Kluby seniora w praktyce: Strzałkowo i Drezdenko

Kluby seniora w praktyce: Strzałkowo i Drezdenko

Na mapie Polski powstaje coraz więcej miejsc, które oferują seniorom atrakcyjne formy spędzania czasu wolnego oraz aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym. Redaktor Andrzej Wasilewski odwiedził kluby seniora w Strzałkowie (woj. wielkopolskie) i w Drezdenku (woj. lubuskie), aby bliżej przyjrzeć się ich działalności.

Strzałkowo jest wsią liczącą nieco ponad 5000 mieszkańców o urbanistyce zdecydowanie miejskiej. Korzenie ma historyczne. Na drodze z Poznania do Warszawy tutaj właśnie był punkt kontroli granicznej między zaborem pruskim a rosyjskim. Budynek służb kontroli granicznej stoi do dzisiaj, służy teraz jako obiekt mieszkalny. Między Strzałkowem a pobliską Słupcą znajdował się drugi co do wielkości obóz jeńców wojny polsko-rosyjskiej 1920 roku, co dzisiaj wiadomym jest tylko historykom.

Otóż w tym Strzałkowie otwarto niedawno Dom Seniora. Niby nic nadzwyczajnego. Kolejny Dom Pomocy Społecznej – pomyślałem. Ale kiedy zjechałem na przyległy parking i poszedłem dziennikarskim zwyczajem „zgłębiać temat”, okazało się, że jestem w błędzie. Otóż natknąłem się nie na DPS, ale mały Dom Kultury Seniora. Co więcej – powstał on, podobnie jak strzałkowski Uniwersytet Trzeciego Wieku, z inicjatywy wójta Dariusza Grzywińskiego.

– Kiedy zostałem wybrany wójtem – mówi Grzywiński – martwiłem się, że na wszelakie organizowane wydarzenia gminne przychodzi zaledwie 20-30 mieszkańców. Zacząłem się zastanawiać, co mogę zrobić, żeby wyciągnąć ludzi z domów. Robiłem różne przymiarki, aż wreszcie udało się. Udało się nam (wszak wszystko jest pracą zespołową) uaktywnić w mieszkańcach potrzebę wyjścia z domów ku ludziom, potrzebę aktywnych kontaktów społecznych, nabywania nowych umiejętności, zdobywania wiadomości, ciekawości współczesności, świata, wiedzy, rekreacji. Wyjść z domu, to nie tylko przekręcić klucz w drzwiach. Wyjść z domu to znaczy też ubrać się bardziej starannie, przyczesać, ogolić się, poprawić higienę osobistą i tak dalej. Ludzie znajdują nowe cele w życiu, stają się bardziej pogodni, empatyczni, nabierają ładniejszych twarzy – mówi wójt.

Kluby seniora mogą gromadzić tłumy we wsi

– Uniwersytet Trzeciego Wieku w Strzałkowie liczy 350 członków – mówi jego prezes Małgorzata Grzelak. – Jest to dużo jak na pięciotysięczną wieś. Kiedy otwieraliśmy się 6 lat temu, zadeklarowało się 60 osób. Przez pierwszy sezon zimowy liczba ta wzrosła do 200. Zaczęło się rozbudowywanie ofert co do grup zainteresowań. Otwierając zajęcia z jogi, liczyliśmy na około 10 osób. Przyszło 60. We wsi!!! Obecnie mamy 14 sekcji tematycznych, a wielu uczestników tych programów chodzi na kilka sekcji. Brakuje nam pomieszczeń. Wójt więc przeznaczył na nasze cele budynek po byłym przedszkolu, w którym przewidziana jest także sala kawiarniana.

– Ludzie powinni mieć taką możliwość świetlicową z dużą dostępnością czasową – mówi Grzywiński. – To jest bardzo ważne w świetle psychicznych potrzeb kontaktów społecznych człowieka. Na zajęciach UTW ludzie słuchają, lub wykonują coś tam. To nie wszystko. Potrzebują także spotkać się towarzysko. Nie w domu – to inny charakter towarzyskości. Spotkać się na gruncie neutralnym i pogadać ot tak sobie… Stajemy się konkurencyjni dla przychodni lekarskiej, apteki i opieki społecznej – żartuje. – Nasi mieszkańcy nie ponoszą kosztów indywidualnych z tytułu uczestnictwa w zajęciach UTW. Koszty pokrywa Urząd Gminy. Rocznie kosztuje nas to około 50 tys. zł. To nie są w budżecie gminy pieniądze karkołomne, a ich wydanie ma głęboki sens społeczny, uważam. Podkreślam jednak, że wydatki te są decyzją zespołową, aprobowaną przez radnych. To nie jest tak, że wójt wydaje pieniądze z budżetu, kiedy chce i jak chce. Radni na ogół są pozytywnie nastawieni, bowiem te decyzje dotyczą także ich rodziców, teściów, wujków i tak dalej, choć decyzje nie są łatwe w kwestii wyboru priorytetów: seniorzy czy oświetlenie ulicy, seniorzy czy naprawa ławek na stadionie, seniorzy czy asfalt na błotnistej bocznej uliczce itd.

✔ Przeczytaj również: Sanatorium NFZ 2020 zmiany i nowe zasady skierowań

Empatyczni, z pasją instruktorzy

– No cóż – wtrącam. – To są także pieniądze mieszkańców, w tym również emerytów. Płacą podatki, mają prawo oczekiwać. Emeryci nie są jałmużnikami. Oni także płacą podatki od emerytury. Chociaż nie każdy wójt o tym pamięta. A jaki odsetek uczestników stanowią mężczyźni?

– Udział mężczyzn jest wysoki jak na uniwersytety trzeciego wieku i wynosi około 30-40 procent – odpowiada pani Grzelak. – Najwięcej przychodzi ich na rekreację fizyczną. Dodać trzeba, że instruktorów prowadzących jakiekolwiek zajęcia u nas dobieramy starannie. Muszą być fascynatami tematu, lubić ludzi, pracę z nimi i cechować się empatią. W ten sposób powstaje mocna więź między instruktorem a uczestnikami zajęć, a to z kolei buduje frekwencję, zainteresowanie. Zapewne ten komfort psychiczny jest powodem popularności nie tylko wśród naszych mieszkańców. Z jednej strony Strzałkowa położona jest powiatowa Słupca, z drugiej powiatowa Września, gdzie są uniwersytety trzeciego wieku, ale 48 osób z tych miast przyjeżdża do nas na zajęcia. Bo są ciekawe tematycznie i ciekawie prowadzone. Zamiejscowi ponoszą niewielką odpłatność.

Czas na Drezdenko

W Puszczy Noteckiej, 200 km od Strzałkowa znajduje się miasteczko dwukrotnie większe. Też historyczne, Krzyżaków pamięta. Było miastem spornym pomiędzy władcami Polski a Zakonem Krzyżackim. Drezdenko liczy około 10 tysięcy mieszkańców. Zatrzymałem się przejazdem dla „rozprostowania kości”. Przechodzę obok oszklonych drzwi z napisem „Dom Seniora”. Jest godzina 10 rano, a wewnątrz dużo ludzi. Impreza jakaś? Wchodzę. Żadna impreza. Planowe zajęcia klubowe. A w salonie towarzyskim o przepięknym wystroju grupka seniorów gawędzi przy porannej kawie. Sceneria rzadko spotykana i fascynująca. Przedstawiam się, chcę porozmawiać. Nie, nie, nie… informacje dla prasy to sprawa władzy, a władza właśnie gdzieś wyszła. Idę szukać władzy.

Poszukiwaną przeze mnie władzą okazuje się pani Wioletta Kantor-Kmiecik, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Korzystając z okazji, że sklep meblowy zwolnił lokal, uzyskała zgodę burmistrza na jego przejęcie w celu urządzenia Domu Seniora. Słowo „urządzić” ma jednak dużą pojemność ekonomiczną. Pani Wioletta wiedziała z racji pracy, że Ministerstwo Pracy, Rodziny i Opieki Społecznej ma na takie cele fundusze. Wtrącam w rozmowie, że dwa lata temu w Wągrowcu koło Poznania, wiceminister odpowiedzialna za opiekę społeczną żaliła się, że środki finansowe na aktywizację seniorów nie są przez „teren” wykorzystywane. Więc pani kierownik z Drezdenka właśnie je wykorzystuje.

✔ Przeczytaj również: Dzienny Dom Pomocy dla Seniorów – jak starać się o miejsce

Wsparcie dla seniorów

Adaptowany obiekt ma wspomniany salon towarzyski, salki dydaktyczne, rehabilitacyjne, niewielką salę konferencyjną. Można tu także zjeść bezpłatny, skromny obiad. Na otwarcie po adaptacyjnym remoncie pani burmistrz zaprosiła minister Rafalską. Pracą Domu Seniora kieruje pracownik etatowy MOPS, Aneta Dajnowicz. W Domu Seniora siedzibę ma także Uniwersytet Trzeciego Wieku. – Sam Klub Seniora od 2001 roku jest na garnuszku samorządu – mówi Dajnowicz. – Początkowo szukałam sponsorów po zakładach pracy, ale okoliczny przemysł jest już z nowej generacji gospodarczej i wszędzie odpowiadano „wasi emeryci nie są naszymi byłymi pracownikami – od nas nikt jeszcze nie poszedł na emeryturę”. Wzięło nas więc miasto. Pani burmistrz jest bardzo życzliwa seniorom. Wspiera nas, dofinansowuje tam, gdzie może, bierze udział w naszych imprezach, zamierza kupić samochód do przewozu seniorów. Bardzo nam życzliwy jest także miejscowy nadleśniczy – udostępnia nieodpłatnie obiekty należące do Nadleśnictwa.
– Dom Seniora – mówi pani Kantor-Kmieciak – jest otwarty dla wszystkich seniorów, nie tylko Uniwersytet Trzeciego Wieku czy liczący 90 członków Klub Seniora, ale także na posiadających swoje organizacje emeryckie: nauczycieli, policjantów czy „starych harcerzy”.

Obiad w towarzystwie

Ponieważ Dom utrzymywany jest ze środków samorządowych, więc korzystanie z jego działalności jest bezpłatne. Nie wszystkie koszty jednak pokrywa samorząd. Dzięki fundacji „Dla Drezdenka” w Domu Seniora można codziennie zjeść obiad, kupić doposażenie klubu, kupić bilety na różne imprezy, opłacić edukację prawną słuchaczy czy zakupić fotel masujący do sali rehabilitacyjnej. Z drugiego projektu opłacana jest rehabilitacja, bilety do kina, dofinansowanie imprez wycieczkowych. Z jeszcze innego projektu zakupiono instrumenty muzyczne dla zespołu artystycznego.

– Senior przychodzi do nas, żeby porozmawiać z kimś, pokazać się, podziałać – mówi pani Dajnowicz. – Trzeba im stworzyć warunki i klimaty. Kobiety z natury swojej chciałyby dla kogoś coś zrobić, ale nie mają dla kogo. Mężczyzna chętnie by coś wziął, ale nie ma od kogo. Tu wszyscy się uzupełniają, tworząc jedną zwartą towarzysko społeczność konsolidowaną wspólnym działaniem. W różnorodnych zajęciach jakie tu się dzieją, bierze udział stosunkowo dużo mężczyzn. Jest to wprawdzie Dom Seniora, ale nie stawiamy sztywnych barier wiekowych. Pokoleń nie można rozdzielać administracyjnie. Sympatycy seniorów są u nas mile widziani. I bywają. Jak sami zostaną seniorami – będą znali drogę.

✔ Przeczytaj również: Obiady terapeutyczne – innowacja z sercem na talerzu

Kluby seniora otwarte na seniorów

Powyższe dwa przykłady ukazują, że można wyjść naprzeciw starszemu pokoleniu, jeżeli się chce. Jeżeli jest inicjatywność. Pewnie, że potrzebne są pieniądze, ale bez wykazywania inicjatywy nigdzie się ich nie znajdzie. Inicjatywa to nie tylko pomysł. To również przekonanie do oczekiwanego działania tego, kto ma decyzyjność i pieniądze. W opisywanych przypadkach inicjatywa leżała po stronie osób urzędowych. Na jednej z konferencji rozmawiałem z seniorami z Kętrzyna na Mazurach. Opowiadali, że kiedy burmistrz ignorował ich inicjatywy w sprawach seniorów, przekonali do nich przewodniczącego rady miasta – zwierzchnika wójta. To jest właśnie inicjatywność skuteczna.

Różne czynniki wpływają na poczucie jakości życia emeryta, człowieka, którego wiek odsunął od głównego nurtu życia społecznego, jakim była praca zawodowa i przynależność do konkretnej grupy pracowniczej, od domu tętniącego wartkim życiem rodziny złożonej z rodziców i dzieci sprawiających ciągle mniejsze lub większe kłopoty. Odsunął od czasu, kiedy jego życie biegło wartko wśród ciągle nowych zadań, problemów wymagających codziennego zajmowania się nimi. Degradacja poczucia jakości płynie z poczucia izolacji, oddalenia, zaniku kontaktów towarzyskich, umniejszających się możliwości wymiany poglądów, zwykłego porozmawiania, zmniejszającej się sprawności fizycznej, pogarszającego się zdrowia, braku inspirujących wydarzeń. Ta nowa sytuacja często powoduje poczucie, że życie stało się jałowe, bierne, stojące w miejscu, bo nic się nie dzieje, a jeżeli dzieje się, to tylko na ekranie telewizora, a nie wokół mnie. Powyższe dwa przykłady ukazują, że seniorom można stworzyć warunki do poczucia, iż życie nie musi być samotne i smutne, może być interesujące, przebiegać codziennie w gronie podobnych sobie, być twórcze, aktywne, przynoszące nowe cele. Życia, w którym twarze stają się bardziej pogodne, optymistyczne, a czas wypełniony jest działaniem wśród ludzi.

Zapraszamy do lektury innych tekstów Andrzeja Wasilewskiego

Samochodem przez Białoruś

Białoruś dla seniorów – fotorelacja z festiwalu (część I)

Białoruś oczami seniora – fotorelacja z festiwalu (część II)

Kategorie
Udostępnij