„Miłość na wojennej wyspie” o miłości silniejszej od wojny i opresji

„Miłość na wojennej wyspie” o miłości silniejszej od wojny i opresji

Gorąco polecamy opowieść zainspirowaną niesamowitymi wydarzeniami z brytyjskich wysp. Jenny Lecoat w książce „Miłość na wojennej wyspie” opowiada o miłości silniejszej od wojny i opresji.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

„Miłość na wojennej wyspie” fabuła

W czerwcu 1940 roku Wyspy Normandzkie stały się jedyną częścią Wielkiej Brytanii okupowaną przez Niemców. Hedy Bercu, młoda Żydówka z Wiednia, która dwa lata wcześniej schroniła się na Jersey przed anszlusem, raz jeszcze zostaje zamknięta w potrzasku, z którego nie ma ucieczki.

Hedy rozpoczyna desperacką walkę o przeżycie. Dziewczyna nie tylko musi przetrwać okupację, ale uniknąć też wywózki do jednego z obozów, o których dochodzą coraz straszniejsze wieści. Mimo niebezpieczeństwa związanego z pochodzeniem, znajduje pracę u Niemców, w tajemnicy angażuje się również w nielegalną działalność. Pewnego dnia poznaje porucznika armii okupacyjnej i wbrew początkowej niechęci z czasem coraz mocniej się w nim zakochuje. Wkrótce okazuje się, że to od niego będzie zależał jej los…

„Miłość na wojennej wyspie” to wzruszająca opowieść o odwadze nawet w najgorszych okolicznościach. Historia Hedy pokazuje, że w świecie, w którym rządzi przemoc i okrucieństwo, czasem zwykli ludzie stają się cichymi bohaterami.

Jenny Lecoat o autorce

Jenny Lecoat urodziła się na wyspie Jersey, gdzie jej rodzice wychowali się podczas niemieckiej okupacji. Pracowała jako scenarzystka i dziennikarka. Miłość na wojennej wyspie to jej pierwsza powieść, poruszająca temat bliski jej doświadczeniom i sercu.

„Miłość na wojennej wyspie” fragment

– Czyli uważasz, że nie ponosisz odpowiedzialności za to, co robi twój kraj, ani za cierpienie, którego jesteście przyczyną? – Słowa padały bez udziału jej woli.

– Próbuję tylko wyjaśnić…

– A ludzie, których widziałam w Wiedniu, pakowani do ciężarówek i wywożeni? Sięgnął przez stół i przez chwilę myślała, że chce wziąć ją za rękę, ale wziął butelkę z winem i wylał resztę do swojego kubka.

– Zgadzam się z tobą, że to złe. – Pociągnął długi łyk. – Traktowanie ludzi jak bydło jest okrutne i niepotrzebne. Ale znajdą się na gospodarstwach, wśród swoich.

– Gospodarstwach? Myślisz, że wywożą ich na wieś? – Wino przemieszało się z furią, lawina ruszyła i Hedy zapomniała o rozwadze i uprzejmości, które sobie przykazała. – O większości tych ludzi słuch zaginął! Chcesz mi wmówić, że nie zostali wywiezieni do lasu i rozstrzelani?

– Większość tych historii to czysta propaganda. – W jego głosie pobrzmiewała lekka irytacja. – Myślisz, że alianci nie są zdolni do rozsiewania takich plotek? Co o nas słyszałaś, zanim tu przyjechaliśmy? Ani chybi, że gwałcimy kobiety i pożeramy żywcem niemowlęta! Jasne, że po mojej stronie nie brakuje głupich i ciemnych ludzi, tak samo jak po twojej. Ale to nie znaczy, że wszyscy jesteśmy ulepieni z jednej gliny.

Hedy wstała i spostrzegła z lękiem, że zrobił to samo. Był o dobrą głowę wyższy od niej i zrozumiała, że mógłby ją powalić jednym ciosem. Gdzieś na dole trzasnęły drzwi i przyszło jej do głowy, że może Anton biegnie na odsiecz. Ale słowa płynęły niepowstrzymanym strumieniem.

– Dlaczego miałabym ci uwierzyć? Nosisz hitlerowski mundur, płacą ci hitlerowcy i wypełniasz ich rozkazy. Kimże miałbyś być, jeśli nie jednym z nich?

Wpatrywał się w nią z nieprzeniknioną miną. Nie był to gniew ani pogarda, których się spodziewała, bardziej rozczarowanie. Podniósł rękę i pomyślała, że cios jednak padnie, lecz on tylko sięgnął po płócienną torbę i przerzucił ją przez ramię.

– A ty? – burknął. – Jesteś Austriaczką, w zasadzie jesteśmy rodakami. Pracujesz dla tych samych ludzi, co ja, bierzesz od nich wypłatę. Zapraszasz mnie tu i częstujesz się moim prowiantem, a nadal traktujesz mnie jak wroga. I wiesz co… – Wcisnął czapkę na głowę. – Jeżeli wrzucasz wszystkich do jednego worka i twierdzisz, że wszyscy są tacy sami, nie jesteś lepsza od Hitlera.

Hedy utkwiła w nim wzrok. Ręce jej dygotały, ale zapanowała nad głosem.

– Lepiej już idź – powiedziała.

– Pójdę. – Ruszył do drzwi, po czym odwrócił się do niej. – Mimo wszystko chciałbym, żebyśmy zostali przyjaciółmi.

– Dziękuję za prowiant. – Zadarła podbródek, żeby nie okazać słabości.

Kurt wyglądał na zgnębionego, ale tylko wzruszył ramionami.

– Dziękuję za tłumaczenie. I za kolację. – I poszedł. Hedy stała przez chwilę, przytrzymując się blatu. Wpadł zaniepokojony Anton i otoczył ją opiekuńczym ramieniem.

– Już dobrze. Poszedł sobie.

– Nakrzyczałam na niego. – Trzęsła się teraz na całym ciele.

– Nie przejmuj się, nie zgłosi tego. Na kogo by wyszedł, skarżąc się na dziewczynę? Nie puści pary z ust.

Hedy kiwnęła głową, ale wciąż drżała, jeszcze długo po tym, jak Anton otworzył drugą butelkę wina, nalał jej pełen kubek i zmusił, żeby wypiła, a ona zrelacjonowała mu przebieg spotkania. Wciąż była roztrzęsiona i trochę ją mdliło, gdy podziękowawszy Antonowi za wszystko, przekradła się do swojej kawalerki z łupem zawiniętym w gazetę pod płaszczem i z ulgą zasunęła rygiel. Zapaliła ogarek i głęboko odetchnęła, usiłując przemówić sobie do rozumu. Może przeraziła ją własna zapalczywość i śmiałość wobec niemieckiego oficera? Może po prostu ma słabą głowę. Napiła się zimnej wody prosto z kranu. Trochę się wstydziła, w końcu zachowała się tak wobec człowieka, który traktował ją życzliwie i z szacunkiem.

O trzeciej nad ranem obudził ją sen i zrozumiała, że wychodzi szydło z worka. Sen był tak sugestywny, że mokra na całym ciele zrzuciła koc, którym była przykryta. Czuła na sobie ręce Kurta, jego wargi na ustach. Naprężyła biodra.

Hemingway syknął w głębi mieszkania i cały się zjeżył.

„Miłość na wojennej wyspie” zamów bez wychodzenia z domu TUTAJ

Artykuł Partnerski

Zobacz również:

„Jak płynie wódeczka na wsi i w miasteczkach” Krzysztof Daukszewicz

„Arabska kochanka” Tanya Valko. Arabska miłość i kultura oczami Polki

Kategorie
Udostępnij