Wiejska podróż w czasie

Wiejska podróż w czasie

Jak mawiał Borys Pasternak, „historii nie można oglądać, podobnie jak nie można widzieć, jak rośnie trawa”. A jednak są takie miejsca, w których odnosi się wrażenie, że czas stanął. Jednym z nich jest Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Drugi pod względem wielkości skansen w Polsce (za największy uznaje się Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku) tworzy m.in. 11 zagród chłopskich z II połowy XIX wieku i pierwszego ćwierćwiecza XX w., kościół, karczma, kuźnia i wiatrak. Zabudowania umieszczone są na powierzchni przekraczającej 60 hektarów, dzięki czemu naturalizm miejsca zastępuje wrażenie muzealności.

Sierpeckie Muzeum Wsi Mazowieckiej to nie lada gratka zwłaszcza dla miłośników historii i literatury. Tutaj bowiem realizowano m.in. adaptacje filmowe wielkich dzieł wybitnych polskich pisarzy. Jeśli zatem wśród Czytelników jest ktoś, kim kieruje przemożna chęć spróbowania potraw w karczmie Jankiela z „Pana Tadeusza” czy dotknięcia ziemi, po której jechał Hoffmanowy Bohun, winien czym prędzej wyruszyć w stronę Sierpca.

Po przekroczeniu bramy wejściowej Muzeum zaczyna się inny świat, bliższy naturze, a tym samym bardziej przyjazny człowiekowi. Powietrze jest tu jakby lżejsze. Krętą alejką wśród drzew docieramy do pierwszych zabudowań. Po lewej XVIII-wieczna drewniana karczma Pohulanka, w której serwują potrawy kuchni regionalnej, m.in. chleb własnego wypieku ze smalcem. Ta sama, przed którą w ekranizacji „Pana Tadeusza” maszerowały wojska napoleońskie. Po prawo kuźnia, gdzie co niedziela w sezonie kowal rozpala piec i obrabia żelazo. Jedynie toalety wyłożono kafelkami i wyposażono w hałaśliwe suszarki do rąk, których dźwięk w tej głuchej ciszy zdaje się docierać do samego dworu, rozciągającego się tuż za wzniesieniem. Dworek szlachecki wraz z ogrodem zachwyca dbałością rekonstruktorów o szczegóły. Po przeciwnej stronie góruje nad wszystkim sylwetka XVIII-wiecznego kościoła wraz z dzwonnicą, przeniesionego tutaj zaledwie w 2007 roku z miejscowości Drążdżewo niedaleko Przasnysza. A na wprost rozciągają się zabudowania wiejskie.

Dla kogoś, kto wychował się w mieście, to widok niezwykły. Ale i dawnych mieszkańców wsi mógłby wzruszyć. Kilkanaście zagród odtwarzających rzędowy układ wsi wraz z przydomowymi ogródkami, przechadzające się po podwórkach kaczki czy perliczki, pilnujący wejścia do domu indor, przydrożne kapliczki i pola uprawne, wśród których gospodyni plecie dożynkowy wieniec, przejeżdżający bryczką ciągniętą przez konia gospodarz – to wszystko pozwala wyobrazić sobie, jak niegdyś wyglądało życie na mazowieckiej wsi. W dobie kryzysu myśli nasuwają się same – ludzie mieli tyle, ile sami wyprodukowali. Dni upływały pod znakiem ciężkiej pracy, ale zawsze w zgodzie z naturą.

W oddali widać młyn wietrzny zwany koźlakiem. Ponoć aż do połowy XX wieku stanowił nieodłączny krajobraz wsi mazowieckiej. Ten skansenowy wiatrak pochodzi z 1865 r. Można z niego podziwiać panoramę wsi.

Mazowiecka wieś odchodzi do skansenu. Warto jednak, by młodzi ludzie wiedzieli, jak żyli ich pradziadowie, czym się trudnili, jak wyglądał ich czas pracy i wypoczynku. Dlatego sierpecki skansen wychodzi naprzeciw wszystkim głodnym wrażeń i wiedzy historyczno-obyczajowej, organizując imprezy plenerowe – żniwa, miodobranie czy gry i zabawy wielkanocne.

Źródło: Portal PCh24.pl / tekst: Renata Ziomek
fot. Pixabay

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany