Odwaga według Dymnej

Odwaga według Dymnej

Czym jest odwaga? Czy to zdobywanie najwyższych szczytów świata? Obrona Ojczyzny? Pomoc ludziom w sytuacji zagrożenia ich życia i zdrowia? A może to także samo życie? Droga, którą codziennie przemierzamy…?

O tym, czym jest odwaga, jak ją zmierzyć, ocenić, pisze Anna Dymna.
To pierwszy odcinek cyklu, w którym znana aktorka opowiada o fundamentalnych kwestiach, ważnych dla każdego z nas, a inspirowanych wydarzeniami z jej życia. Kolejne felietony będziemy publikować w wydaniach „Gazety Senior”, wszystkie pojawią się również na naszym portalu: gazetasenior.pl

Odwaga
Odwaga to bardzo wieloznaczne, pojemne pojęcie, które towarzyszy nam całe życie, rośnie z nami i z naszym życiowym dojrzewaniem, nabiera innych znaczeń i sensu. Gdy byłam mała wiedziałam, że odważny jest strażak, który nie boi się ognia i umie szybko chodzić po drabinie, pilot, który potrafi prowadzić samolot ponad chmurami, żołnierz, który idzie w bój i strzela z karabinu, taternik, który zdobywa z narażeniem życia szczyty, kierowca rajdowy. Odważni byli moi koledzy, którzy lepiej ode mnie wspinali się po drzewach. Ale już wtedy najbardziej podziwiałam koleżankę, małą chudą Marysię z mojej klasy, która uratowała od batów i dwói z zachowania biednego Adama, syna alkoholika i przyznała się za niego do wybicia okna piłką.

Potem weszłam w świat sceny i teatru, w zawód, który wymaga bardzo wiele odwagi. Publiczne, codzienne poddawanie się próbom, ocenom, publiczne wygłaszanie opinii… Tak, to wymaga odwagi i zdecydowania. Z czasem zorientowałam się jednak, że największej odwagi wymaga zwyczajne, uczciwe życie. Dojrzewałam w kraju zniewolonych myśli, ograniczonej wolności. Trzeba było dużo odwagi, by móc mieć swoje przekonania, swoje uczucia i zdanie. A dzisiaj? Ileż trzeba siły, by nie zaprzedać się w niewolę pieniądza i sukcesów, by dla zysków nie zgodzić się na różne manipulacje i zdrady… Tak, by dzisiaj zachować swą twarz, by mówić co się naprawdę myśli, też trzeba być silnym i odważnym. Ale prawdziwych tytanów odwagi poznałam niedawno w kruchych, słabych istotach, chorych i okaleczonych przez los. Właśnie dzisiaj, 11 listopada rano umarł najodważniejszy człowiek, jakiego poznałam. Chory na śmiertelną chorobę, mukowiscydozę Bartek. Ten dwudziestosiedmioletni chłopiec był jak promień słońca.

Z niepojętą cierpliwością, optymizmem znosił swój los i wszystkie cierpienia związane z tą ohydną chorobą. Był radosny i szczęśliwy, choć patrzył w oczy zbliżającej się śmierci. Umarł spokojny w ramionach swojej żony, Danusi. Pobrali się w tamtym roku. Kochali się mimo choroby, świadomi nieuchronności losu. Skąd ta młoda, ładna, zdrowa dziewczyna miała tyle odwagi, by być z nim do końca, by oswoić śmierć i odebrać jej całą grozę i moc? Tę odwagę dawał jej chyba Bartek. Ale skąd on ją czerpał? Być może od Danusi właśnie.
Dla mnie są oni przykładem na odwagę największą, jaką spotkałam w swoim życiu. Są dla mnie wzorem. Ich odwaga dodaje mi siły i wiary w niezwykłość i prawdziwe piękno człowieka.

Anna Dymna
Źródło: „Gazeta Senior” Poznań luty-marzec 2016
fot. Marek Kowalski

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )