Na starość wszystko jest odległe…

Na starość wszystko jest odległe…

Powodem do spotkania z Profesorem było wyróżnienie tytułem „Przyjaciel Seniorów”, którym został uhonorowany przez Wrocławską Radę Seniorów. Mimo licznych zasług na koncie Profesora, ten zaszczyt sprawił mu wiele radości. Ku zaskoczeniu audytorium dedykował je swojej mamie Otylii, która niebawem ukończy 96 lat.
Starość nie ma tajemnic przed Adamem Zychem ‒ od 40 roku życia zgłębia tę problematykę. W rozmowie z Lindą Matus odkrywa kilka recept oraz sekretów dotyczących starości.

Linda Matus: Żyjemy coraz dłużej. To jest dobra wiadomość.
Adam Zych: To jest bardzo dobra wiadomość. W latach 50. XX wieku Polak nie dożywał 60 roku życia. Dzisiaj mężczyźni żyją średnio ponad 73 lata, a kobiety ponad 81 lat ‒ są to dane z Rocznika Statystycznego 2016. W porównaniu z połową ubiegłego wieku mężczyźni w Polsce żyją obecnie o ponad 16 lat dłużej, a kobiety o ponad 19 lat. Długość życia znacznie zwiększyła się i wszystko byłoby w porządku, gdyby to było wydłużenie życia w zdrowiu.

L.M.: Ale mówi się również, że seniorzy są coraz zdrowsi.
A.Z.: To zjawisko analizowała amerykańska gerontolog Bernice Neugarten, która stwierdziła, że współcześni seniorzy są m.in. niezależni, samowystarczalni finansowo, posiadają zabezpieczenie emerytalne oraz są w lepszej kondycji zdrowotnej i bardziej aktywni. Jeszcze 50 lat temu u 60-latka można było dostrzec zmiany inwolucyjne w jego wyglądzie, poruszaniu się, stanie zdrowia. Dziś jest to człowiek w sile wieku.

L.M.: Wsłuchując się w głos Polaków, można dojść do wniosku, że nie lubimy pracować.
A.Z.: Jedno z przysłów powiada: Praca lat skraca – zatem nie każda praca sprzyja długowieczności, a w szczególności praca ponad siły, wyczerpująca bądź wyniszczająca organizm, niosąca napięcia i stresy, czy praca w szczególnych warunkach albo o wyjątkowym charakterze. Obiektywnie rzecz ujmując, jednak taka praca lat skraca. Nieprzypadkowo zatem w wielu systemach zabezpieczenia społecznego, również w naszym kraju, wprowadzane są nietypowe rozwiązania, przykładowo w postaci emerytur pomostowych, dla osób zatrudnionych właśnie w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze.
Na własną starość pracujemy już na jej przedpolu, w wieku czterdziestu paru lat. Musimy zadbać o zabezpieczenie, także finansowe i to niekoniecznie w pieniądzu. Taką inwestycją może być np. wspomaganie studiów wnuka.

L.M.: Mówi Pan o przygotowaniu, ale to są zabiegi, które możemy przeprowadzić, mając lat 40, 50. A co by Pan powiedział osobom, które są już na emeryturze? Czy jest taka recepta?
A.Z.: O złej starości wspominano już w starożytności, przykładowo Arystoteles i Cyceron. Czym jest ta zła starość? Wymienię trzy parametry: bieda, bierność, bezradność. Nie dajmy się temu. Budujmy zasoby. Mając nadwyżkę pieniędzy, można kupić kawalerkę. To są mieszkania poszukiwane, które możemy wynająć, co spłaci nam kredyt. Zyskamy parę złotych do emerytury na stare lata, a w razie choroby możemy sprzedać to mieszkanie i będzie na leczenie.
Bierność to druga rzecz.
Miałem okazję robić badania nad Polonią w Stanach Zjednoczonych, to były lata 90. minionego wieku. Ze zdumieniem odkryłem, że tam 70 procent seniorów to wolontariusze. Wkrótce 25. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Będą zbierane pieniądze ‒ również na godną opiekę medyczną dla osób starszych. Pytam się, dlaczego seniorzy nie kwestują? Boją się, że ich napadną? To dajmy obstawę młodych osób, ale niech kwestują choćby symbolicznie.

L.M.: W sumie to dobry czas, aby przypomnieć o akcji WOŚP, kwesta tuż po nowym roku.
A.Z.: Akcja ta jest niezmiernie potrzebna, by wspomóc polską geriatrię, gdyż Polska należy do krajów o najniższej dostępności do opieki geriatrycznej – szacuje się, że w tej dyscyplinie praktykuje od 150 do 200 geriatrów, mamy około 300 przychodni geriatrycznych w skali kraju. A ile jest przychodni dla dzieci, dla kobiet? Znajdziemy je w każdej wiosce.
Wracając do złej starości i jej trzeciego wyznacznika: bezradności. W mechanizmie tym istotną rolę odgrywa przekonanie człowieka, że żadne z jego działań nie ma wpływu na to, co się wydarzyło. Następstwem wyuczonej bezradności jest pojawienie się niekorzystnych emocji, np. lęku i wrogości ‒ co powoduje negatywne nastawienie i obniżenie motywacji do działania. I wówczas pojawia się bierność i rezygnacja.

L.M.: Czyli wyuczona bezradność to nie jest domena młodych i ich nadopiekuńczych rodziców?
A.Z.: Wyuczona bezradność może manifestować się i u osób starszych, przyzwyczajonych, że w słusznie minionych czasach nie było np. bezrobocia, a w istocie było ono ukryte. Wszyscy zarabiali mało, bo mało, ale równo. Można było dostać mieszkanie po 10 czy 20 latach. Państwo było nadopiekuńcze, a dziś zmieniły się warunki i ci ludzie stają się bezradni. Bo, niestety, na stare lata trzeba zmagać się z wieloma rzeczami. Starość to często czas radzenia sobie, m.in. z chorobą, bólem, cierpieniem, niepełnosprawnością, stresem, utratą urody, ale także i najbliższych osób, wreszcie radzenie sobie ze śmiercią, która widoczna jest już na horyzoncie naszego życia.

Wiara a starość

L.M.: Nie bez powodu starość spotyka nas na końcu, to jest najtrudniejszy okres w życiu.
A.Z.: Przechodzimy na drugi biegun. Jeżeli jest zła starość, to powinna być i dobra, szczęśliwa, pomyślna. Co się na to składa? Na pewno stan zdrowia, sprawność intelektualna, fizyczna, życiowa. Dbajmy o zdrowie, żeby na stare lata było w miarę dobre. Ważne są także warunki: ekonomiczne, mieszkaniowe, rodzinne, wreszcie aktywne zanurzenie w życie, nie uciekajmy w samotność. Warto zdobywać wiernych przyjaciół. To jest kapitał. Bo mam do kogo pójść, z kim porozmawiać, czy ‒ będąc np. osobą owdowiałą ‒ mieć towarzystwo do wyjścia do kina, a w razie zagrożenia życia czy zdrowia mieć nadzieję, że ktoś mi pomoże. Budujmy dobre relacje z ludźmi.
Optymizm jest ważny. Nie mówię, że filozofia pozytywna to jest panaceum na wszystko, bo są sytuacje, które człowieka przerastają, ale ci, którzy mają poczucie humoru, kochają życie, łatwiej znoszą ciosy. To od nas zależy, jak będziemy się starzeć, czy będziemy czuć się odtrąceni i odrzuceni. Jeśli skomplikujemy sobie relacje z dziećmi, wnukami, to nie dziwmy się, że nas nie odwiedzają.

L.M.: A czy wiara pomaga?
A.Z.: Wiara ogromnie pomaga i to z wielu powodów. Starość to obiektywnie przedsionek śmierci, możemy zaprzeczać, że nie, ale tak jest. Wiara bardzo pomaga w sytuacjach trudnych ‒ choroby, niepełnosprawności. Otwiera określoną perspektywę – w czas wieczności. Pomaga uporządkować swoje życie.

L.M.: Czy człowiek wątpiący może być szczęśliwym staruszkiem?
A.Z.: Moim zdaniem szczęście jest w rękach człowieka, jak on swój los kształtuje, ale z pewnością przestrzeń duchowości poszerza się na starość, budujemy ją i jej potrzebujemy. Już Bolesław Prus powiedział, że „Pociąg do życia wiecznego jest zapowiedzią starości”. A William James dodał, że „Wiekiem najbardziej religijnym jest wiek starczy, kiedy milknie wrzawa życia płciowego”. Odchodzą pokusy, obniża się sprawność ‒ również seksualna, i na stare lata człowiek się zmienia. Podsumowuje, co zrobił dobrego, a co złego, kładzie to na szalę i patrzy, co przeważy. Jeżeli dobro przeważy, to doskonale – nie zmarnowałem życia, ale jeżeli bilans jest ujemny, to i starość może być przykra. Na stare lata następuje odwrócenie perspektywy czasowej – z czasu przeżytego w czas, jaki nam jeszcze pozostał. Starość to często pora powrotu do religijności. Najbardziej emocjonalnie w religię jesteśmy zaangażowani w młodości, później następuje stabilizacja, a na starość renesans. Wierzący wiedzą, że nie wystarczy się wyspowiadać, ale trzeba jeszcze zadośćuczynić, a często już nie żyją ludzie, którym uczyniliśmy krzywdę. Tu pomaga religia i otwiera nam np. ścieżkę wolontariatu. Idź, odpracuj w hospicjum to całe zło. Zwilż usta choremu człowiekowi po operacji.
Ten wzrost religijności na stare lata to także wynik lęku przed śmiercią. Byłem wychowany w innych warunkach kulturowych, obcowaliśmy ze śmiercią i z ludźmi starszymi. Dzisiaj relacje między młodymi a starszymi zmieniły się, określa się je mianem „intymności na odległość”. Kiedyś młody człowiek uczył się tej starości od dziadków, widział ich zachowania, choroby, bolesne utraty i podświadomie przygotowywał się do tego. Aż się dzisiaj prosi o zbliżenie tych dwóch generacji. Dodam, że właśnie to pokolenie – osób sędziwych – bardzo często przekazuje najmłodszym generacjom nie tylko tradycję, ale również wzory zachowań religijnych, zwyczaje, obyczaje, system norm moralnych, będące istotnym czynnikiem wychowania moralno-społecznego oraz religijnego dzieci i młodzieży, co w sytuacji postmodernistycznego zagubienia się człowieka naszych czasów z pewnością nie jest bez znaczenia.

Starość a młodość

L.M.: Pracuje Pan ze studentami, osobami młodymi. Czy młodym brakuje dziś starszych?
A.Z.: Prawo Kopernika-Greshama mówi, że pieniądz słaby wypiera z obiegu pieniądz mocny. Jeżeli tych wielkich starców było niewielu, to ich się na rękach nosiło. Zbyt wielu ich jest, demograficzne starzenie się zmieniło relacje.

L.M.: Seniorzy rosną w siłę liczebną, czy grozi nam, że przejmą świat?
A.Z.: Gerontokracja była znana już w starożytności, aby ktoś mógł być senatorem, musiał skończyć 60 lat. Ale jednocześnie w starożytnym, przedchrześcijańskim Rzymie istniało prawo zwane sexagenarios de ponte, zgodnie z którym można było pozbyć się niedołężnego ojca, strącając go z mostu do Tybru. Pyta Pani o siłę polityczną. Podam najnowsze dwa przykłady: pierwszy to Brexit – referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Wśród młodszych ‒ w wieku od 18 do 24 lat ‒ poszło do urn zaledwie 36 procent uprawnionych do głosowania, ale w przedziale 65+ już ponad 80 procent. To seniorzy zadecydowali o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. A przykład drugi ‒ to wybór 70-letniego Donalda Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych…

L.M.: Łatwiej było zajmować się Panu tą starością kiedyś czy dziś?
A.Z.: To jest zupełnie inna perspektywa. Przypominam niezwykle trafny obraz starości ukazany w filmie „Młodość” – gdy spojrzeć na bieg życia przez lunetę, wszystko jest blisko – to przeszłość, której prawie nie ma, tak się postrzega czas w młodości, natomiast na starość wszystko jest odległe – to rozciągnięta w czasie przeszłość, realne tylko tu i teraz – to teraźniejszość…
Wiele zależy również od losu. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Trzeba się z godzić z różnymi stratami. W starości człowiek „Sam sobie sterem, żeglarzem okrętem” ‒ jak pisał w „Odzie do młodości” Adam Mickiewicz. Pamiętajmy również o tym, że człowiek stary już nic nie musi, a jeszcze wiele może…
L.M.: Dziękuję za interesującą rozmowę.

Nagroda Przyjaciel Seniora_wręczenie statuetek

Pan prof. Adam Zych (pierwszy z prawej)


Prof. zw. dr hab. Adam A. Zych (rocznik 1945), psycholog i pedagog, twórca teorii moderacji rozwoju i osobistej korzyści w starości. Naukowe zainteresowania: gerontologia społeczna, a zwłaszcza geragogika specjalna i leksykografia gerontologiczna, oraz psychologia osobowości, w szczególności psychologiczna problematyka światopoglądu, psychologia religii i tanatopsychologia. Profesor zwyczajny Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Członek Rad Naukowych czasopism „Gerontologia Współczesna”, „Konteksty Społeczne”, „Labor et Educatio”, „Pedagogika. Badania, dyskusje, otwarcia” oraz serii „Czesko- Polsko-Słowackie studia z zakresu andragogiki i gerontologii społecznej” i „Exlibris Biblioteka Gerontologii Społecznej”. Członek Rady Honorowej Fundacji Laboratorium Architektury 60+. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Edukacji Narodowej i Medalem Miasta Oświęcimia. Jest pięciokrotnym laureatem indywidualnych nagród resortu edukacji i szkolnictwa wyższego oraz wyróżnienia Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej za nowatorskie działania w zakresie upowszechniania wiedzy na temat starzenia się społeczeństwa polskiego. Otrzymał również honorowy tytuł „Przyjaciel Seniora” (2016).
Ważniejsze prace: Człowiek wobec starości. Szkice z gerontologii społecznej, Słownik gerontologii społecznej, Leksykon gerontologii, Przekraczając „smugę cienia”, Szkice z gerontologii i tanatologii, Pomiędzy wiarą a zwątpieniem, Wprowadzenie do psychologii religii. Wkrótce ukaże się najnowsza praca Adama Zycha pt. Młodość utracona, odkrywana starość. Eseje i szkice z gerontologii.

źródło: Gazeta Senior Wrocław/Dolny Śląsk, wydanie: listopad-grudzień 2016

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany