Wnuki to moja przyjemność, a nie praca

Wnuki to moja przyjemność, a nie praca

Mariola Bojarska-Ferenc. Gimnastyczka artystyczna, dziennikarka, producentka filmowa, a także autorka książek. Uznawana jest za niekwestionowaną prekursorkę zdrowego stylu życia w Polsce.

Pod koniec września wyszła jej kolejna książka: „Klub 50+”. Z Mariolą Bojarską-Ferenc o wszystkim tym, co jest ważne dla kobiet po 50-tce, rozmawia Magda Wieteska.

Magda Wieteska: Skąd wziął się pomysł na Pani ostatnią książkę?
Mariola Bojarska-Ferenc: Książka powstała w odpowiedzi na akcję „Klub 50+”, którą prowadzę w „Pytaniu na śniadanie” co wtorek na antenie TVP2. Po każdym programie dostawałam setki telefonów i e-maili właśnie od kobiet po pięćdziesiątce. Czułam się, jakbym otworzyła puszkę Pandory! Jest nas coraz więcej, bo ludzie coraz dłużej żyją. Coraz później odbywa się też przejście na emeryturę, więc nic dziwnego w tym, że panie chcą cieszyć się życiem, pięknie wyglądać. Chętnie zgłaszają się na metamorfozy, przychodzą do programu, opowiadają o swoich pasjach, problemach i radzą się co zrobić, aby otworzyć się na życie.
W Polsce na nasz apel powstało mnóstwo klubów 50+, gdzie kobiety realizują swoje pasje, a ja odwiedzam je z kamerą „Pytania na śniadanie”.

książka

M.W.: „Klub 50+” to nie pierwsza Pani książka, ale pierwsza skierowana właśnie do kobiet po 50-tce.
M.B.-F.: Kiedyś pisałam do młodych, bo sama byłam młoda. Teraz, gdy jestem dojrzała, chcę się dzielić wiedzą i doświadczeniem z moimi rówieśnicami, zwłaszcza tymi, którym z jakichś powodów opadły skrzydła. Chcę, aby zrozumiały, że życie nie kończy się po 50-tce, a wręcz przeciwnie – to jest ten cudowny czas, gdy dzieci już odchowane i można zająć się własnym życiem. Krzyknąć: TERAZ JA!

M.W.: A co powiedziałaby Pani tym kobietom, które po 50-tce straciły ochotę na cokolwiek? I tłumaczą swój stan tym, że już nic nie warto, bo przecież już wszystko za nimi…
M.B.-F.: Żeby mimo wszystko nie zapominały o sobie, żeby nauczyły się, czym jest zdrowy egoizm. Nie uzależniały się finansowo od partnera, bo przecież on może odejść do innej albo w ogóle z tego świata, i jak wtedy damy sobie radę? Znam mnóstwo takich przypadków. Przestrzeń dla siebie jest niezwykle ważna, to trudne, ale już wtedy gdy jesteśmy młode trzeba nauczyć się niezależności. W takim duchu chowam również swoje dzieci. To daje wolność. Ważne jest, żeby ciągle się dokształcać, zdobywać nowe umiejętności. Mieć czas dla siebie. Zadbać o zdrowie. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Zdrowia nie kupimy za żadne pieniądze.

M.W.: Pani książka nie traktuje tylko o ćwiczeniach. Jest swoistym kompendium wiedzy niemal na każdy temat kierowany do dojrzałych kobiet.
M.B.-F.: Tak, bo zdrowe, udane życie to nie tylko sport, ale i kwestie związane z erotyką i seksem, odpowiednią dietą, modą, makijażem. Uczę kobiety wellnessu, czyli kompleksowego podejścia do siebie. Tylko osiągnięcie równowagi na wszystkich płaszczyznach daje gwarancję sukcesu i prywatnie, i zawodowo. To podejście nowe w tym kraju, ale warto.

M.W.: Co radzi Pani kobietom w wieku 50+ w kwestii seksu?
M.B.-F.: Trudno tu radzić konkretnie, bo każda z nas jest inna. Przede wszystkim poruszam okres menopauzy, bo to nie jest temat, którego należy unikać! Tak jak młodsze kobiety mają miesiączkę, rodzą dzieci, i o tym się mówi, i pisze, tak starsze doświadczają menopauzy. A tę naprawdę można przechodzić łagodnie, prawie jej nie zauważając, jeśli staramy się żyć pełnią życia, wsłuchiwać się w swój organizm, odwiedzać regularnie ginekologa. W rozdziale o seksie seksuolodzy podpowiadają np. co zrobić, gdy nuda zagląda do alkowy, co zrobić jak mamy problem tzw. oziębłości płciowej. Trzeba pamiętać, że kobieta pożądana czuje się młoda. W książce swoimi spostrzeżeniami dzielą się również gwiazdy filmu, estrady.

M.W.: A moda? Co Pani mówi dojrzałym kobietom w tej sprawie?
M.B.-F.: Jestem przeciwniczką poglądu, który mówi, że trzeba się ubierać stosownie do wieku. Przecież to zdanie pachnie ciemnogrodem! Ubierajmy się tak, jak lubimy, z zachowaniem pewnych zasad: eksponujmy swoje zalety, ukrywajmy wady wyglądu. Jeśli jesteś po 50-tce, ale masz piękne nogi, ręce czy dekolt – dlaczego nie miałabyś ich odsłaniać? Podpowiadam, jak zbudować swoją szafę, abyśmy miały w niej ubrania na różne okazję i takie w których dobrze wyglądamy i dobrze się czujemy. To są wskazówki zwłaszcza dla tych pań, które gdzieś się zagubiły w tym temacie. Małe zmiany mogą sprawić, że nabierzemy pewności siebie i poczujemy się młodo.
Podobnie jak z modą jest z makijażem, którym można korygować pewne zmiany uwidaczniające się na twarzy wraz z upływem czasu. Warto wiedzieć np. że błyszczące cienie podkreślają nasze zmarszczki, lepiej więc używać matowych.

M.W.: Medycyna estetyczna – korekta zmarszczek, cellulitu, rozstępów, otyłości. Co Pani na ten temat sądzi?
M.B.-F.: Kiedyś to był temat tabu. A dziś z tych zabiegów korzysta coraz więcej kobiet. W książce wymieniam się dobrymi poradami z gwiazdami, opisuję nowości w tej kwestii. Medycyna estetyczna nie jest zła, pod warunkiem, że efekt jej zabiegów nie zrobi z nas pośmiewiska. Oczywiście, bez względu na zabiegi korygujące ciało namawiam panie do codziennej gimnastyki. Bo przecież wszystkie badania mówią, że już po 25-30 roku życia zanikają mięśnie, jeśli ich nie używamy, więc jeśli nie będziemy ćwiczyć, pojawi się w ich miejsce tkanka tłuszczowa.
Gimnastyka jest niezwykle ważna i to zwłaszcza teraz, gdy możemy żyć sto lat i dłużej. W amerykańskich szpitalach są specjalne programy aktywności fizycznej przeznaczone dla seniorów. Bo chodzi o to, żeby jeszcze w szpitalu pokazać im, jak wracać do formy. Odwlekanie momentu wstania z łóżka jest niszczące, bo im dłużej leżymy, tym szanse na wyjście z tego łóżka maleją.

M.W.: Skończyła Pani 54 lata i nadal nieustannie pracuje. Czy to rzeczywiście tak zdrowo?
M.B.-F.: Ja chcę pracować do końca życia z jednego właściwie powodu – bo uwielbiam moją pracę. Ze mną jest tak, jak powiedział Thomas Alva Edison: „Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu, bo wszystko co robiłem, to była przyjemność”.
Poza tym pracując, usprawniam swój mózg. Uczę się angielskiego, sporo czytam, wyszukuję dużo informacji, uczę się wielu rzeczy na pamięć. A praca to jest to, co mnie nakręca. Po 50-tce stała się też dla mnie dużo ważniejsza niż wcześniej. Mam już dorosłe dzieci i teraz mam czas dopiero na pracę! Co bym robiła, gdybym nie miała pracy?

M.W.: A jak Pani odpoczywa? Chyba nie powie Pani, że… pracując?
M.B.-F.: Odpoczynek to dla mnie w pierwszej mierze sen. Najważniejszy dla mózgu i skóry. Dobrze wyspana kobieta nie ma worków pod oczami i opuchnięć na twarzy z powodu zatrzymania wody w organizmie. Gdy nazajutrz mam nagranie i wiem, że spędzę w studio 15, 16 godzin, kładę się wcześniej spać. Czy pani wie, że od 22.00 do 2.00 w nocy śpiąc odpoczywamy fizycznie, a później już tylko psychicznie?
Odpoczywam też, gdy zajmuję się czymś kompletnie niezwiązanym z pracą. Jeżdżę np. na dwa dni do Mediolanu, gdzie mieszka mój syn, chodzę po uliczkach, muzeach, robiąc sobie całkowity reset. Albo robię sobie domowe SPA we własnej wannie, z pachnącymi olejkami i solami, w świetle świec i przy relaksującej muzyce. Znajomi śmieją się nawet, że taki ze mnie kaczor, bo uwielbiam kąpiele.
Relaksuje mnie też picie herbatki miętowo-pieprzowej, która przy okazji dobrze działa na żołądek. Uwielbiam słuchać muzyki operowej w wykonaniu trzech tenorów, jestem wtedy w siódmym niebie!

M.W.: Ma Pani już wnuki. Jaką jest Pani babcią?
M.B.-F.: Nietypową. Mówią do mnie „Mary”, nie babciu. Uwielbiam moje wnuki: 2-letniego Marcela i półroczną Wiktorię, byli ze mną ostatnio na promocji książki. Nie jestem pełnoetatową babcią, choć kocham je do szaleństwa. Uwielbiam je rozpieszczać, kupując różne cuda. Ale one są moją przyjemnością, a nie moją pracą, nie spędzam z nimi mnóstwa czasu, bo sama ciężko pracuję. Ale jak już to szaleję, tarzam się z nimi na podłodze jak mała dziewczynka. I uwaga: Mary robi szpagat. To chyba nietypowa babcia, co?

szpagat

Źródło: ,,Gazeta Senior”, Poznań, październik-listopad 2015

fot. Krzysztof Dubiel, Agencja FORUM

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany