Porady Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu cz. VI

Porady Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu cz. VI

Policja i media informują o kolejnych przypadkach wyłudzeń metodą na „wnuczka” „na policjanta” lub „funkcjonariusza CBŚ”. Pomimo prowadzonych akcji i kampanii propagujących bezpieczeństwo w tym zakresie, wciąż są osoby, a w szczególności seniorzy, którzy ulegają manipulacjom oszustów. 

Szczególnie niebezpieczny jest okres świąt. To właśnie w tym czasie pojawiają się różni domokrążcy z ofertami opłatków, kartek świątecznych czy prezentów. Bądźmy wyczuleni na takie sytuacje!
O tym, jak działają złodzieje i dlaczego dajemy się nabrać na ich sztuczki, opowiada aspirant Małgorzata Majewska, koordynatorka policyjnego programu prewencyjnego „Akademia Bezpiecznego Seniora”.

Jedna z wrocławskich seniorek odebrała telefon od mężczyzny przedstawiającego się jako funkcjonariusz CBŚ. Człowiek ten powiadomił starszą panią, że policja jest na tropie szajki posiadającej jej dane. Uspokoił jednocześnie seniorkę mówiąc, że policja współpracuje z bankiem mieszczącym się w jednej z galerii handlowych, w którym przygotowano dla niej kredyt w wysokości 20 tys. zł. Pod jednym warunkiem – trzeba być tam do godz. 19.00, aby wyprzedzić oszustów. Starsza pani zamówiła taksówkę, którą pojechała do banku. W okienku powiedziała, że chce wziąć kredyt i po podpisaniu dokumentacji otrzymała 20 tys. zł. Pieniądze przekazała przed galerią nieznanemu mężczyźnie. Przez cały czas była w kontakcie telefonicznym z rzekomym policjantem. Po powrocie do domu zorientowała się, że została oszukana.

asp. Małgorzata Majewska: Pamiętajmy – prawdziwi policjanci nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie i nigdy nie proszą też o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie. Niestety, pomimo wciąż trwających kampanii informacyjnych, jeszcze wielu seniorów staje się ofiarami oszustów działających metodą na „policjanta CBŚ”. Oszuści dzwonią najpierw na telefon stacjonarny seniora, po czym proszą go o podanie numeru komórkowego, dzięki któremu przez cały czas mają z ofiarą kontakt. Jest to działanie o podwójnym znaczeniu – senior będący cały czas na linii, jest odpowiednio manipulowany przez oszusta, a w razie pytań i wątpliwości, natychmiast otrzymuje na nie odpowiedź. Po drugie: zablokowana linia telefoniczna nie daje możliwości skontaktowania się z kimś z rodziny albo z policją w celu sprawdzenia, czy mężczyzna podający się za funkcjonariusza CBŚ rzeczywiście jest prawdziwym policjantem.

Pan Zbigniew, emerytowany nauczyciel powiadomił policję, że na telefon stacjonarny zadzwoniła nieznana mu kobieta, która podawała się za daleką krewną i poprosiła o podanie dokładnego adresu zamieszkania. Po pewnym czasie na ten sam telefon zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika policji i oświadczył, że senior jest obserwowany przez oszustów, a następnie zaczął wypytywać o oszczędności. Pod wpływem namowy emeryt udał się do banku i wypłacił 10 tys. zł, lecz wracając do domu zorientował się, że padł ofiarą usiłowania oszustwa i już więcej nie odbierał telefonu.

Pani Jadwiga powiadomiła policję o próbie oszustwa. Nieznajoma kobieta zadzwoniła na telefon stacjonarny seniorki, podając się za daleką krewną, oraz oświadczyła, że jest we Wrocławiu i chce ją odwiedzić. Po pewnym czasie zadzwonił nieznajomy mężczyzna, przedstawiający się jako pracownik Centralnego Biura Śledczego Policji i poinformował, że kobieta dzwoniąca wcześniej jest oszustką i żeby ją zatrzymać, pani Jadwiga musi z nim współpracować. Po zakończeniu rozmowy seniorka skontaktowała się telefonicznie z dyżurnym Komendy Miejskiej Policji, gdzie uzyskała informację, że w obu przypadkach dzwonili do niej oszuści.

asp. Małgorzata Majewska: Pani Jadwiga wykazała się ostrożnością i nie uległa manipulacji. Pan Zbigniew, co prawda, uwierzył początkowo oszustom i wypłacił pieniądze z banku, ale na szczęście, po przemyśleniu sprawy, nie oddał gotówki złodziejom.
Drugi przykład jest godny naśladowania: jeśli otrzymujemy telefon od rzekomego funkcjonariusza CBŚ, przed wypełnieniem jakichkolwiek jego poleceń, zapytajmy o jego imię, nazwisko i numer służbowy, a następnie – dzwoniąc na komendę – sprawdźmy, czy taki funkcjonariusz rzeczywiście istnieje. Jeszcze raz podkreślę ważną rzecz – policjanci nigdy nie prowadzą czynności policyjnych przez telefon oraz nie proszą o przekazanie żadnych pieniędzy.

Jeden z wrocławskich seniorów wracał ze sklepu. W pewnej chwili zaczepił go nieznany mężczyzna oświadczając, że idzie do niego w sprawie cieknącej wody. Razem weszli do mieszkania. Wkrótce pojawiła się jeszcze kobieta, informując, że przyszła w sprawie wymiany karty bankomatowej. Po jakimś czasie obydwoje wyszli zabierając kartę bankomatową wraz z podanym przez seniora PIN-em. Po południu mężczyzna stwierdził w mieszkaniu brak pieniędzy i złotej biżuterii.

Pan Władysław powiadomił policję, że nieznana kobieta podająca się za pracownika wodociągów, weszła do jego mieszkania pod pretekstem sprawdzenia rur i wodomierzy. Podczas dokonywania kontroli inna osoba, działając wspólnie i w porozumieniu z kobietą, wykorzystała nieuwagę seniora. Weszła do mieszkania, skąd po penetracji pomieszczeń skradła znaczna sumę pieniędzy.

asp. Małgorzata Majewska: Seniorzy często są samotni. Łatwo nawiązują kontakty, bo są spragnieni rozmowy. W pierwszym przypadku oszust najprawdopodobniej ubrany był w strój, który noszą hydraulicy, czym wzbudził zaufanie starszego pana. Z kolei kobieta, która pojawiła się w chwilę później, na pewno współpracowała z oszustem. I podczas, gdy ona zagadywała seniora, mężczyzna plądrował mieszkanie.
Jak zachować się w takich sytuacjach? Po pierwsze i najważniejsze – pod żadnym pozorem nie wpuszczamy obcych do domu! Jeśli cieknie nam kran, sami dzwonimy po hydraulika. Jeśli przychodzi do nas ktoś podający się np. za pracownika wodociągów, sprawdzamy we wspólnocie mieszkaniowej, czy rzeczywiście zlecono taką usługę. Poza tym tego typu ogłoszenia – o kontroli liczników czy wizycie kominiarza, zawsze umieszczane są na klatkach schodowych. Dodatkowo stan liczników można podać telefonicznie. W celu sprawdzenia tożsamości poprośmy mechanika o dowód osobisty lub identyfikator np. z administracji. Fachowiec na pewno nam je udostępni, oszust nigdy.
Nikomu nie udostępniamy numeru PIN do karty bankomatowej. Podanie go to nic innego jak zaproszenie do kradzieży pieniędzy z naszego konta. Jeśli chcemy wypłacić pieniądze, a boimy się iść sami, prosimy o pomoc kogoś z rodziny czy zaufanego sąsiada.
Starsze osoby popełniają często jeszcze jeden błąd, przyklejając karteczkę z PIN-em do karty bankomatowej. W przypadku kradzieży albo nawet zagubienia karty, złodziej nie ma najmniejszych trudności z wyczyszczeniem naszego konta.

Seniorka wpuściła do swojego mieszkania dwóch mężczyzn, którzy podawali się za policjantów. Oświadczyli, że poszukują fałszywych banknotów i proszą o pokazanie do sprawdzenia gotówki. Pokrzywdzona wskazała miejsce przechowywania pieniędzy, pod dywanem w pokoju. Fałszywi policjanci polecili szukać innych pieniędzy-banknotów, czym odwrócili jej uwagę, w tym czasie kradnąc pieniądze.

asp. Małgorzata Majewska: Gdy policjant przychodzi do naszego domu, nawet jeśli jest nieumundurowany, zawsze się legitymuje. Można wtedy spisać jego dane i zadzwonić do dyżurnego w celu ich potwierdzenia.
Każdy policjant ma swój unikalny numer. Nie musimy podawać nawet imienia i nazwiska funkcjonariusza, jeśli podamy dyżurnemu tzw. „kadrę”, to on po tym numerze sprawdzi czy taka osoba istnieje i jak się nazywa.
Ważne jest i do tego namawiamy wszystkie osoby, żeby uświadamiały swoich dziadków, rodziców, starszych sąsiadów w kwestii niewpuszczania osób obcych do domu. Oszuści dostosowują swoje metody do realiów życia i tak np. w przypadku podwyżek cen na leki, oferują realizację recept w rzekomo dużo niższej cenie. Uwrażliwiajmy zatem i uświadamiajmy swoich bliskich w kwestii zagrożeń, które czyhają na nich każdego dnia.

Źródło: „Gazeta Senior” Wrocław listopad-grudzień 2015

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany