Świat w cieniu pandemii – refleksja gerontolożki Ilony Zakowicz

Świat w cieniu pandemii – refleksja gerontolożki Ilony Zakowicz

Ilona Zakowicz

Pierwszy kwartał 2020 roku zapamiętamy jako okres globalnej walki z pandemią, która zaskoczyła chyba wszystkich. Każdy z nas miał swoje plany, zadania oraz cele. Pokrzyżował je wirus SARS-CoV-2 wywołujący ostrą chorobę układu oddechowego – COVID-19.

W lutym 2020 r. niespodziewanie obudziliśmy się jakby w nowej rzeczywistości, w której nie jesteśmy w stanie niczego precyzyjnie zaplanować, a tym bardziej przewidzieć. Mnożą się pytania, na które brakuje odpowiedzi. Tracimy dotychczasowe punkty oparcia, a wraz z nimi poczucie bezpieczeństwa. Ponieważ nasze przekonanie o możliwości sprawowania kontroli nad życiem okazuje się boleśnie iluzoryczne, snujemy czarne scenariusze. Wsłuchujemy się w docierające do nas z każdej strony pesymistyczne wizje i coraz dosadniej zdajemy sobie sprawę ze skali i wielowymiarowości problemów, z którymi niebawem przyjdzie nam się mierzyć. Jak wrócić do „nowej normalności” i jak ona będzie wyglądała? Na te pytania nikt nie ośmieli się chyba odpowiedzieć z pełnym przekonaniem. Pozostają nam zatem, mniej lub bardziej śmiałe, hipotezy i wiara w to, że koronawirus – jak uspokaja Michael Levitt, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii – „to nie koniec świata”.

Jak może być?

Eksperci nie pozostawiają wątpliwości: w ciągu kilku najbliższych miesięcy boleśnie odczujemy ekonomiczne i społeczne konsekwencje pandemii, krzyczą tytuły prasowe z całego świata. Tymczasem skala zapowiadanego kryzysu dopiero nam się odsłania. Jak może wyglądać świat po pandemii koronawirusa? I jak się w nim odnaleźć? Pytanie te coraz częściej pobrzmiewa w mediach, a odpowiedzi na nie starają się udzielić nie tylko wizjonerzy i eksperci.
W zaciszach swoich mieszkań i domów my także snujemy opowieść o tym, jak być może. Mamy własne wizje świata post-pandemicznego, obrazy rzeczywistości „po koronawirusie”.
Zamknięcie granic, centrów handlowych, sklepów, restauracji, obiektów kulturalnych i usługowych, wielu firm i instytucji sprawiło, że poziom konsumpcji spadł. Wraz z nim doszło do redukcji zatrudnienia, likwidacji stanowisk pracy, działalności gospodarczych,
a także zamknięcia lub zawieszenia wielu, zwłaszcza małych i średnich firm. Branże rozrywkowa, gastronomiczna, hotelarska, a w szczególności turystyczna jako pierwsze padły ofiarą epidemii koronawirusa. Właściciele sklepów, personel medyczny, nauczyciele i wykładowcy, przedsiębiorcy, duchowni, emeryci i renciści, uczniowie i studenci – słowem my wszyscy – znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Postawieni wobec nowych zadań, oczekiwań, wymogów, procedur, nakazów i zakazów, które mają nam pomóc przetrwać ten trudny czas. Wiele z wydarzeń i naszych dotychczasowych aktywności przeniesionych zostało do Internetu. W dobie koronawirusa także kultura przenosi się do sieci. Spektakle, wystawy, koncerty, seanse filmowe są dostępne online, tylko zamiast teatralnego fotela czy sali kinowej musimy się zadowolić własnym krzesłem i komputerem z dostępem do Internetu.
Niezaprzeczalnie pandemia, a wraz z nią społeczna izolacja jest sytuacją trudną i nie jest pokrzepiającym fakt, że wszystkim nam jest trudno, że każdy z nas coś stracił lub z czegoś zrezygnował. Mamy wprawdzie przeświadczenie, że jako społeczność ludzi połączonych tym samym doświadczeniem tworzymy jakiś rodzaj wspólnotowości, nie zmienia to jednak sytuacji tych z nas, którzy doświadczyli najboleśniejszych konsekwencji pandemii.
Nie wiemy, w jakim stopniu obecna sytuacja wpłynie na naszą najbliższą przyszłość, odpowiedź na tak postawione pytanie jest wielką niewiadomą.

Jedyna stała rzecz to zmiana

Po pierwsze, bieżąca sytuacja potwierdza przekonanie, że „jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”. Obserwujemy obecnie, zdaniem części specjalistów, powolny zmierzch epoki względnego spokoju, bezpieczeństwa, dobrobytu. Co więcej, najprawdopodobniej czekają nas kolejne epidemie. Powinniśmy zatem wyciągnąć lekcje z dotychczasowych doświadczeń, nauczyć się jak należy działać w obliczu takiego zagrożenia.
Po drugie, pandemia, a wraz z nią negatywne zmiany, których doświadczamy, sprawia, że nasila się w nas poczucie lęku i strachu. Powinniśmy zatem zatroszczyć się o dostępność wsparcia psychologicznego, szczególnie w odniesieniu do grup najbardziej zagrożonych: dzieci, osób doświadczających przemocy, niepełnosprawnych i starszych, które, jak pokazała pandemia, żyją w większej izolacji niż młodsze pokolenia.
Po trzecie, pandemia przyczyniając się do kryzysu gospodarczego i ubóstwa, w efekcie może skutkować zwiększeniem liczby osób chorujących na depresję, a także samobójstw. Należy zatem z jednej strony zatroszczyć się o lepszy dostęp do opieki psychiatrycznej, z drugiej natomiast zastanowić się nad zmianami na szeroko rozumianym rynku pracy.
Po czwarte, wirus powodujący chorobę COVID-19 jest nowy, a to oznacza, że populacja nie jest na niego odporna. W rezultacie powinniśmy podjąć działania na rzecz rozwoju medycyny, poszukiwania nowych leków, szczepionek i procedur, a także na nowo przemyśleć sposób funkcjonowania służby zdrowia.
Na zakończenie zachęcam Państwa do przemyślenia słów Noblistki Olgi Tokarczuk, która zauważyła, że koronawirus „uświadomił nam, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się słabi i bezbronni wobec zagrożenia, są wokół nas ludzie, którzy są jeszcze słabsi i potrzebują pomocy. Przypomniał, jak delikatni są nasi starzy rodzice i dziadkowie i jak bardzo należy im się nasza opieka”. Przypomniał nam także, jak ważna jest wzajemna troska i międzypokoleniowa solidarność, wzmocnił świadomość, że jesteśmy ze sobą i Światem połączeni.

Ilona Zakowicz jest nauczycielką akademicką, kulturoznawczynią i gerontolożką, specjalistką ds. polityki senioralnej.

Jak oswoić domową kwarantannę? Przeczytaj:

Seniorze, zostań w domu! Oswajamy kwarantannę, chroniąc siebie, chronię innych!

Kategorie
Udostępnij