołanie o edukację i pracę nad świadomością ludzi starszych. To On powiedział, że: „Naprawdę wielkim jest ten, kto wciąż się uczy”. Styl życia jako uczenie się wciąż uznaje za optymalny. Swoją postawą dawał przykład: czytał, pisał, dopełniał swoją wiedzę i doświadczenie, konfrontował ją w codziennym życiu. Świat się zmienia i my też musimy. Jan Paweł II otwierał się na wiele wyzwań: doprowadził do dialogu różnych religii świata i dialogu z drugim człowiekiem, również niewierzącym. Nawoływał również do dialogu międzypokoleniowego, przypominał o „wzajemnej zależności i niecodziennej solidarności między różnymi pokoleniami”. „Każdy człowiek potrzebuje innych, ubogaca się dzięki darom i charyzmatom innych”.

Zaskakującym może się niektórym wydawać apel Ojca Świętego: „Ludzie starsi nie tylko powinni oczekiwać pomocy od innych, ale równocześnie na miarę swoich sił i możliwości, udzielać jej innym”. Napisał również, że: „Wolontariat jest fenomenem dzisiejszych czasów”, zauważając, że: „Nie może się nazwać chrześcijaninem człowiek, który nie zrobił niczego dla drugiego człowieka”. Uważał, że ludzie starsi powinni być wolontariuszami, nieść pomoc innym ludziom, ponieważ praca na rzecz drugiego człowieka to świadectwo wiary. Niech to będzie ta sąsiadka, która już nie jest tak sprawna; raz na tydzień zrobiłam zupę – zaniosę jej, idę do sklepu, to zapytam ją, czy nie potrzebuje świeżej bułki, wyjdę z nią raz w tygodniu na spacer, odwiedzę ją – to jest piękne, to taki „wolontariat osobisty”, który sobie człowiek zadaje. Wydaje mi się, że tego po nas się spodziewał Jan Paweł II – że będziemy tak pięknie żyć. Bo starość potrafi być egoistyczna, skupiona na sobie. A człowiek nie może tylko siebie kochać. Jeśli tylko siebie kocha, to znaczy, że nie umie kochać innych i nie buduje sobie własnej asysty społecznej. Dobro, które rozdajemy wraca do nas.

Seniorów nawoływał do działania, ale młodszemu pokoleniu nakazywał czcić ludzi starszych.. A co oznacza dziś czczenie ludzi starszych? „Czcić ludzi starszych to spełniać wobec nich trojaką powinność: akceptować ich obecność, pomagać im, doceniać ich zalety”. Akceptować obecność nawet tego schorowanego, trzęsącego się człowieka, który już jest nad grobem. Nie udawać, że go nie widzimy. Doceniać ich zalety, czyli korzystać z wiedzy i mądrości życiowej, widzieć w nich też partnerów do rozmowy, wolontariatu, bycia ze sobą. Nie odtrącać ich: „Co ty mi możesz babciu powiedzieć, czego ja nie znajdę w internecie?”. Nie jest dobrze, jeżeli młody człowiek uważa, że świat ludzi starych jest tak odległy i niedzisiejszy, że właściwie nie ma mu nic do zaoferowania. To nie chodzi o to, żebyśmy zmieniali wzajemne światy, ale o to, żebyśmy je sobie przedstawiali. Każde pokolenie ma prawo do swoich wartości, swojego życia, ale jeżeli te dwa pokolenia będą funkcjonowały obok siebie bez kontaktu ze sobą, to jest to niebezpieczne. Pokoleniowy przekaz wartości jest podstawa rozwoju człowieka i społeczeństwa. Jestem pewna, że ludzie starsi popełniają wiele błędów w budowaniu dialogu z drugim człowiekiem zwłaszcza z młodym człowiekiem. Oni chcą nieustannie pouczać, karcić, wytykać. To nie buduje dialogu, komunikacji międzypokoleniowej, do którego Papież nawoływał i pięknie o nim powiedział: „Ludzie starsi pomagają nam mądrzej patrzeć na ziemskie wydarzenia, ponieważ dzięki życiowym doświadczeniom zyskali wiedzę i dojrzałość. Są strażnikami pamięci zbiorowej. Wykluczyć ich ze społeczeństwa znaczy w imię nowoczesności pozbawionej pamięci, porzucić przeszłość, w której zakorzeniona jest teraźniejszość. Ludzie starsi dzięki swej dojrzałości i doświadczeniu mogą udzielać młodym rad i cennych pouczeń.” Dzięki nim mogą uniknąć wielu błędów życiowych. Mówił, że „starość jest takim czasem, w którym wszystko zmierza ku temu, żeby lepiej pojąć sens życia i zdobyć mądrość serca”. To w jesieni życia zdobywamy mądrość życiową i możemy stać się człowiekiem prawdziwie spełnionym. Mówiąc wprost słowami Papieża: „Bez zniechęcenia kontynuujcie waszą drogę i niech radość będzie w sercach waszych”.

Dr Walentyna Wnuk

Seminarium: Przez czyn ujawnia się osoba. Jan Paweł II – człowiek spełniony
29.04.2014 r., godz. 10.00-15.30
Aula Papieskiego Wydziału Teologicznego, pl. Katedralny 1
wstęp wolny

Rok 2014 jest szczególny dla Polaków z racji kanonizacji Jana Pawła II, wielkiego autorytetu dla wszystkich pokoleń. Dla uczczenia tego święta odbędzie się seminarium, w którym panelistami będą: JE ks. arcybiskup dr Józef Kupny, prof. dr hab. Jan Miodek, prof. dr hab. Maria Straś-Romanowska, dr Zbigniew Władysław Solski, doc. Grażyna Dąbrowska, dr Magdalena Wnuk-Olenicz oraz dr Walentyna Wnuk. Program seminarium dostępny na: www.seniorzy.wroclaw.pl Zapisy: 71 772 49 38

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Wrocław kwiecień-maj 2014

  1. […] troszkę inaczej. Przedstawiam fragmenty z  artykułu Pani dr Magdalena Wnuk-Olenicz    http://www.gazetasenior.pl/jan-pawel-ii-o-starosci   […]

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany