Teoretycznie tak! Tekst Andrzeja Wasilewskiego

Teoretycznie tak! Tekst Andrzeja Wasilewskiego

Bardzo lubiłem ten specyficznie akcentowany przez Edwarda Dziewońskiego sposób wymawiania owego „teoretycznie tak! Ale…”. I tak jest obecnie ze zdrowym stylem życia, odchudzaniem i nadziejami na trzytysięczny dodatek z ZUS dla stulatków. Teoretycznie tak, ale…

Zdrowy styl życia na stole najbardziej widoczny jest w telewizji. Programy ładne, zajmujące (teoretycznie) i co najważniejsze – niskobudżetowe. Wszystkie stacje prezentują atrakcyjne potrawy bezmięsne. W życiu towarzyskim spotykamy coraz więcej wegetarian i wegan, co nie znaczy, iżby było ich dużo, ale ich wyjątkowość znakomicie wypełnia przestrzeń społeczną. W galeriach handlowych co drugi bar oprócz głównego menu oferuje potrawy wegetariańskie lub wegańskie, które wielu klientów kupuje przez ciekawość. Panie wymieniają receptury potraw chińskich, wietnamskich i innych egzotyków oraz sałatek własnego autorstwa. Na spotkaniach towarzyskich zawsze są jakieś sałatki warzywne, na ogół smaczne. W rozmowach i opowieściach wszyscy mówią o unikaniu mięsa, bo niezdrowe. Teoretycznie tak. Natomiast w raporcie „Zmiany preferencji Polaków w zakresie konsumpcji żywności”, przygotowanym przez Bank BGŻ BNP Paribas, czytamy: „W ostatnich latach w Polsce rośnie konsumpcja mięsa. Konsumenci nadal najchętniej sięgają po wieprzowinę”. Według „Gazety Finansowej” spożycie mięsa w Polsce w ciągu ostatnich 15 lat wzrosło o 9%, a jak donosi portal „Agrofakt” spożycie wołowiny, według dietetyków najbardziej niezdrowego mięsa, wzrosło o 75%.

Moda na odchudzanie

Odchudzanie się jest na topie. W rozmowach odchudzają się wszyscy, wymieniają adresami dietetyczek, tego nie jedzą, z tamtego zrezygnowali, otrzymują do domu gotowe posiłki w plastikowych pudełkach i tylko to wolno im jeść itd. itd. Część z nich szczupleje. Po pewnym czasie znowu wyjmują dyskretnie z szafy dawne, poszerzane ciuchy. Osoby biegające rano, wieczorem i w południe spotkamy w każdej miejscowości. Grupy „kijkarzy” są równie popularne i wszędzie widoczne. Na siłowniach oprócz dziewczyn smukłych z natury wieku, starsze panie, które w dalekiej przyszłości być może nieco zeszczupleją. Starsi panowie, sapiący i dyszący pracują nad zrzuceniem obwodów powodujących, że koszula przestała się dopinać na brzuchu i marynarkę trzeba zastąpić maskującym sweterkiem. Co prawda, po wyjściu z siłowni młodzi pędzą do pracy pełnej aktywności, a starsi wracają do fotelowo-telewizyjnego trybu życia, ale ta „siłowniana” rekreacja daje organizmowi chociaż trochę ruchu i wysiłku. A więc bardzo dobrze. I trzeba wierzyć, że się schudnie. Jeżeli trzydzieści kilo tłuszczu hodowało się przez ostatnich trzydzieści lat, to przecież nie spalimy tego przez trzy miesiące. A czy na dłużej starczy motywacji do nielekkich przecież ćwiczeń? Próbować warto. „Może nie zeszczupleję – mówi na siłowni bardzo starszy pan – ale przez pół godziny czuję się młodszy”. Brawo! Ja też po to tam chodzę. Po namiastkę męskiej świetności sprzed pół wieku. A zyskuje układ krążenia. Chociaż trochę. Bo waga – jednak nie spada, a teoretycznie – powinna.

146 lat i szklaneczka whisky

A jak samopoczucie prężne, to i zdrowie lepsze. Furda tam – osiemdziesiąt! – mawia pan Zenek, który ma osiemdziesiąt dwa i niemal codziennie biega dookoła stadionu. Mięsa nie je, sumiennie oddziela na talerzu białka od węglowodanów, kawy nie pije, papierosów nie pali, piwa nigdy nie pił, smak wina zna ze wspomnień, innych alkoholi też – nie. To co on ma z życia? – pyta mnie Adam pod koniec wieczoru, osiemdziesięciosześciolatek, kiedy „opijamy” wyniki jego badań lekarskich pozwalających na przedłużenie licencji czynnego pilota sportowego na następny rok.

Kiedy Kolumbijczyk Pereira skończył 146 lat, z życzeniami przybyli przedstawiciele władz państwowych i chcąc starca uhonorować poinformowali, że rząd Kolumbii zamierza wydać znaczek pocztowy z jego podobizną. Pereira odpowiedział, że zgadza się pod warunkiem, że na znaczku znajdzie się informacja, że on pali papierosy i szklaneczki whisky nie odmawia. Znaczek nie ukazał się.

Zdaniem niektórych naukowców czas życia organizmów żywych może być odpowiednikiem 7-14 okresów czasu potrzebnych do osiągnięcia dojrzałości. U człowieka jest to wiek 20-25 lat, a więc jego hipotetyczna długość życia może osiągać 280 lat. Najstarszym człowiekiem ery współczesnej o udokumentowanej wiarygodności wieku był doktor Li urodzony w Tybecie w roku 1677, zmarły w roku 1933 w wieku 256 lat, o czym donosiła wówczas światowa prasa. Kiedy ukończył 150, a następnie 200 lat, władze państwowe urzędowo potwierdziły certyfikatem wiarygodność jego wieku. Doktor Li w swoim długim, pracowitym życiu posiadał 14 kolejnych żon.

Teoretycznie tak! Tekst Andrzeja Wasilewskiego

„Klub 120”

Władze byłego Związku Radzieckiego odznaczyły Orderem Czerwonego Sztandaru niejakiego Mahmuda Ajwazowa, robotnika rolnego w kołchozie, na jego 148 urodziny. W roku 1973 w „National Geographic” zamieszczony był artykuł o ludziach ponad stuletnich. Jedna z fotografii pokazywała mężczyznę zbierającego liście krzewu herbacianego w górach Armenii, słuchającego równocześnie radia tranzystorowego. Według metryki urodzenia liczył on sobie 167 lat.

W Księdze Guinessa odnotowany jest Syryjczyk, który został ojcem 9 dzieci po ożenku w wieku 80 lat. Aby przymknąć ironiczne żarty o ewentualnej pomocy młodszych sąsiadów w tym osiągnięciu, dopowiedzmy za prof. Nieumywakinem, jednym z twórców medycyny kosmonautów, że potencję zachowuje 37% mężczyzn w wieku 70-80 lat, 12% mężczyzn około dziewięćdziesiątki i 3% stulatków.

W Hawanie, stolicy Kuby, w roku 1994 Karaibskie Towarzystwo Medyczne powołało „Klub 120”. Klub zrzesza osoby, które ukończyły 120 lat życia, a jego członkowie spotykają się na dorocznych kongresach. Członkowie klubu są mieszkańcami 18 krajów. Rozproszenie to daje obraz wyjątkowości zjawiska w przestrzeni globu, dotyczy ludzi żyjących w różnych klimatach, w różnych warunkach socjalnych i kulturowych. Polska, nie jest tam jeszcze, niestety, reprezentowana.

Polscy stulatkowie

No właśnie! A jak jest u nas? Dane PESEL, ZUS i GUS są rozbieżne. Ale o któreś trzeba się oprzeć. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wybranych przez „Gazetę Wyborczą”, w Polsce mamy 5648 osób ponad stuletnich, w tym kobiet 4534, a mężczyzn 1114. Najstarsza kobieta ma 115 lat, a dwoje najstarszych mężczyzn po 113. Najwięcej stulatków żyje na Mazowszu (724) oraz w Wielkopolsce (417), z czego 80% to kobiety. Rodzi się tu zasadne pytanie, co może zrobić człowiek, aby wydłużyć swoje życie w zdrowiu i sprawności. W odpowiedzi najczęściej usłyszymy: zdrowe odżywianie, najlepiej bezmięsne (na Okinawie, gdzie jest jedno z największych skupisk stulatków, wieprzowina jest powszechna), oczywiście całkowite wykluczenie alkoholu (na Okinawie i na Sardynii stulatkowie wieczór często kończą jedni lampką sakę, drudzy grappy) i dużo ruchu. Rzadko natomiast usłyszymy o zalecanych formach życia psychicznego: dużo poczucia humoru, optymizmu, kontaktów towarzyskich na co dzień, tańcach jako formy rekreacji towarzyskiej itp.

Dla każdego co innego

Proporcja 5 tysięcy do 38 milionów daje wprawdzie szanse teoretyczne jedynie, ale nie jest intencją autora zniechęcanie czytelników. Warto bowiem starać się, aby nasza starość, obojętnie jak długo trwająca, była zdrowa, sprawna i komunikatywna. Czy to zawsze się uda? Teoeretycznie, tak! – rzekłby Dziewoński. Według własnego planu, zindywidualizowanego rozumowania, a nie – pod szablon, niekoniecznie pasujący do twojej osobowości. U jednej osoby wyjdzie to w takim modelu stylu życia, a u innej osoby ten właśnie model się nie sprawdzi. Zaowocuje natomiast – model inny. Jak w poniższym dowcipie:

Podczas prelekcji 120-latka o tym, jakie prowadził życie, aby osiągnąć posiadany wiek godzien najwyższego szacunku (oczywiście eksponuje niezbędne warunki trybu życia: nigdy nie palił, nigdy nie miał w ustach alkoholu, absolutna wstrzemięźliwość seksualna itd. itp., czyli asceza absolutna) w pewnym momencie słychać jakąś szamotaninę z ochroniarzami przy wejściu. Na to sędziwy mówca krzyczy: „Absolutnie proszę nie wpuszczać tego pijaczyny wiecznie cuchnącego nikotyną, który ciągle się szlaja od baby do baby!!!”. „Pan go zna?” – pyta ktoś obok. „Oczywiście! Przecież to mój starszy brat”.

„I to by było na tyle” – jak kończył swoje cosobotnie, frywolne felietony radiowe w latach sześćdziesiątych sławetny satyryk, profesor Jan Tadeusz Stanisławski.

Andrzej Wasilewski


Artykuł Teoretycznie tak ukazał się w papierowym wydaniu Gazety Senior 3/2018, str. 6.

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )