Sześć greckich nocy

Do Grecji jeździmy podziwiać ruiny greckie. Jest coś niezwykłego w tych leżących na ziemi starożytnych kamieniach. Magia jakaś czy co. Musi być interesujące, skoro tylu przyjeżdża do Aten, Koryntu, Olimpii, Delf.

17_wakacje

Świątynie bogów, którzy odpowiadali za porządek rzeczy, w większości rozsypały się, a to od trzęsień ziemi, a to gdy zmieniło się wyznanie i nowy Bóg był łaskawszy dla rządzących. Zbędne świątynie obrabowane z darów i ozdób zarosły krzakami, zostały zasypane piaskiem, by po latach zostać odkryte na nowo wraz z opowieściami im towarzyszącymi.
W dziewiętnastym wieku zaczęto doceniać osiągnięcia starożytnych Greków i poszukiwać antycznych rzeźb. Ustawiano je przed domem lub, jak w przypadku marmurów z Akropolu, w muzeum. Zbiegło się to w czasie z odzyskaniem niepodległości przez Greków. Po setkach lat gdzieś w górskich wioskach przetrwał język i okazało się, że można odczytać zapisane litery, bo alfabet nie uległ zmianie od kilku tysięcy lat.

Nocleg pierwszy: Alykes
Dojechałem wieczorem, obszerny pokój i własna toaleta nie wydawały się luksusem. Czajnik, komplet naczyń zapewnił, że jesteśmy w apartamencie. Bez wyszukanej estetyki, ale wygodnie i z działająca lodówką. Lekko znużony położyłem się spać. Po chwili usłyszałem takie nasilające się bzykanie, to nie były pszczółki miodonośne, to moje utrapienie, bzyczące komary. Tak już mam, że budzę się z najgłębszego snu, gdy nad uchem zaczną bzykać w celu prokreacji komarzyce. Ręcznik w dłoń i do dzieła. Wygrały komary 7:6. Rano policzyłem bąble – siedem, ułożonych na talerzyku utłuczonych tylko sześć.
W dzień normalnie, ruiny greckie, lazur jeszcze chłodnej wody, i malownicze tawerny w trakcie przygotowań do sezonu. Wokół bujna zieleń, cudowne dwadzieścia stopni i lekka bryza.

Nocleg drugi: Olimpia
Dzień zacząłem od poznawania portu na Zakyntos, później rejsu na Peloponez i zwiedzania starożytnych ruin Olympii, by w końcu udać się na zasłużony odpoczynek. Hotel na pagórku wśród drzew. Luksus, wanna, czajnik, kawa, herbata. Czysto i w środku nocy niespodzianka. Nic z tego – pewno myślicie, że prowadziłem kolejny pojedynek z komarami, otóż nie. Tym razem świetliki urządziły przepiękny pokaz i żal było iść spać. Spać można w końcu w autobusie podczas przejazdów. Wprawdzie za oknami zielone gaje oliwne i kwitnące winogrona, ale z Morfeuszem nie wygrasz po śniadaniu. Drzemka, cudowna drzemka. Były jeszcze jakieś zabytki i ruiny, na chwilę otworzyłem oko, by zobaczyć Spartę z resztkami śniegu w górskich żlebach. W tej Olimpii znajduje się stadion, taki kawałek łąki do biegania na 192,27 m, to jest 600 stóp greckich i sporo innych starożytnych kamieni.

12_stadion Kalimarmaro

Nocleg trzeci: Gytheio
Ładne portowe miasteczko. Cisza, jeśli nie zauważy się włoskiej wycieczki szkolnej. Niespożyta ilość energii rozpiera młode płuca, ruchliwość i ciekawość. Grzecznie ustępują miejsca, a że są weseli, to oczywiste, dlaczego mają być smutni, szkoły teraz koedukacyjne, to dlaczego noce miałyby być inne. Nic co ludzkie nie jest nam obce, mawiali starożytni. Pośpię w autobusie lub na pięknej plaży na Elafonisos.
Bizantyjskie miasto Mistra to teraz ruiny w trakcie zabezpieczania. Pewno ciekawe dla historyków i archeologów. Świetne miejsce na sprawdzenie kondycji zarówno przy schodzeniu, jak i wchodzeniu, i ładne obrazki na okolicę. Jak do tego dołożymy informację, że to teren dawnej Sparty, to satysfakcja wycieczki murowana.
Monemvasia to też średniowiecze, ale miasto wraca do życia za sprawą tego wszystkiego, co niezbędne turyście. Ruiny, publiczne toalety, jadłodajnie, cukiernie, bary, pamiątki i oczywiście widoki.

6_Monemvasia

7_Gytheio

Nocleg czwarty: Tolo
Cudowne miejsce. Przez pół nocy mocno wiało, więc wywiało wszystkie komary i sporo piasku z plaży. Za to ranek przecudny. Wyszedłem z łóżka przed świtem, gdy zapach z piekarni mieszał się z jutrzenką i lekkim szumem morza. Monastyr na samotnej skale w zatoce dopełniał porządku rzeczy. Wyspany nie byłem, a w dzień objazd po Mykenach i Koryncie.
W Mykenach mury z ogromnych kamieni, ułożone bez zaprawy, przetrwały trzęsienia ziemi. Helena Spartańska, żona Menelaosa, mieszkała w Mykenach. Wraca w pamięci lektura szkolna i Odyseusz. W Koryncie nudno, żadnych zwiewnych szat miejscowych cór, tylko kamienne resztki dawnych świątyń i składów.

11_Korynt10_Korynt

Nocleg piąty: Ateny
Bryza z Pireusu do Aten nie sięga, miasto brzydkie, wielka miejska dżungla. Na piątym piętrze duchota i gwar. Na ulicach tłumy nastolatków i zwolenników nocnego życia. Do tego śmieciarki pracujące nocą, tłuczone butelki, krzyki, policja w samochodach na sygnale.
Widok z tarasu hotelowego na Akropol przepiękny. Plac Sintigma, Plaka, odbudowany stadion Kalimarmaro na igrzyska w 1896 roku i wystawione na nowo trzy budynki w starym helleńskim stylu.

14_Akropol16_wejście na Akropol

Nocleg szósty: Zakyntos
Pół dnia na Akropol i Muzeum Archeologiczne to zbyt mało. Nie wiadomo po co takie tłumy od rana szturmują Akropol. Tam nic nie ma, ale zaporowa cena 30 euro za wstęp nie odstrasza. Ruiny greckie najlepiej oglądać z daleka, rzeźby i ładne detale są w muzeach w Londynie, Berlinie i Atenach. Jazda autobusem na Zakyntos trwała pół dnia, za oknami zielone wsie, uprawy winorośli, zagajniki oliwne i piękne górskie krajobrazy z zatoczkami lazurowej wody. Tym razem komary wygrały 12:10. Zawsze wygrywają.

 

tekst i zdjęcia: Jerzy Dudzik

źródło: Gazeta Senior Wrocław 3.2017

Słowa kluczowe

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany