Twórczość senioralna

VII już Wyścig Jaszczurów – Festiwal Niezależnej Twórczości Filmowej Osób Dojrzałych 60 plus – jest jednym z najważniejszych konkursów tzw. kina senioralnego w Polsce. O jego historii, ostatnich edycjach, a także o trendach w twórczości seniorów opowiada Krzysztof Wodniczak, jeden z pomysłodawców Polskiego Towarzystwa Artystów, Autorów, Animatorów Kultury PTAAAK oraz były przewodniczący Miejskiej Rady Seniorów w Poznaniu i koordynator Wielkopolskiego Porozumienia Dziennikarzy.

Krzysztof Wodniczak

Linda Matus: Przypomnijmy historię narodzin festiwalu i jego nazwy, tego wyjątkowego wydarzenia w skali kraju. Czy jeszcze ktoś podejmuje temat niezależnej twórczości senioralnej w takiej formie?
Krzysztof Wodniczak: Festiwal Niezależnej Twórczości Filmowej (od 2011 roku także Fotograficznej) zrodził się w Towarzystwie PTAAAK. Trzej członkowie tego Towarzystwa: Kazimierz Rafalik, Krzysztof Wodniczak i Jerzy Jernas wspólnie zaproponowali Zarządowi, aby podjąć festiwalową inicjatywę. Zaakceptowano formułę i ruszyły prace organizacyjne. Zamieściliśmy w mediach informację o wydarzeniu, wpłynęło naście filmów, a ja zadbałem, osobiście odwiedzając prof. Jerzego Kochanowskiego, aby jako Rzecznik Praw Obywatelskich objął Festiwal swoim patronatem.  I tak niemożliwe stało się możliwe. Festiwal otrzymał dofinansowanie z kilku samorządów i pozyskał nawet kilku niewielkich, ale wiernych darczyńców. Recenzje były bardzo dobre, a poznański oddział Gazety Wyborczej przyznał Towarzystwu PTAAAK swoje białe PYRY  – to takie plusy za coś ważnego i istotnego. Wodniczak ma indywidualne już trzy. Przez sześć lat Festiwal dobrze się rozwijał, miał coraz więcej zwolenników, ewoluował prawidłowo. Ale przy rozliczeniu z dofinansowania okazało się, że jeden z naszej trójki odpowiedzialny dotychczas za rozliczenia finansowe nie wywiązał się ze zobowiązań i wszelkie przyznane dotacje musieliśmy zwrócić. Pomimo poniesionych strat Towarzystwo PTAAAK w innym gronie i zespole oddanych społeczników zorganizowało kolejne edycje.
 
L.M.: Czy istnieją trendy, mody w twórczości senioralnej czy jest ona mniej podatna na tego typu zjawiska?
K.W.: Seniorzy to z natury i charakteru raczej konserwatyści, życiowi i polityczni i nawet dobrze, że nie nadążają nad zmieniającymi się trendami i tym światowym przyspieszeniem. Chociaż wierni swoim przyzwyczajeniom, są jednak osobami twórczymi, ale w określonym wymiarze. U nich treść i forma muszą być zawsze zrównoważone.
Kiedy dodaliśmy w nazwie nową kategorię  – fotografia – nie zdawaliśmy sobie sprawy, że klasyczne aparaty fotograficzne za przyczyną ewolucji technologicznej są skazane jak dinozaury na wyginięcie. Wiedzą o tym wszyscy, z wyjątkiem nas, seniorów. Na rynku fotografii, tej ruchomej i klasycznej, w bardzo krótkim czasie dokonała się prawdziwa rewolucja, trudno bowiem dziś znaleźć aparaty, które w jakikolwiek sposób przypominałyby te dawne w Polsce popularne Zorki, Zenity, Practicy czy skrzyniowe Start 66, że nie wspomnę o ambitniejszych i profesjonalnych modelach.

L.M.: Koordynator Festiwalu, Bogusław Krupski zapewnia, że każdy przejaw wysiłku twórczego będzie doceniony, a filmy, które nie znajdą się w przeglądzie Festiwalu, odnajdą swoje miejsce w przeglądzie konkursowym. W ramach wsparcia twórców planowane były warsztaty filmowe i fotograficzne.
K.W.: Zamierzaliśmy takie warsztaty zorganizować, ale okazało się, że nie ma wystarczającej grupy chętnych. Zaledwie trzech filmowców in spe i jeden fotografujący wyrazili chęć uczestniczenia w nich. Trzeba było je odwołać, nad czym bardzo ubolewamy.
Dzięki Festiwalowi Niezależnej Twórczości Filmowej i Fotograficznej Osób Dojrzałych 60 plus „Wyścig Jaszczurów” pojawiło się nowe określenie „Kino senioralne”, które daje możliwość zaprezentowania kilkunastu filmów, jakie powstały w ostatnim czasie, a ich twórcy mają niepowtarzalną szansę skonfrontowania swojej twórczości zarówno z publicznością, jak i innymi realizatorami będącymi w wieku senioralnym. Te późne – może lepiej powiedzieć spóźnione – debiuty to produkcje unikalne, bardzo osobiste, pełne emocji i refleksji. Seniorzy udowodnili, że dali radę opanować techniczną stronę urządzeń i jeszcze mają coś do przekazania. Ich historie łapią za serce, są faktycznie zdumiewające. Przecież „staruchy” to już powinny kroczyć w kierunku śmietnika, jak twierdzi, dobrze, że nie cały, narybek uważający się za pępek świata. Dzięki seniorom z kamerami i aparatami fotograficznymi wraca do sztuki niemodne wzruszenie, refleksja, uduchowienie, pogoda ducha, prostota (a nie prostactwo) w wypowiedziach artystycznych.

Laureaci

L.M.: VII edycja festiwalu to szansa na odkrycie kolejnych talentów filmowych i fotograficznych.  Jak było w tym roku?
K.W.: Kilka dni temu, 10 grudnia, odbyła się Gala w Kinie Muza, podczas której ogłoszono wyniki. Ogłosili je ambasadorka Festiwalu Farida, włoska piosenkarska i aktorka oraz Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. Komisja konkursowa w kategorii fotografia oceniała prace 11 fotografujących, którzy przekazali 120 zdjęć. Poziom był wyrównany, ale trzeba było dokonać wyboru i tak zadecydowano, że pierwsze miejsce otrzyma Wojciech Pietrzak z Jarocina, drugie Kazimierz Seredyński z Poznania, a trzecie, także poznaniak, Andrzej Górczyński.
Większą rozpiętość stylistyczną mieli widzowie, oglądający projekcje filmów konkursowych. Zróżnicowany program filmów reprezentujących różne gatunki filmowe np. przyrodnicze, społeczne, biograficzne czy groteski filmowe sprawił, że publiczność miała trudny wybór tego najlepszego filmu. Nastąpiło głosowanie i po podliczeniu głosów okazało się, że główna nagroda symboliczna rzeźba Jaszczur przypadła ex aequo. Laureatami tegorocznego Festiwalu Filmowego „Wyścig Jaszczurów” zostały filmy „Poznań, jakiego nie chcemy” autorstwa Lechosława Lerczaka oraz Romana Klamyckiego, seniorów, amatorów, działaczy społecznych oraz „Tak bardzo Cię kocham” w reżyserii Andrzeja Mrówczyńskiego. W tym pierwszym pokazane zostały obrazy Poznania w realu, miejsc zdewastowanych, zdegradowanych, wstydliwych, niektórych jeszcze z czasów powojennych. Twórcy filmu mają nadzieję na wywołanie nieskrępowanej dyskusji obywatelskiej, której wynikiem powinno być podjęcie przez władze miasta decyzji zmierzających do uporządkowania, rewitalizacji lub odbudowy wskazanych obiektów. Autorzy filmu wychodzą naprzeciw deklaracjom składanym przez prezydenta Jacka Jaśkowiaka w momencie obejmowania urzędu w roku 2014, któremu przyświecały podobne cele, m.in. przywrócenie dawnej świetności Poznania w rankingu pięknych, godnych zwiedzania i podziwiania miast europejskich.
Drugi nagrodzony film „Tak bardzo Cię kocham” powstał w oparciu o wystawę Marii Gieryńskiej, artystki Ziemi Średzkiej, która poświęciła ją w całości pamięci swojej matki. Zastosowano technikę prawie już dzisiaj zapomnianą, szlachetną i bardzo pracochłonną zwaną mezzotiną. Wystawa odbyła się w Muzeum Archidiecezjalnym w sierpniu br. na Ostrowie Tumskim.
Jury studenckie zadecydowało, że na ich nagrodę Jaszczura zasłużył duet Stanisław Kalisz – Marek Antonowicz. Żacy docenili obraz „Złote góry, grube ryby” – film z najbardziej profesjonalnym montażem i bardzo atrakcyjną stroną techniczną. Wyprawa, jaką przebyli na odległy kontynent, dotarcie do „zwykłych” ludzi, czyli do rybaków i górników, pozwoliła na zrozumienie trudu. Tematyka ciekawa, nie wszyscy bowiem wiedzą, że na dalekim Wschodzie nadal trwa istna gorączka złota. Przyznano kilka dodatkowych nagród pozaregulaminowych.

Gwiazdy

L.M.: Ambasadorem tegorocznej edycji festiwalu „Wyścig Jaszczurów” została włoska piosenkarka i aktorka Farida. Jak festiwalowa publiczność zareagowała na gwiazdę takiego formatu?
K.W.: Jakie było nasze zdziwienie, kiedy przybyła na spotkanie z fanami właśnie do poznańskiego Tulipana włoska piosenkarka i aktorka Farida! Przyczyna jej pojawienia się w Poznaniu była może niezbyt koniunkturalna, ale też nie błaha. Organizatorzy Festiwalu filmowego „Wyścig Jaszczurów” zaproponowali jej symboliczną funkcję  – ambasadorki tegoż festiwalu, a Farida, jako osoba spolegliwa, artystka przez duże A, przyjęła na siebie tę rolę. Zresztą wszystko, co poznańskie, odgrywa w niej ważne znaczenie, ma dużą wrażliwość i pozytywne resentymenty. Pamiętam, że właśnie w Poznaniu, na estradzie w Auli Uniwersyteckiej, w 1971 roku Czesław Niemen Wydrzycki DLA NIEJ skomponował i zaśpiewał song „Klęcząc przed Tobą, wyznaję te słowa…”.  I faktycznie klęczał z czerwoną różą, którą jej podarował. Na oczach tysiąca słuchaczy! Po koncercie taksówką pojechali do Świebodzina, gdzie mieszkała rodzina Czesława: mama, wujostwo i bracia stryjeczni, i tam przedstawił Faridę jako swoją narzeczoną.
Po gali Farida została jeszcze w Poznaniu. Spotkała się ze słuchaczami Radia Merkury, którzy wspominają Radio Yesterday. Festiwal filmowy się skończył, a ona z mężem Amerigo przygotowuje się w jednym ze studiów nagraniowych do nagrania swojej kolejnej płyty. Jest tajemnicza co do jej zawartości: lapidarnie mówi, że będzie to płyta operowo-rockowa. Posłuchamy, ocenimy…

Ciąg dalszy nastąpi

L.M.: Czy po tegorocznej gali będzie okazja do obejrzenia nagrodzonych filmów?
K.W.: Filmy, które uzyskały statuetki Jaszczury i te wyróżnione w roku 2016 zamierzamy wyświetlić w wielu miastach województwa wielkopolskiego. Szczególnie w tych miejscowościach, gdzie aktywnie działają Miejskie i Gminne Rady Seniorów. W miejscowych ośrodkach kultury są dogodne miejsca i sale projekcyjne, aby takie filmy wyświetlać. Zresztą tych nagrodzonych filmów na naszym Festiwalu nagromadziło się przez te siedem lat przeszło dwadzieścia, jest zatem z czego wybierać. Towarzystwo PTAAAK jest dysponentem zarówno archiwalnych, jak i bieżących filmów, a mając nazwę zarejestrowaną w Urzędzie Patentowym RP i Stowarzyszeniu ZAIKS możemy w dowolny sposób korzystać z twórczości twórców seniorów. Wszelkie prawa są po stronie Polskiego Towarzystwa Artystów, Autorów, Animatorów Kultury PTAAAK.

  1. Ogromne brawa dla bajkopisarza, jakim jest pan Krzysztof Wodniczak.

    Nie po raz pierwszy (w swoim, dość długim życiu), przypisuje wyłącznie sobie zasługi za zorganizowanie kolejnej imprezy o charakterze kulturalnym. Wystarczy wspomnieć „Wielkopolskie Rytmy Młodych”, które odbywały się w Jarocinie. Krzysztof Wodniczak, wszystkim przedstawia się jako pomysłodawca i twórca tej imprezy. Oczywiście tradycyjnie zapomina powiedzieć, że tak na prawdę był jedynie współtwórcą tej imprezy. Można by godzinami opowiadać o mitomani i zręcznym żąglowaniu faktami przez tegoż dżentelmena.

    Krzysztof Wodniczak, a w szczególności wymieniony w wywiadzie Kazimierz Rafalik nie są ani pomysłodawcami, a tym bardziej autorami Festiwalu „Wyścig Jaszczurów”. Wystarczy wpisać w „google” nazwę imprezy i wszystko stanie się czytelne. Pan Rafalik został jedynie zaproszony przez pomysłodawcę Festiwalu do udzielenia swojego wizerunku na plakacie – bo miał brodę i przypominał Engelsa. I to wszystko… Owszem przekazał także swoją rzeźbę – „Jaszczura”, która zalegała jego pracownię. I chwała mu za to. Ale nigdy nie był pomysłodawcą Festiwalu!

    Aby się nie rozwodzić więcej powiem krótko. Krzysztof Wodniczak oczywiście nigdy nie był u Rzecznika Praw Obywatelskich – Janusza Kochanowskiego. Jedynie podpisał pismo do niego, które sam wymyśliłem i osobiście przywiozłem do domu, aby podpisał…

    Nie zamierzam rozwodzić się na temat innych baśni snutych, na łamach Państwa redakcji, przez Krzysztofa Wodniczaka. Byłaby to najzwylkejsza strata czasu.

    A tak przy okazji – to zgodnie z Prawem Autorskim – autorem nazwy „Wyścig Jaszczurów” jest Jerzy Jernas.

    Jerzy Jernas

    Odpowiedz

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany