„W tym szaleństwie jest metoda” Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus

„W tym szaleństwie jest metoda” Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus

Zawsze byłam artystyczną duszą. Podczas gdy koleżanki myślały, która pierwsza wyjdzie za mąż, ja marzyłam o wyjeździe do Danii i studiach na Królewskiej Duńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Były to jednak czas głębokiego PRL-u i studia zagranicą pozostawały jedynie w sferze marzeń.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Na ASP w Krakowie dostałam się bez większych trudności. Profesor, który oceniał mnie przy egzaminach wstępnych powiedział, że szukają właśnie takich diamentów, by nadać im szlif, tak aby powstał brylant. Te słowa jeszcze długo wybrzmiewały w mojej głowie, zwłaszcza wtedy, gdy okazało się, że po drugim roku musiałam przerwać studia. Zostałam żoną i matką. Jacek wiedział, że ta sytuacja była dla mnie trudna i w dniu, w którym poprosił mnie o rękę obiecał, że nigdy niczego nam nie zabraknie. Tak też się stało. Żyliśmy dostatnio. Teściowie nas wspierali finansowo, co budziło ogromną zazdrość wśród sąsiadów. Zazdrość o wielkie, słoneczne mieszkanie i białego Wartburga.

Pierwsze lata życia Kasi, spędziłam w domu. Opiekowałam się córką i zajmowałam domem. Tak do tego przywykłam, że nawet jak Kasia poszła do szkoły ja nadal nie podjęłam pracy. Lata mijały. Kasia dorosła, założyła swoją rodzinę, a ja zostałam babcią. Zupełnie nie rozumiałam świata młodych.Byli tacy zabiegani, ciągle z głową w komputerze. Zarówno córka, jak i zięć pracowali w dużych zagranicznych korporacjach. Od rana pochłonięci pracą ledwie mieli czas, aby dostrzec jak ich córka stawia pierwsze kroki, uczy się jeździć na rowerze, czy idzie do pierwszej klasy. Ja natomiast nie ominęłam ani jednej z tych chwil.

Madzia, stała się moim oczkiem w głowie. Nie kryłam, że dostrzegłam w niej ten sam artystyczny płomień, który kiedyś rozpalał moje serce. Zaczęłyśmy razem malować , rysować, lepić i wycinać.
Z czasem tych dzieł było tak wiele, że musiałam zaadoptować na cele pracowni pokój gościnny. Wtedy Madzia powiedziała, że musimy zacząć chwalić się tym w Internecie i szukać nowych inspiracji na YouTube. Nie wiedziałam zupełnie o czym ona mówi i uznałam, że to zupełne szaleństwo. Niby w jaki sposób Internet czy komputer miał nam pomóc w rozwoju naszych pasji? Wtedy Jacek podchwycił pomysł i zaproponował, żebym zapisała się na kurs komputerowy. Tak też zrobiłam.

Przez trzy miesiące chodziłam na zajęcia z obsługi komputera i smartfona w ramach projektu Ambasadorzy Cyfrowi 60 PLUS. Nauczyłam się korzystać z poczty elektronicznej, social mediów czy załatwiać sprawy urzędowe online. Przełamałam barierę strachu przed tym, co kryje w sobie Internet, bo dotychczas postrzegałam go tylko przez pryzmat osób pracujących. Moja 10 – letnia wnuczka uświadomiła mi, że nauka obsługi komputera pozwala na bycie bliżej tego co interesowało mnie przez całe życie.

Dziś szukamy wspólnie inspiracji w Internecie. Uczestniczymy w szkoleniach online z technik malarskich i podglądamy jak rysują po drugiej stronie globu. Jacek czasem żartuje, że zrobiłyśmy sobie z Madzią taką Cyfrową Akademię Sztuk Przepięknych. Jednak dla mnie, to spełnienie młodzieńczych marzeń, w niekonwencjonalny sposób. Stworzone z miłości do sztuki przez babcie i jej wnuczkę w oparciu o to co daje nam współczesna technika. Wszak już Szekspir dostrzegł, że w szaleństwie jest metoda, aby być prawdziwym artystą trzeba być trochę zwariowanym.

Artykuł sponsorowany powstał w ramach projektu pn. „Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus” realizowanego przez Stowarzyszenie Fabryka Inicjatyw. Projekt jest dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.


Kategorie
Udostępnij