Willmann, utalentowany malarz klasztorny

Willmann, utalentowany malarz klasztorny

Mówią o nim śląski Rembrandt, ale to taka sama prawda jak Wrocław Wenecją. Prawdą jest, że Michel Willmann namalował dla bogatych śląskich klasztorów sporo dobrych obrazów, głównie o treści religijnej.

Willmann

Willmann. Opus magnum, fot.J.Dudzik

Tak się stało, że pomimo sekularyzacji dóbr kościelnych w Prusach, dorobek malarski Willmanna prawie przetrwał obie wojny światowe w miejscach, dla których został namalowany. Pod koniec wojny obrazy trafiły do magazynów i stamtąd już po przejęciu przez polskie władze Dolnego Śląska trafiły do różnych miejsc w Polsce. Cześć obrazów trafiło pod kuratelę kościoła, ale większość trafiła do zbiorów muzealnych. Klasztor w Lubiążu, przekształcony w szpital nie potrzebował barokowego wystroju. Barokowy wystrój Lubiąża został rozproszony.  Co jakiś czas pasjonaci twórczości Willmanna odkrywają jakieś nowe obiekty, a to w kościołach w okolicach Warszawy, a to na strychu na Dolnym Śląsku.
Ocenia się, że zachowało się, około 300 obrazów Michela Willmanna, z czego 100 będzie można zobaczyć na wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł. Tylko w Pawilonie są odpowiednie przestrzenie, by wystawić ogromne płótna zdobiące niegdyś klasztor w Lubiążu. Sama ekspozycja jest ciekawie zaaranżowana i dla miłośników baroku to jedyna okazja, by obejrzeć dzieła zawieszone w kościołach i klasztorach w wielu miejscach w Polsce. Niektóre z obrazów zostały wypożyczone na wystawę z klasztorów i nie są dostępne dla szeroko rozumianej publiczności. To jedyna okazja, by z bliska podziwiać warsztat i detale, mistrzowskie pociągnięcia pędzla i kompozycję dzieł. Przy oglądaniu wystawy warto pamiętać, że niektóre z dzieł były umieszczone wysoko, często w ołtarzu głównym i dlatego zobaczycie skróty perspektywiczne.

Willmann

Willmann. Opus magnum, fot.J.Dudzik

Po dewastacji Śląska przez armie Wehrmachtu i Czerwoną, Ludowe Wojsko Polskie już po zakończeniu wojny zaczęło zabezpieczać przed szabrownikami dzieła sztuki. Z udziałem historyków sztuki szukali zagrabionych z Polski obiektów muzealnych, a przy okazji zabierali do Warszawy wszystko inne, co przedstawiało w ich oczach wartość.
Z wrocławskiej cegły odbudowywano stolice, a wyposażenie dolnośląskich kościołów trafiało do świątyń w Warszawie, Lublinie, Kielcach. Straty wojenne warszawskich muzeów zostały zastąpione obrazami ze Śląska i na potrzeby wycieczek szkolnych to wystarczało. Z biegiem czasu „Willmanny” wracały na Dolny Śląsk i teraz Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada ponad 50 obrazów tego autora.

Willmann

Willmann. Opus magnum, fot.J.Dudzik

Na szlaku imienia Willmanna
Najwyższy czas, by turystyczną atrakcją Dolnego Śląska był Szlak Sztuki Barokowej im. Michaela Willmanna. To na samorządzie województwa, placówkach muzealnych, kościołach i klasztorach leży obowiązek organizacji szlaku. Ta wystawa pokazuje jaki ogromny potencjał mają obrazy Michela Willmanna i dlaczego mamy obowiązek utworzyć z tej spuścizny turystyczną atrakcję.
Jak Lubiąż wyglądał w czasach świetności, można zobaczyć na prezentacji, a właściwie w aplikacji opartej na sztucznej inteligencji pozwalającej na interakcję z widzem. To na koniec wystawy „Willmann. Opus magnum”. A opactwo w Lubiążu? Jak mówi profesor Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego- „Dziś jest pustą skorupą. Wydarto z niego wszystko, co się dało. W ścianach kościoła klasztornego wciąż tkwią kute żelazne haki. To jedyny ślad po obrazach Willmanna. Gdyby wróciły do Lubiąża, powstałby tam na nowo wspaniały zespół muzealny, przyciągający znawców malarstwa barokowego z całej Europy”.

Wystawa „Willmann. Opus magnum” będzie dostępna w Pawilonie Czterech kopuł od 22 grudnia 2019 do 26 kwietnia 2020 roku. Wystawie towarzyszy pięknie wydany katalog, świetny na prezent dla miłośników baroku. Tutaj znajdziecie informacje o tańszych biletach i godzinach otwarcia.

tekst, zdjęcia: Jerzy Dudzik

Kategorie
Udostępnij