Cyfrowe strachy. Przewodnik dla seniorów chcących okiełznać komputer. Cyfrowi Ambasadorzy 60 Plus

Cyfrowe strachy. Przewodnik dla seniorów chcących okiełznać komputer. Cyfrowi Ambasadorzy 60 Plus

Coraz więcej seniorów korzysta ze smartfonów i aktywnie działa w Internecie. Kampanie społeczne adresowane do osób powyżej 60 roku życia zachęcają, aby podążać z duchem czasu i przenieść część aktywności do świata wirtualnego. Jednak gros z nas nadal nie ufa nowinkom technicznym i z podejrzliwością spogląda w kierunku komputera. Czy te obawy są uzasadnione? Czy obsługa komputera faktycznie jest tak skomplikowana, że osoba powyżej 60 roku życia nie jest w stanie wykorzystać zdobyczy techniki, by ułatwić sobie życie?

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Wewnętrzna batalia

Zadawałam sobie to pytanie przez kilka miesięcy nim zdecydowałam się na kurs komputerowy dla seniorów w ramach projektu Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus. Początkowo wcale nie sądziłam, że się wybiorę na takie szkolenie. Przez lata komputer postrzegałam jako urządzenie, bez którego doskonale daje sobie radę. Wszak przez lata nie było go w moim życiu, toteż nie widziałam powodu, aby to zmieniać. Jednak coraz częściej słyszałam, że wszystko można przecież załatwić przez Internet. Do tego wszystkiego pojawiła się pandemia i wszystkich nas uwięziła w domach. Właśnie to uświadomiło mi, że bycie w kontakcie ze światem, jest tym, czego osoba starsza nie może się sama pozbawiać i to zapoczątkowało moją wewnętrzną batalię o pokonanie moich cyfrowych strachów. Pisze w liczbie mnogiej, bo jako umysł ścisły dokładnie je wypisałam na kartce i uszeregowałam w kolejności od największego do najmniejszego strachu.

Cyfrowe strachy seniorów

Największy strach dotyczył tego, czy dam radę się tego nauczyć. Mam swoje lata i widzę, że z biegiem czasu trudniej mi jest zapamiętać nowe treści. Doskonale pamiętam to, co działo się 30 lat temu, ale nie pamiętam, o czym był film, który oglądałam kilka dni temu. Nie wierzyłam, że uda mi się nauczyć obsługiwać komputer. W moim wyobrażeniu było to urządzenie skomplikowane, bo używają go kosmonauci w czasie lotów w kosmos. Mój umysł podpowiadał mi, że współczesne matki dlatego dają do zabawy swoim dzieciom tablety, by te były w stanie opanować ich obsługę, nim uzyskają pełnoletniość. Do głowy mi nie przyszło, że dzieje się tak, bo obsługa tych urządzeń jest intuicyjna i nawet dziecko jest w stanie je pojąć.

Kolejny strach dotyczył tego, co powiedzą inni. Choć wiedziałam, że pewnie początkowo będą mnie zachęcać do udziału w kursie, to z biegiem czasu zaczną dopytywać, jak mi idzie. Wtedy wracał największy ze strachów (patrz wyżej) i koło się zamykało. Bo jak uporać się ze strachem, czy dam radę, który potęguje obawa o to, że ktoś dowie się, że jednak nie daję rady. Wymyśliłam więc, że będę robiła to tylko dla siebie, a o rezultatach będę informować, jeśli uznam to za stosowne.

Trzeci strach nazwałam strachem hamulcowym lub z mandaryńskiego „apococito”. Ten strach, choć był na trzecim miejscu na liście, sprawił mi najwięcej trudności, bo jak uporać się z językiem mandaryńskim, mając na karku ponad 60 wiosen. Tym bardziej że nie znałam innego słowa, które mogłoby stanowić dla niego przeciwwagę. Tu przyszła mi z pomocą koleżanka, która kilka miesięcy temu zdecydowała się napisać książkę o losach swojej rodziny. Było to dla niej wyzwanie, bo aby móc przedstawić historię rzetelnie, musiała pokonać wiele kilometrów od Uralu po przedmieścia Edynburga. Wysłuchać tego, co mieli do powiedzenia ludzie jej życzliwi oraz przyjąć z pokorą wiele gorzkich słów. Widząc, ile trudu ją to kosztuje, zapytałam – A po co Ci to? Wtedy usłyszałam zaklęcie, które odczarowało raz na zawsze mojego hamulcowego stracha. Koleżanka powiedziała „Tego właśnie chcę”. Zrozumiałam, że to, czego chcemy, niekoniecznie musi oznaczać, że chcemy tego, co jest łatwe. Jeśli tak by było, nikt nie wspinałby się na Mont Everest. W takim razie niech moja nauka obsługi komputera będzie niczym jej podróż. Niech cieszy mnie każdy z etapów, bo to jest to, czego chcę.

Czwarty strach był natury finansowej. Nie wiedziałam, ile kosztuje kurs, jakie są koszty związane z Internetem. Bałam się, że będę musiała kupić sobie nowy komputer. Była to dla mnie duża przeszkoda, bo moja emerytura nie jest zbyt wysoka.

Kurs Komputerowy Ambasadorów Cyfrowych 60 Plus

Okazało się jednak, że stachy miały wielkie oczy i wszystkie zniknęły, gdy udało mi się zakwalifikować do projektu „Ambasadorzy Cyfrowi 60 plus”. Nauczyłam się, jak korzystać z Internetu, a za sprawą zajęć z obsługi smartfona jestem niezależna i samodzielna. Dzięki indywidualnym zajęciom w „Cyfrowym Konsulacie” utrwaliłam sobie, to czego nie udało mi się zapamiętać na zajęciach. Mogę teraz chwalić się najbliższym, jak duże postępy zrobiłam w niedługim czasie. Jeśli podobnie jak ja, masz swoje cyfrowe strachy, wypisz je na kartce. Uszereguj wedle wielkości, a następnie wyrzuć tę kartkę i poszukaj kursu obsługi komputera dedykowanego dla seniorów i wyrusz w swoją podróż i zechciej chcieć!

Artykuł sponsorowany powstał w ramach projektu pn. „Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus” realizowanego przez Stowarzyszenie Fabryka Inicjatyw. Projekt jest dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.

Zobacz również: 

Cztery powody, dla których warto nauczyć się korzystania z Internetu – zachęcają Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus

„W tym szaleństwie jest metoda” Ambasadorzy Cyfrowi 60 Plus

Kategorie
Udostępnij