Toalety dla … psów

Toalety dla … psów

Większość miast i miasteczek boryka się z problemem psich odchodów. Niestety, jakoś nasza mentalność uniemożliwia sprzątanie po naszych pupilach, chociaż generalizowanie problemu byłoby niegrzeczne wobec osób, które jednak sprzątają, a tych na szczęście jest coraz więcej.

Są jednak właściciele i opiekunowie zwierząt, którzy nie poczuwają się do tego obowiązku, twierdząc, że to ich nie dotyczy, względnie udają „niewidomych”. A należy wiedzieć, że całkowite ignorowanie obowiązujących przepisów, wyraźnie zmuszających opiekunów czteronożnych przyjaciół do sprzątania po nich, może grozić wystawieniem mandatu karnego.

Jest to przykre, bowiem do przyjemności na pewno nie należy przypadkowe wdepnięcie w te „skarby”. Wszyscy chcemy w końcu, aby nasze miasta były czyste i pozbawione tego typu widoków. Problem psich odchodów jest nie tylko natury estetycznej, ale wynikającej z potrzeby załatwienia w końcu tego problemu.

A jak jesteśmy przygotowani do tego problemu? Akcje rozdawania woreczków na odchody, prowadzone są niestety okazjonalnie i nie zapewniają pełnej ciągłości, a ewentualny zakup opakowań na odchody dla wielu właścicieli czworonogów jest problemem. A szkoda. W większości krajów UE, do której w końcu należymy, problem rozwiązała niemal całkowicie. Powoduje to, że nie tylko na ulicach, ale i skwerach zielonych, trudno spotkać „kupki” po pieskach. Ludzie zaakceptowali potrzebę sprzątania po swoich pupilach, co powoduje, że jest czysto i estetycznie.

A jednak są miejsca w Polsce, które z tym problemem sobie radzą. Miłym zaskoczeniem była ostatnio wizyta w Dusznikach Zdroju. Na skwerach i plantach wokół Parku Zdrojowego spotkałem specjalnie oznakowane czerwone pojemniki zawierające torebki na odchody. Z kolei w Poznaniu dla psów przygotowano dodatkowo specjalnie ogrodzone wybiegi, umożliwiające załatwienie wszelkich psich potrzeb. Czyli, jak się chce, to można. Oczywiście wiele takich pozytywnych przykładów z całej Polski można by mnożyć, bowiem to nie jedyne miejscowości, w których „kupkowy” problem jest załatwiany.
Jednak istnieje jeszcze wiele miejscowości, gdzie włodarze nie widzą, lub nie chcą widzieć, tych problemów. W końcu koszty przedsięwzięć związanych z postawieniem i ciągłym uzupełnianiem pojemników, nie powinny być aż tak wysokie i budżety samorządów lokalnych na pewno tego typu wydatki udźwigną. A zysk z tego tytułu byłby ogromny, choćby z powodu dodatkowego szacunku dla władz przez mieszkańców, którzy takie poczynienia władz na pewno zaakceptują i będą wdzięczni za rozwiązanie „kupkowego” problemu.

toal.1 (2)Tekst zdjęcia: Roman Szymański

Nowszy artykuł
Starszy artykuł

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany