Na wybory!

Na wybory!

Zależy Ci na normalnym, szybko rozwijającym się kraju? To idź na wybory. Po meczu ze Szkocją dziennikarze sportowi szybciutko poinformowali, że jeśli chcemy, by nasza reprezentacja grała w Euro 2016 to musi wygrać lub zremisować z Irlandią, jednak Irlandczycy nie mogą nam strzelić 2 bramek, bo wtedy to oni awansują, a nam zostaną baraże. Cały kraj, mało Europa o tym wiedziała.

Czy wybory, które będą za kilka dni, można porównywać do w końcu tak mało znaczącego wydarzenia, jakim są kwalifikacje do piłkarskiego turnieju? Ależ skąd! Wybory ważniejsze, przecież od tego kogo wybierzemy takie będziemy mieli następne cztery lata życia w Polsce i w telewizji. To dlaczego, żaden z dzienników nie publikuje i nie opowiada, jakie są skutki określonych zachowań wyborczych? I o tym będzie ten tekst.

Opcja pierwsza. Głosujemy na znanego sobie kandydata, wszak to nasz znajomy, należy mu się, a może później się odwdzięczy? Więc idziemy do wyborów zaznaczamy krzyżykiem wierzący i iksem agnostycy upatrzonego kandydata. No może jeszcze zagłosujemy tym sposobem na osobę, którą znamy z telewizji, a może nawet uścisnęła nam rękę. Była sympatyczna, uśmiechała się, obiecywała. To najprostszy sposób głosowania nad przyszłością, nad najbliższymi czterema latami życia w Polsce.

Drugim sposobem jest głosowanie na ugrupowanie parlamentarne. Ordynacja wyborcza tak jest skonstruowana, że głosy oddane na kandydatów przynależących do partii są sumowane i przeliczane na mandaty w sejmie. Czyli jest prawie obojętne na którego z kandydatów twojej ulubionej partii głosujesz, jedynki z list wyborczych zwykle wchodzą do sejmu, chyba, że bardzo dużo głosów otrzyma ktoś z listy na niższym miejscu. Wtedy jedynka może przepaść.

Trzecim sposobem głosowania jest eliminacja jakiegoś komitetu wyborczego, głosujemy przeciw określonej partii. Wybieramy sobie najsilniejsze ugrupowanie opozycyjne i tam oddajemy swój głos. Przy takim sposobie głosowanie należy unikać PSL-u, ponieważ jak głosi anegdota oni już teraz wiedzą, że wybory wygrał ich koalicjant. Są w rządzie od 25 lat i każde ugrupowanie polityczne ich potrzebuje do uzyskania zwykłej większości.

Czwartym sposobem głosowania jest oddanie głosu nieważnego. Skreślenie nazwisk, zaznaczenie krzyżykiem większej ilości kandydujących powoduje, że głosujesz jak większość krajowa. Są tacy zbuntowani wyborcy, ale z poczuciem obowiązku. Idą do wyborów, podbijają frekwencję, ale ich głos się nie liczy.

Piątym sposobem głosowania nad najbliższą przyszłością kraju jest rezygnacja z głosowania. Jak pokazują statystyki takich jest większość. Większość uprawnionych na wybory nie chodzi. Woli żeby za nich decydował kto inny, jaki będzie wymądrzający się w telewizji polityk. To też jest wybór, wprawdzie bardziej przypomina owczy pęd, ale cóż jak brakuje czasu na zastanowienie się nad przyszłością kraju, lub jak jesteście zadowoleni z otaczającej nas rzeczywistości, to możecie zostać w domu. Popieracie wtedy aktywniejszą większość społeczeństwa, tą która ma jakieś poglądy.

A po wyborach wszystkie obietnice polityków trafią do kosza, a oni będą dzielili nasze wspólne pieniądze po uważaniu. Będą się kłócili w telewizji, zamiast pracować. Ale to myśmy tych wybrańców w tej telewizji posadzili, to z naszego narodowego pospolitego namaszczenia tam się wymądrzają, oni nasi z naszego wyboru, to nasi reprezentanci, to nasza elita.

Więc nie zostaje nic innego jak wznosić modły, daj nam Panie prawych, mądrych, uczciwych, pracowitych posłów i senatorów, bo my jakoś wybrać takich nie możemy. Wszak pisał hrabia Fredro „Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

Tekst: Jerzy Dudzik

fot. Pixabay

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany