RADY SENIORÓW w lokalnym pejzażu społecznym [ANALIZA TRENDU]

RADY SENIORÓW w lokalnym pejzażu społecznym [ANALIZA TRENDU]

Rad seniorów, jako reprezentacji głosu coraz bardziej licznej grupy społecznej najstarszych mieszkańców gmin i miast, przybywa z wolna, ale systematycznie. Jest tych rad na razie 400 na około 2700 jednostek samorządowych w kraju, ale było – jeszcze mniej. W założeniu mają stanowić obywatelski głos środowiska seniorów wobec lokalnych decydentów: wójtów, burmistrzów oraz radnych.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Mała aktywność w tworzeniu rad seniorów

W Polsce władza jednakże, zarówno państwowa, jak i lokalna, nie patrzy łaskawym okiem na przyrost organizacji społeczeństwa obywatelskiego. W kraju, gdzie od jego zarania – od Bolesława Chrobrego do dzisiaj – władza jest autokratyczna, propagandowo powołująca się na wolę ludu, ale de facto sama ustalająca, co jest, a co nie jest „wolą ludu”. Władza ignorująca kompletnie ów lud, otaczająca kordonami pałek policyjnych ów lud domagający się uwzględnienia jego interesów. Rozwój demokracji będzie potrzebował dziesiątków lat na dojrzewanie. I miejmy nadzieję, że dojrzeje. Na razie bowiem ani władza nie jest dojrzała do demokracji, ani lud. Przejawem niedojrzałości społeczeństwa do brania spraw w swoje ręce jest mała aktywność w tworzeniu rad seniorów oraz wybierania radnych z grona emerytów (np. w Gorzowie Wlkp. wśród radnych nie ma ani jednego seniora – ubolewa senior z tego miasta a przecież – czyja to wina?). Na razie za teoretyczną możliwością kreowania lokalnej polityki senioralnej nie nadąża ani ów lud, ani panująca nad nim władza. Panująca – nie dla niego. Panująca nad nim.

Przeciwwaga poglądów – rady seniorów

Ludność Polski starzeje się, co powszechnie wiadomo. Obecnie emeryci stanowią 25 proc. ludności kraju, a lokalnie – więcej (np. miasto Łódź i Kołobrzeg przekroczyły 30 proc., czyli co trzeci mieszkaniec jest seniorem). Ta najstarsza grupa ludności to nie tylko zgrzybiali staruszkowie. Olbrzymia część osób w wieku np. 75 lat jest sprawnych fizycznie, czynnych społecznie, chętnych do działania, mających apetyt na życie aktywne. To ta grupa wiekowa najczęściej pełni funkcje w organizacjach emerytów. Równocześnie seniorska grupa społeczna ma odróżniające się, właściwe sobie, odmienne od innych wiekowo grup potrzeby w dziedzinie życia społecznego, socjalnego, komunikacyjnego, infrastrukturalnego – niż generacje młodsze, które formułują lokalną politykę finansową i materialną, ustalają zadania i priorytety jako urzędnicy lub radni. Przeciwwagą poglądów zatem głosem postulatywnym, inicjatorem modyfikacji – powinny być tutaj we własnym interesie organy doradcze administracji samorządowej w postaci rad seniorów.

Poprawka do ustawy – fasadowe przepisy

Nie można powiedzieć, że władza państwowa nie sprzyja demokratycznym wymogom tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Kilka lat temu do ustawy o samorządach wprowadzono poprawkę pozwalającą organom samorządowym powoływać rady seniorów jako organ doradczy i inicjatywny lokalnej władzy terenowej. Ale nie można też powiedzieć, że władza państwowa sprzyja zaistnieniu faktycznemu rad seniorów, bowiem nie daje przyzwolenia samorządom na wyposażenie rad seniorów w jakiekolwiek, minimalne choćby, finansowe czy materialne podstawy działania. Przepis „demokratyzujący” ma zatem charakter wyłącznie fasadowy. Dla porównania rok temu wprowadzono kolejną poprawkę do wspomnianej ustawy o samorządach, dającą możliwość powoływania młodzieżowej rady gminy. I tutaj ustawa nakazuje gminie wyposażyć radę młodzieżową w pomieszczenie biurowe, zapewnić obsługę administracyjną, pokrywać koszty działania oraz zwracać koszty podróży rodzicom dowożącym niepełnoletnich członków młodzieżowej rady na posiedzenia. Ale seniorom ani grosza. Proszę to sobie porównać i wyciągnąć wnioski, czy władza państwowa jest zainteresowana głosem seniorów. A seniorzy to ponad 30 proc. realnych wyborców tej władzy, jeżeli od liczby ludności odejmiemy niepełnoletnich. Czy ci wyborcy-seniorzy są świadomi swoich interesów? Swojego wpływu na wybór władzy, która by im sprzyjała? Swojej mocy wyborczej na lokalnym podwórku? Czy w ogóle to jakoś rozważają? Niestety nie. Bo my Polacy od stuleci żyjemy w podświadomym poglądzie rozwarstwienia: ONI (władza) i MY (bezsilni, zniewalani przemocą siły państwowej). Absorbujemy się wyborami rządzącej partii politycznej bardziej niż swoim lokalnym podwórkiem. W partii, która wygrywa wybory, też nie ma demokracji zresztą. Członkowie jakiejkolwiek partii mają niewiele do powiedzenia: rządzi autokratycznie kierownictwo partii, a reszta ma słuchać i popierać. Taki jest polski model sprawowania władzy. Jakiejkolwiek władzy.

Urzędy marszałkowskie – nieco lepiej na korzyść emerytów

Drugą płaszczyzną aktywizacji społecznej ruchu senioralnego do współpracy z samorządową władzą decyzyjną są urzędy marszałkowskie. Tu sprawa wygląda nieco lepiej na korzyść emerytów. Samorządy wojewódzkie są aktywnie zainteresowane w pobudzaniu idei współrządzenia sprawami lokalnymi przez wszystkie grupy społeczne, także seniorów. Wspierają oddolne powstawanie ogniw społeczeństwa obywatelskiego w sposób instytucjonalny. Na przykład w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego jest wyodrębniony Wydział Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, w Wielkopolsce agenda Urzędu Marszałkowskiego w postaci Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej, w którym znajduje się Dział Polityki Senioralnej, w Zachodniopomorskiem oprócz ROPS także bardzo dynamiczna Polska Fundacja Społeczeństwa Przedsiębiorczego, w innych regionach jeszcze inne rozwiązania organizacyjne. Propagują, organizują szkolenia liderów, zachęcają, wspierają finansowo grantami, opracowują poradniki i materiały instruktażowe, służą doradztwem, wymianą informacji itd.

Wójt nie chce rady seniorów

Trzecim poziomem obywatelskiego modelowania rzeczywistości społecznej jest poziom lokalny. Poziom działania konkretnego ze strony zainteresowanych bezpośrednio, czyli środowiska senioralnego stanowiącego liczebnie jedną trzecią podatników, składających się na środki finansowe będące podstawą utrzymania ich lokalnej władzy, czyli dla wójta (burmistrza) i jego urzędowego zaplecza. I tu zaczyna się problem organizacyjny. Ogromna liczba wójtów zdecydowanie nie chce żadnej rady seniorów i robi wiele, aby takiej nie powoływać, a jeżeli już to w taki sposób, żeby nie odgrywała ona żadnego znaczenia. Odzywa się zakorzeniony model, jak wspomnieliśmy wyżej – skoro władza, to władza absolutna, jednoosobowa, rządząca jedynie według własnego poglądu i koniec tematu. Mechanizmy te doskonale zobrazowane zostały w popularnym serialu telewizyjnym „Ranczo”.

Kategorie chętnych do władzy

Przyjrzyjmy się, kto w Polsce najczęściej kandyduje na urząd wójta, czyli kogo my, miejscowi wyborcy, na ten fotel sadzamy. Z obserwacji dziennikarskich wynika, że można wyróżnić cztery kategorie chętnych.
Jedna kategoria to ludzie mający ambicję sprawowania władzy. Obojętnie jakiej, byle być kimś ważnym, rządzić, wzbudzać respekt i w ten sposób czuć się spełnionym życiowo.

Inna kategoria kandydatów to ludzie, którzy ubiegają się o te stanowiska z powodu wynagrodzenia, znacznie wyższego aniżeli mają w czasie przedwyborczym. Podczas sprawowania władzy pamiętają, że mają przed sobą tylko czas określony jedną kadencją, więc nie wolno zapominać, po co się tu przyszło.

Następna kategoria to ludzie, którym zależy na objęciu takiego stanowiska z różnych powodów biznesowych (firma na czas sprawowaniu urzędu zostanie przerejestrowana na żonę, szwagra czy kuzyna o innym nazwisku). Nie mają czasu ani ochoty zawracać sobie głowy jakimiś tam potrzebami seniorów, a i kadencja niebawem się kończy.

No i osoby, na których wybraniu powinno nam seniorom najbardziej zależeć, to działacze społeczni pretendujący do stanowiska wójta jako płaszczyzny dającej duże możliwości robienia tego, co lubią i potrafią: służyć społeczności, działać dobrem, organizować, koordynować, wspomagać, radować się uznaniem zasług dla miejsca swojego zamieszkania, mieć satysfakcję dokonań i cieszyć dowodami uznania za to, co zrobili dla ludzi. Zaznaczam, że odnotowujemy tutaj jedynie fakt istnienia zjawisk bez określania rozmiarów.

Ta ostatnia grupa to, jak pokazuje obserwacja życia, to wójtowie, którzy pełnią swoje urzędy przez wiele kolejnych kadencji, a więc ich rządy w gminie i cele strategiczne rozwoju lokalnego mają perspektywę wieloletnią, czego nie można powiedzieć o pozostałych trzech wariantach. Jako ciekawostkę można przytoczyć, że jest kraj europejski, gdzie mieszkańcy wybierają radę gminy, która określa kierunki rozwoju społecznego i gospodarki budżetowej, ale bieżącym zarządzaniem zajmuje się kontraktowy specjalista – menadżer na podstawie wieloletniej umowy o pracę. Urzędnik taki ma powody troszczyć się o zadowolenie mieszkańców-pracodawców z jego działań, a nie o interesy jakiejś tam partii politycznej, znajdującej się w osobnej sferze życia publicznego.

Badanie funkcjonowania rad seniorów w Polsce

Emilia Lewicka-Kalka z Akademii Nauk Stosowanych w Pile przeprowadziła badania funkcjonowania rad seniorów w Polsce i życzliwie udostępniła nam wgląd w część ustalonych danych o ich funkcjonowaniu. Najwięcej rad seniorów powstało w województwach Mazowieckim i Śląskim, a najmniej w Podlaskim, Warmińsko-Mazurskim oraz Świętokrzyskim. Przeważają gminy miejskie. Z inicjatywy seniorów zaistniało rad 30 proc., a w 64 proc. inicjatorami byli przedstawiciele lokalnego samorządu, czego nie należy przyjmować z nadmiernym entuzjazmem, bowiem jak mówi dziennikarzowi wielu działaczy senioralnych, część rad została powołana przez niektórych wójtów w tak dobranym układzie personalnym, żeby formalnie istniały, ale do niczego się nie wtrącały. W 18 proc. przypadkach samorządy wynalazły jakieś niezakwestionowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową ścieżki księgowe na pomoc finansową swoim radom, ale 78 proc. rad nie ma pieniędzy nawet na znaczek pocztowy.

Społeczna potrzeba akcentowania swojej obecności wśród seniorów rośnie

Z przytoczonego obrazu zjawiska można wyciągnąć wniosek, że mimo niesprzyjających warunków prawno-administracyjnych istnieje coraz większa społeczna potrzeba akcentowania swojej obecności w lokalnej przestrzeni społecznej przez narastające liczebnie, coraz bardziej aktywnie traktujące swoje życie emerytalne, społeczeństwo seniorów. Wynika również, że mimo niesprzyjającego stanowiska ustawodawcy i nie zawsze przychylnych warunków w lokalnej gminie, wyspecjalizowane agendy samorządów wojewódzkich chętnie i profesjonalnie wspierają powstawanie rad seniorów, udzielają pomocy, szkolą i przyczyniają się czynnie do wymiany doświadczeń praktycznych u liderów lokalnych.

Uczestniczyliśmy niedawno w Legnicy, w prowadzonych przez dolnośląski samorząd oraz Dolnośląską Społeczną Radę Senioralną zajęciach warsztatowych dla liderów grup ruchu senioralnego, na które zostaliśmy zaproszeni. Zajęcia miały nauczyć m.in. diagnozowania i technik rozwiązywania problemów lokalnych uciążliwych seniorom. Prowadzone były na bardzo wysokim poziomie dydaktycznym w formach bardzo przystępnych i zrozumiałych każdemu uczestnikowi. Byliśmy także zaproszeni na konferencję liderów środowisk senioralnych w Szczecinie zorganizowaną przez Polską Fundację Społeczeństwa Przedsiębiorczego, której celem była inspiracja do szerszego spojrzenia na problemy, z którymi często nie radzą sobie osoby w podeszłym wieku oraz strategii i taktyki rozwiązywania problemów w ogólności. Ze słyszenia wiemy, że jakoby w Poznaniu niedawno odbyło się zorganizowane przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej szkolenie dla liderów obejmujące tematykę powoływania rad seniorów.

Zakładamy, że w innych, niewymienionych tutaj województwach, przebiega podobna aktywizacja kształtowania aspiracji społecznych ze strony coraz bardziej sprawnych fizycznie i intelektualnie, coraz zdrowiej i coraz dłużej żyjących emerytów niegodzących się na alienację z nurtu życia aktywnego. Środowiska coraz głośniej domagającego się uwzględniania jego potrzeb w polityce społecznej władz państwowych i samorządowych. Środowiska, które coraz bardziej zdecydowanie manifestuje publicznie swoją obecność w społeczeństwie. I mamy nadzieję, że tego trendu rozwojowego społeczeństwa obywatelskiego nie da się już zatrzymać, że będzie rozwijał się stopniowo, ale bezustannie, chociaż tempo zmian w tym zakresie, zależeć będzie od nas samych. Od seniorów mniej lub więcej uświadomionych w możliwości wywierania wpływu na sposób ich traktowania w lokalnej społeczności jako składowej grupy tej społeczności. Grupy, której pewna część uważności ze strony lokalnej władzy po prostu się należy bez łaski, choćby jako podatnikom i wyborcom.


Jeśli interesują Cię podobne informacje, zapisz się do Newslettera Gazety Senior  Zapisz się do Newslettera


Zobacz również: 

Senior na smyczy władzy i UTW do zamknięcia z mocy prawa? Losy projektu ustawy „wsparcia” idei UTW

Pieniądze dla Uniwersytetów Trzeciego Wieku – przegląd źródeł finansowania UTW 2022

Andrzej Wasilewski
Kategorie
Udostępnij

Zapisz się do newslettera Gazety Senior!

To proste, aby otrzymywać nasz Newsletter, wypełnij trzy pola poniżej i kliknij „Zapisz mnie do Newslettera”. Usługa jest bezpłatna.