Uniwersytet trzeciego wieku – czas refleksji i samorealizacji

Uniwersytet trzeciego wieku – czas refleksji i samorealizacji

Taki jest porządek świata i takie są realia: byliśmy młodzi, a teraz jesteśmy starzy. Jako jedną z nielicznych przyjemności mamy uniwersytety trzeciego wieku. Jest to świetne miejsce dla emerytów, którzy chcą pozostać czynni zawodowo i społecznie, mimo że nie są tak silni i dziarscy jak dawniej. Często jednak wstydzą się tej słabości, a tymczasem zmaganie się z nią jest początkiem odwagi.

Powołam się na autorytety starożytnych mędrców. Cycero, rzymski filozof daje taki przykład: „Na okręcie sternik jest pozornie bezczynny, siedzi na rufie, trzyma ster a inni biegają, wspinają się na maszty. Sternik nie robi tego, co młodzi, ale to, co robi, jest o wiele ważniejsze i lepsze. Bowiem prawdziwie wielkich rzeczy nie dokonuje się siłą fizyczną, szybkością czy zręcznością – one wymagają rozwagi i poważnej, dojrzałej decyzji. A starość zwykle posiada te zalety”.

Granice nauki na uniwersytecie trzeciego wieku tkwią nie tyle w czynnikach zewnętrznych, ile w naszych własnych ograniczeniach. Po co staruszkom nauka? Po to, aby żyć wspólnie, aby wiedzieć, co się dzieje w świecie, po to, aby w tych działaniach uczestniczyć i po prostu, aby być. Jan Amos Komeński reformator szkolnictwa z Czech, twórca nowoczesnej pedagogiki sformułował program dla ludzi trzeciego wieku. Pierwszym zadaniem według niego jest dokonanie przeglądu wykonanych obowiązków i określenie tych, które jeszcze czekają. Drugie zadanie wymaga pośpiechu, aby dokończyć te prace, jakie nam pozostały. A trzecie to czekanie na to, co jeszcze przyniesie los.

Enklawy starości, tak nazwała UTW pani doktor z uniwersytetu w Lublinie. Zacytuję jej opinię, bo te enklawy powstają w Polsce jak grzyby po deszczu na zamówienie społeczne: „UTW. Spędza tam czas 25 tys. osób; niektóre zajęcia są rozwijające, ciekawe, czasem jednak pod dumnie brzmiącą nazwą »uniwersytet« kryje się intelektualna miałkość. Ale sumienia pozostają czyste. Starości – bo nie stacza się w otchłań demencji. Młodości – bo ma dla Starości jakąś ofertę”.

Taka opinia nie jest budująca, ale nie wolno nam wzorem strusi chować głowy w piasek. Młodość od Starości dzieli przepaść lat, której się nie wyrówna. Nad przepaścią można i trzeba budować mosty, szukać form porozumienia unikając okazji do odwetu. Najtrudniej jest znaleźć wspólny język. Psycholog Maria Lehman uważa, że rozstanie Starości i Młodości nastąpiło po II wojnie światowej, gdy młode pokolenie gwałtownie przeniosło się ze wsi do klitek w blokach, a tam trzypokoleniowa rodzina nie mogła razem zamieszkać. Przyspieszenie technologiczne sprawiło również, że media oraz Internet szybciej i ciekawiej objaśniały młodym świat. Starość nie nadąża i zaczyna być anachroniczna. Co więcej, obciąża kasę państwową, bo liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce spada, a liczba emerytów rośnie. Niestety, taka sytuacja sprzyja konfliktom, choć wszyscy się cieszymy z faktu, że średnia naszego życia wyraźnie się wydłużyła.

Liczyłam i nadal liczę na to, że ekonomiści znajdą ratunek przed narastającą wrogością pokoleń. Istotnie, ekonomiści widzą pozytywne rozwiązanie w przedłużeniu czasu aktywności zawodowej. Takie rozwiązania sugeruje od dawna Unia Europejska. Oto jeden z przykładów programów UE: „Obalmy stereotypy – pracownicy 50+ cennym kapitałem firmy”. Stereotypowe zarzuty to: starzy są mniej wydajni i mają trudności z opanowaniem nowych technologii. Efektem pokutowania takich poglądów jest to, że Polska ma najniższy spośród krajów Unii Europejskiej wskaźnik aktywności zawodowej osób 50+. Słyszę o tym od dawna i czytam niemal codziennie opinie o rosnącej liczbie emerytów przechodzących na utrzymanie ZUS-u.

Amerykański ekonomista prof. Lester C. Thurow twierdził, że problemem Europy jest nieumiejętność dostosowania się do nowych sytuacji. Podał przykład: „Proszę porównać Rosję i Chiny! Chińczycy zlikwidowali wszystkie kolektywne gospodarstwa rolne i przekazali ziemię indywidualnym użytkownikom, a w ciągu roku bez żadnych dodatkowych inwestycji, podwoili produkcję rolną. Rosjanie nie potrafili zlikwidować gospodarstw kolektywnych oraz państwowych i do dziś nie umieli uporządkować sytuacji w rolnictwie. W Polsce macie szczęście, że nie istniały u was kolektywne gospodarstwa rolne i zbudowano wam tylko trochę przemysłowych molochów…Wasz kraj ma relatywnie dobrze wykształconą ludność i relatywnie niskie płace. To jest dobre połączenie dla ekonomiki. Aby rozwiązać wasze problemy, potrzebujecie Europy Zachodniej, która powinna zamknąć wiele swoich przedsiębiorstw i przenieść je do was. Potrzebujecie również specjalistów, którzy wiedzą, jak działać w warunkach współczesnej gospodarki rynkowej. Takiego działania należy się uczyć w praktyce. Wy nie do końca gotowi jesteście przyjąć ową pomoc. Istnieje bowiem lęk przed nowością. Ludzie obawiają się, że zmiany mogą im zagrozić. Nie chcą też zmian Francuzi, Niemcy, Anglicy. W Stanach jest inaczej, ponieważ stworzyliśmy społeczeństwo, w którym nikt nie jest w stanie powstrzymać przemian, bez względu na to, czy lubimy je, czy nie. Realny kryzys polega na tym, że budujemy globalną ekonomikę bez światowego rządu. Rządy państw tracą swoją władzę. Państwowe rządy miały władzę, gdy istniała gospodarka na skalę państw. Ponieważ ekonomika państwowa zanika na rzecz ekonomiki globalnej, rządy tracą swoja władzę. Rola rynku kapitałowego jest większa niż jakiegokolwiek państwa. Polski rząd nie jest w stanie kontrolować całej polskiej gospodarki. W dłuższej perspektywie swobodne przepływy kapitałów pomagają. Jednakże w krótszych terminach mogą być efektem nieracjonalnej paniki. Nie ma doskonałych mechanizmów w niedoskonałym świecie, ale światowy rynek kapitałowy jest naszą rzeczywistością i bez dobrze wykształconego społeczeństwa nie ma szans na sukces”.

Takie wnioski płyną z moich lektur, które gromadzę przesiadując w czytelni Uniwersytetu Ekonomicznego albo na wykładach. Codzienne obserwacje polskiego społeczeństwo ujawnia, że nie ma powszechnego zapału do nauki wśród ludzi w wieku zaawansowanym i nie ma poczucia wspólnoty z wyjątkiem rzadkich momentów historycznych. Zbiorowe działanie przychodzi nam łatwiej w sytuacji zagrożenia powodzią, albo kiedy kibicujemy Małyszowi. Jesteśmy indywidualistami i bardzo często jeden tubalny głos przeforsuje swoje własne widzimisię. Obserwujemy takie sytuacje w telewizji. Indywidualizm często bywa przeszkodą w osiąganiu wspólnych pozytywnych działań. Tymczasem nasza współczesna rzeczywistość unijna, konstruowana zadaniowo, wymaga jednostek gotowych do respektowania interesów wspólnych. Stare państwa unijne kształtowały obywatelskie społeczeństwo od dwustu lat, my z różnych powodów pielęgnujemy tradycyjne szlacheckie nawyki liberum veto sprzed paru wieków.

Ja też mam czasem ochotę powiedzieć: Nie zgadzam się! Ale liczę się z przeciwnikami i chcę poznać ich racjonalne argumenty. Jestem studentką UTW w Uniwersytecie Ekonomicznym. Pragnę przedstawić moje argumenty i wyniki licznych lektur dotyczących ustawicznej edukacji. W naszym trzecim wieku możemy dostosować się do kolejnych wyzwań, ale musimy intensywnie trenować nie tylko ćwiczenia w sali gimnastycznej, ale koniecznie też szare komórki. Mogę przełamać lenistwo i samodzielnie powtórzyć ćwiczenia gimnastyczne, które z nami w UTW przerabiają znakomity mgr Grzegorz Spustek, który nawet podczas przerwy semestralnej organizuje dla nas zawody gry w bule, czy wspaniałe panie mgr Bożena Wolna i mgr Jadwiga Świętochowska, które prowadzą dla nas ćwiczenia przy muzyce i spacery z kijkami.

Wracam znów do lektury rozmowy dziennikarza z ekonomistą prof. Lesterem Thurowem: „Najważniejsze zadanie dla rządu to wykształcenie podstawowej grupy społecznej. Wszystko inne jest bez porównania mniej ważne. Jeśli zaś rząd nie potrafi tego zrobić, to kraj ludzi słabiej wykształconych musi przegrać. Po zakończeniu wojny koreańskiej w 1954 roku Korea była krajem analfabetów, dziś ma najlepiej wykształcone społeczeństwo świata. To zależy i od rządu, i od społeczeństwa. Rząd jest odbiciem społeczeństwa. Problemem jest to, że pozostawiliśmy granicę emerytury na poziomie 65 lat. Bismarck ustanowił ową granicę w 1883 roku, kiedy średnia wieku w Niemczech wynosiła 46 lat. W Stanach teraz średnia wieku to mniej więcej 85 lat, a więc przekracza ona o 20 lat granicę emerytury. Urlop na zakończenie życia trwa coraz dłużej, jest coraz bardziej kosztowny dla państwa i pochłania środki niezbędne do innych funkcji. Brakuje pieniędzy na edukację, na drogi, na badania naukowe i postęp technologiczny. Społeczeństwo potrzebuje inwestycji. Bez nich nie może się rozwijać. Rozwiązaniem jest przesunięcie wieku emerytalnego i zmniejszenie wysokości emerytury. Pytaniem pozostaje, jak to wprowadzić, skoro emeryci będą stanowili niedługo w niektórych krajach 50 proc. wyborców”.

„Gdybym miał iść na emeryturę, wolałbym zostać portierem w instytucie. Tamtejszy ogród byłby wtedy piękny”. Tak oświadcza psycholog, prof. Roman Ossowski, który od 40 lat pracuje w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. I dodaje: „Nie podzielam poglądów o przechodzenie na wcześniejszą emeryturę, to nie jest korzystne, bo odchodząc z pracy często odchodzimy w pustkę. Do trzydziestki o samopoczuciu decyduje genetyka, potem my sami. Pierwsza sprawa to odżywianie, druga – aktywność ruchowa, a trzecia – radzenie sobie z emocjami. Jeśli na tych trzech polach będziemy o siebie dbali, nasze samopoczucie będzie doskonałe. Ruch jest przejawem życia, bierność to stan przedterminalny. Należy także nauczyć się zarządzać emocjami. Chodzi o odpowiednie reagowanie w sytuacjach stresowych. Powiedzmy, że ktoś nam ubliża. Mogę zacząć z nim walczyć, albo starać się zrozumieć, skąd się wziął u niego taki problem w relacjach. Aby żyć w harmonii ze sobą i ze światem, trzeba przede wszystkim nauczyć się wybaczać. I to wcale nie po to, żeby pomóc innym, ale sobie”. Dziennikarka, która rozmawia z profesorem stwierdza, że to strasznie trudne. Profesor tłumaczy: „Dopiero jak wybaczę, będę mógł skoncentrować swoje siły i energię na własnych przedsięwzięciach, zamiast tkwić w niemożności. Wybaczanie jest gestem, z którego najwięcej korzyści będę czerpał ja sam.” Profesor doradza też studentom UTW: „W jesieni życia, warto rozwijać się intelektualnie, czytać i uczyć się języków”.

W idei UTW wyrażają się różne postawy aktywności społecznej i biologicznej człowieka. Erozja dotychczasowych warunków życia społecznego zmusza do ciągłej kreacji i aktualizacji własnej tożsamości. Zachwycający był dla mnie i dla setek wrocławian wernisaż 97-letniego Stefana Arczyńskiego w Starym Ratuszu. Fotograf i podróżnik wydobył z archiwów utrwalone na celuloidzie obrazy ulic miast, którymi niezmordowanie wędrował poznając klimat odległych zakątków świata. Każde zdjęcie to osobna pasjonująca opowieść o ludziach zwykłych i niezwykłych. Arczyński nadal codzie w domowym laboratorium wywołuje zdjęcia i dlatego mają ten niezwykły wdzięk.

Jest wiele recept na pogodną jesień życia i nawet na srogą zimę.

Barbara Folta

glasses-568408_640

 

Wykorzystane materiały: Polityka nr 51, 2009, SPRAWY NAUKI 2005, Chowanna, Issue no. 2/2009 Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Profile wieku – Rozmowa z Lesterem Thurowem B. Wilstein, POLITEJA Warszawa 2000.

Kategorie
Tagi
Udostępnij