Każde pokolenie ma inne cele

Ogólnopolski Kongres Kobiet, już dziewiąty, tym razem odbył się nie w Warszawie – jak zazwyczaj, lecz w Poznaniu. Jak pół żartem powiedziała Dorota Warakomska, niegdyś znana i lubiana reporterka telewizyjna, „bo czas się opowiedzieć, czy chce się być w Warszawie czy też bliżej Zachodu”. Aluzja odnosiła się zapewne nie tylko do geograficznego położenia Poznania.

Happy group of women having fun and talking outdoors

I o cóż tym kobietom chodzi? Do czego zmierzają? Jakie cele stawia sobie taki damski kongres? – zapyta niejedna osoba. Czy przedsięwzięcie ma charakter deklaratywno-propagandowy czy też może konkretnie postulatywny? Jeżeli to drugie, to jakie postulaty i do kogo adresowane? A może – zdziwi się ktoś – jakieś emancypantki chcą sobie pokrzyczeć o zrzuceniu ciężkiego jarzma małżeństwa z wątłych kobiecych barków pod hasłem KONIEC Z PRASOWANIEM MĘŻOWSKICH KOSZUL!!!
Kongres okazał się być przedsięwzięciem wielkiej miary. Sala plenarna, największa sala miasta Poznania („Sala Ziemi” na Targach Poznańskich) wypełniona szczelnie. Udział bierze pięć tysięcy kobiet. Nie wszystkie się mieszczą. Osiemnaście dyskusyjnych grup panelowych, trzydzieści trzy grupy warsztatowe – nie jest to jednakże wszystko. Przybyły grupy kobiece z miast, miasteczek oraz wsi całej Polski (np. Inowrocławski Klub Kobiet Wiejskich). Niektóre przyjechały indywidualnie.

Świadome czterdziestolatki
– Jestem z Bielska-Białej – mówi starsza pani. – Przyjechałam z mężem posłuchać, jakie problemy ma młodsze pokolenie kobiet i jak chce je rozwiązywać.
Te, które chcą definiować problemy kobiet, mają średnio w okolicach czterdziestki. Jest to wiek, kiedy kobieta ma dojrzałość, doświadczenie i wie, czego chce. Od życia i od państwa. Jest na tyle dojrzała społecznie i życiowo, że nie lęka się głośno mówić, na co się nie zgadza, a co chce mieć. Na co się nie zgadzają, wiemy nie tylko z telewizji pokazującej protesty, ale i z innych doniesień medialnych o ponoszeniu skutków zachowań protestowych (np. rozbicie starej tradycji artystycznej, jaką był Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu „za karę”, że jedna ze sławnych artystek wzięła udział w „czarnym proteście” czy zwolnieniach z pracy nauczycielek wiejskich z tego samego powodu).

Magdalena, Michalina, Elżbieta…
Rzecznik Praw Obywatelskich zabierając głos na Kongresie ubolewał, że od dwóch lat coraz więcej aktów prawnych pogarsza prawa kobiet poprzez wprowadzanie dla nich różnych ograniczeń. Niektóre z tych aktów rzecznik wymienił, by opowiedzieć, jakie konkretnie działania podejmował jego urząd w obronie uszczuplanych praw kobiet. I właśnie drastyczność niektórych uszczupleń pobudziła rozwój kobiecych ruchów protestacyjnych już nie tylko w dużych skupiskach miejskich, ale także w małych miasteczkach i wsiach. – Na Kongresach budujemy pewność siebie jako siłę do walki o poszerzenie naszych praw – mówi Elżbieta ze Szczecina. – Kongres to przestrzeń ustalania, co jest dla nas, kobiet, ważne i jakie problemy są najważniejszymi do rozwiązania – uważa Michalina z Wrocławia. Magdalena z Elbląga pasjonuje się kształtowaną na Kongresie wizją przemian udziału kobiet w życiu społecznym. Emerytka z Łodzi jest zafascynowana samą ideą Kongresu i energią tych kobiet, którym o coś chodzi. – Czuję się wzbogacona obecnością tutaj. Nasze kobiece życie ma głębszy sens, niż pokazują to płytkie seriale telewizyjne – twierdzi.

Państwo kobiet i mężczyzn
Istotnie, raz wzbudzone ruchy społeczne rozwijają się, wnosząc z czasem nową jakość w życie społeczne. Kobiety, uczestniczki Kongresu, są tego świadome. Są też świadome, że to one właśnie poszerzają narrację dialogu społecznego z władzą. – Nie pozwolimy dłużej traktować się przedmiotowo – mówią. – Nie damy dłużej rządzić sobą bez pytania nas o zdanie. Państwo, w którym żyjemy, w równym stopniu należy do mężczyzn, jak i do nas. Pozycja biernych klientek nam nie odpowiada. Jesteśmy współwłaścicielkami tego państwa i takiego traktowania domagamy się. Nie kiedyś tam, w przyszłości. Już! Teraz!

Demokracja, czyli…
Polska nie jest krajem demokratycznym wbrew temu, co się czasem dla celów politycznych opowiada. Bo wolne wybory to jeszcze nie demokracja, lecz jeden z licznych elementów demokracji. Kraj podporządkowany celom ideologicznym nie może z natury rzeczy być krajem demokratycznym, bowiem nakłada restrykcje na tych obywateli, którzy ideologii narzucanej odgórnie nie chcą, a prawa głosu – nie mają. To pokolenie kobiet ma determinację walki o demokrację, uwzględniającą ich pełniejsze zaistnienie w dialogu społecznym z władzą. Każdą władzą stanowiącą prawa, bez względu na jej opcję ideologiczną i stosowane środki przymusu państwowego celem wymuszenia podporządkowań społecznych. I ten spontaniczny sprzeciw kobiet, zarówno państwu, jak i organizacji życia społecznego bez wątpienia wyjdzie na dobre.

autor: Andrzej Wasilewski

Słowa kluczowe

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany