Polska jest moją drugą ojczyzną

Włoska piosenkarka, niezwykle popularna w latach 70. Także w Polsce, za sprawą Czesława Niemena, z którym tworzyła duet nie tylko na scenie. W rozmowie z Eweliną Rajchel opowiada o dawnych, ale i współczesnych czasach – poglądach na temat współczesnej muzyki i popularnych programach typu talent show, swojej nowej trasie koncertowej oraz przeprowadzce do Poznania.

Farida

Ewelina Rajchel: Droga Farido, co myślisz o Polsce i o Twojej karierze w naszym kraju w latach siedemdziesiątych i teraz?
Farida: Przyjechałam tu rzeczywiście wiele lat temu, kiedy nikt we Włoszech nic nie wiedział o Polsce. Gdy zostałam zaproszona na Festiwal w Sopocie, wszyscy moi przyjaciele pytali „po co tam jedziesz, zwariowałaś?“. Wszystkie moje przyjaciółki dziwiły się. Ja natomiast byłam szczęśliwa, że jadę. Wiedziałam co nieco o historii Polski, o cierpieniu Polaków podczas wojen. To, co się tam działo, zawsze mnie interesowało.
Sopot był dla mnie cudownym doświadczeniem. Przyjechało tam tak wielu ważnych artystów, np. bardzo znana wówczas Joan Baez, ja natomiast byłam kimś zupełnie nieznanym. I nie wyobrażałam sobie, że może zaistnieć tak natychmiastowa więź pomiędzy mną a polską publicznością. Poczułam się bardzo szczęśliwa, ponieważ zrozumiałam, że ci ludzie mnie pokochali.

E.R.: Co sądzisz o tym fakcie, publiczność nie widzi Cię na polskiej scenie od tylu lat, a przychodzi na Twoje koncerty, jak to wytłumaczyć?
Farida: Myślę, że Polacy są wyjątkowym narodem. Ponieważ w każdym innym kraju, jeśli artysta jest nieobecny w mediach, w telewizji, nie daje koncertów, nie wydaje nowych utworów, ludzie o nim zapominają. Publiczność polska jest wyjątkowa, ponieważ po tak wielu latach odpłaca mi miłością, którą ja dla niej miałam zawsze. Widzę, że ludzie chcą przychodzić na moje koncerty nawet po tak długim czasie mojej nieobecności. Także z tego powodu czuję, że Polska jest moją drugą ojczyzną. Zawsze czułam się tutaj wspaniale. Przez wiele lat myślałam więc o tym, że chciałabym przyjechać do Polski, żeby tu przez jakiś czas pomieszkać, zrobić sobie takie dłuższe wakacje i „pooddychać“ Polską, która jest zawsze w moim sercu. W ten właśnie sposób, rozważając wszystkie za i przeciw, mieszkam obecnie w Poznaniu, na Różanym Potoku.

Poznań i róże

E.R.: To niezwykły zbieg okoliczności, że zamieszkałaś w dzielnicy Poznania, która nosi nazwę Różany Potok, bo wiem, że róże są ściśle związane z Twoim wizerunkiem artystycznym i że się nimi otaczasz. Dlaczego róże?
Farida: To rzeczywiście bardzo dziwna rzecz. Czuję, że róże są mi bardzo bliskie, umieściłabym je wszędzie, we włosach, w moim otoczeniu, w domu. Choć kiedy byłam dzieckiem, wcale ich nie lubiłam. Jednak pewnego dnia poczułam, że chcę je mieć wokół siebie. Ale lubię tylko róże, które mają prawdziwy zapach róż, nie lubię tych bez zapachu.

E.R.: Więc teraz mieszkasz w Poznaniu, co podoba Ci się najbardziej w tym mieście?
Farida: Podoba mi się Różany Potok (chcę nawet napisać o tym piosenkę). Podoba mi się dosłownie wszystko ludzie, miasto, atmosfera. Dla mnie Poznań to miasto artystów. Znalazłam tu wielu prawdziwych przyjaciół: Krzysztofa, Basię, Ewelinę, Ludmiłę… Mam szczególny sentyment do Auli UAM, gdzie Czesław Niemen, klęcząc przede mną na kolanach, dał mi na scenie bukiet czerwonych róż. Mam przepiękne wspomnienia związane z występami na tej scenie, dlatego też zamieszkałam właśnie tutaj.

E.R.: Co czujesz, myśląc o Twojej zbliżającej się trasie koncertowej, która rozpocznie się pod koniec marca i potrwa do końca kwietnia 2017, a będzie miała miejsce w miastach zachodniej Polski?
Farida: Dawać koncerty w Polsce to dla mnie wielkie emocje, czuję się bardzo podekscytowana… Chciałabym, żeby poznało mnie także młode pokolenie.
We Włoszech jestem obecna także w teatrze i filmie, ale teraz chciałabym realizować moje marzenia tutaj. Zrealizowałam już swoje pierwsze marzenie, żeby zamieszkać w Polsce, a wszystko to dzięki podszeptom intuicji… i z powodu miłości do Polaków.

E.R.: Podczas trasy koncertowej wysłuchamy Twoich przebojów, ale także nowych kompozycji?
Farida: Tak, będą to piosenki znane z moich płyt, ale także nowe kompozycje, do których muzykę napisał mój mąż Amerigo (który gra na gitarze basowej) z tekstami napisanymi przeze mnie. Zaśpiewam także utwory znane wszystkim, w moich interpretacjach, z repertuaru łączącego operę i rocka.
Muzyka, muzyka…

E.R.: Jaki jest Twój ulubiony styl muzyczny?
Farida: Moimi ulubionymi stylami są wymienione już rock, opera oraz blues. A właściwie fuzja tych stylów. Odzwierciedlają one to, jaka jestem ja, trochę słodka, trochę agresywna, trochę dobra, trochę zła. We mnie obecne są wszystkie te elementy. (Farida się śmieje)

E.R.: A czy Twój gust muzyczny zmienił się na przestrzeni lat?
Farida: Nie zmienił się. Wciąż blues, rock i opera, ale nie wspomniałam jeszcze o muzyce arabskiej i jej interesujących odmianach.

E.R.: Nad czym obecnie pracujesz, przygotowujesz jakiś nowy materiał muzyczny?
Farida: Nie chcę o tym mówić, żeby nie zapeszać. Kiedy będzie gotowy, opowiem o nim.
Kiedy myślę o tym, co będzie jutro, czuję, że mnie to deprymuje. „Każdy dzień ma swój trud“ – mawiała moja babcia. Jutro nie jest moje, nie należy do mnie. Jutro należy do Pana Boga. Myśląc w ten sposób, idę spać spokojna. Więc o moim nowym materiale porozmawiamy, kiedy będzie skończony.

E.R.: Farido, jakiej muzyki słuchasz, żeby się zrelaksować, a jaka Cię inspiruje?
Farida: Lubię przede wszystkim muzykę klasyczną: Chopina, Bacha. W zależności od dnia inspirują mnie amerykańscy i brytyjscy muzycy rockowi i bluesowi: Ray Charles, Etta James, Stevie Wonder, Joe Cocker, Freddie Mercury, Aretha Franklin,Timi Yuro… I Niemen, słucham go każdego dnia.

E.R.: Czy jest jakiś współczesny piosenkarz, piosenkarka wśród muzyków młodego pokolenia, którego cenisz?
Farida: Tak, nazywa się LP, ta dziewczyna bardzo mi się podoba.
(LP, właściwie Laura Pergolizzi – amerykańska piosenkarka rockowa i autorka piosenek – przypis E.R.)

E.R.: Co sądzisz o repertuarze muzycznym, lepiej pisać piosenki samemu, czy pozwolić, by utwory napisali dla nas zawodowi kompozytorzy i tekściarze?
Farida: Myślę, że obie te sytuacje są dobre. Jeśli jakiś utwór mi się podoba, chcę, żeby stał się moim. Jeśli wybieram współpracę z osobami, które mnie rozumieją, będą potrafiły napisać coś, co mnie zainteresuje. Nie zawsze musi się pisać dla siebie samodzielnie, ja pod tym względem jestem elastyczna.

E.R.: Jaka, Twoim zdaniem, jest współczesna piosenka popularna?
Farida: Tak jak było w latach minionych, powstają utwory piękne, ale także utwory okropne. Zdarzają się rzeczy interesujące i zadziwiające, ale bywa również, że to te beznadziejne odnoszą sukces.

E.R.: Czym jest dla Ciebie śpiewanie?
Farida: Dla mnie śpiew jest wyzwoleniem siebie od zła tego świata. Kiedy śpiewam, chcę, by znalazła we mnie ujście cała miłość, jaką mam dla rodzaju ludzkiego. Jest to wyzwolenie. Na scenie zapominam zupełnie o sobie, nie wiem, co się wydarzy, otwieram się, otwieram moją duszę. Po koncercie jestem zmęczona, ale niezwykle szczęśliwa.

E.R.: Czy Twoim zdaniem można nauczyć się śpiewać, czy to dar wrodzony? Artystą się człowiek rodzi, czy może się nim stać?
Farida: Artystą i piosenkarzem trzeba się urodzić, nie można się nim stać. Nie można nikogo tego nauczyć albo się nim jest, albo nie. Trzeba urodzić się kimś odmiennym, to są cechy bardzo osobiste. Na przykład w każdej rodzinie są jedna lub dwie osoby, które śpiewają, ale to nie znaczy jeszcze, że są artystami. Artystę widzisz natychmiast, rozpoznajesz go, bo nie jest taki jak inni, nie jest (w cudzysłowie) normalny, musi być w takiej osobie szczypta szaleństwa.

E.R.: Czy potrzebne są nam zatem szkoły piosenkarskie?
Farida: Tak, oczywiście. Ale nie takie, jakie znam ja. Te, które poznałam, to nie były szkoły, które mogłyby kogoś otworzyć. Może się zdarzyć, że jakaś osoba ma wielki talent, ale jest nieśmiała. Nie potrafi wyzwolić swojego głosu. Jeżeli nie możesz otworzyć swojego głosu, nie możesz śpiewać naprawdę, nie wydobędziesz z siebie tego, co jest w twoim wnętrzu. Kiedy śpiewasz, powinno cię boleć wszystko od czubków palców u stóp po czubek głowy. Musisz śpiewać całym ciałem. To jest nauka wyzwalania samego siebie.
Pewnego razu kompozytor i instrumentalista Demetrio Stratos powiedział mi, że nie wie, jak to jest możliwe, ale kiedy śpiewam, słyszy w moim głosie, jakbym miała ich jednocześnie trzy lub cztery złączone w jednym, pytał mnie, jak ja to robię? Odpowiedź jest prosta, musisz się otworzyć, a wtedy zdarzają się rzeczy niemożliwe. Odkryłam to sama. Tak więc nauczyciel powinien posiadać osobowość i metody, żeby pomóc ci się wyzwolić. Musi znaleźć klucz, żeby cię otworzyć.

E.R.: Co sądzisz o programach typu talent-show, które są obecnie tak popularne?
Farida: Według mnie niszczą wielu młodych ludzi. Oni przychodzą tam z wielkimi nadziejami… Wielu zwycięża te programy, ale bardzo szybko wszyscy zapominają o osobie, która wygrała. Tak więc nie oglądam programów typu talent-show, bo dla mnie są sztuczne i fałszywe. Niestety, te programy są emitowane na całym świecie i myślę, że wielu osobom zniszczyły życie. Moim zdaniem w tym zawodzie poza talentem trzeba mieć szczęście, nic poza tym. Musisz być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, poznać właściwe osoby. Wszystkie te rzeczy mnie nie obchodzą.

Na scenie

E.R.: Farido, czy zdradzisz nam swój sekret? Jak ćwiczysz swój głos, jakie są twoje ulubione ćwiczenia rozśpiewujące, żeby rozgrzać głos przed koncertem? Masz może jakiś swój rytuał lub specjalną metodę? A może wolisz o tym nie mówić?
Farida: Nie, nigdy nie robię ćwiczeń wokalnych lub innych specjalnych rzeczy. Muszę się nauczyć tekstów piosenek. Podczas koncertów sama nie wiem, jak zaśpiewam. Pewnego razu zdarzyła się ciekawa rzecz, w pewnym momencie rozkojarzyłam się i nie wiedziałam, jaki utwór śpiewam, wymyśliłam więc go na nowo, zaimprowizowałam i wyszło naprawdę dobrze.
Przed koncertem staram się nie mówić za dużo, biorę sobie jakiegoś cukierka. Ale jest jedna rzecz, która mnie irytuje i przeszkadza – kiedy ktoś przed koncertem do mnie mówi. Chcę przed występem mieć przynajmniej 45 minut spokoju. Czasami jestem już myślami na scenie, nie potrafię wtedy odpowiadać na czyjeś pytania.

E.R.: Co sądzisz o takich kwestiach, jak wizerunek sceniczny, moda, muzyczne show, nie sądzisz, że muzyka obecnie schodzi niejako na plan dalszy? Czy ubranie jest równie ważne, jak muzyka?
Farida: Na scenę należy wchodzić takim, jakim się jest. Ja ubieram się na scenę w ten sam sposób, w jaki mogłabym ubrać się, wychodząc na ulicę. Jeśli lubię koronki i róże, noszę je w domu, ale także na scenie. Na scenie jednak oczekuje się szczególnego szacunku dla publiczności, więc nie można ubierać się nieestetycznie. Na przykład piosenkarza ubranego w jeansy nie chce mi się słuchać. Artysta musi komunikować swoim strojem, że jest kimś odmiennym.

E.R.: Jaką rolę odgrywa w Twoich występach akompaniament, czego oczekujesz od zespołu, z którym pracujesz, od pianisty?
Farida: Chcę, żeby sprawili, żebym „latała”. Jeśli nie sprawią, że będę „latać”, to znaczy, że coś jest nie tak. Kiedy rejestrowałam utwór „Vedrai, vedrai” z dużym składem orkiestry symfonicznej, w pewnym momencie nie udawało mi się wejść na refren. Znany dyrygent bardzo się rozgniewał. Powtórzyliśmy nagranie, co kiedyś bardzo dużo kosztowało, każde podejście to była duża strata. Niestety, ponownie nie udało mi się wejść poprawnie, ale byłam przekonana, że znam utwór świetnie i nie mogłam się pomylić, powiedziałam więc, że coś jest nie tak. Miałam wtedy 19 lat i czułam, że w pewnym momencie muzyka mnie nie niesie. W końcu dyrygent, zupełnie na mnie rozwścieczony, sprawdził partyturę. I okazało się, że to on się pomylił. Nie mógł w to uwierzyć. Potem ukląkł przede mną i mnie przepraszał.
Jeśli znam muzykę, nie pozwolę się onieśmielać. Wtedy wiedziałam, że coś jest nie tak i rzeczywiście tak było.

E.R.: A co sądzisz o festiwalach piosenki, co zmieniło się od czasów, kiedy Ty brałaś w nich udział?
Farida: Kiedy byłam mała, uważałam, że festiwale są bardzo interesujące i piękne… np. festiwal w San Remo, w Wenecji. Dzisiaj uważam, że robi się je wyłącznie z przyczyn biznesowych. Wśród artystów panuje niedobra atmosfera zawiści, zazdrości… Poza tym nie podoba mi się sama idea współzawodnictwa. Nie można decydować, kto jest pierwszym, a kto ostatnim w sztuce. Sztuka nie powinna być poddawana takiej ocenie.

E.R.: Co sądzisz o masowej modzie na śpiewanie coverów? Czy Twoim zdaniem niosą ze sobą jakąś nową wartość artystyczną?
Farida: Są takie utwory, które nigdy nie przestaną się podobać. Jeżeli, mówiąc w cudzysłowie, nie „zepsujesz” piosenki, ale potraktujesz dany utwór z szacunkiem, może stać się on twoją piosenką. Są covery, które są bardzo piękne i warto je przypominać.

E.R.: Zapytam przez ciekawość… przeczytałam w Wikipedii Twoją biografię. Wydaje mi się dosyć krótka, widziałaś ją?
Farida: Jestem bardzo zła na Wikipedię z powodu tego biogramu. Ktoś rzeczywiście zamieścił tam notkę na mój temat, na co nie miałam żadnego wpływu. Jakaś osoba (nie wiem kto) umieściła informacje, nie wiedząc o mnie zupełnie nic. Na przykład obecny opis nie zawiera takich faktów, jak moje występy w Las Vegas, w Bellagio (superluksusowy hotel i kasyno – przypis E.R.) dla amerykańskiej publiczności (śpiewał tam również Elvis Presley). Nie ma słowa o tym, że poznałam osobiście Franca Sinatrę, który zachwycał się moimi interpretacjami. Nie napisano, że pracowałam przez kilka lat we Francji, kręciłam film w Izraelu, występując wielokrotnie z sukcesem w tamtejszej telewizji, że brałam udział w sztukach teatralnych i filmach we Włoszech itd. W biogramie nie zamieszczono mojej dyskografii, najważniejszych koncertów. Mam nadzieję, że będę miała możliwość zmienić tę sytuację i zamieścić w Wikipedii wyczerpujące i prawdziwe informacje na mój temat, ponieważ pod obecnymi się nie podpisuję.

Zdrowie i uroda

E.R.: Farido, czy w jakiś szczególny sposób dbasz o zdrowie i formę? Może przestrzegasz diety albo uprawiasz sport?
Farida: Jestem zbyt leniwa, więc nie robię żadnej z wymienionych rzeczy. Ale lubię wszystko, co naturalne. Nie znoszę chemii w jakimkolwiek produkcie. Na przykład na włosy nakładam hennę. Gimnastykę mam zamiar rozpocząć zawsze „od poniedziałku” albo „po świętach” (Farida się śmieje). Mam oczywiście zawsze program ćwiczeń, ale go nie realizuję.
Jem dużo warzyw i owoców, nie jestem jednak wegetarianką czy weganką.

E.R.: Jakie hobby ma Farida? Co lubi robić?
Farida: Lubię wykonywać rękodzieła: koronki, falbanki, róże. Robię biżuterię, kapelusze, buty, rękawiczki, hafty, ale także abażury i drzewka dekoracyjne. Lubię dekorować i projektować wnętrza domów. Uwielbiam modę lat 20-tych, 40-tych, np. kapelusze z woalką.

E.R.: Droga Farido, czego możemy Ci życzyć na początku Twojej trasy koncertowej po Polsce?
Farida: Zdrowia, miłości, pięknych koncertów, wielu spotkań z wyjątkowymi osobami z Polski, ponieważ, tak jak powiedziałam, Polska jest moją drugą ojczyzną, równie ważną, jak Włochy.

„Z całą miłością, jaką mogę dać…”
„Con tutto amore che posso…”

Wywiad z Faridą został przeprowadzony w dniach 27.02.2017 i 2.03.2017 na Różanym Potoku, w Poznaniu. Rozmowę odbyła i przetłumaczyła z języka włoskiego na polski Ewelina Rajchel.

Słowa kluczowe
Nowszy artykuł

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany