Oszuści mają nową metodę ,,na kuriera”

Oszuści mają nową metodę ,,na kuriera”

Odbieranie paczki może słono kosztować. Oszuści znaleźli właśnie nową metodę na wyłudzenie pieniędzy, czyli „na kuriera”. Jak to działa i jak powinniśmy się zachować, by uniknąć przykrego doświadczenia, podpowiada Dawid Marciniak z Komendy Głównej Policji. 

Oszuści pod pozorem doręczania przesyłki kurierskiej oszuści próbują podsunąć do podpisania nie tylko dokument kwitujący odbiór, ale także inny dokument. Ten druk zobowiązuje osobę, która go podpisała do  płatności i nakłada na nas pewne zobowiązanie.

- Warto znać swoje prawa i zwracać uwagę na to co podpisujemy. Jeżeli ktokolwiek spotka się z sytuacją, kiedy będzie przedstawiona mu propozycja podpisania umowy poza siedzibą firmy – należy bardzo dokładnie przeczytać dokumenty ze szczególnym naciskiem na to, co jest napisane drobnym drukiem. To są naprawdę istotne rzeczy, ponieważ może okazać się, że zobowiązujemy się do poważnych obciążeń finansowych, często rozłożonych na długi okres czasu. – mówi Dawid Marciniak

Jeżeli nie rozumiemy jakiegoś dokumentu, lepiej umówić się na inny termin. Warto również zadbać o to, by w pobliżu był na przykład wnuk lub zięć, który lepiej rozpoznaje się w takich sytuacjach i będzie mógł powiedzieć, czy faktycznie to jest to, co zamawialiśmy.

Policja apeluje – warto zwracać uwagę na to co się podpisuje. Każdy dokument trzeba dokładnie przeczytać. Oszuści podszywający się pod kurierów niekiedy żerują na ufności innych. Przykładem jest też kolejny typ oszustwa na tzw. „kuriera”.

Do niewielkich film, sklepów przychodzi kurier z przesyłką, który pyta o właściciela, bądź szefa. Gdy okazuje się, że tej osoby nie ma informuje, że ma zamówioną przesyłkę za 100, 150 złotych. Odbiera pieniądze.

- Kiedy okazuje się, że właściciel sklepu lub firmy niczego nie zmawiał, oszuści mówią pracownikowi, że przesyłkę należy pokwitować. Po otwarciu paczki okazuje się, że nie ma w niej nic wartościowego. – dodaje Dawid Marciniak.

Źródło: Portal Newsrm.TV
fot. Pixabay

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany