“Z Watykanu w świat” Magdaleny Wolińskiej-Riedi o tajemnicach papieskich podróży. FRAGMENT

“Z Watykanu w świat” Magdaleny Wolińskiej-Riedi o tajemnicach papieskich podróży. FRAGMENT

Nowa książka Magdaleny Wolińskiej-Riedi, autorki bestsellerowego cyklu książek o życiu w Watykanie („Kobieta w Watykanie”, 2019; „Zdarzyło się w Watykanie”, 2020), to fascynująca opowieść o papieskich podróżach i osobach stojących za ich organizacją.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Magdalena Wolińska-Riedi przez 16 lat mieszkała w Watykanie. Jako reporterka polskich mediów do dziś stale towarzyszy papieżowi w podróżach, często nawet siedząc z nim w jednym samolocie. Odwiedzając z nim najdalsze zakątki świata, z bliska obserwuje kulisy pracy świetnie znanych jej gwardzistów i żandarmów odpowiedzialnych za przebieg papieskich pielgrzymek.
Dzięki swoim przyjaźniom z pracownikami watykańskiej administracji zgłębiła tajniki przygotowań do podróży apostolskich oraz z pierwszej ręki poznała niesamowite, nigdy wcześniej nieopowiedziane historie.
W najnowszej książce „Z Watykanu w świat” zbiera te doświadczenia, zdradza kulisy papieskich pielgrzymek po świecie. Pełna osobistych historii z najodleglejszych krajów, takich jak Japonia czy Tajlandia, pełna przejmujących relacje z pochłoniętego przez trzęsienie ziemi Amatrice, wspomnienia rozmów z uchodźcami na Lampedusie. W książce nie zabrakło również wątku polskiego. Magdalena opowiada o pracy reporterki podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Z archiwum Magdaleny Wolińskiej-Riedi

“Z Watykanu w świat. Tajemnice papieskich podróży” FRAGMENT

Dzięki uprzejmości wydawnictwa ZNAK publikujemy fragment książki “Z Watykanu w świat. Tajemnice papieskich podróży” pochodzący z rozdziału “Tajlandia i Japonia – podróż na Antypody”.

“Tajlandia to pięćdziesiąty kraj, który Franciszek odwiedził od początku pontyfikatu. Wyjątkowości powitaniu na lotnisku w Bangkoku dodała obecność jego kuzynki. Siostra Ana Rosa Sivori, argentyńska salezjanka, od ponad pięćdziesięciu lat była misjonarką w Tajlandii, a teraz miała towarzyszyć papieżowi jako tłumaczka podczas zaplanowanych oficjalnych spotkań. I choć przypadło jej niezwykłe zadanie powitania go w Tajlandii w roli następcy świętego Piotra, nazywała go po prostu Jorge, bo był to przecież dla niej nade wszystko bliski człowiek, członek rodziny. Ich dziadkowie byli braćmi. Ostatni raz widzieli się tak naprawdę niewiele wcześniej, w 2018 roku, kiedy z Bangkoku siostra Ana leciała przez Rzym do Argentyny i wpadła odwiedzić kuzyna w Watykanie. Teraz jednak atmosfera była inna. Wciąż bardzo serdeczna, ale i niezwykle podniosła. Wzruszona zakonnica mocno przytuliła swego kuzyna na tajlandzkiej ziemi, kiedy zszedł ze schodków samolotu. Franciszek przybywał z misją specjalną. Pragnął uczcić 350-lecie ustanowienia wikariatu apostolskiego w dawnym Syjamie oraz umocnić w wierze tutejszych katolików, a jednocześnie światu, niezależnie od wyznania, postawić ten kraj i ten naród za wzór, jeśli chodzi o pokojowe współżycie różnych grup społecznych. Tajlandię w dziewięćdziesięciu pięciu procentach zamieszkują buddyści, ale także oni pytali przed przylotem papieża, gdzie można wziąć udział w spotkaniach z nim i jak zdobyć bilety na uroczystości.
Właśnie to uderzyło mnie najbardziej, gdy taksówką z lotniska jechałam do centrum Bangkoku. Całą okolicę dekorowały gęsto usiane biało-żółte papieskie chorągiewki, plakaty z wizerunkiem Franciszka przyklejone w sklepowych witrynach po tajsku i po angielsku ogłaszały wszem wobec radośnie: „Pope’s visit in Thailand”, na ulicach i placach panował klimat ogromnej życzliwości i rodzinnego oczekiwania na specjalnego gościa. Coś, czego potem nie doświadczyliśmy w wyspiarskiej i wyniosłej Japonii. Tajlandia w podekscytowaniu czekała na przesłanie następcy świętego Piotra.
Franciszek dotarł do Azji 20 listopada w samo południe czasu lokalnego. Tuż po wylądowaniu w Bangkoku w papieskim samolocie ruszyła jak zawsze cała machina logistyczno-organizacyjna. Na płycie lotniska czekały na papieża fanfary, szpaler królewskiego wojska, przedstawiciele instytucji państwowych, nuncjusz apostolski i tajlandzcy biskupi – zgodnie ze schematem powitania papieża, o którym już wspominałam, jako głowy Kościoła, a zarazem zwierzchnika Państwa Watykańskiego. Watykan, jak wiemy, to jedyna taka struktura państwowa na świecie, teokratyczna monarchia elekcyjna, gdzie władca wybierany jest przez kolegium oddających na niego głos kardynałów elektorów, ale jednocześnie pełni funkcję pontifeksa – najwyższego zwierzchnika religii, w tym wypadku rzymskokatolickiej.
Zanim Franciszek pojawił się w drzwiach samolotu, na pokładzie panowała już pełna gotowość i mobilizacja. W tylnej części boeinga akredytowani dziennikarze zbierali swoje podręczne bagaże, kamery, statywy i aparaty fotograficzne i kierowali się do tylnych drzwi, by niezauważalnie zejść na płytę lotniska prosto do podstawionych tam specjalnych busów. Tymczasem w części, w której zasiada papieska świta, odpowiedzialni za bagaże żandarmi sprawnie i bezszelestnie podawali między sobą niektóre z papieskich darów, które specjalnie podczas lotu nie były transportowane w luku bagażowym, ale w schowkach nad głowami w kabinie. To częsty zabieg organizatorów, stosowany po to, by tuż po przylocie szybko i sprawnie można było przekazać te pierwsze prezenty obsłudze obecnych przy powitaniu przedstawicieli władz. Tym razem miały być one wręczone goszczącym papieża przedstawicielom króla i wysokim urzędnikom państwowym podczas symbolicznej ceremonii powitania.”

Wydawnictwo Znak

Kupuj bezpiecznie online bez wychodzenia z domu TUTAJ

Artykuł partnerski

Może Cię zainteresować:

Zdarzyło się w Watykanie. Nieznane historie zza spiżowej bramy. Magdalena Wolińska-Riedi

Kategorie
Udostępnij