Ford Mustang – ikona na czterech kołach

Ford Mustang I przed liftingiem

Kroelleboelle / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Ford Mustang to absolutna motoryzacyjna legenda. Produkowany bez przerwy od ponad czterdziestu lat na stałe zapisał się w annałach amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego i zyskał wielu naśladowców, zarówno w rodzimych Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie.

Mustang to wóz, który wylansował modę na sportowe samochody dla młodych duchem kierowców, którzy marzą, by po zajęciu miejsca za kierownicą zapomnieć o troskach dnia codziennego i chociaż na chwilę poczuć zew wolności. Przez lata, które minęły od premiery pierwszego modelu Mustang wielokrotnie się zmieniał, ale nigdy nie zatracił niepowtarzalnego charakteru, który symbolizuje słynne logo na masce – figurka dzikiego konia w galopie. Oto historia tego kultowego auta.

Muscle Cars, czyli muskularne samochody

Narodziny Mustanga nierozerwalnie wiążą się z innym ważnym wydarzeniem w dziejach amerykańskiej motoryzacji – powstaniem nowej klasy samochodów nazywanej „muscle cars”. W roku 1964 szefowie Pontiaca (marki uchodzącej w koncernie General Motors za producenta porządnych, ale niesamowicie nudnych aut) wypuścili na rynek model, który zapoczątkował trwającą przez niemal dekadę modę na „muskularne samochody”.

Były to solidne, osadzone na ramie auta z mocnymi silnikami V8. Muscle cars nie były tak wysublimowane jak Chevrolet Corvette, ani tak kanapowo wygodne jak Ford Thunderbird. W samochodach klasy muscle liczył się silnik o olbrzymiej pojemności (do 7 litrów) i równie wielkiej, bo dochodzącej do kilkuset koni, mocy oraz olbrzymia frajda z jazdy. GTO, bo tak nazywał się przełomowy model Pontiaca (skrót od włoskich słów Gran Turismo Omologato), nie tylko zmienił postrzeganie marki wśród klientów, ale też zapoczątkował szał na te potężne maszyny.

Ford Mustang I - pierwszy egzemplarz

Alvintrusty / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Szlakiem wytyczonym przez Pontiaca szybko poszli także inni amerykańscy producenci. Inna dywizja GM – Oldsmobile – zaprezentowała oparty na GTO model 4-4-2. Wkrótce do „wyścigu silnikowych zbrojeń” dołączyły pozostałe koncerny „Wielkiej Trójki” z Detroit. Chrysler Corporation zaprezentował Dodge’a Chargera, a Ford mocne odmiany modelu Fairlane i jego siostrzanej wersji – Mercury Cyclone. Amerykanie zwariowali na punkcie nowego Pontiaca, a napis GTO zdobił t-shirty i opakowania płatków śniadaniowych. Bardzo szybko jednak młodzi mieszkańcy USA od słonecznej Kalifornii, aż po deszczowe Maine zakochali się w zupełnie nowym wozie. Wszystko za sprawą jednego człowieka.

Baby-boomers i narodziny legendy

Był nim Lee Iaccoca zatrudniony w koncernie Forda jako zastępca dyrektora generalnego. Ten zdolny menadżer (w latach 80. uchronił od bankructwa Chryslera wprowadzając na rynek minivana Voyager) wpadł na bajecznie prosty, ale swej prostocie genialny pomysł. Iaccoca chciał zaproponować młodej klienteli z pokolenia „baby-boomers” niedrogi wóz o modnej, sportowej stylistyce i zrywnych silnikach. W cenie samochodu używanego młodzi Amerykanie mieli otrzymać nowy, atrakcyjny pojazd. P

rojekt (początkowo nazywany T-5) oparto na podwoziu niezwykle popularnego kompaktowego Falcona, nowy model miał być więc mniejszy od typowych muscle carów będących autami segmentu mid-size (odpowiednik europejskiego segmentu D). Jako źródło napędu Iaccoca chciał zastosować widlastą czwórkę produkowaną w niemieckiej fabryce Forda, ale później zrezygnował z tego pomysłu na rzecz rzędowych szóstek i słynnego silnika V8. Po zbudowaniu dwu różniących się stylistycznie prototypów (pierwszy był dwuosobowym roadsterem o nadwoziu w kształcie klina, drugi zbliżony był już do modelu produkcyjnego) opracowano wersję finalną, której charakterystyczną karoserię zaprojektował L. David Ash. Lee Iaccoca chciał nazwać nowy model Mustang na część słynnego myśliwca z czasów II wojny światowej – North American P-51. Specjaliści od marketingu przekonali go jednak, że do wyobraźni klienta przed trzydziestką znacznie lepiej przemówi dziki koń, niźli samolot i tak narodził się charakterystyczny symbol modelu.

Ford Mustang I tył auta

Kroelleboelle / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Bestseller

Mustang został oficjalnie zaprezentowany 17 kwietnia 1964 (w połowie roku modelowego). Szefowie Forda szacowali, że roczna produkcja wyniesie 100 tys. egzemplarzy. A tymczasem… tyle sztuk sprzedano już po miesiącu! W ciągu pierwszego roku produkcji nabywców znalazło blisko 320 tys. Mustangów, co jest absolutnym rekordem. Kampania reklamowa była tak skuteczna, że pierwszego dnia sprzedaży złożono aż 22 tys. zamówień. Po nowego Forda ustawiały się kolejki. Mustanga wytwarzano w trzech wersjach nadwoziowych: jako kabriolet, coupe (stylistycznie przypominające dwudrzwiowego sedana) oraz fastback (ze ściętym tyłem). Dealerzy oferowali liczne dodatki i stylistyczne pakiety, dzięki którym każdy nabywca mógł spersonalizować swój nowy zakup. Gama silników była szeroka i dostosowana do potrzeb klientów: najsłabsza była rzędowa szóstka o mocy 101 KM (poj. 170 cali sześc.), zaś najmocniejsza V8 o mocy 320 KM (390 cali sześc.).

Ford Mustang I po ostatnim liftingu

dave_7 from Lethbridge, Canada / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)

Rok później zaoferowano pakiet GT (m.in. usztywnione zawieszenie oraz czterobiegowa skrzynia), który nadał Mustangowi jeszcze bardziej sportowy charakter. W roku 1966 wprowadzono kolejne zmiany stylistyczne. Model z tego rocznika uchodzi za najładniejszego klasycznego Mustanga. Ford projektując Mustanga stworzył nowy subsegment wozów nazywany popularnie „pony cars” – kompaktowych aut sportowych z długimi maskami i mocnymi silnikami. Konkurencja była w kropce, ponieważ nie posiadała modeli mogących z Mustangiem konkurować.

Chrysler podjął walkę wprowadzając Plymoutha Barracudę. GM usiłowało podebrać Fordowi klientów przy pomocy CheChevroleta Corvaira Monzy, który miał jednak tylko rzędowe silniki, poza tym ciągnęła się za nim zła opinia związana z niebezpieczną konstrukcją zawieszenia (brak stabilizatora). Dopiero w 1967 General Motors przedstawił godnych konkurentów dla Mustanga, jakimi były siostrzane modele Chevrolet Camaro i Pontiac Firebird. Własnego pony cara o nazwie Javelin wprowadził również niezależny producent AMC (American Motors Corporation). Za sprawą Mustanga moda na pony cary opanowała świat. Toyota zaprezentowała w Japonii Celicę, Datsun stworzył przebojowego Fairlady Z, a sam Ford rozpoczął w RFN i Wlk. Brytanii produkcję modelu Capri, który nazywany był „europejskim Mustangiem” (sprzedawano go również w Stanach pod marką Mercury).

Shelby wchodzi do gry

Tymczasem dzięki pewnemu szorstkiemu Teksańczykowi Mustang stał się pełnoprawnym muscle carem, a nawet czymś więcej. Kierowca wyścigowy i konstruktor Carroll Shelby, (znany z montowania w brytyjskich roadsterach AC silników V8, dzięki czemu powstała słynna Cobra) wziął na warsztat sportowego Forda i dokonał w nim licznych przeróbek. W roku 1965 światło dzienne ujrzał Shelby Mustang GT-350. Oprócz mechanicznych wprowadzono w nim również zmiany stylistyczne (charakterystyczne malowanie z dwoma pasami biegnącymi od maski, przez dach, aż po klapę bagażnika – racing stripes). Napędzały go widlaste ósemki o pojemności 289 cali (4,7 l). Specjalną wersją był GT-350H, który zaprojektowano na zamówienie sieci wypożyczalni samochodów Hertz.

Ford Mustang I Shelby GT50

Bull-Doser / Public domain

W kolejnych latach Shelby zaprezentował również mocniejszy model nazwany GT-500, w którym montowano 550 konny silnik o pojemności 428 cali, czyli blisko 7 litrów. Od roku 1967 (zdaniem znawców to najlepszy rocznik) Shelby Mustangi zaczęły coraz bardziej odróżniać się stylistycznie od modeli wyjściowych. Wśród charakterystycznych zmian (oprócz masy wlotów powietrza) jest inny kształt świateł tylnych – łatwo rozpoznawalne sześć słupków zamieniono na dwie belki świateł zespolonych. Modele z lat 1969-70 już mocno odbiegają wizualnie od seryjnych Mustangów, mimo że o ich wyglądzie znacznie więcej do powiedzenia miał Ford, niż Shelby. Zarówno GT-350, jak i GT-500 to wozy znacznie szybsze od ówczesnych seryjnych Mustangów i wymagające od kierowców większych umiejętności. Z uwagi na o wiele wyższą cenę wyprodukowano ich bardzo mało. W roku 1966 produkcja wyniosła niecałe 2,400 sztuk, zaś w latach 1969-70 nabywców znalazło już tylko 286 Shelby Mustangów. Ponadto dla Hertza zbudowano 1003 sztuk w wersji H, dodatkowo na rynek belgijski trafiło 14 wozów zmontowanych już po oficjalnym zakończeniu produkcji. Dziś oryginalne Shelby Mustangi to absolutne kolekcjonerskie rarytasy osiągające na aukcjach zawrotne ceny…

Autor: Dominik Balawender / Źródło: Gazeta Męska, wydanie 00/2011

Więcej o Fordzie Mustangu przeczytacie w Wikipedii pod linkiem: Ford Mustang Wikipedia


Zapisz się do Newslettera Gazety Senior, a otrzymasz na swój adres e-mailowy zbiór najciekawszych artykułów publikowanych w serwisie GazetaSenior.pl Zapisz się do Newslettera


 

Kategorie
Udostępnij