Strasburg – miasto nad rzeką Ill

Strasburg – miasto nad rzeką Ill

Francuskie miasta potrafią się wyróżniać. Mamy parasolki z Cherbourga, most a właściwie pół mostu w Awinionie, wieżę Eiffela co sławi Paryż i bociany, które reklamują Strasburg. Wprawdzie niektórzy zachwycają się w Strasburgu katedrą, ale bociany to hit.

Dlaczego bociany wybrały tak gremialnie właśnie okolice parlamentu, trudno dociec, ale jedno pewne, takiego nagromadzenia gniazd nie zobaczycie nigdzie na świecie. Każda korona w szpalerze platanów na ulicy i wiele drzew w parku Parc de l’Orangerie ma swojego dostojnego lokatora. To tuż obok ogromnych zabudowań Parlamentu Europejskiego.

Parlament

parlament, fot.© J. Dudzik

Wizyta w budynkach parlamentu to jeden z obowiązkowych punktów wycieczki do Strasburga. Sala parlamentaryzmu imienia im. Simone Vei zawiera nowoczesną i ważną prezentację dla europejskiej demokracji. Oczywiście najwygodniej jest obejrzeć budynki parlamentu, jak i Małą Francję z pokładu wycieczkowej łodzi. Rejsy Boatoramą trwają trochę ponad godzinę i możemy posłuchać informacji o mijanych budynkach i mostach. Niestety komentarze, choć w 12 językach to bez języka polskiego. Nie obędzie się jednak bez spaceru Po zakończeniu rejsu większość turystów idzie w kierunku Petite France.

Strefa gastro

płonąca wołowina, fot.© J. Dudzik

Tam wśród zaułków pełnych ślicznych szachulcowych domków, każdy znajdzie sobie miejsce czy to na łyk orzeźwiającego alzackiego wina, czy  też małe co nieco. Popularnością cieszy się alzacki flamm (flammeküeche (fr. tarte flambée), to rodzaj pizzy na cienkim spodzie z ciasta chlebowego z sycącą warstwą boczku, cebuli i śmietany. Nasze polskie smaki. Wprawdzie można także próbować golonki i kiełbasek z kapustą, ale to zbyt obciążające przewód pokarmowy w trakcie poznawania miasta. Co innego wieczorem. Wtedy takie alzackie przysmaki jak najbardziej lub potrawy flambirowane. Miejsc do poznawania kuchni alzackiej nie zabraknie, choć w środku sezonu turystycznego może się okazać trochę uciążliwe. Strasburg odwiedza rocznie ponad 4 miliony turystów. Wieczorem, po kolacji, gdy zostaną włączone iluminacje katedry, warto wybrać się na plac Kleber.

Katedra

widok na katedrę, fot.© J. Dudzik

Z lornetką w ręku chodzimy sobie i podziwiamy podświetlone sterczyny, maswerki, rzeźby, witraże w niecodziennych kolorach. A jest co oglądać. Przeogromna ażurowa wieża, przebogaty portal wejściowy to jedna wielka opowieść o chrześcijaństwie. Katedra była budowana przez 400 lat. Cóż za wytrwałość kupców w finansowaniu tego zbożnego dzieła. Następnego dnia obejrzymy sobie muzeum katedry i słynny zegar. Największe tłumy wchodzą na spektakl zegara o 12:30. Nie wiem doprawdy, dlaczego akurat o pół pierwszej następuje parada zegarowych rzeźb.
W południowym świetle równie ciekawa, co słynny zegar, jest romańska absyda w katedrze. Przed podwieczorkiem warto zajrzeć do muzeum Sztuk Pięknych w pałacu Rohan.

Malarstwo

detale zabytkowych domów,fot.© J. Dudzik

Chyba lubicie malarstwo, a tu reprezentują je najwięksi ze swojej epoki włoskie, Sandro Botticelli, Filippino Lippi, Rafael, Correggio, Tintoretto
flamandzkie, Pieter de Hooch, Anthony van Dyck, Hans Memling, Peter Paul Rubens
hiszpańskie, El Greco, Jusepe de Ribera, Francisco de Zurbarán, Francisco de Goya
francuskieAntoine Watteau, Jean Siméon Chardin, Théodore Rousseau, Edgar Degas. Naprawdę zobaczycie wielkie nazwiska i wspaniałe obrazy.
Dla zwolenników ludyzmu w trzech budynkach nad rzeką urządzone jest Muzeum Alzacji. Stroje, zwyczaje, sprzęty, produkcja wina. Ciekawe.

Historia

nad rzeką, fot.© J. Dudzik

Zagmatwana była historia tego regionu. Słychać to w muzyce i miejscowym języku, widać w architekturze. Podobnie jak w Polsce, na Śląsku, czy Kaszubach, gdzie miejscowy na miejscowy język nałożyły się słowa władzy. Język alzacki zawiera słowa francuskie i niemieckie wymawiane w charakterystyczny dla regionu sposób.
Z czasów rzymskich zachował się układ ulic, a polski król Stanisław Leszczyński jest uważany za dobrodzieja tej krainy. Jak już będziecie na miejscu, to spróbujcie dociec, czym handlowano w Strasburgu, że udało się takie wielkie pieniądze na chwałę miasta wydawać.

Komunikacja
Wszędzie jest blisko, ale gdy bolą nóżki i czasu brak na piesze wędrówki, to warto kupić bilet dla trzech osób na 24 godziny od pierwszego skasowania. To najtańsza wersja podróżowania (6,90€) po Strasburgu tramwajami i autobusami. Bilety kupujemy w automatach na przystankach tramwajowych i kasujemy w urządzeniu tuż obok, a nie w pojeździe.

Dojazd

detale, fot.© J. Dudzik

Można samolotem do Frankfurtu i dalej TGV lub autobusem Lufthansy tak jak posłowie do europejskiego parlamentu. Można autobusami Flixbusa lub koleją.

Do Strasburga warto pojechać o każdej porze roku, ale międzynarodową sławę mają jarmarki bożonarodzeniowe. Są organizowane od 1570 roku.

tekst, zdjęcia: Jerzy Dudzik

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )