Więzy rodzinne, więzy społeczne… część II

Więzy rodzinne, więzy społeczne… część II

DEBATA – przemoc wobec osób starszych
W prezentowanej dziś drugiej części debaty Walentyny Wnuk oraz Roberta Pawliszko na temat przemocy dotykających osób starszych koncertujemy się wokół przemocy w instytucjach oraz przemocy ze strony opiekunów. Dowiemy się jakie przybiera formy, co leży u źródła tych zachowań, czy można je wyeliminować i co należy zrobić, aby poprawić trudny los seniorów oraz ich opiekunów.

Instytucja – inny, odrębny świat

Linda Matus: Instytucja opiekuńcza, podobnie jak dom, jest środowiskiem zamkniętym. Buduje się w ten sposób świat, który ma chronić seniora, ułatwić mu życie i sprawne funkcjonowanie. Paradoksem tej sytuacji jest fakt, że w ten sposób pomagamy w dokonywaniu aktów przemocy.
Robert Pawliszko: Profesor Goffman, znany socjolog, ukuł taki termin instytucja totalna. Instytucje opiekuńcze, czy tego chcą czy nie, zawsze będą instytucjami totalnymi. Określenie brzmi nieprzyjemnie, ale jest to termin naukowy. Goffman podkreśla, że zawsze spotykamy tam biurokratyczną dyscyplinę i manipulowanie przebywającymi w nich ludźmi zgodnie z interesami
personelu. Oznacza to że istnieje podział na nadzorujących i nadzorowanych, są rytmy i regulaminy, które wyznaczają funkcjonowanie tego miejsca. Co oznaczają rytmy? Przyjmijmy, że mamy do czynienia z zakładem opiekunczo-leczniczym albo domem pomocy społecznej, tam śniadanie jest zawsze o określonej godzinie. Jest mnóstwo zadań do wykonania w określonym czasie np. kładzenie do łóżka. Pomoc w dostaniu się do łóżka, pomoc przy przebraniu się, to jest wykonywane o określonej porze. Tutaj nie ma znaczenia, że ja jako osoba niepełnosprawna mówię: „Nie, ja jeszcze chcę zostać na wózku, jeszcze chcę chwilę posiedzieć na dworze.” Rytm instytucji powoduje, że mówi się: „Nie, ty się kładziesz”. Wielokrotnie media donoszą o sytuacjach przemocy w tego typu instytucjach, także prywatnych. Z prasy, telewizji każdy zna przykłady miejsc, gdzie osoby starsze były przywiązywane do kaloryfera, krzesła, na siłę karmione. To są klasyczne przykłady przemocy instytucjonalnej. One się dzieją w obrębie instytucji.
L.M.: Wróćmy jeszcze do miejsc, w których nie ma patologii. Naturalnym jest, że podopieczni mają różne potrzeby i oczekiwania. Z drugiej strony instytucja musi rządzić się jakimiś zasadami. Jak wybrnąć z takiej sprzeczności interesów? W przedszkolach, szkołach wprowadza się ten rytm, reguły dla dobra dzieci. Ten rytm dnia służy czemuś. Człowiek dorosły również jakichś reguł potrzebuje.
R.P.: Zdefiniujmy dlaczego dzieje się źle. Często pozwalam sobie na przenoszenie sfery ekonomii na sferę stosunków społecznych. Odniosę się do rachunku ekonomicznego. Gdyby znalazły się pieniądze na to, aby zatrudnić dziesięć opiekunek, a nie jedną. Gdyby te dziesięć opiekunek zarabiało godnie, to nie byłyby sfrustrowane. Jeśli udałoby się zorganizować więcej miejsca i przestrzeni dla osób zamieszkujących w instytucjach opiekuńczych, więcej narzędzi, które służą pomocy, to pewnie przypadków przemocy instytucjonalnej byłoby mniej. Rachunek ekonomiczny jest paliwem, które napędza to, o czym dzisiaj rozmawiamy. Choć musimy pamiętać, że przypadki przemocy będą zdarzać się zawsze, nie wyeliminujemy ich w zupełności.
Walentyna Wnuk.: Podam inny przykład. Miałam okazję poznać bardzo dobry rządowy program aktywizacji pensjonariuszy domów pomocy społecznej. Pamiętam, że jedną z moich studentek namówiłam na badanie możliwości wdrożenia go w domu pomocy społecznej. Ale okazało się, co nawiązuje do tego o czym mówi pan Robert, że w samych pracownikach jest bariera nie do pokonania. Oni chcą wykonywać swoje obowiązki sprawnie i szybko, w godzinach pracy, za które im płacą. Jakikolwiek w nich udział pensjonariuszy tylko przeszkadzałby.
R.P.: Nie zgodziłbym się, że chcą. Oni muszą. Tak jak w korporacji podlegają regułom, które wprowadza instytucja, czyli są zmuszani przez system.
W.W.: Pensjonariusze powinni być współodpowiedzialni za utrzymanie porządku, aranżację ogrodu, udział w przygotowywaniu posiłków itp., ponieważ program aktywizacji m.in. to przewidywał. Ale okazuje się, że pracownicy DPS-u nie są tym zainteresowani, traktują pensjonariuszy przedmiotowo.
L.M.: System nie sprzyja właściwej motywacji, źle postawiono akcenty.
R.P.: System w teorii jest doskonały. Zostały wprowadzone rozwiązania jak standaryzacja. Zasady i normy zostały opisane. Istnieją również grupy, które wspierają pojedynczego mieszkańca, ponieważ mówimy nie tylko o domach opieki społecznej, ale także o zakładach opiekuńczo-leczniczych i zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych. Są zatrudnieni psycholodzy, pedagodzy, w teorii wszystko jest, tylko ten system nie działa. I tu jest pytanie dlaczego? Ja twierdzę, że nie działa, bo ekonomia ma tu zasadnicze znaczenie. Nawiążę do opracowania, które kiedyś wpadło mi w ręce, dotyczącego statusu pracownika socjalnego. Niestety osoby te mają niski status społeczny, tak są postrzegane. Choćby to był lekarz z kilkoma fakultetami, to jeśli pracuje w pomocy społecznej, to dla społeczeństwa oznacza, że to jest jakiś doktor Judym, który nie może sobie poradzić nigdzie indziej. Dlatego poszedł do pomocy społecznej.
W.W.: Dochodzi do negatywnej selekcji do tego zawodu.
R.P.: Chyba mamy z tym do czynienia.
W.W.: W krajach rozwiniętych pracownik socjalny, opiekun społeczny ma bardzo wysoki status społeczny i bardzo dobrze zarabia. Jest to człowiek wykształcony, który wykonuje swoją pracę z pasją. U nas natomiast w dużym stopniu trafiają do tego zawodu ludzie z przypadku. Dlatego mamy wiele osób, które bez zaangażowania, bez misji wykonują to zajęcie. To przecież służba społeczna.
R.P.: Pozwolę sobie być adwokatem diabła. Istnieje wiele przypadków ludzi z powołaniem do zawodu opiekuna, pielęgniarki, pracownika socjalnego. Jednak trafiają do miejsc, które nie służą rozwinięciu ich umiejętności socjalnych i empatii. Oni posiadają naturalne, wrodzone a nie wyuczone predyspozycje, aby pracować w ten sposób, czyli nieść pomoc. To system tłumi te odruchy. Często poddają się, żeby przetrwać, a po pewnym czasie odchodzą. Nie są w stanie dopasować kręgosłupa moralnego do tej rzeczywistości, z którą się zderzyli. Trzeba zaznaczyć, że mocno przejaskrawiliśmy omawiane problemy. To nie jest coś powszechnego, ale warto mieć ich świadomość, aby móc je dostrzec.
W.W.: Konieczna jest edukacja do starości społeczeństwa, rozpoczynająca się już na etapie edukacji podstawowej.
R.P.: To jest jedyny ratunek, ponieważ kolejne pokolenia, nie będą wyedukowane w kwestii rozumienie starości.
W.W.: Podam przykład, który zrobił na mnie duże wrażenie, córki mojego profesora, absolwentki studiów psychologicznych, która pracowała jako pracownik socjalny w Paryżu. Miała pod opieką trzy rodziny dysfunkcyjne. Ona o tym rodzinach wiedziała dosłownie wszystko, systematycznie do nich docierała, reagowała na wszelkie zło, pisała systematyczne raporty. To była jej praca i to za bardzo dobre pieniądze. Zaraz sobie pomyślałam o naszych pracownikach socjalnych. Jakie kompetencje sobą prezentują? Na ile czują się odpowiedzialni? Transformacja naszej rzeczywistości wymaga również reformy studiów pracownika socjalnego.

Umieszczenie seniora w instytucji opiekuńczej, ale także wyrażanie trudnych emocji wobec konieczności opiekowania się chorym, starym rodzicem spotyka się z negatywnymi reakcjami ze strony społeczeństwa.

R.P.: Nie demonizujmy ośrodków pomocy społecznej, nie wszystkie są takie.
L.M.: Praca w takich miejscach jest mocno obciążająca dla psychiki. Należy tym ludziom zapewnić narzędzia, żeby mogli sobie z tym radzić.
R.P.: Dlatego ja jestem gorącym orędownikiem tego, żeby opiekunowie osób starszych mieli szansę na korzystanie z różnego rodzaju form terapii.
L.M.: Wrocławscy pracownicy socjalni mają taką możliwość.
R.P.: Tak, ale ja mówię o wszystkich opiekunach osób starszych, nie tylko pracownikach socjalnych. Podobnie jak dzieje się w policji, gdzie psycholog policyjny wspiera policjantów. Uważam, że to samo powinno dotyczyć opiekunów i to nie tylko opiekunów zawodowych, ale wszystkich, także tych rodzinnych, bliskich opiekujących się niesamodzielnym, czasem bardzo chorym seniorem.
W.W.: Mamy do czynienia ze zmęczeniem materiału. Tu stosunkowo szybko następuje wypalenie zawodowe.
R.P.: Czasami czuję, że jako opiekun robię coś niewłaściwie. Sam jednak nie potrafię zahamować tego procesu, dlatego potrzebuję wsparcia specjalisty, który podpowie mi, jak to zmienić. Musimy mieć świadomość, że to również będzie nas dotyczyć. Opieka nawet nad bliską osobą jest trudnym zadaniem, towarzyszą temu emocje, także negatywne emocje. Przykładowo: denerwuje mnie, że moja mama tak się zachowuje, a ja jestem coraz bardziej agresywny. Wiem, że to jest złe, że w mojej duszy coś nie gra, źle się z tym czuję, ale nie wiem jak z tego wyjść.
L.M.: Powiedzmy jasno, że w takich sytuacjach należy szukać pomocy. To są trudne sytuacje i człowiek ma prawo mieć z tym problem.
R.P.: Tak i to nie jest czarno-biała sytuacja.
W.W.: Silny stres w opiece nad osobą niesamodzielną jest naturalny. Ważne, abyśmy sobie z nim radzili.
R.P.: Z agresorami to tak jak z ofiarami, to nie jest takie proste. Czasami oni również są ofiarą systemu. Nie wiedzą jak pomóc. Nie posiadają właściwych kompetencji. Są wypaleni, ponieważ nie wiedzą jak się opiekować. Nikt im nie powiedział, nie pokazał. Lekarz, pielęgniarka etc. nie wprowadzili go w arkany opieki nad osobą niesamodzielną. Chodzi o bardzo konkretną wiedzę i sytuacje: opiekun się denerwuje, bo musi mamę odwrócić, a nie wie jak. Może potrzebny jest taki ośrodek, miejsce, w którym wspierałoby się opiekunów.
L.M.: Czytałam o takim projekcie w krajach skandynawskich dot. uczenia opieki nad osobami starszymi w domu. Został nagrodzony przez UE.
W.W.: Powiem o tym, co miałam okazję obserwować w Niemczech, w ośrodkach pracy środowiskowej. W każdym z tych ośrodków jest miejsce dla matki samotnie wychowującej dziecko, dla osoby niepełnosprawnej, która dociera tam przy pomocy balkonika, dla osoby, która opiekuje się osobą starszą i nie radzi sobie z tym. Znajdziemy tam pokój instruktażowy, a w nim łóżko z pełnym wyposażeniem. Tu jest ona instruowana jak ma tą opiekę realizować. Takie miejsce edukacji. Zmierzam do tego, że u nas opiekunowie rodzinni czy społeczni, nieprofesjonalni osób starszych nie są wspierani tak, jak powinni. Rzeczywiście stosunkowo szybko pojawia się u nich wypalenie tą opieką. Nie rozumieją starości czy choroby i jej konsekwencji. Problemy z jakimi się borykają mogą zniszczyć największą miłość. Również dezorganizują życie rodzinne. Tak jak pan Robert mówił, należy systematycznie wspierać te osoby. To jest zadanie. Musimy doprowadzić do tego, aby dla tych osób były organizowane doskonalenia, formy pomocy, terapii. Konieczne jest kompleksowe podejście. W tej chwili są oni na ogół pozostawieni sami sobie. Wypisuje się ojca, matkę ze szpitala, no właśnie, i co dalej?
R.P.: Tutaj Wrocław jest w o tyle lepszej sytuacji, że ma program wsparcia osób starszych wypisywanych ze szpitala, które są objęte programem miejskim realizowanym przez Ekumeniczną Stację Opieki. To jest jedyny taki program w Polsce, ale to jest kropla w morzu potrzeb.

Podejmując dialog z osobami krzywdzonymi, pamiętajmy, iż najczęściej nie szukają one pomocy w instytucjach, boją się zmian, są w dużej mierze nieufne w stosunku do oferowanej pomocy.

R.P.: Wniosek z tego też jest taki, że powinniśmy zacząć odwracać trend związany z atomizacją i rozbiciem więzi społecznych. Jeśli rozrywane są więzi rodzinne, to przynajmniej próbujmy utrzymać te więzi społeczne. One są gwarantem, że na starość znajdziemy się w przyjaznym sobie gronie. Zwiększamy w ten sposób poczucie bezpieczeństwa.
W.W.: Każdy senior powinien mieć asystę społeczną, niekoniecznie złożoną z rodziny, która jest dla niego środowiskiem wzmacniającym, dającym poczucie bezpieczeństwa.
R.P.: Utrzymanie przyjaźni, koleżeństwa.
L.M.: Choćby po to, żeby mieć z kim porozmawiać o tym, że coś się dzieje.
W.W.: Mieć powiernika, z którym się porozmawia od serca, na którego można liczyć.
R.P.: Im więcej takich ludzi wokół nas, tym bezpieczniej.
L.M.: Jeżeli utrzymujemy te więzi, to trudniej nas odizolować. Jeżeli trudniej nas wyizolować, to trudniej wywierać na nas systematyczną przemoc.

Instytucja totalna – organizacja społeczna, która stwarza dla osób z nią związanych rodzaj odrębnego świata, rządzącego się własnymi prawami i odseparowanego od reszty społeczeństwa mniej lub bardziej szczelnymi barierami. Bariery, jakimi separuje się instytucja totalna od świata nie muszą mieć charakteru fizycznego (np. murów czy drutów kolczastych), lecz mogą mieć też charakter obyczajowo-psychologiczny. Większość instytucji totalnych oprócz stosowania zbioru zakazów i regulaminów, ściśle określających każdy aspekt życia, separuje związane z nimi osoby poprzez np. jednolity strój, wspólną kulturę lub silne zależności finansowe. Totalność instytucji w tym sensie jest cechą skalowalną. Istnieją instytucje jednoznacznie totalne w samym założeniu (np. więzienia) jak i instytucje posiadające tylko pewne cechy totalności – np. szpitale.
Instytucje totalne można podzielić na 5 odrębnych grup:
– powołane do opieki nad osobami niedołężnymi i nieszkodliwymi, takie jak: domy opieki, przytułki, domy starców
– zakłady opieki nad osobami niezdolnymi do samodzielnego życia a zarazem niebezpiecznymi dla społeczeństwa: szpitale psychiatryczne, sanatoria dla osób chorych na choroby zakaźne
zajmujące się ochroną społeczeństwa przed szkodzeniem mu w sposób świadomy: więzienia, zakłady poprawcze
– powołane do określonych zadań technicznych, mające charakter czysto instrumentalny: jednostki wojskowe, obozy pracy
– przeznaczone dla osób, które dobrowolnie wycofały się z aktywnego życia oraz miejsca kontemplacji religijnej: klasztory, zakony
Twórcą tej koncepcji jest Erving Goffman.
Źródło: Wikipedia

Masz też prawo do złożenia na Policji lub w Prokuraturze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez osobę, która krzywdzi ciebie lub twoją rodzinę.

Policja 997
Numer Alarmowy 112

Policyjny Telefon Zaufania 800 283 107

Niebieska Karta – dokument, który wypełnia policjant, lekarz, pracownik opieki społecznej lub inny świadek przemocy w rodzinie. Niebieska karta nie jest równoznaczna z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, ale jest ważną informacją dla różnych służb, które w takim przypadku uruchamiają procedurę pomocy osobie doznającej przemocy, jak i sprawcy, aby zaprzestał swoich działań. Osoby posiadające Niebieską Kartę są pod opieką grupy roboczej, czyli zespołu specjalistów różnych dziedzin, których zadaniem jest pomoc w sposób, który będzie skuteczny w tym konkretnym przypadku. To rozwiązanie funkcjonuje od 2011 r.

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Wrocław listopad-grudzień 2014

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany