Mądry babcing – Beata Borucka o byciu mądrą babcią

Mądry babcing – Beata Borucka o byciu mądrą babcią

Mądra Babcia święci triumfy w Internecie. Blog, Facebook, Instagram, kanał tv. Od niedawna możemy też zapoznać się z Mądrą Babcią w wersji tradycyjnej – przeczytać książkę. Jak mówi jej autorka, to projekt, który urósł wręcz do zjawiska społecznego, mającego już swoją nazwę, czyli „babcing”.
Jak być dobrą babcią, kiedy jest najlepszy czas na wnuki, co zrobić, gdy kontakty z dziećmi naszych dzieci nie układają się najlepiej? O to zapytaliśmy Beatę Borucką, czyli Mądrą Babcię. 

Magda Wieteska: Pamięta Pani ten moment, gdy po raz pierwszy została Pani babcią? Pierwszy kontakt z maleńkim wnuczkiem? Co Pani wtedy czuła? Czy w rolę babci weszła Pani z łatwością, czy z trudem? To była chwila czy proces?
Beata Borucka: Moment przyjścia na świat pierwszego wnuka to jedna z tych chwil, które pamiętam bardzo wyraźnie i zawsze się wzruszam, kiedy wspominam ten dzień. Co ciekawe, największy ładunek czułości i emocji miałam wtedy do mojej córki jako młodej mamy. Ona była dla mnie najważniejsza, a to małe zawiniątko przy niej było w pierwszej chwili drugoplanowe. Dla mnie priorytetem było wsparcie młodych rodziców, bo tak naprawdę oni potrzebują najwięcej pomocy w nowej dla nich sytuacji. Chodzi tu o zwyczajną pomoc w opiece nad dzieckiem, z daniem się wyspać młodej mamie na czele. Oczywiście maleńki człowieczek wyzwolił we mnie ocean endorfin i wzruszenia, a mój romans z najstarszym wnukiem kwitnie do dzisiaj i to z wzajemnością. Tryb babcia uruchomił się u mnie automatycznie.

M.W.: Aktywne, pracujące zawodowo kobiety, gdy zostają babciami, zazwyczaj nie miewają bardzo regularnych i długich w czasie kontaktów z wnukami. Tłumaczą się pracą, obowiązkami – ale może coś jednak tracą? Jak Pani uważa?
B.B.: Myślę, że to wszystko zależy od naszych potrzeb i priorytetów. To my podejmujemy decyzję, na co i ile czasu poświęcimy. Praca jest oczywiście nie do przeskoczenia, ale mamy jednak jakiś czas poza pracą i możemy go poświęcić, na co chcemy. Pamiętajmy też, że relacje z wnuczętami są pochodną częstości kontaktu, bo samo pokrewieństwo nic nie załatwia. Taka będzie relacja, jaką wspólnie zbudujemy. A lista wymówek i usprawiedliwień może być bardzo długa, tylko nic nie wnosi. My, jako dziadkowie nie mamy obowiązku zajmowanie się wnukami, ale oni też nie mają obowiązku czuć z nami bliskości, jeśli nie ma nas w ich życiu. Takie typowe coś za coś…

M.W.: Skończyła Pani studia medyczne, jest Pani psychologiem. Czy wykształcenie i doświadczenie zawodowe pomogły Pani w aktualnej karierze Mądrej Babci?
B.B.: Studia medyczne ukończyłam rzeczywiście, a psychologiem jestem, ale biznesu. Natomiast moja córka jest psychologiem dziecięcym i rodzinnym, i była świetnym konsultantem książki „Mądra babcia”, a także jest bardzo mądrą i fajną mamą dzisiaj już trójki dzieci. Wykształcenie medyczne jest natomiast bardzo pomocne, zarówno w rodzinie, jak i w projekcie Mądra babcia. Dzisiaj w sieci pojawia się mnóstwo informacji niewiadomego pochodzenia czy też trendów napędzanych marketingiem. Tutaj wiedza medyczna bardzo pomaga, jako filtr i oddzielenie ziarna od plew, jak choćby naciąganie na lewoskrętną Vit C… Dzielę się tą wiedzą na blogu, na FB, na babcia.tv oraz wieczorach na żywo. A rodzinnie jestem instancją pierwszego kontaktu i nagłej pomocy medycznej.

M.W.: Kobiety decydują się dziś na macierzyństwo po 30-tce, czasem nawet tuż przed 40-tką, granice wieku przesuwają się. A kiedy jest najlepszy czas na wnuki?
B.B.: Rola babci i dziadka jest o tyle specyficzna, że nie mamy wpływu na to, kiedy nas w nią obsadzą. Zatem dywagacje, kiedy jest najlepszy czas na wnuki wg mnie nie ma sensu, bo nie my ten czas wybieramy. Każdy czas jest dobry na bycie mamą, więc i każdy jest dobry na bycie dziadkami. Z jednej strony rzeczywiście mamy trend późnego macierzyństwa, a z drugiej coraz częściej dzieci rodzą dzieci, czyli mamy młodzieńcze rodzicielstwo. Zarówno jedna, jak i druga sytuacja generuje wspaniałe doznania, ale i utrudnienia, bo im starsza babcia, tym mniej sprawna i skora do pomocy, a znowu bardzo młoda babcia, czynna zawodowo, ma sprawność i chęć, ale brakuje jej czasu. Modelowo byłoby fajnie, że pojawia się wnuczę, a babcia właśnie jest na wczesnej emeryturce, jest aktywna, pełna werwy i wręcz szuka zajęcia w miejsce pracy zawodowej. Życie natomiast pisze różne scenariusze, w których musimy funkcjonować i są dalekie od tego modelu. Warto zatem się cieszyć i czerpać radość z „dziadkowania” i „babciowania” w każdym wieku i sytuacji.

M.W.: Skąd wziął się pomysł na właśnie taką tematykę bloga, a później książki?
B.B.: „Mądra babcia” to projekt, który urósł wręcz do zjawiska społecznego, mającego już swoją nazwę, czyli „babcing” i mogę powiedzieć, że stworzyłam ten trend i tak powinnam zostać opisana w Wikipedii 😊 Pomysł wziął się z fajnych relacji rodzinnych, jakie udaje się nam budować i utrzymywać od kilku pokoleń i możliwości podzielenia się sposobami na nie, korzystając z sieci Internet. Okazało się, że dzięki tym działaniom postać babci wyszła z ukrycia i udawania, że jest, a jakoby jej nie było. Oprócz przywołania roli babci i zwrócenia uwagi na pokolenie seniorów w rodzinie mam też wewnętrzną misję podnoszenia świadomości starszego pokolenia i unowocześniania seniorów. Projekt „Mądra babcia” to 60 tysięcy polubieni fanpage, 12 tysięcy uczestniczek grupy dyskusyjnej „Mądre babcie”, tysiące widzów kanału Babcia.tv, setki uczestniczek wieczorów z Mądrą babcią na żywo i dzisiaj już tysiące czytelniczek książki „Mądra babcia”. Jak mawiają fachowcy od social mediów – trafiłam w potrzebę społeczną, a ja myślę, że przede wszystkim trafiłam w serca pełne miłości, ciepła i troski, czyli w serca babć.
Zresztą międzynarodowe badanie populacji pn. Badanie zdrowia, starzenia się i przechodzenia na emeryturę w Europie „SHARE 50+ w Europie” przeprowadzane regularnie co dwa lata od 2004 r. w tym roku pokazało, że polscy dziadkowie są Nr 1 w ilości czasu spędzanego z wnukami. Myślę też, że właśnie dzięki tej relacji wielopokoleniowej mamy wspaniałe, wrażliwe dzieciaki i mądrą młodzież. Jestem wielką zwolenniczką korzystania z międzypokoleniowych relacji, bo to dobrze robi obydwu stronom.

M.W.: Sporo działa Pani w mediach społecznościowych – Facebook, Instagram, kanał tv Mądra Babcia. Zajmuje się Pani rękodziełem, z pasją gotuje i pisze o tym na kolejnym fanpage’u pt. Żarcie w dechę. Oprócz tego jest Pani autorką wierszy i bajek dla dzieci, które, jak możemy przeczytać na blogu, inscenizuje Pani z całą rodziną w domowym Teatrze Za Szafą. Jak znajduje Pani czas na tyle aktywności? I skąd w Pani tyle energii?
B.B.: Ja uwielbiam, jak się coś dzieje. Nie znoszę nudy i marazmu życiowego, bo na ten bal „drugi raz nie zaproszą nas wcale”, jak pisała Agnieszka Osiecka, a pięknie śpiewa Maryla Rodowicz, też pełna energii i wiecznie aktywna. Jestem przekonana, że nie zatrzymujemy się, bo się starzejemy, tylko starzejemy się, bo się zatrzymujemy. Wyznaję zasadę „Alleluja i do przodu!”. Oprócz tego jestem też hedonistką i uwielbiam przyjemności, zarówno przeżywać, jak i dawać. Córka mówi, że wiecznie „chlustam tęczą”, ale tak jest i ona ma racje. Dla mnie paliwem jest działanie, a jak przynosi rezultat w postaci czyjegoś uśmiechu, to produkuje kolejne dostawy energii i tak to u mnie działa. Moim źródłem energii jest dawanie…

M.W.: Proszę opowiedzieć o swoich wnukach. Ma ich Pani troje…
B.B.: A ile stron mamy na to? Oczywiście o moich wnukach mogłabym mówić w nieskończoność, jak każda oszalała babcia. A tak w skrócie, to jestem babcią Antka, który ma 9 lat i pięcioletnich bliźniąt Gustawa i Stefanii. Są do siebie niepodobni ani z wyglądu, ani z charakteru. Każde z nich inaczej widzi świat, inaczej reaguje i ma inne upodobania. Do każdego jest inny klucz do porozumienia czy sprawienia radości. Antek jest bardzo uzdolniony aktorsko i uwielbia nasze przedstawienia w „Teatrze za szafą”. Jest też bardzo przystojnym i szarmanckim młodzieńcem, dzięki czemu szybko zyskuje sympatię otoczenia. Gustaw, czyli nasz Gucio jest bardzo analityczny i dociekliwy. Opowiadanie mu bajek to duże wyzwanie, ponieważ dopytuje o każdy szczegół czy analizuje sytuację, co w bajkach jest często trudne do wyjaśnienia, więc trzeba uważać na fabułę. Stefa natomiast uwielbia rysować i towarzyszyć mi w kuchni. Jest pogodna, ma poczucie humoru, jest pomocna i bezkonfliktowa. Cała trójka to takie moje endorfinki…

M.W.: Jakie błędy najczęściej popełniają dziadkowie?
B.B.: Na ten temat jest niemal pół książki „Mądra babcia”. Te błędy dziadków to delikatny temat, bo niemal każde działanie wynika z dobrych intencji i nie jest uznawane przez dziadków czy babcie za błąd. Takim najczęstszym problemem jest niestosowanie się do zaleceń czy próśb rodziców. Dotyczy to wielu aspektów, ale najczęściej to temat jedzenia, ubrania czy spędzania czasu. W książce jest cały rozdział pt. „Babcia z przedrostkiem – prze”, czyli przekarmianie, przegrzewanie i przesadzanie. To takie błędy, powiedzmy, natury technicznej. Natomiast największym grzechem babć jest zawieranie koalicji z wnukami i robienie rzeczy w sekrecie przed rodzicami, czyli kategoria „nie powiemy mamie”. Dla mnie to jest grzech główny, bo obciąża dziecko tajemnicą, dopuszcza kłamstwo jako metodę i niszczy zaufanie rodziców do babci. Tutaj jestem bezlitosna dla potępienia takiego postępowania.

M.W.: Co by Pani poradziła babciom, które skarżą się, że mają kiepski kontakt z wnukami?
B.B.: Najpierw trzeba chyba doprecyzować, co to znaczy „kiepski kontakt” i jaki jest wg babci ten nie kiepski? Trudno powiedzieć, jakie ktoś ma oczekiwania, a na ile są one spełnione czy zaspokojone.
Myślę zatem, że nie ma jednoznacznej podpowiedzi na ten temat, przede wszystkim z tego powodu, że nasza obecność w życiu dziecka jest inna w każdej rodzinie. Jeśli babcia czy dziadek uczestniczą w życiu dziecka na co dzień, to ta relacja jest silna od samego początku i taka często pozostaje. Jeśli nasze wnuczę jest do nas bardzo przywiązane, to warto nadal dyskretnie towarzyszyć młodemu człowiekowi w jego nowych doświadczeniach. Dobrą drogą jest szczere zainteresowanie tym, co interesuje wnuczka czy wnuczkę. Jeśli nawet to są gry komputerowe czy piłka nożna, to warto o tym rozmawiać, pytać, samemu znajdować ciekawostki na temat hobby wnuczka. Można też doceniać zainteresowania młodego człowieka, sprawiając mu radość biletami na mecz, nową grą czy kolekcjonerskimi trofeami. W moim otoczeniu jest taki znamienity przykład babci, która dla ukochanego wnuczka zaczęła interesować się piłką nożną, a na Gwiazdkę „zorganizowała” koszulkę z autografem ulubionego zawodnika. Nastoletni wnuczek chodzi z dumą na mecze… z babcią.
Nie bez znaczenia tutaj jest także postawa naszych dorosłych dzieci, ich podejście do nas. Nasze relacje z wnukami są często pochodną relacji między dorosłymi i odnoszenia się do babci i dziadka. Dziecko kopiuje takie wzorce i tak nas traktuje, jak nas traktują rodzice dziecka. Jeśli pojawiają się wobec nas zachowania czy komentarze z brakiem szacunku czy grzeczności, proponuję o tym rozmawiać ze swoimi dziećmi i po prostu powiedzieć jak się czujemy oraz jak tego unikać. O sposobach na rozmowy na trudne tematy piszę dość obszernie w książce „Mądra babcia” i zachęcam do poczytania tych wskazówek.
Zatem relacje z wnuczętami są pochodną zarówno poziomu naszej obecności w życiu dzieci, a także relacji między dorosłymi i od tych drugich warto zacząć działania naprawcze.

M.W.: A co w sytuacjach, gdy rodzice się rozwodzą? Często bywa, że dziecko traci wtedy niejako z automatu kontakt z dziadkami z jednej strony. Matka lub ojciec nie chcą, aby dziecko spotykało się z „tamtymi dziadkami”, a „tamci dziadkowie” też jakoś specjalnie nie lgną do kontaktów z dzieckiem swojego rozwiedzionego syna czy córki. Jaka jest na to recepta? Czy w ogóle jest?
B.B.: To jest bardzo trudna i złożona sytuacja. Na kanale babcia.tv jest cały odcinek na ten temat i ciekawa rozmowa z psychologiem. W sytuacji rozpadu związku naszych dzieci, my babcie i dziadkowie jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji emocjonalnej i relacyjnej. Konflikty między dorosłymi przenoszą się na kontakty z dziećmi. Tutaj ogromną rolę odgrywają dorośli, bo dziecko i jego kontakty są w rękach rodziców. Ja zawsze zachęcam do konsultacji z psychologiem rodzinnym, bo każda sytuacja jest inna i wymaga innego podejścia. Nie ma tu chyba uniwersalnego środka. Możemy jako mądrzy dziadkowi zaproponować pracę z psychologiem całej rodzinie, ale to często jest niezwykle trudne do uzyskania. Nie musimy się też poddawać i możemy sami, jako świadomi ludzie, zwrócić się do psychologa, co nam pomoże w odnalezieniu się w tej trudnej sytuacji. W skrajnym przypadku możemy skorzystać z przepisów prawa, które uznaje pełnoprawność dziadków do kontaktu z wnukami. To oczywiście ostateczność, ale trzeba wiedzieć, że prawo jest po naszej stronie i możemy skorzystać z pomocy prawnika.

M.W.: Jak odpoczywa Beata Borucka? Co lubi robić w wolnym czasie, jak spędza wakacje?
B.B.: Odkąd wyniosłam się ze stolicy i zamieszkałam w drewnianej chacie w środku lasu, mam poczucie, że jestem cały czas na wczasach. Odpoczywam, kiedy chcę, bo mam wolny zawód i nie chadzam do pracy. Wystarczy, że otworzę okno i jestem w lesie. Ładuję baterie na bieżąco i nie czekam na ładowarkę w postaci wyjazdów. A jeśli już gdzieś się udaję, to do ciepłych krajów, kiedy u nas ziąb. Uwielbiamy listopadowe wypady do Egiptu, gdzie z upodobaniem snorkuję (przy. red. snorkowanie to dryfowanie w masce z rurką i oglądanie podwodnego świata z powierzchni wody) i fotografuję podwodny świat.
Bardzo lubię też biesiadowanie z przyjaciółmi, przy dobrym jedzeniu i nalewce własnej roboty. Jestem w siódmym niebie, gdy mogę coś smacznego ugotować i uradować tym gości. Z tej mojej pasji kulinarnej rodzi się kolejna książka „Mądra babcia od kuchni, czyli opowieści ze smakiem”, gdzie zabieram czytelników w podróż do czasów mojej młodości i jej smaków. Książka jest pełna anegdot i smakowitych przepisów, a skierowana jest zarówno do pokolenia seniorów, jak i młodszego. Takie moje kulinarne „non omnis moriar”…

źródło: Gazeta Senior wyd. 10/2019 

fot. Monika Szałek

Przeczytaj również 

Jak nie zostać „własną babcią”?

Kategorie
Udostępnij