Na nowy, lepszy rok, czyli debata o jakości życia seniorów oraz o tym, jak dodać życia do lat

Na nowy, lepszy rok, czyli debata o jakości życia seniorów oraz o tym, jak dodać życia do lat

Nadejście nowego roku jest czasem refleksji, podsumowań i planów na przyszłość, stąd dzisiejszą debatę postanowiliśmy poświęcić jakości życia seniorów. Próbę odpowiedzi na pytania: czym jest jakość życia osoby starszej, jak to widzą i czują seniorzy oraz co buduje jakość życia w starości, podjęli dr Walentyna Wnuk i Robert Pawliszko. Liczymy, że dyskusja stanie się zachętą do przemyśleń, a także źródłem siły do starań o lepszy rok dla każdego z nas.

Dobrobyt materialny po osiągnięciu przez Polaków poziomu wystarczającego do zaspokojenia wszystkich podstawowych potrzeb traci na znaczeniu. W zakresie wszystkich miar dobrostanu psychicznego czynnikiem najważniejszym okazuje się liczba przyjaciół.


Walentyna Wnuk: Pytanie o jakość życia jest zawsze zabieganiem o to, żeby życie seniora przebiegało pomyślnie, tak jak chce tego koncepcja pomyślnego starzenia się. To zabieganie by ten okres życia reprezentował sobą starość długą, w miarę zdrową, niezależną, szczęśliwą, godną, aktywną. Natomiast trzeba przyznać, że jest to zjawisko bardzo złożone. Najczęściej przez jakość życia rozumie się stopień zaspokojenia potrzeb człowieka. Jednak potrzeby seniora mogą być bardzo subiektywne, a ocena jakości życia tego seniora przez otoczenie, opiekuna może być diametralnie inna od oceny, której dokonuje sam senior. W przypadku seniorów rzecz się dodatkowo wikła, ponieważ bilans życia, którego chcąc czy nie chcąc seniorzy dokonują, w dużym stopniu będzie decydował o ocenie jakości ich życia dziś. Mówiąc o bilansie życia na ogół rozpatrują go w kontekście czasu przeszłego, ale również teraźniejszego (życia, które obecnie prowadzą) i przyszłego (tego, co ich jeszcze czeka). Natomiast w literaturze zwraca się uwagę na to, że na jakość życia oprócz tych wewnętrznych, osobistych przyczyn, bardzo duży wpływ ma środowisko życia człowieka – opieka społeczna, zdrowotna, relacje międzyludzkie, środowisko kulturowe, społeczne (nastawienie społeczeństwa, w tym młodego pokolenia).

Robert Pawliszko: Pani doktor mówi o podejściu naukowym, silnie interdyscyplinarnym, a więc o płaszczyźnie psychologicznej, ekonomicznej, socjalnej, które z pewnością decydują o jakości życia. Jednak ja stawiam tezę, że tak naprawdę senior intuicyjnie postrzega swoją jakość życia. Senior po prostu to czuje, czy jest mu dobrze, czy nie. Bo czym jest jakość życia w codzienności? Mówiąc krótko, to jest dobrostan jako całość. To jest dobrostan, który może być dostępny dla każdego, nie tylko zdrowego i silnego. Przykładowo: ktoś, kto jest przykuty do łóżka, może tak przewartościować swój świat, aby czuć się dobrze i w tej sytuacji. To jest kwestia adaptacji do nowych sytuacji i ograniczeń, które zawsze będą towarzyszyć seniorom. Dlatego ja bym się nie zgodził, żeby ktoś ze świata zewnętrznego próbował dokonywać ocen jakości życia seniora, chyba że na podstawie jego odczuć. Nie można powiedzieć, że jak będę mieć to, to i to, to wtedy moja jakość życia będzie dobra. To tak nie działa. Ktoś może nie mieć telewizora, ale być otoczonym przyjaciółmi, książkami. Jeżeli dla tej osoby potrzeby intelektualne i społeczne są najważniejsze, to jakość jej życia jest wysoka. Kiedyś jako pracownik medyczny dokonywałem oceny jakości życia osób starszych. Dziś wiem, że jeśli przyjmujemy kryteria, jakiś szablon, to tak naprawdę ubezwłasnowolniamy osoby starsze w kształtowaniu indywidualnej jakości swojego życia.

W.W.: Próba standaryzacji jakości życia jest trudna. Poczucie życiowej satysfakcji czy zadowolenia z życia jest złożone i zmienne w czasie. Dokonywane diagnozy życia osób starszych wciąż obejmują przede wszystkim świadczenia socjalne – bytowe. To błąd.

R.P.: Co więcej, szczególnie w przypadku seniorów nie ma raz nadanej jakości życia. Nie możemy przyjąć, że jeśli ja dziś powiem, że jest mi dobrze, jestem szczęśliwy, to jutro będzie tak samo. To się ciągle zmienia.

W.W.: To również bardzo różnicuje się w zależności od etapu starości. Mamy przecież starość młodą, średnią, sędziwą i różne perspektywy biografii człowieka. Wysoka jakość życia jest czymś innym na każdym z tych etapów.

Człowiek, który się czuje spełniony, który ma za sobą piękne życie, on dzisiaj również będzie pięknie żył. Jednak kogoś, kto ma poczucie zmarnowanego życia, trzeba zainspirować, trzeba mu pomóc, a to nie jest proste. Natomiast nie mam wątpliwości co do tego, że seniorzy już tak nie przywiązują wagi do pieniędzy, nowego futra, wystroju mieszkania. Wydaje mi się, że krzywdzimy seniorów przekonaniem, iż wystarczy, aby mieli dobrą emeryturę, dobre mieszkanie. To jest bardzo niebezpieczne zjawisko, ponieważ wmawia się, wpaja się seniorom konsumpcjonizm. Taki starszy człowiek wie, że on to wszystko zostawi. On teraz chce mieć przyjaciół, czuć się kochanym, potrzebnym, podziwianym, mieć ludzi wokół siebie. Znam ludzi w bardzo dobrej sytuacji materialnej, którzy są bardzo samotni i nieszczęśliwi.

Większości społeczeństwa wydaje się, że jeśli starszy człowiek będzie miał zabezpieczone potrzeby materialno-bytowe, to jego jakość życia powinna być wysoka. Tymczasem badania i również nasze obserwacje pokazują, że dla wysokiej jakości życia o wiele bardziej znaczące są potrzeby psychospołeczne. Nazwę je dokładniej: po pierwsze poczucie własnej wartości, po drugie poczucie społecznej użyteczności, we Wrocławskim Centrum Seniora ciągle to dostrzegamy, po trzecie potrzeba więzi emocjonalnej, która umożliwia wymianę emocji, buduje związki przyjacielskie, sąsiedzkie. Okazuje się, że te trzy potrzeby budują autentyczny sens życia człowieka. On się zmienia, tak jak mówił pan Robert, nastrój i dobrostan starszego człowieka ma różne temperatury, ale żeby on się zmieniał na lepsze, człowiek starszy musi mieć w tym jakiś swój udział. Wysokiej jakości naszego życia nie można zbudować tylko w oparciu o czynniki zewnętrzne, to senior osobiście jest za nią głównie odpowiedzialny. Zawsze będę to podkreślać. Są ludzie, którzy nie czują się konstruktorami własnego życia, nie czują się odpowiedzialni za swoje życie i oni mają nikłe szanse na zadowolenie z życia. Człowiek musi pozostać aktywnym i odpowiedzialnym w miarę swoich możliwości do końca. Jeśli przyłożymy pytanie o jakość życia do najbardziej popularnej w tej chwili koncepcji pomyślnego starzenia się, to wynika z tego, że pomyślne starzenie się będzie miało miejsce wtedy, kiedy my jako Wrocławska Rada Seniorów, jako Wrocławskie Centrum Seniora zapewnimy seniorom dostęp do trzech kluczowych dla ich życia sfer: zdrowia, samodzielności i produktywności. Mimo wszystko czy chcemy, czy nie chcemy, zdrowie jest preferowaną wartością wśród seniorów. Aby byli zdrowi, musimy wymagać od nich aktywności, budzić uśpione potencjały stwarzając warunki do rozwoju, podtrzymywać wzajemną życzliwość i wsparcie, stwarzać możliwości współdziałania z innymi.

R.P.: Pozwolę sobie nie do końca się z tym zgodzić, że zdrowie jest najważniejsze.

W.W.: Znamy ludzi starszych, których zdrowie fizyczne rzeczywiście kuleje, ale to nie znaczy, że nie są zadowoleni z życia. Wydaje mi się, że zdrowie w kontekście seniorów, źle jest rozumiane. Zgadzam się z tym, co mówi WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), że zdrowie to jest dobre samopoczucie fizyczne, psychiczne i społeczne. Czyli senior, który ma poczucie wysokiej jakości życia, utrzymuje kontakty społeczne, ma przyjaciół i ludzi wokół siebie, wciąż jest mobilny, może wykonywać codzienne czynności, jednocześnie ma życie uczuciowe, zaprzyjaźnia się, wyraża radość i siłę życia, może być zdrowy i szczęśliwy mimo kilku ciężkich chorób przewlekłych, które mu towarzyszą.

Proces starzenia się osłabia zdolność regeneracji dobrostanu psychicznego na płytszych poziomach, nie narusza jednak tej zdolności na poziomie najgłębszym — woli życia.

R.P.: To jest przymiot osób starszych – adaptacja do swoich ograniczeń. Naturalne w naszym wieku są ograniczenia wynikające z procesu starzenia się. Wiemy już, że świat nie zmieni się dla nas, ale my możemy dopasować się do naszego świata. Seniorzy potrafią pozytywnie przerobić i zaadoptować się do bardzo trudnych sytuacji. Jakość życia zmieni się z perspektywy obserwatora zewnętrznego, ale niekoniecznie zmieni się z perspektywy osoby starszej. Na przykład nie mogę już iść do mojej koleżanki, która mieszka 10 km stąd, ale mogę odwiedzić koleżankę na parterze. To jest poszukiwanie nowych perspektyw, zaspakajania tych samych potrzeb w inny sposób. Nie ma raz na zawsze przyjętego sposobu zaspokajania danej potrzeby np.: bycia użytecznym. Jeśli chcąc być użytecznym odwiedzam przedszkole i czytam dzieciom bajki, to jeśli już nie będę mógł czytać, wciąż mogę się spotkać z dziećmi i opowiedzieć im bajkę. W ten sposób dostosowujemy się, to jest siła seniorów, nie minimalizm czy rezygnacja.

W.W.: To my, seniorzy jesteśmy za to przede wszystkim odpowiedzialni. Co więcej to nie zależy od systemu opieki medycznej, socjalnej, środowiska, w którym żyjemy. Bo często żyjemy w środowisku, które dałoby nam więcej, ale my się o to nie staramy. Nie szukamy w sobie siły, która jest potrzebna, aby zmienić nasze życie.

Jeśli człowiek nie ma poczucia swojej wartości, to wycofuje się, zamyka się w sobie i nie jest otwarty na ofertę, która jest w jego miejscu zamieszkania. I niestety większość seniorów tak się zachowuje, dlatego właśnie bodźce zewnętrzne są potrzebne wielu seniorom, żeby poprawić ich jakość życia. Nie możemy zakładać, że oni sobie sami z tym poradzą. Obserwuję, że często zmieniają diametralnie swoje życie właśnie dlatego, że zostali jakoś zachęceni i zainspirowani, zwykle w bardzo prosty sposób np.: odkąd zapisałem się na zajęcia, odkąd chodzę do klubu seniora, spotkałem kogoś, moje życie się bardzo zmieniło – mówią. We Wrocławiu mamy spory problem z seniorami, którzy nie są zrzeszeni i siedzą samotni w domach. Jest ich bardzo wielu i pewnie będą jeszcze długo zamknięci w czterech ścianach. To jest duży problem: co zrobić, żeby ich wyciągnąć z domu, żeby zmienić ich życie?

R.P.: Nie do końca bym się zgodził z tym, że wszystko zależy od seniora, ale z pewnością więcej niż im się wydaje. Natomiast nie ulega wątpliwości, że ocena jakości życia jest zindywidualizowana, bardzo subiektywna. Każdy człowiek sam dokonuje takiej oceny. I jeśli tak, to istnieją czynniki wewnętrzne, które możemy przerobić, natomiast nie zapominajmy o czynnikach zewnętrznych, które powodują, że nie mamy żadnego wpływu na to, iż nasza jakość życia jest kiepska. Takim czynnikiem jest choćby nawet ból, długotrwały, przewlekły ból. Jakość życia może zostać poprawiona przez środki przeciwbólowe lub przez skierowanie naszej aktywności na konkretne zadania intelektualne, społeczne. Jako emeryci nie mamy również wpływu na to, że obniżają się nasze zasoby ekonomiczne. Czasem nie możemy zaspakajać swoich potrzeb, które decydowały o naszej tożsamości 10, 20 lat temu, np. systematyczne wizyty w operze, teatrze, kinie, itd. Dzisiaj nasze środki finansowe są skromne i to one decydują o tym, że nie mogę się realizować na polu, które przynosiło mi satysfakcję życiową, co jest bolesne i nie mam zadowolenia ze swojego życia. Oczywiście można to przerobić, można szukać innych możliwości. W praktyce jest jednak tak, że jeśli wyuczyliśmy się pewnych mechanizmów funkcjonowania przez dziesiątki lat, to trudno jest to z dnia na dzień zmienić. Mało tego, można je zmienić, jeśli ma się nie jakikolwiek wpływ. Nie mamy już wpływu na to, że mamy niską emeryturę, a pojawiają nam się takie wydatki, które musimy finansować, np. leki, podwyżka cen energii. Nasz budżet się kurczy i pewne możliwości oddalają się.


W.W.: Te trudy życia łatwiej pokonać, łącznie z bólem, jeśli człowiekowi dostarczamy powodów, dla których może zerwać z rutyną i monotonią życia. Osobiście żyję z wiecznym bólem i wiem, że gdybym nie miała nowych wyzwań, zajęć, kontaktów z innymi ludźmi, to ten ból odczuwałabym sto razy mocniej. Codziennie budzę się z myślą, że mam szansę na zmianę jakości życia najstarszych mieszkańców Wrocławia. Gdy tej szansy zabraknie, tracą motywację do życia, służby społecznej. Wydaje mi się, że większość seniorów potrzebuje takiej motywacji. Wiem, że potrafią się odnaleźć w zupełnie nowych wymiarach życia – zaczynają motać sznurki, śpiewać, pisać wiersze, artykuły, korzystać z Internetu, czego nigdy wcześniej nie robili.

R.P.: Dochodzimy do pewnego rodzaju recepty: musi mieć miejsce mobilizacja, inspiracja z zewnątrz.

W.W.: Musi być ktoś, kto pokaże, że można zmienić swoje życie, spróbować. Ja się stale z tym spotykam: „Jak dobrze, że ja tego doświadczyłem, że się zapisałem, że byłem”. Zmiana jest możliwa. Na pewno łatwiej mają seniorzy z pasją, wszystko jedno czego ona dotyczy. Żyć z pasją, to również kochać życie i ludzi. W badaniach nad wolontariatem senioralnym utkwiła mi w głowie wypowiedź 82-letniego wolontariusza: „Najważniejszą przygodą życia jest starość wypełniona po brzegi tym, co stanowi pomoc innym”.

Wysłuchała Linda Matus

Cytaty pochodzą z Diagnozy Społecznej 2009. Warunki i jakość życia Polaków. Raport. Red: Janusz Czapiński, Tomasz Panek

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany