Kwadratura koła

Wszyscy co liznęli trochę nielubianej matematyki wiedzą, że oznacza to coś niewykonalnego. Bardziej uczeni i korzystający z zasobów pamięci konstatują, że filozofowie już w greckich czasach   zajmowali się tym problemem.

W epoce rozwoju przemysłu, kiedy pojawili się inżynierowie i potrzebowali wiedzieć, ile co waży, jaką zajmuje powierzchnię, problem odżył. Wtedy też zostało udowodnione, że koła nie można tak podzielić, by uzyskać skończoną ilość trójkątów. Bruździ jak zwykle π tak ta, co to 3,14…. Dlatego niektórzy uważają ją za liczbę przestępną.
Z kwadraturą koła zmagają się też artyści. Siedzą sobie przy kufelku lub pucharku i rozmawiają o dziwnych fluidach twórczych. Tak też pewno było w tym przypadku, choć to tylko fantazja na potrzeby niniejszego felietonu, gdyż na placu Nowy Rynek pojawiła się ni stąd, ni zowąd instalacja wrocławskiego artysty Stanisława Dróżdża. Solidnie przytwierdzona do podłoża pięknie wykonana z betonowych prostopadłościennych bloczków a na każdym napis KOŁO, ŁOKO, a może OŁOK. Litery tak zostały rozłożone, że na każdym boku są dwie. Nie wiesz, czy czytać zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czy wspak. Jak patrzysz z góry, widzisz kwadrat, a czytasz koło. To pierwsze co przychodzi do głowy. Jak popatrzysz z boku, to zobaczysz romb lub prostokąt, ale nijak nie zobaczyłem koła. Nawet przysiadałem na trotuarze i koła nie zobaczyłem, ale gdy wstawałem, to zobaczyłem gwiazdy.
Wnioski dwa, po pierwsze nie należy przysiadać, sekundo nie należy wierzyć w to, co jest napisane na betonie. Dobrze jest też myśleć.

tekst, zdjęcie- Jerzy Dudzik

 

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )