A na wety konfety

A na wety konfety

Nie, nie chodzi o to, by po uczcie z okazji święta obrzucać się kolorowymi papierkami. Wety to … no właśnie. Co to wety, dowiecie się, jak poczytacie.

wety

owoce zawsze pasują do uczty,fot.© Jerzy Dudzik

Bardziej popularne jest powiedzenie wet za wet. Dawno temu oznaczało podarunek dla sędziego na zakończenie sprawy sądowej. Później oznaczało wzajemne uprzejmości. Nabrało z czasem innego charakteru od tego pierwotnego. Bo czyż pięknym za nadobne może kojarzyć z czymś niemiłym? Nadobny, czyli ładny a piękny też niczego sobie, więc jak takie dwa pozytywne słowa raczej zachwalające zostały przekształcone w negatywne „Odpłacił pięknym za nadobne”. A przecież gdy przyjacielowi przysługę dajemy, a on się nam później odwzajemnia, to przecież to ładne zachowania i idealnie do nich pasuje właśnie to powiedzenie „odpłacił się pięknym gestem za mój ładny postępek”. Chyba że chodzi o załatwienie czegoś w urzędzie, gdzie przyjaciel sprawuje wysoką funkcję, to wtedy może to być korupcja i po załatwieniu sprawy po myśli petenta będzie, nie ma co straszyć na zapas. Trudno dociec, dlaczego zostały zmienione znaczenia w powiedzeniu -pięknym za nadobne- tak jak trudno zgodzić się z obecnie używanym powszechnie sformułowaniem -straszni mi się podoba. Rzeczy ładne nie powinny straszyć, a do określenia piękna nie musimy dodawać słowa pochodzącego od strachu.

Pomiędzy konfetami i konfetti różnice jednak istnieją. Na czeskich stronach internetowych pod nazwą konfety znajdziecie strzelające drobnymi papierkami tekturowe rurki. Na Ukrainie będą to drobne słodkości rozdawane z różnych okazji. We Włoszech confetti to także drobne słodkości na przykład migdały w cukrze serwowane z okazji wesel i świąt.
Co kraj to obyczaj więc u nas w zależności od regionu, teraz dominuje angielski, w restauracji raczej zamiast wety powiemy finisz. Jednak, że święto narodowe blisko, to dzisiaj napiszę na wety, po tradycyjnej gęsi będą konfety.

wety

konfety w hiszpańskim stylu, fot.© Jerzy Dudzik

Otóż te konfety to bardzo smakowite i przemyślnie przygotowane owocowe słodkości z kieliszkiem likieru zwykle podawano. Wiśnie suszone, gruszki i jabłka, ananasy i cytrusy, otoczone cukrem miałkim, orzechy w cukrze, ale także migdały i marcepany były drogie, więc zajadano się nimi z rozsądkiem. Słynne były w Warszawie w dziewiętnastym wieku suszone owoce kijowskie. Znalazłem taki opis w książce Biblioteka warszawska „…osiemnastoletni młodzieniec rozdawał gościom stare wino węgierskie w dużych szlifowanych szklankach, a mała wnuczka roznosiła na małych srebrnych talerzykach konfitury, suszone owoce kijowskie, rodzenki i migdałki.”
Każdy powód jest dobry, by ucztę urządzić, czy to zakończenie sporu sądowego, czy może przysługa przyjaciela, albo dzień jaki ważny, bo rocznica istotna. Wtedy na wety dla uświetnienia okazji konfety, słodkie smakołyki, wraz z kieliszkiem wyśmienitego trunku, podkreślą uroczysty charakter spotkania. Przecież jesteśmy cywilizowani, nie musimy radosnych emocji wyrażać na tych strasznych manifestacjach.

Tutaj znajdziecie przepis na suszone owoce sposobem kijowskim proponowany w XX wieku przez znakomitą kucharkę Lucynę Ćwierciakiewiczową.

tekst, zdjęcia: Jerzy Dudzik

CATEGORIES
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )