Twórczość w codzienności

Twórczość w codzienności

Wbrew pozorom twórczość nie jest zarezerwowana wyłącznie dla tych, którzy posiadają tzw. iskrę bożą, ale jest dostępna wszystkim ludziom mającym potrzebę sterowania własnym życiem. Kolejny stereotyp to ten, że twórczość dotyczy tylko dziedzin artystycznych. Nieprawda – twórczość może wyrażać się nawet poprzez kreację własnego wizerunku, mieszkania czy ogródka.

W wieku senioralnym podejmowanie postaw twórczych jest szczególnie ważne i potrzebne: staje się lekiem na samotność, szczególną formą terapii, dialogiem z innymi, umożliwia dostrzeżenie i zachwyt tym, co robimy. I wreszcie: pomaga łatwiej i lepiej żyć.
O potrzebie twórczości i różnorodnych jej przejawach rozmawiają dr Walentyna Wnuk i Robert Pawliszko.

Robert Pawliszko: Starość w sposób naturalny wymusza na nas chęć zbilansowania swojego życia. Wśród rozważań na temat swojej przeszłości pojawia się pytanie: co po nas pozostanie? I nie chodzi tu o wielkie dzieła, jak postawienie domu, ale o to, co jest zasługą naszych rąk i umysłu. O to, co było by zauważalne i przydatne innym. Jeśli dochodzimy do przekonania, że niewiele po nas zostaje, to chcemy ten czas nadgonić. Dodam, że to nie jest niczyja wina. Aktywność zawodowa, praca, obowiązki hamują i każą odkładać na później aktywność na polu twórczości.
To naturalny proces i dotyczy każdego w mniejszym lub większym stopniu. Różnica polega tylko na tym, że jedni tego bilansu życia nie zamykają i przystępują do działania. To chyba najlepsza droga samorozwoju i budowy poczucia bycia użytecznym.

Walentyna Wnuk: Jako edukator ludzi starszych zauważyłam, że twórczość jest nieprawdopodobną przestrzenią działań. Doskonale tłumaczy to psychologia całożyciowego rozwoju, która przyznaje nam, starszym ludziom, prawo do rozwoju na tym etapie życia. Mówi, że w każdym człowieku jest potencjał twórczy, a badania pokazują, że ludzie wykorzystują go tylko w 23%. Myślę, że składa się na to bardzo wiele przyczyn. Ale rzeczywiście – kiedy już przestajemy intensywnie zajmować się rodziną, być aktywni zawodowo, wtedy bardzo często twórczość pojawia się jako to pole, które jest dopełnieniem życia, spełnieniem, samorealizacją. Dochodzi do głosu potrzeba pełnego wyrażenia się, wręcz stworzenia – to się nawet w psychologii tak nazywa – „dzieła życia”. To powoduje, że bardzo wiele starszych osób dopiero na tym etapie życia podejmuje twórcze działania. Ludzie zaczynają malować, śpiewać, pisać wiersze, tworzyć kroniki rodzinne. Czyli to, co było uśpione, budzi się, kiedy znajdzie odpowiedni klimat – placówkę, ofertę, środowisko, w którym może rozkwitnąć.

Demokratyzacja twórczości

W.W.: Potocznie przez twórczość rozumie się twórczość artystyczną, czyli pisanie wierszy, tworzenie muzyki, rzeźbienie, wszystkie dziedziny sztuki. Natomiast współcześnie wymaga się od ludzi kreatywności, wobec czego pojęcie twórczości zdemokratyzowało się, przestało być zarezerwowane tylko dla ludzi wybitnie uzdolnionych, którzy mają talent. Można być twórczym w dziedzinach artystycznych, ale też w sztuce kulinarnej, aranżacji ogrodu, własnego domu, życia towarzyskiego, pracy na rzecz drugiego człowieka w placówkach senioralnych, gdzie ludzie realizują swoje autorskie pomysły.
Dlaczego wybitni malarze tworzą swoje arcydzieła właśnie w późnym okresie życia? Bo wtedy dopiero człowiek osiąga mistrzostwo, prezentuje sobą ogromną wrażliwość, bogactwo przeżyć. Młody człowiek nawet gdyby chciał, to nie ma tych zasobów.

R.P.: Jest też tak, szczególnie z działalnością typowo artystyczną, jak z ziarnem, które musi paść na odpowiednią glebę i w odpowiednim czasie, żeby zakiełkować. Musi pojawić się katalizator, który uruchomi ten proces. Stymulatorem może być drugi człowiek, grupa ludzi, własne dojrzałe przemyślenia w tym wspomniana wcześniej chęć pozostawienia czegoś po sobie. Mam wrażenie, że uruchomienie procesu twórczego człowieka może być kwestią przypadku – dobrego złożenia się odpowiednich okoliczności.
Twórczość możemy podzielić na indywidualną, np. poezja, malarstwo i zbiorową – jak chóry – tak lubiane przez seniorów. W tym przypadku potrzeba miejsca, które stworzy warunki, ułatwi. Jeśli seniorzy widzą, że można, że warto, to próbują.

Ważny jest udział, nie efekty

W.W.: Sam udział w procesie jest ważny i stanowi wartość, nie efekty. Pamiętam warsztaty, które prowadziłam jeszcze ze studentami, dotyczyły rękodzielnictwa, robiliśmy stroiki bożonarodzeniowe. Studenci przynieśli mnóstwo materiałów: bombki, szyszki, wstążki itd. Wśród nas były i takie panie, które ręce trzymały pod stołem, bo „one się do tego nie nadają”. Ale w trakcie zajęć powoli, powoli te ręce pojawiły się na blacie i w rezultacie po warsztacie wszyscy uczestnicy wychodzili ze stroikiem lub nawet z dwoma. Trzeba podkreślić również wartość rękodzielnictwa, ponieważ bywa traktowane trochę po macoszemu. A to jest nieprawdopodobna twórczość, bogactwo technik i kreatywności, nie mówiąc już o wartości terapeutycznej. To jest ćwiczenie drobnych stawów, co robimy przy stole rehabilitacyjnym w gabinecie. Jednocześnie tworzymy dla kogoś, żeby ktoś nas podziwiał, żeby z nami rozmawiał i to ma też wartość społeczną.

R.P.: Taka twórczość w grupie pozwala na autoprezentację i wzmacnia więzi społeczne, które w późniejszym okresie życia ulegają rozerwaniu. Odchodzą kolejni przyjaciele, rówieśnicy, bliscy z Rodziny, nagle okazuje się, że wokół nas wytworzyła się pustka i to nie dlatego, że byliśmy egoistami. Musimy poszukiwać „zamienników”, które dadzą nam szansę przetrwać w dobrej kondycji psychicznej. Naturalnie próbujemy wypełnić tą pustkę nowymi kontaktami społecznymi, a twórczość staje się swego rodzaju spoiwem je podtrzymującym i rozwijającym.

W.W.: Myślę, że udział w zajęciach twórczych pozwala się oderwać od trudów codzienności, monotonii życia, a nawet – od pustki egzystencjalnej, której doświadczają ludzie starsi. Do życia i do dobrego samopoczucia nie wystarcza tylko zaspokojenie podstawowych potrzeb, bardzo ważna jest choćby potrzeba doświadczania piękna i otarcia się o coś więcej.

Twórczość jako terapia

R.P.: Wniosek z tego, że twórczość ma też funkcję terapeutyczną. Na swojej drodze spotkałem kobietę cierpiącą na stwardnienie rozsiane. Zajmowała się malarstwem. Najpierw trzymała pędzel w rękach, potem między palcami, na końcu w ustach. Proces związany z coraz większą niesamodzielnością był odwlekany w czasie przez tę aktywność. Nie jest żadnym odkryciem, że jeśli osoby starsze śpiewają w chórze, to ich wydolność oddechowa jest lepsza.
Ważna jest także twórczość, która pozwala na refleksję w trakcie tworzenia, na uruchomienie procesu myślowego, podjęcie próby odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Obrazy czy poezja – w nich pojawiają się pytania i próby odpowiedzi.

W.W.: Jak już mówimy o przykładach, to ja podam piękny przykład. Lekarka, pediatra zrealizowała marzenie swojego życia. Jako studentka AM zawsze marzyła o założeniu kabaretu studenckiego. I założyła ten kabaret, ale w Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Kabaret autorski, w którym sami pisali teksty. Brakowało w nim mężczyzny, to ona sama się przebierała. Ta lekarka w sposób mniej lub bardziej świadomy prowadziła grupę terapeutyczną. Z racji swojej profesji zaprosiła do grupy osoby najczęściej poszkodowane zdrowotnie, z rozrusznikiem serca, po incydencie kardiologicznym, osoby niepełnosprawne. Żałuję, że ja tych spektakli nie nagrywałam. Ci ludzie doświadczali ogromnej siły, wzrostu własnej wartości – jestem chora, w słusznym wieku, ale ile jeszcze mogę dać innym. Ta liderka jest teraz poważnie chora i musiała się wycofać, ale grupa, którą stworzyła, nadal jest bardzo żywa i próbuje się reaktywować. Jestem po spotkaniu z liderem, który teraz szuka akompaniatora do kabaretu. Zebrał osoby, które były już w tej grupie i nowe.
Seniorzy często mają tendencję do zamykania się w sobie, swoim świecie wewnętrznym, a twórczość umożliwia zmianę tej sytuacji. Mówią, że na spotkaniach klubowych dzieje się ciągle to samo. Trzeba coś dodać do tych spotkań – motajmy sznurki, bawmy się de kupażem, czytajmy własną czy cudzą poezję itp.
Nową pasją seniorów jest genealogia, poznawanie historii, tworzenie kroniki rodziny, drzewa genealogicznego, organizowanie zjazdów rodzinnych. To też wymaga kreatywności, twórczości własnej.

Internet – narzędzie i inspiracja

R.P.: Zmiany o charakterze kulturowym, technologicznym nie tworzą tylko barier dla osób starszych, ale stanowią swego rodzaju narzędzie i inspiracje do nowego rodzaju twórczości. Bardzo popularną wśród mężczyzn twórczością jest teraz fotografia cyfrowa i to nie tylko robienie zdjęć, ale również ich późniejsza obróbka graficzna. Panie, które nigdy w swoim życiu zawodowym nie zajmowały się szyciem, odkrywają na emeryturze, że można fajnie się ubrać, zmieniając ubrania, które kupują na wyprzedażach. Ale bez internetu, który dostarcza im wiedzę, jak to zrobić, nie byłoby to możliwe. Więc mówiąc o twórczości musimy pozbyć się tego stereotypu, który każdy gdzieś w sobie nosi, że twórczość/rękodzieło to tylko dzierganie, szydełkowanie itp. Oczywiście ta twórczość tradycyjna zostanie i to bardzo dobrze, jeśli jest ona przekazywana młodszym pokoleniom, ale pojawiają się również nowe.

W.W.: W sztuce kulinarnej również używa się internetu, np. do prowadzenia bloga kulinarnego. Chciałabym też zwrócić uwagę na twórczość w zakresie życia towarzyskiego. Jest ta kawa, ale z dedykacją, z karteczką, z wyjątkową aranżacją stołu. Ja chcę przyjąć koleżanki u siebie, ale kreatywnie. To jest celebracja życia, zabieganie, by pięknie żyć. To jest ważny predykator pomyślnego starzenia się.

R.P.: Pani doktor wywołała kolejny rodzaj twórczości – ten związany z budowaniem swojego fizycznego wizerunku. Kobiety – fryzura, makijaż, ubiór…

Wyrazić siebie

W.W.: A ogródki – przecież też można zmieniać aranżacje – francuski, japoński, autorski. Ogród mnie cieszy, kiedy on jest mój i wszelkie nasadzenia, kolorystyka są moim dziełem i w ten sposób wyrażam siebie. Człowiek chce być kreatorem siebie, pokazać swój świat. To jak z wizerunkiem. Są kobiety, które mają swój styl i nie poddają się modom. To też jest kreowanie siebie.

R.P.: Musimy też powiedzieć o tym, co się dzieje wśród mężczyzn. Mężczyźni mają tendencję do zapuszczania wąsów i brody. Samo podkręcenie wąsów do góry to jest tworzenie takiego żywego obrazu, który przemieszcza się wśród ludzi. I to też w moim przekonaniu jest jakaś forma twórczości. Czasami obserwuję u starszych mężczyzn taką tendencję do zakładania sygnetów. I oni je zmieniają, czyli muszą mieć kolekcję. Albo zakładają spinki do koszuli. W ten sposób wyrażają siebie. Idąc wśród ludzi i widząc ich reakcje na moje wąsy, nie robię nic innego, jak zaspokajam moją potrzebę bycia zauważonym i uznania. Myślę, że mężczyźni są równie twórczy jak kobiety, ale oni realizują się bardziej w twórczości indywidualnej.

W.W.: Jak stymulować twórczość? Myślę, że we wszelkich placówkach senioralnych powinno podejmować się takie działania animacyjne, które wyciągałyby ten potencjał twórczy. Trzeba też robić spotkania z artystami, twórcami, również amatorami. Bo my się poddajemy stereotypom, że to już nie wypada, że to nie dla mnie.
Podam jeszcze inny przykład. Elektryk. Nie dostał się na UTW, przyszedł do mnie na dyżur i powiedział, że on by tak bardzo chciał przyłączyć się do tej placówki, jest tylko elektrykiem, ale może się do czegoś przyda. Dopisałam go do listy, ale zastrzegłam, że będzie stałym dyżurnym sprzętu audiowizualnego w auli, bo ciągle mieliśmy z nim problemy. Za chwilę on już śpiewał w chórze, za chwilę już był w zespole poetyckim. Okazało się, że ma piękny głos, a nigdy nie śpiewał, a nawet przygotował reportaż filmowy o chórze.
Ludziom trzeba stworzyć warunki, żeby uwierzyli, spróbowali. I okazuje się, że mogą i potrafią. W potocznym myśleniu ludzie starsi uważają, że twórczość jest zarezerwowana dla ludzi z iskrą bożą, talentem. Nie, każdy może być twórczy, pod warunkiem, że będzie chciał. I wtedy to życie naprawdę zaczyna być piękne: mniej boli, lepiej działa farmakologia, lepiej działa rehabilitacja, ma się przyjaciół…

Wysłuchała Linda Matus

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany