VADEMECUM… zakupowe – „E”

VADEMECUM… zakupowe – „E”

Wszyscy lubimy dokonywać zakupów, czy to w marketach, czy małych osiedlowych sklepach. Wydaje nam się, że wszelkie zakupy dokonujemy z „głową” i są w pełni przemyślane. Czy tak jest do końca? Ilu z nas czyta załączone etykiety do wyrobów, szczególnie spożywczych? Albo się spieszymy, albo „nie te okulary”, albo sugerujemy się wyglądem wystawionych na ladach, podświetlanych odpowiednim światłem, wspaniałych kulinariów, względnie sugerujemy się ceną wyrobu. A dopiero w domu, na ogół przypadkowo, spojrzymy na etykietę… i okazuje się, że zakupiona „parówkowa” posiada w swoim składzie „aż” 3 % mięsa! A reszta to wypełniacze i osławione, a zarazem tajemnicze – E.

Słyszeliśmy wszyscy o tych składnikach, że to są dodatki konserwujące, barwniki, środki spulchniające, stabilizatory, a nawet o tym, że mogą być przyczyną wielu chorób (alergii, problemów trawiennych, a także nowotworów). Środki konserwujące znane już były przed wiekami, gdy używano z powodzeniem do konserwacji mięsa i jego wyrobów oraz ryb, np. sól, dym wędzarniczy czy nawet słońce. Dzisiaj w tym celu stosuje się masowo wszechobecną chemię. Wszystko po to, aby żywność posiadała jak najdłuższy czas umożliwiający termin do spożycia oraz, a może przede wszystkim, by wyglądała wyjątkowo apetycznie i miała zdecydowany smak.

Obecnie w UE dopuszczone jest ok. 3 tys. chemicznych dodatków, z czego połowa przeznaczona jest do środków spożywczych. Nie można oczywiście ich wszystkich wykluczyć, bowiem większość z nich ma pozytywne znaczenie, a co ważne, nie mają większego wpływu na nasz organizm i nie są szkodliwe. Jednak są takie, które nie są tolerowane przez organizm, a do tego dodawane w większych ilościach, czy spożywane przez dłuższy okres czasu, mogą mieć destruktywny wpływ na nasze życie. Przypomnijmy zatem podstawowy podział środków E, które znajdujemy we wszelkich produktach żywnościowych i wyeliminujmy z jadłospisu niektóre z nich.

Grupa E100 – E199, to barwniki, wśród których możemy znaleźć E102 – tartrazynę, zwaną żółcieniem spożywczym, używaną do barwienia wyrobów cukierniczych, która może wywoływać alergie, astmę i bezsenność. E110 (żółcień pomarańczowa), nadająca piękny kolor marcepanom, nalewkom, zupom w proszku, płatkom kukurydzianym i galaretkom – może powodować bóle brzucha, wzmożenie objawów astmy, a nawet zwiększenie ryzyka zapadania na raka. Wystrzegajmy się również następujących barwników: E121-E133, E150-E152, E154-E155.

Grupa E200 – E299, to osławione konserwanty, mające na celu przede wszystkim hamowanie rozwoju pleśni, utrzymywanie wilgotności – dodatki dodawane praktycznie do wszystkiego (serów, napoi, mrożonych pizz, past rybnych itd.). W tej grupie uważajmy na E200-E219, E222, E228-E233 i E249-E252.

Grupa E300 – E399 przeciwutleniacze i regulatory kwasowości. W tej grupie najbardziej zdradliwe są pochodne fenolu występujące w E319-E321 oraz kwasy E330, E338-E341.

Grupa E400 – E499 emulgatory, stabilizatory i środki zagęszczające. Zagęstniki i emulgatory pochodzą zarówno ze źródeł roślinnych, jak i zwierzęcych. Najczęściej dodawane są przez producentów nabiału (serków, jogurtów czy ciastek z galaretką). Niektóre z nich mogą być szkodliwe np. E407 (karagen – wypełniacz lub składnik zastępujący w produkcie tłuszcz lub skrobię), E450-51 (fosforany i polifosforany).

Grupa E500 – E599 regulatory PH i spulchniacze (dodatki o zróżnicowanym przeznaczeniu).
Grupa E600 – E699 wzmacniacze smaku i aromatu, dodatki mające na celu poprawę smaku produktu, często dodawane do wędlin.

Wyjątkowo popularnym i powszechnym, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym dodatkiem do żywności jest aspartam E-951,sztuczny środek słodzący – słodzik, który jest blisko 200 razy słodszy od cukru, dodawany do większości produktów spożywczych typu „light”, np. słodyczy bez cukru, większości napojów, dżemów, gum do żucia, musztard czy pieczywa. Znajduje się również w produktach farmaceutycznych. Często stosowany przez diabetyków w postaci tabletek słodzących lub proszku zamiast cukru, bowiem nie wpływa na wytwarzanie insuliny przez organizm i nie zawiera glukozy. Jednak wg. niektórych opinii – przy nadmiernym spożywaniu, może powodować uszkodzenie układu pokarmowego i nerwowego oraz powodować choroby nowotworowe. Czy ten słodzik jest szkodliwy i należy go wyeliminować z diety? Zdania na ten temat od lat są podzielone. Podawane wyniki badań naukowych z różnych krajów, w tym raportu Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), dowodzą, że aspartam jest środkiem nieszkodliwym. Jedyna grupa, która nie może stosować aspartamu to osoby obciążone fenyloketonurią – chorobą genetyczną związaną z brakiem enzymu rozkładającego fenyloalaninę.

Nie wszystkie „E” są szkodliwe, a większość z nich jest wręcz potrzebna i niezbędna. Jednak, gdy chcemy odżywiać się zdrowo pamiętajmy, że niektóre dodatki mogą mieć zły wpływ na organizm i być niebezpieczne dla zdrowia. Dlatego należy zawsze dokładnie zapoznać się ze składem kupowanego wyrobu, bowiem zawarte na ulotkach informacje mogą być na wagę złota (życia).
Smacznego…

Tekst: Roman Szymański

fot. Fotolia

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany