Najważniejszy jest człowiek i to, co dla niego robimy

Najważniejszy jest człowiek i to, co dla niego robimy

Zapraszamy do lektury wywiadu z panią Małgorzatą Komarnicką, dyrektorką Centrum Edukacji Międzykulturowej – Biuro Regionalne Wrocław. Wywiad został przeprowadzony tuż przed spotkaniem seniorów z japońską poezją haiku i esperanckim akcentem świątecznym oraz rocznicowym, związanym z pierwszym rokiem istnienia cyklu „Jaki wspaniały jest ten świat”, wspólnego projektu Centrum Edukacji Międzykulturowej – Biuro Regionalne Wrocław oraz Wrocławskiego Centrum Seniora.

Joanna Ryłko: Mija pierwszy rok współpracy Wrocławskiego Centrum Seniora z Centrum Edukacji Międzykulturowej – Biuro Regionalne Wrocław w ramach cyklu „Jaki wspaniały jest ten świat”. Za chwilę odbędzie się kolejne interesujące spotkanie („Świątecznie z esperantem i japońską poezją haiku”), ale zanim to nastąpi, proszę opowiedzieć o początkach cyklu: skąd pomysł, jak się zrodził i jak rozpoczęła się współpraca z WCS?

Małgorzata Komarnicka: Cele naszych organizacji są podobne. Najważniejszy jest człowiek i to, co dla niego robimy. Zacytuję słowa Jana Pawła II, które mi towarzyszą: „Człowiek jest wspaniałą istotą nie z powodu dóbr, które posiada, ale jego czynów. Nieważne jest to, co się ma, ale czym się dzielimy z innymi”.

J.R.: W ramach cyklu gościło już wiele znakomitych osób, związanych w różny sposób z esperanto.

M.K.: Nasz cykl „Jaki wspaniały jest ten świat” w styczniu rozpoczęła wspaniała poetka i esperantystka Halina Kuropatnicka-Salamon. W lutym, maju i sierpniu przyjeżdżał do nas z Warszawy znany dziennikarz Telewizji Polskiej, podróżnik, pisarz i esperantysta Roman Dobrzyński. W marcu bardzo ciekawą prelekcję wygłosiła polska strzelczyni, specjalistka w strzelaniu z karabinu pneumatycznego i karabinu kulowego z trzech postaw, dwukrotna mistrzyni olimpijska, trzykrotna medalistka mistrzostw świata, pani Renata Mauer-Różańska. W kwietniu na nasze zaproszenie przyjechali aktorzy Sceny Poetyckiej Teatru Robotniczego im. B. Barbackiego z Nowego Sącza – Monika Ślepiak, Dorota Kaczmarczyk i Janusz Michalik, aby przedstawić „Tryptyk Rzymski”. W czerwcu z Torunia przyjechała znana polska esperantystka Teresa Nemere. W lipcu z okazji 127. rocznicy powstania języka esperanto przybliżyłam publiczności informacje o nim, o jego historii i związanej z nim kulturze. Towarzyszyli mi muzyk Wojtek Ławnikowicz i Kamilka Jasionowicz, zdobywczyni pierwszej nagrody w Europejskim Festiwalu Piosenki Esperanckiej. We wrześniu, na nasze zaproszenie, z Brazylii przyjechali państwo Ursula i Giuseppe Grattapaglia, którzy razem z Romanem Dobrzyńskim opowiedzieli o przepięknym brazylijskim miejscu Bona Espero. W październiku odwiedzili nas państwo Janina i Karol Grubiakowie. Wspólnie z Romanem Dobrzyńskim opowiedzieli nam o Kubie. W listopadzie ponownie gościliśmy Halinę Kuropatnicką-Salamon, do której wierszy malowała dla publiczności obrazy Małgorzata Szałek. W grudniu… za chwilę zaczynamy… W ciągu tego roku mieliśmy więc mnóstwo okazji do zwiedzania świata bez wyjeżdżania z Wrocławia.

J.R.: Czy pamięta Pani jakąś anegdotę z występem bądź przyjazdem któregoś z gości do Wrocławia albo związaną z uczestnikami spotkań? Może zdradzi nam Pani coś „pozakulisowego”?

M.K.: Może wspomnę o ostatniej wizycie Romana Dobrzyńskiego. Kupił bilet na pociąg z miesięcznym wyprzedzeniem i schował do marynarki, aby być pewnym, że go nie zgubi. Przed wyjazdem spakował marynarkę do walizki i kiedy szukał biletu zapomniał gdzie go wcześniej schował. Musiał kupić nowy. Po przyjeździe do Wrocławia okazało się, że bilet kupiony wcześniej jest w miejscu, w którym został schowany…

J.R.: Z naszych obserwacji i rozmów z uczestnikami cyklu wynika, że seniorzy są bardzo zadowoleni, pochlebnie wypowiadają się o cyklu, spotkania zyskały już swych stałych wielbicieli. A jak Pani i zaproszeni goście oceniacie widzów i odbiorców prezentowanych wydarzeń?

M.K.: My również jesteśmy zadowoleni. Nasi goście to głównie esperantyści lub sympatycy esperanta, którzy podczas każdego spotkania przekazują trochę informacji o tym języku. Nasza publiczność – bo mamy już wiernych sympatyków – w rozmowach z naszymi prelegentami przekonuje się, że znajomość esperanta bardzo się przydaje i sprawia, że nasze życie jest barwniejsze i piękniejsze.

J.R.: Odnosząc się do prezentowanych przez gości cyklu pasji, stylu życia, kultury, oscylujących wokół zamiłowania do esperanto, proszę powiedzieć w czym tkwi fenomen tego międzynarodowego języka?

M.K.: Esperanto to nie tylko łatwy i neutralny język, ale też piękna idea tolerancji i szacunku między ludźmi różnych narodów i kultur. Jego twórcy, Ludwikowi Zamenhofowi, nie chodziło o stworzenie kolejnego komunikatora językowego, ale o sprawienie, aby ten nowy język łączył ludzi, wywoływał poczucie powszechnej solidarności i łagodził fanatyzm narodowy czy rasowy. I właśnie ta piękna idea budziła i budzi u wszystkich ludzi, którym bliskie jest powszechne braterstwo, naturalną i spontaniczną sympatię. Przecież esperanto bez pomocy prawnej, środków finansowych i mecenatu żadnego z państw potrafiło utrzymać się już ponad 127 lat, podczas gdy w tym czasie wymarło na świecie kilkaset języków. W dziejach świata zawsze było tak, że dana społeczność ludzka wytwarzała swój własny język, natomiast w wypadku języka esperanto stało się coś odwrotnego: to ono ukształtowało swoją ogólnoświatową społeczność językową z własną tradycją, kulturą i bogatą literaturą. Pod tym względem esperanto jest unikatowym fenomenem. Właśnie ze względu na te walory esperanta 17 października 2012 roku w parlamencie esperantyści, senatorowie, posłowie i dziennikarze uroczyście obchodzili 125 rocznicę powstania tego języka. W tym samym dniu powstał też Parlamentarny Zespół Wspierania Języka Esperanto, którego przewodniczącym został senator Edmund Wittbrodt. A 31 października 2014 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. dr hab. Małgorzata Omilanowska podpisała wniosek o wpisanie międzynarodowego języka esperanto jako nośnika kultury esperanckiej na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Polski.

J.R.: Pojawiają się jednak opinie, że esperanto ma ubogie słownictwo, jest sztucznym językiem a esperantyści dążą do tego, aby na świecie posługiwać się tylko językiem esperanto.

M.K.: To są typowe błędne, wynikające z niewiedzy (a czasem i ze złej woli) zarzuty kierowane przeciw esperantu. Choć geneza esperanta jest sztuczna, jest to język w pełni naturalny i podlega obecnie tym samym prawom co wszystkie języki świata: jest żywy i rozwija się. Stale powstają w nim nowe słowa związane z rozwojem cywilizacji, z nowymi wynalazkami i odkryciami. Słownictwo esperanta nie jest ubogie. Takie wrażenie można odnieść, gdy się patrzy na typowy słownik esperancki – jest on kilkakrotnie cieńszy od słowników języków etnicznych. Ale to wynika ze specyfiki esperanta, jego unikatowej konstrukcji, i w tym się przejawia geniusz jego twórcy. Zamenhof bowiem stworzył język, w którym nie ma potrzeby uczyć się na pamięć dziesiątków tysięcy słów, jak ma to miejsce w wypadku języków etnicznych. Wystarczy poznać końcówki wyrazowe, przedrostki i przyrostki, których w sumie jest kilkadziesiąt, aby, dodając je do różnych rdzeni wyrazowych, tworzyć nowe słowa. Przykładowo, od jednego rdzenia „san”, który zawiera ideę zdrowia, powstało kilkadziesiąt słów (między innymi: uzdrawiać, zdrowotny, wyzdrowieć, chory, zachorować, chorowity, chorobliwy, uleczalny, szpital, lekarstwo, rekonwalescent…). Ucząc się, na przykład, języka angielskiego każdego z tych słów trzeba uczyć się na pamięć jako nowego.

Jeśli chodzi o twierdzenie, że esperantyści dążą do tego, aby esperanto stało się jedynym językiem używanym na świecie, to jest on całkowicie nieprawdziwy i niedorzeczny. Nigdy żaden esperantysta niczego takiego nie głosił. Chodzi jedynie o to, aby esperanto stało się pierwszym językiem obcym, czyli drugim językiem po ojczystym. Dzięki temu rozwiązany zostałby problem językowy świata, który trapi ludzkość od tysiącleci.

J.R.: Esperanto nie zna granic, jak i współpraca Centrum Edukacji Międzykulturowej z Wrocławskim Centrum Seniora. Mam tu na myśli między innymi naukę języka esperanto, którą od kilku miesięcy prowadzi Pani dla wrocławskich seniorów. Zajęcia te bardzo podobają się uczestnikom. Cykl „Jaki wspaniały jest ten świat” przynosi zatem zadowalające efekty i zaraża wrocławskich seniorów pasją do esperanto. Są jednak w planie także kolejne projekty i działania z Wrocławskim Centrum Seniora…

M.K.: O cyklu „Jaki wspaniały jest ten świat” już dużo mówiłyśmy. Ogromnie mnie cieszy rozpoczęcie kursu języka esperanto, jak i pozytywna ocena uczących się. Jestem interlingwistą, dyplomowanym metodykiem języka esperanto i prowadzę zajęcia według najnowszego podręcznika pt. „Sukceso per Esperanto” autorstwa Edwarda Malewicza. Podręcznik ten spełnia wszelkie standardy nowoczesnego podręcznika języka obcego w XXI wieku. W systematyczny i przemyślany sposób naucza wszystkich czterech sprawności językowych: rozumienia ze słuchu, mówienia, czytania ze zrozumieniem i pisania. Gramatyka jest ostrożnie dawkowana i nauczana za pomocą całego szeregu różnorodnych typów ćwiczeń, stale utrzymujących zainteresowanie uczniów. Jestem przekonana, że współpraca między naszymi organizacjami będzie się rozwijała. Ponadroczne partnerstwo udowadnia, że świetnie się rozumiemy. Nasze organizacje podpisały właśnie umowę o wspólnym przygotowaniu w maju Europejskiego Festiwalu Piosenki Esperanckiej. Już myślimy o włączeniu się do Dni Seniora w 2015 roku i może wspólnie zaplanujemy program w 2016 roku, kiedy Wrocław stanie się Europejską Stolicą Kultury?

J.R.: Plany są zatem obiecujące… Przyszedł czas na rozpoczęcie grudniowego wydarzenia, okraszonego japońskimi akcentami, co zdradza między innymi Pani wspaniały strój, japońskie kimono i unoszący się w pobliżu aromat herbaty…

M.K.: Pora na ostatni w tym roku program „Świątecznie z esperantem i japońską poezją haiku”, do którego przygotowania zaprosiliśmy Sekcję Haiku UTW w Uniwersytecie Ekonomicznym.

Kolejne spotkanie odbędzie się w piątek 23 stycznia o godzinie 15.00. Zapraszamy na spotkanie z poezją pani Haliny Kuropatnickiej-Salamon. Dzięki Małgorzacie Szałek i Wojciechowi Ławnikowiczowi pojawi się też coś dla miłośników malarstwa i muzyki

Wstęp na spotkanie jest bezpłatny, ale obowiązują zapisy.

tekst i fotografia – Joanna Ryłko

Wrocławskie Centrum Seniora
pl. Dominikański 6 (pok. 28), 50-159 Wrocław
tel. (71) 772 49 38, czynny w godzinach 09.00-15.00
mail: agnieszka.kokoszkiewicz@wcrs.wroclaw.pl
www.seniorzy.wroclaw.pl

fot. Joanna Ryłkofot. Joanna Ryłko

fot. Joanna Ryłkofot. Joanna Ryłko

fot. Joanna Ryłkofot. Joanna Ryłko

HAIKU iROCZNICA_4_fot Joanna Ryłkofot. Joanna Ryłko

wywiad_MK_19.12_01_fot. Tadeusz Wilkfot. Tadeusz Wilk

fot. Tadeusz Wilkfot. Tadeusz Wilk

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany