Rubinowe gody – premiera

Rubinowe gody – premiera

Rubinowe gody – 40 lat razem, w dzisiejszych czasach to  wyjątkowa okazja do świętowania. Jak to zrobić, by świętowanie rocznicy było inne niż zwykle?

„Rubinowe gody”

„Rubinowe gody”

Przepis znajdziecie we Wrocławskim Teatrze Komedia. Fabuła jest prosta. Córka chce pokazać rodzicom, co to jest nowoczesność i kupuje im z okazji rubinowych godów pobyt w luksusowym hotelu. Takim, w którym bywają prezesi, posłowie, politycy, gangsterzy, słowem wielki świat. Jak się znajdą w tym świecie zwykli, porządni, ale też nieobyci z luksusami Grażyna i Marian, przekonacie się w trakcie spektaklu.

Gagami, dialogami i grą aktorską będą bawić:
Małgorzata Szeptycka — w roli Grażyny
Paweł Okoński — Marian, mąż Grażyny
Rafał Kwietniewski — w roli posła
Radosław Kasiukiewicz — w roli portiera, co to niejedno już widział.

Krzysztof Kędziora – autor scenariusza i Wojtek Dąbrowski – reżyser, zapraszają na spektakl. Scenografia Wojciecha Stefaniaka. Kostiumy przygotowała Maria Tomczak, a opracowanie muzyczne (usłyszymy m.in. utwory Vivaldiego, Mozarta, jak to w ekskluzywnym hotelu) Bartosz Pernal i Paweł Dobosz.
Szukajcie w repertuarze teatru tutaj, kiedy są wolne miejsca, bo jeszcze przed premierą zostały sprzedane prawie wszystkie bilety na najbliższy miesiąc.

Zmiany w repertuarze
„Łatwo nie będzie” i „Rubinowe gody” zastąpią dotychczasowe szlagiery Wrocławskiego Teatru Komedia „Szalone nożyczki” i „Mayday 2”. Widzowie jak zwykle we Wrocławskim Teatrze Komedia wypełniali salę, ale jak długo można grać to samo mówił- Wojtek Dąbrowski. „Jesteśmy już znużeni tymi spektaklami. Możliwe, że jeszcze do nich wrócimy, ale na razie odkładamy te dwa spektakle do lamusa”.

„Rubinowe gody”

„Rubinowe gody”

Wrocławski Teatr Komedia słynie z tego, że w trakcie spektaklu publiczność reaguje żywiołowo, śmieje się, kiedy jest zabawnie, klaszcze, kiedy scena się podoba. Wojtek Dąbrowski za każdym razem podkreśla, gramy, by ludzie się bawili. Trzeba Państwu wiedzieć, że w różnych miastach w Polsce z różnych „momentów” publiczność się śmieje.

Jak wszystkie spektakle, także ten, zawiera sporą dawkę krytycyzmu i jak się chwilę zastanowić, to może tacy jesteśmy? W końcu od tego jest teatr, byśmy mogli się zobaczyć i z siebie pośmiać.

tekst, zdjęcia: Jerzy Dudzik

Kategorie
Udostępnij