Moje wielkie greckie wakacje

Trzy mniejsze półwyspy, zwane palcami: Kassandra, Sithonia i Athos ostro wcinają się w morze. Każdy z nich jest inny. Kassandra i Sithonia słyną z pięknych, piaszczystych plaż, w całej, nie tylko północnej Grecji. Trójpalczasty półwysep Chalkidiki wcinający się w Morze Egejskie jest najbardziej zielony w całej Grecji.

Fishermen boat in Chalkidiki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Chalkidiki to wiodący region produkcji miodu (o różnych smakach np. pomarańczowym) oraz wyrobów rękodzielniczych. Oliwa i oliwki jadalne należą do najważniejszych produktów eksportowych przynoszących znaczną część dochodu temu regionowi. Ponadto przemysł kosmetyczny, wyroby z naturalnych aloesów, kremy, dezodoranty, toniki tak poszukiwane przez turystki. Pomimo to półwysep jest mało znany turystom.

Trzy „palce” Chalkidiki

Kasandra – zachodni, pierwszy „palec” półwyspu, znany jest z pięknej plaży i skalistych gór. Nazwa Sithoni, środkowego „palca”, pochodzi od mitologicznego króla Macedonii – Sithonia, syna boga morza, Posejdona. Góra Athos, wschodni „palec”, jest prawdziwą perłą architektury i malarstwa. W 885 roku bizantyjski cesarz Bazyli oficjalnie uznał ją za miejsce przeznaczone dla mnichów. Obecnie, zgodnie z konstytucją Grecji, jest to autonomiczna Republika Świętej Góry Athos, posiadająca własny rząd, ale podlegająca państwu greckiemu. Górę Athos zamieszkują mnisi wyznania prawosławnego. Od 1060 r. obowiązuje zakaz wstępu kobiet na teren republiki.
Warto wiedzieć, że w 384 r. w miasteczku Stagina urodził się najbardziej znany w całej historii Grecji wielki uczony Arystoteles, nauczyciel Aleksandra Wielkiego, twórca teorii filozoficznych. Powiada się także, że na Kasandrze zatrzymał się Święty Paweł w czasie podróży do Salonik w 50 r. Dla upamiętnienia tego wydarzenia w Nea Fokea znajduje się niewielka wieża nosząca imię świętego.
Będąc na półwyspie, warto zwiedzić Jaskinię Petralona, gdzie w 1977 r. odkryto czaszkę ludzką, której wiek określono na 700 tysięcy lat. Jest to najstarsze w Europie znalezisko szczątków ludzkich. Jedną z największych atrakcji Grecji są Meteory, gdzie znajdują się słynne klasztory zawieszone między niebem a ziemią. Od X wieku zamieszkują je zakonnicy. Z czasem dla turystów dobudowano schody. To niesamowite dzieło człowieka wzbudza podziw milionów turystów z całego świata.

A nad głową pomarańcze

Tym razem gościłam w niewielkiej nadmorskiej miejscowości Kalives. Lot nie był męczący, trwał tylko 1,5 godziny. Lądowanie w Salonikach, a następnie autokarem pojechaliśmy do hotelu Kalives (miejscowość i hotel miały jednakową nazwę). Zakwaterowano nas w pokojach dwuosobowych z klimatyzacją, lodówką, balkonem. Hotel był niskiej zabudowy, miał jedno piętro. Prowadziła go grecka rodzina. Można śmiało powiedzieć, że był komfortowy, chociaż tylko 3-gwiazdkowy. Bardzo miła obsługa, bardzo dobre wyżywienie w postaci szwedzkiego stołu, na którym znajdowało się wszystko, co tylko dusza zapragnie. Grecka kuchnia zaspokaja smaki najwybredniejszych smakoszy. Szczególną uwagę zwróciłam na dolmades – gołąbki bezmięsne z ryżem, zawijane w liście winorośli. Bardzo smakowała mi kawa frappe (w Polsce nie można jej kupić, a szkoda). Grecy do potraw dodają bardzo dużo ziół, takich jak bazylia, tymianek, mięta, rozmaryn. Narodowy trunek Greków to quzo o smaku anyżowym, podawany jako aperitif. Jednak prawdziwa „gwiazda” wśród alkoholi to metaxa. Jest to alkohol znany na całym świecie, nazywany nektarem bogów.

fotolia_115333848Przy hotelu rosły drzewa pomarańczowe, cytrynowe, figowce, a obiekt otaczały przepiękne krzewy kwiatowe. Leżąc na leżaku, nad głową miałam zwisające dojrzałe pomarańcze – czułam się, jakbym była w raju. I choć temperatura wynosiła 35 stopni, wiatr łagodził ten upał.

Saloniki nocą

Zorganizowano nam wycieczki fakultatywne: wzięłam udział w całodniowym rejsie statkiem wzdłuż wybrzeża mistycznej i tajemniczej Republiki Mnichów. Płynąc statkiem, widzieliśmy monumentalną górę Athos, pustelnie i okazałe monastyry. Druga wycieczka to „Saloniki nocą”. To drugie pod względem wielkości miasto Grecji robi wrażenie o każdej porze roku.
Spacerowaliśmy przez dzielnicę Kastra, która jest pod ścisłą ochroną prawa greckiego. Podziwialiśmy stare domy, kościółki, meczety, doszliśmy do Bazyliki Świętego Demetriusza, której historia sięga V wieku naszej ery. Autobusem dojechaliśmy do Ladadika w centrum miasta. To dawna portowa dzielnica Salonik, mekka rozrywki dla mieszkańców. Potem udaliśmy się na krótki rejs wzdłuż wybrzeża tego portowego miasta. Widok na Saloniki od strony morza jest niesamowitym przeżyciem, choć z zaskoczeniem zauważyłam brak zieleni, drzew, szczególnie w nowej części miasta.

Z przygodami po prezenty

Mój pobyt w Kalives był wyjątkowy. Jednak to było pustkowie, żadnych sklepów, gdzie można byłoby kupić jakieś upominki. Co prawda był jeden market, ale tylko z artykułami spożywczymi i alkoholem. I tu po raz kolejny w moich wycieczkach po Grecji odnotowałam fakt, że jest to kraj przyjazny ludziom. Przekonałam się o tym, gdy w trudnej sytuacji życiowej pomógł mi spotkany przypadkowo Grek. Jak wspominałam, mój pobyt dobiegał końca, a ja nie kupiłam żadnych upominków. W związku z tym pojechałam do miasteczka oddalonego o 8 km od mojego hotelu. Miasteczko było położone nad samym morzem, a mini market zaopatrzony doskonale. Zrobiłam zakupy i z ciężką siatką udałam się na przystanek. Po trzech bezowocnych godzinach czekania na bus próbowałam złapać taksówkę, niestety żadna nie jechała w tym kierunku. Wtedy przyszedł mi z pomocą pewien Grek, który podwiózł mnie swoim samochodem do hotelu. Nie wziął za to żadnych pieniędzy. Byłam bardzo zdziwiona, że jeszcze istnieją ludzie, którzy robią coś bezinteresownie.
To były moje WIELKIE GRECKIE WAKACJE.

autor: Maria Marchwicka

foto: Fotolia

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany