O natchnieniu

O natchnieniu

Od czego zacząć opowieść i kiedy ją skończyć? Czy trzeba mieć natchnienie, aby pisać? Odpowiada Katarzyna Bonda, autorka bestsellerowych powieści kryminalnych o psychologu policyjnym Hubercie Meyerze.

Od czego zacząć?

Trzeba znaleźć temat. Wiedzieć, o czym chce się pisać, mieć coś do opowiedzenia. Do własnego życia nie mamy dystansu, więc dobrze porozmawiać z kimś, kto nas ukierunkuje, pomoże odszukać punkt zwrotny, który będzie ciągnął całość. Jeśli będzie to element intymny – historia nas poniesie. Kluczowe jest wybranie momentu, w którym opowieść startuje. Trzeba też zdecydować, kiedy się skończy. Jedna z uczestniczek moich warsztatów wymyśliła, że końcówkę dopisze jej wnuk, już po jej śmierci.

Czy natchnienie istnieje?

Na pewno jest coś takiego jak magia pisania. Ale czym jest natchnienie? Jeśli jest rodzajem olśnienia czy bodźca, który sprawia, że ktoś przystępuje do pisania, to trzeba na nie zasłużyć ciężką pracą. Doradzam, by na początku pisać 15 minut dziennie, notując choćby dwa zdania. Najlepiej zawsze zaczynać o tej samej porze, wtedy, kiedy się najlepiej czujemy. Jak ktoś wcześniej ogarnie wnuki, odbędzie kilka wizyt lekarskich, ugotuje obiad i posprząta, pewnie nie da już rady. Na początku to będzie koszmar, ale trzeba wypracować rutynę. Wielcy pisarze, którzy weszli do kanonu literatury, nie czekali na wenę twórczą, tylko pisali cyklicznie. Radziłabym też założyć tajny dzienniczek i notować w nim wszystko to, co się wokół nas dzieje, ale w sposób bardziej literacki, tzn. nie w punktach od myślników: „trzy kilo ziemniaków” i „apteka koło domu nieczynna”. Chyba że ktoś tak pisze i to jest rodzaj świadomie wybranej kompozycji. Dobrym sposobem jest też noszenie ze sobą notatnika – wtedy nawet jak się siedzi w kolejce do lekarza, można się oddawać natchnieniu. Ale najważniejsze jest to, że tak jak się regularnie płaci na poczcie rachunki, tak trzeba regularnie, każdego dnia, znaleźć kwadrans na pisanie. I natchnienie zacznie przychodzić. Musimy na nie zasłużyć pracą, dyscypliną, rutynowymi działaniami. To one przynoszą efekt w postaci pocałunku muzy.

Źródło: Książka o pisaniu, autorki: Anna Błaszkiewicz, Ola Rzążewska, wyd. Stowarzyszenie „Koncentrat”, fot. materiały autorki

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany