Rozległy świat emeryta

Rozległy świat emeryta

Zapchana samochodami przelotowa trasa drogowa przez Wrześnię. Nie tak dawno jeszcze, główny szlak Berlin – Warszawa (obecnie funkcję tą pełni nieodległa autostrada). Poboczem pracowicie pedałuje spocony rowerzysta, starszy facet. Wielkie sakwy bagażowe. Na pewno nie tubylec. Ale kto?

Nie sposób zatrzymać się samochodem. Jadę dalej i za miastem czekam. Nadjeżdża. Dzień dobry panu ! – zaczepiam.- Ich nicht verstehen polnische. Ich bin Deutsch – mówi schodząc z roweru i uśmiechając się przyjaźnie.

Johannes Kubon ma siedemdziesiąt trzy lata. Nie jest to mało. Zależy jednak, jaką miarę przyłożymy. Kubon pracowicie nawija pedałami roweru kilometry asfaltowej drogi na swój życiorys podróżnika. Nie chce się nudzić samotnie w swoim berlińskim mieszkaniu. Siada więc na rower. Nie ciekawie jednak rowerem jeździć ciągle tymi samymi ścieżkami dookoła osiedla. Chce poznawać to, czego nie mógł podziwiać wcześniej. Najpierw popedałował do Izraela. Jako głębokiej wiary katolik, chciał zwiedzić okolice kolebki swojego wyznania. Na wycieczkę z biurem podróży, nocowanie po hotelach, żywienie się po restauracjach, Johannesa nie stać. A rowerkiem ? Czemu nie. Spodobało się obcowanie z coraz to innymi krajobrazami, coraz to innymi ludźmi. Następnie wybrał się na Norkapp – norweski cypel najbardziej wysunięty na północy Europy. Stanąć na tym skalnym urwisku trzysta metrów nad powierzchnią wody, odetchnąć morskim wiatrem i niemal dotknąć arktycznego bezkresu… Ogromne przeżycie – mówi rowerzysta.

Jedzie z Berlina do Lichenia zobaczyć bazylikę, następnie do Warszawy, przez Opole do Pragi, Koszyc, Wiednia a stamtąd do Berlina. Ma sprawy więc na koniec sierpnia musi wrócić i dlatego, nie może jechać daleko –mówi. Po krótkiej rozmowie żegnamy się sympatycznie, wymieniając kurtuazyjne grzeczności. Johannes naciska pedał roweru, ja – pedał gazu i każdy z nas rusza w swój szlak życia.

tekst i zdjęcia: Andrzej Wasilewski

CATEGORIES
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )