Powiatowy senior. KONIN. KOŁO. Reportaż Andrzeja Wasilewskiego

Powiatowy senior. KONIN. KOŁO. Reportaż Andrzeja Wasilewskiego

Andrzej Wasilewski

Powszechnie wiadomo, że ludność Polski jest populacją najprędzej starzejącą się w Europie. Dlaczego akurat Polski, toczą się spory diagnostyczne. Jednym z przekonujących jest twierdzenie, że ma to związek z emigracją 5 milionów młodych ludzi na przełomie ustrojowym i później. Jakie by jednak przyczyny nie leżały u podstaw problemu, emeryci w Polsce stanowią średnio 20% ludności (w Poznaniu 27%), a jeśli odliczymy obywateli niepełnoletnich, to okaże się, że niemal co trzeci dorosły Polak jest na emeryturze.

Emerytem – co oznacza zarazem, że osobą o mniejszym niż młodsze klasy wieku kontakcie z pełnowymiarowym nurtem życia społecznego. O ile człowiekowi „w kwiecie życia” nurt ten organizuje praca i związane z nią problemy oraz liczna sieć codziennych kontaktów międzyludzkich z rozmowami na przeróżne tematy, budowa rodziny w sensie osobowym i bytowym, problemy wychowawcze z dziećmi, bieganie po urzędach w różnych sprawach – o tyle dla emeryta jest to czas przeszły. Na emerycie bieg życia nie wymusza aktywności, niczego już nie organizuje, a najgęstszą siecią jego kontaktów społecznych są najczęściej personalnie zmienne kolejki w przychodniach lekarskich, zaś spotkania ze znajomymi obracają się w ograniczonym kręgu płytkich na ogół tematów. Nie są to rozmowy, rzec można, pogłębiające rozwój osobisty. Jedynymi obowiązkami przeciętnego emeryta jest opłata stałych rachunków, a dzień już nie rozpoczyna się od robienia kanapek i rozwiązywania problemów pracy, zanim jeszcze tam dotrzemy. – Wstaję rano, golę się, grzebieniem robię przedziałek – i mam fajrant – mówi znajomy emeryt. I co dalej z rozpoczętym dniem, tygodniem…? To główny problem większości emerytów. Gdzie szukać ludzi, z którymi można porozmawiać, omówić pogodę dla samego tylko pogadania, popaplać choćby o niczym? Emerytura bowiem radykalnie zmienia w naturalny sposób obszary aktywności umysłowej, społecznej i fizycznej oraz redukuje sieć kontaktów wraz z biegiem lat dojrzałych.

24 kluby seniora w Koninie

Wiemy z prasy senioralnej, lokalnych programów telewizyjnych oraz własnych obserwacji, jakie zorganizowane formy spędzania czasu poza domem oferują emerytowi największe miasta, np. Warszawa, Poznań, Kraków, Wrocław, Łódź czy Bydgoszcz. Wiemy, jaki jest obraz zorganizowanej aktywności społecznej seniorów w dużych wsiach. A co wiemy o życiu społecznym seniorów w miastach i miasteczkach powiatowych? Aby dowiedzieć się czegoś w tej sprawie udałem się do dwóch sąsiadujących ze sobą miast powiatowych: 75-tysięcznego Konina i mniejszego o dwie trzecie Koła.
Okazuje się, że w Koninie są 24 kluby seniora, jak mówi Ewa Benke, przewodnicząca Miejskiej Rady Seniorów, z czego większość tych klubów związanych jest z 14 ogrodami działkowymi. Od bardzo dawna funkcjonują również Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz Politechnika Trzeciego Wieku. Nadto Miejska Rada Seniorów aktywnie współpracuje z Młodzieżową Radą Miasta, organizując wspólne przedsięwzięcia integrujące pokolenia. – Jednym z przykładów tej współpracy mogą być prowadzone przez młodych dla seniorów kursy obsługi smartfonów i komputerów. Członkowie Miejskiej Rady Seniorów biorą udział w posiedzeniach Rady Miasta oraz komisjach tejże Rady – mówi Ewa Benke. Można zatem domniemać, że jest to komfortowa sytuacja, gdzie seniorzy poprzez swoich przedstawicieli mogą wywierać bezpośredni wpływ na organy decyzyjne samorządu i lobbować za korzystnymi dla swojego środowiska rozwiązaniami. Mogą – ale czy wykorzystują? – No cóż, oczekiwania i potrzeby są zawsze większe niż możliwości ich realizacji, ale to nie znaczy, że nie wynikają żadne korzyści z tego układu. Seniorzy jednak zdają sobie sprawę, że nie są jedynymi i nie są najważniejszymi beneficjentami budżetu miejskiego, ale zawsze coś tam skromnie utargują dla dobra swojej zbiorowości – dodaje przewodnicząca.
W raporcie z badań diagnostycznych potrzeb społecznych miasta Konina, znajdującym się na stronie internetowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie czytam, że na 25 tys. konińskich seniorów 80% nie włącza się do systematycznego uczestnictwa w żadnych zorganizowanych formach, a połowa z nich chciałaby wyjść z domu, ale nie wie dokąd, uskarża się na brak informacji o istniejących ofertach spędzania wolnego czasu. Uzyskuję potwierdzenie Miejskiej Rady Seniorów, że problem czeka na koncepcję jego rozwiązania. Dramatu nie ma, bo w Poznaniu na 130 tys. seniorów udział w różnych zorganizowanych formach bierze nie więcej niż 30 tysięcy. Inna sprawa, że w owym Poznaniu obieg informacji jest zinstytucjonalizowany (organizują pracownicy na etatach Urzędu Miasta), obszerny – a ludzie czasem i tak narzekają.

Programy dla seniorów w MPR w Koninie

Zadania w zakresie aktywizacji społecznej seniorów ciążą również na miejskich ośrodkach pomocy rodzinie. Dyrektor Małgorzata Rychlińska okazuje się być wszechstronnie kompetentna co do problematyki senioralnej w ogólności oraz co do funkcjonowania tej grupy społecznej w Koninie. Jest wyśmienicie przygotowana do spotkania z dziennikarzem, toteż rozmowa merytoryczna przewidziana wstępnie na 20 minut przeciąga się do półtorej godziny. Tenże MOPR uczestniczy w życiu konińskich seniorów nie tylko wsparciem urzędowym (obsługa administracyjna MRS), ale również przez organizowanie dla nich stałego programu w Klubie Integracji Społecznej.
– Klub zajmuje się różnymi grupami podopiecznych MOPR – mówi Lila Kubicka kierująca jego pracą. – Mamy cztery etaty pracowników socjalnych i wszystkie te osoby mają przygotowanie pedagogiczne. Nie jesteśmy więc amatorkami w tym, co robimy. Posiadamy wiarygodne kompetencje, co gwarantuje określony poziom naszej pracy dla dobra osób, z którymi i dla których pracujemy. Organizujemy programy dla np. samotnych matek, bezrobotnych, osób z defektami umysłowymi, dla seniorów. Grupa seniorów z wolnego naboru pracuje w cyklu rocznym w formie różnorodnych zajęć klubowych, takich jak: prelekcje, wykłady, warsztaty, różne formy życia towarzyskiego.
Co interesujące – zauważam – klub mieści się na osiedlu, na którym mieszka 26% konińskich seniorów. Pani Lila podkreśla, że z naborem emerytów do grupy problemów nigdy nie ma, a wielu jest takich, którzy chcieliby ponownie powtarzać roczny cykl, co niestety nie mieści się w konwencji, ale pośrednio świadczy, że poziom zajęć jest satysfakcjonujący.

Seniorzy w Kole

Zgoła inaczej toczy się organizacja życia emerytów w odległym o 25 km Kole. Z Wiesławem Czekalskim, przewodniczącym niedawno powołanej Miejskiej Rady Seniorów i p. Jabłońską, prezesem Stowarzyszenia „Klub Seniora Trzecia Zmiana” rozmawiamy w kawiarni „Fantazja”, gdzie seniorzy mają stolik w permanentnej dla nich rezerwacji. Kelnerka podaje nam kawę o wyjątkowo łagodnym, przyjemnym smaku, co w lokalach publicznych normą nie jest i do tej kawy równie wyjątkowe, nadziewane ciasteczka. W rozmowie, sposobie ujmowania problemów wyczuwa się wyraźnie, że obie osoby mają, poparty wieloletnim doświadczeniem, bakcyl szeroko zakrojonej działalności społecznej. Organizowanie jest ich formą życia, czują się z tym na właściwym miejscu. Jabłońska była nauczycielką sławnego w tym regionie Technikum Ogrodniczego. Za czasów jej pracy szkoły takie, położone na wsi, były organizatorami zjawisk kultury dla okolicznej ludności za sprawą tychże nauczycieli. Czekalski pracował jako kierownik działu socjalnego w fabryce. Praca typowo organizatorska z czuciem potrzeb ludzi.
Stowarzyszenie Klub Seniora Trzecia Zmiana jest dużą organizacją, liczy bowiem 285 członków. – Nie jest to w Kole klub jedyny, jest jeszcze kilka mniejszych, przyzakładowych – mówi Czekalski, który zadziwia mnie znajomością problematyki seniorów w województwie, osobistą znajomością przewodniczących Rad Seniorów w niektórych innych miastach, bywaniem w Centrum Inicjatyw Senioralnych w odległym o 130 km Poznaniu, znajomością prasy senioralnej.

Ciekawi wiedzy

Życie w klubie „Trzecia Zmiana” jest bardzo aktywne. Rozmówcy pokazują mi pisemny grafik stałych zajęć. Oprócz różnych form życia towarzyskiego wykłady cykliczne, prelekcje doraźne, warsztaty, kursy, szkolenia, wycieczki, grupy hobbystyczne czy działania zewnętrzne (np. grupka pań dla przyjemności własnej robi prezenty wyprawkowe dla każdego noworodka, który urodzi się w kolskim szpitalu). Seniorzy są ciekawi nowych obszarów wiedzy. Na wykłady z historii sztuki, jak mówi p. Jabłońska, przychodzi 100 osób. – Z Bydgoszczy (ponad 100 km) przyjeżdża pani, która prowadzi niezwykle zajmujące gawędy historyczne, na których frekwencja także jest bardzo duża, ale mamy także wielu miejscowych, dobrze wykształconych ludzi, którzy na czymś się znają i chętnie dzielą się swoją wiedzą. Zajęcia z podologiem cieszą się dużym zainteresowaniem, burmistrz na przykład, prawnik z wykształcenia, chętnie prowadzi wykłady z prawoznawstwa, a jako hobbysta historyk również prowadzi zajęcia z tego zakresu. Ktoś będący profesjonalistą dojeżdża z Łodzi, ktoś miejscowy, kto ma doktorat… i tak dalej – opowiada.
W tym miejscu rozmowy wyłania się w sposób zrozumiały pytanie o źródła wsparcia finansowego – problem, o który rozbija się działalność wielu klubów w innych miejscowościach. Rozległa działalność wymaga środków finansowych znacznie wyższych niż wnoszą klubowe składki.
– No cóż – wzdychają moi rozmówcy – jak się pochodzi, to się wychodzi… jakieś darowizny od sprzyjających nam przedsiębiorców, jakieś granty, życzliwość Urzędu Miasta. Dyrektor Liceum Ogólnokształcącego udostępnił nam gratisowo pomieszczenie na biuro i świetlicę. Wyposażenie biura i podręcznej kuchni zafundował nam sponsor. Wcześniej przytulaliśmy się co kilka lat gdzie indziej, a to Dom Kultury, a to jeszcze gdzieś. Powodzenie jest wykładnikiem budowania przychylności albo dla sprawy, albo dla ludzi.
Rozumiem – głębiej w temat nie wchodzimy.

Nowy czas

Prawie trzystu ludzi w klubie to bardzo dużo. Wiadomo, że nie wszyscy przychodzą regularnie. Nie do wszystkich więc równocześnie docierają bieżące ogłoszenia. Jak zatem wygląda obieg informacji organizacyjnych? Otóż oprócz pisemnego rozkładu zajęć stałych, który można sobie zabrać, klub ma stronę internetową (www.klub-trzecia-zmiana.com.pl), na której można sprawdzić nowości organizacyjne i poczytać o przedsięwzięciach, w których nie brało się udziału.
Przytoczona wyżej relacja dotyczy dwóch miast powiatowych wybranych losowo. Współcześni emeryci odkrywają, że czas emerytury nie musi przerażać beznadzieją i bezczynnością z braku zajęć wymuszanych biegiem życia. Może to być czas poświęcony rozwojowi osobistemu, zaangażowany w twórcze działania służące przedłużeniu okresu aktywności psychicznej, fizycznej, intelektualnej, towarzyskiej i zdrowotnej, a tym samym procesowi wydłużenia życia w zadowalającym zdrowiu. To po prostu czas innych form realizacji życia według własnego już wyboru. Dla tych, którzy dojrzali do tego rodzaju wolności osobistej.


Zapisz się do Newslettera Gazety Senior, a otrzymasz na swój adres e-mailowy zbiór najciekawszych artykułów publikowanych w serwisie GazetaSenior.pl Zapisz się do Newslettera


Polecamy felietony Andrzeja Wasilewskiego:

Wnuczek zdolny, ale leń. Felieton Andrzeja Wasilewskiego

To już nie ta trawa…Felieton Andrzeja Wasilewskiego

Teoretycznie tak! Tekst Andrzeja Wasilewskiego

Samotność, cisza, lęk, emerytura. Felieton Andrzeja Wasilewskiego

Kategorie
Udostępnij