Zrozumieć i zapamiętać historię

Zrozumieć i zapamiętać historię

Z okazji 100 rocznicy utworzenia Legionów Polskich we wrocławskim oddziale NBP otwarto wystawę zatytułowaną „Józef Piłsudski i Legiony Polskie”, która potrwa do 5 września. Część eksponatów pochodzi ze zbiorów pana Mirosława Misiaka, który zgodził się opowiedzieć o swoim hobby na łamach naszego czasopisma.

Ewelina Kodzis: Od prawie dziesięciu lat należy pan do Stowarzyszenia Kolekcjonerów we Wrocławiu. A kiedy narodziła się ta pasja, kiedy zaczął Pan kolekcjonować?
Mirosław Misiak: Kolekcjonuję od dziecka. Początkowo były to znaczki i monety niemieckie i polskie, czasami medale z wykopalisk.

E.K.: Z czasem pasja ewoluowała…
M.M.: Tak, moje zainteresowania zdecydowanie się poszerzyły. „Rasowi” kolekcjonerzy zwykle działają trochę inaczej, zbierają np. pocztówki z konkretnej dzielnicy, monety z danego okresu – współczesne, międzywojenne, itp. A ja zbieram i stare, i nowe. I Polskę, i trochę Niemiec, i trochę krajów zamorskich. Czasy dawne, czasy współczesne.

E.K.: Według jakiego klucza powiększa Pan swoje zbiory?
M.M. Poruszam się w obrębie założonych ram – decydują czas i miejsce, np. zbieram znaczki międzywojenne, ale nie tylko, znaczki z ziem polskich i z Polską związane, jak np. znaczki wydane przez rząd polski na emigracji, czy przez polskie jednostki wojskowe poza granicami naszego państwa – m.in. przez II Korpus Polski gen. Andersa we Włoszech, pocztówki wrocławskie z zachodniej części miasta – Pilczyce, Maślice, Leśnica, Żerniki, Stabłowice, Kuźniki, Muchobór Wielki, Kozanów, widokówki z okresu powodzi w 1903 r. Interesuje mnie historia Wrocławia, w swoich zbiorach mam np. mszał łaciński z XVII wieku, opatrzony informacją, że został ofiarowany wrocławskiemu szpitalowi św. Mateusza.

E.K.: Gdzie kolekcjonerzy szukają możliwości powiększenia swych zbiorów? Widokówek z czasów Breslau nie znajdzie się przecież na poczcie…
M.M.: Najczęściej korzystam z niemieckich giełd – to moje podstawowe źródło pozyskiwania pocztówek, zwłaszcza jeśli chodzi o ziemie należące niegdyś do Niemiec. Teraz wszystko jest dostępne o wiele łatwiej niż kiedyś.

E.K.: Korzysta Pan z giełd internetowych?
M.M.: Nie, wolę tradycyjne giełdy. Wynika to głównie z tego, że wolę mieć przedmiot w ręku zanim go kupię.

E.K.: Można się natknąć na falsyfikaty i oszustów?
M.M.: Nie, nie o to chodzi. Nic takiego nigdy mnie nie spotkało. Ważny jest dla mnie stan zachowania danego przedmiotu. A zdjęcia w internecie często nie oddają rzeczywistego stanu – kwestia oświetlenia, monitora, kąta wykonania zdjęcia.

E.K.: Kolekcjonerstwo jawi się jako niezwykle ciekawe hobby. Ale czy jest dla każdego? Z pewnością jest kosztowne…
M.M.: Tak, niekiedy bywa kosztowne i zależy od tego, co chcemy zbierać. Przykładowo pocztówki – te najbardziej pospolite można kupić za kilkanaście złotych, ale rzadsze egzemplarze mogą kosztować i kilkaset złotych.

E.K.: Kolekcja na pewno zajmuje dużo miejsca w domu. Zwłaszcza, jeśli chcemy ją należycie wyeksponować.
M.M.: To prawda. W moich zbiorach najwięcej miejsca zajmują książki, mam ich około 4,5 tys.

E.K.: To faktycznie robi wrażenie. Jak rodzina zapatruje się na Pańskie hobby?
M.M.: Bardzo pozytywnie.

E.K.: Co z Pańskich zbiorów znalazło się na zorganizowanej przez NBP wystawie upamiętniającej Legiony Polskie?
M.M.: Głównie książki, medale, znaczki, monety i banknoty. Jest Order Virtuti Militari nadany pośmiertnie podporucznikowi Pawłowi Barysowi, na oryginalnej wstędze, z dyplomem. Kupiłem go w domu aukcyjnym DESA ponad 20 lat temu. Na wystawie znajduje się też m.in. Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, odznaka komendancka PW, Krzyż Legionowy (z literami JP i LP) nadawany każdemu legioniście, znaczki z okresu międzywojennego z Józefem Piłsudskim, a także książki o nim – wydawane w międzywojniu i po wojnie – i dzieła jego autorstwa zebrane w 10 tomach. Jest też sporo o Legionach, wspomnienia legionistów. Są też nietypowe pamiątki, np. popielniczka z napisem MS Piłsudski – może była na słynnym statku…?

E.K.: Widać, że interesuje się Pan historią. Co było pierwsze: kolekcjonerstwo czy zamiłowanie do historii?
M.M.: To idzie w parze. Przez eksponaty łatwiej zrozumieć i zapamiętać historię.

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Wrocław wrzesień-październik 2014

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany