Wielkanoc wczoraj i dziś. ZWYCZAJE, PRZEPISY. Wspominają SENIORZY

Wielkanoc wczoraj i dziś. ZWYCZAJE, PRZEPISY. Wspominają SENIORZY

Imponujące jest bogactwo wielkanocnych tradycji kulturowych i kulinarnych w Polsce, choć obchody Świąt Wielkanocnych różnią się w zależności od regionu. Jak wyglądały święta w dzieciństwie pań seniorek działających przy Wrocławskim Centrum Seniora, jak się zmieniały, a jak dziś są obchodzone?

Od kilku lat grupa o-CAL-eni prowadzi warsztaty pt. „Polskie Obyczaje i Tradycje”. Jak wspomina Ewa Rapacz, liderka grupy: – Na dwa tygodnie przed Wielkanocą robiliśmy tradycyjne palmy wielkanocne wykonane z bazi, gałązek drzew iglastych, bukszpanu, suchych kwiatów i kwiatów wykonanych z bibuły. Wielki Tydzień przeznaczony był na warsztaty pisania woskiem na jajkach, dzięki temu uczestnicy wychodzili z warsztatów z pięknymi pisankami. Był to też odpowiedni czas na przekazanie wiedzy o zwyczajach, obyczajach, tradycji.

W 2021 roku takie zajęcia mimo pandemii też się odbędą, z tym że online. – Będziemy opowiadać o różnych rytuałach odprawianych w tym okresie. Zorganizujemy pokazy wykonania palm, pisanek i baranków oraz pieczenia tradycyjnych wielkanocnych ciast. Taki sposób przekazywania wiedzy ma sporo zwolenników i urozmaica nam – seniorom trudny czas – mówi Ewa Rapacz.

Pandemia wymogła na nas święta spędzane w mocno ograniczonym gronie. Pani Marii Sarzyńskiej najbardziej utkwiły w pamięci właśnie zeszłoroczne Święta Wielkanocne. – Robienie pisanek, dekorowanie mazurków i ciast oraz spożywanie śniadania wielkanocnego na łączach internetowych z córką mieszkającą w Londynie i rodzinami synów w Polsce były niesamowite. Brak bezpośredniego kontaktu, bliskości rozrywał serce, zwłaszcza że mieszkam sama. Tego uczucia nie zapomnę nigdy wspomina.

– U mnie w święta do niedawna zbierała się rodzina 25 osób, ale teraz, od pandemii, nie spotykamy się już w dużej grupie. W ubiegłym roku spędziłam Wielkanoc w kameralnym gronie rodzinnym: syn, synowa, dzieci i my, dziadkowie – dodaje pani Krystyna Iwańska z grupy Aktywne Wrocławianki.

Święta z dzieciństwa

Wrocławskie seniorki świetnie pamiętają Wielkanoc i obrzędy z nią związane z czasów, gdy były dziećmi. – W Wielką Sobotę całą rodziną chodziliśmy święcić pokarmy. Zawsze ubrane byłyśmy z siostrą w coś nowego (kurtki, buty) i to dla nas było już oznaką świątecznego czasu.

Po południu odbywaliśmy spacer do Grobu Pańskiego, odwiedzaliśmy kościoły.Po obowiązkowej rezurekcji w Wielką Niedzielę było uroczyste śniadanie, które rozpoczynała mama słowami: „Panie Boże, pobłogosław te dary, które będziemy spożywać dzięki Twojej szczodrobliwości”. Kiedy do naszej rodziny dołączyli mężowie – mój i siostry, i nasze dzieci miały już po naście lat – wtedy te słowa zaczęły wywoływać w nas wszystkich jakieś rozbawienie. Ale gdy sama stałam się seniorką rodu, przejęłam tę funkcję łącznie ze „szczodrobliwością” – wspomina Ewa Rapacz.

W rodzinnym domu pani Marii Sarzyńskiej przygotowania do Wielkanocy zaczynały się przed Niedzielą Palmową i polegały na tworzeniu bibułkowych i papierowych kwiatków, używanych do ozdabiania palm oraz dekorowania domów. –W Wielki Piątek odwracano lustra – nie wolno było się przeglądać. W tym dniu w pobliskiej Kalwarii Zebrzydowskiej odbywało się Misterium Paschalne, czyli uliczna inscenizacja Drogi Krzyżowej. W Wielką Sobotę od rana barwiliśmy jajka w cebuli, szykowaliśmy święconkę, do kościoła szliśmy 3,5 kilometra. Po południu zdobiliśmy pisanki, wydrapując wzorki ostrym narzędziem. W nocy młodzież robiła psikusy, przenosząc drabiny, części wozu, sprzętu rolnego w nietypowe miejsca. Śniadanie wielkanocne było bardzo uroczyste – rozpoczynał je tato modlitwą i życzeniami, dzieliliśmy się jajkiem i chrzanem (był w kawałku, należało potrzeć nim oczy dla ochrony od chorób i zjeść), jedliśmy żurek z wędzonką i resztą święconki, a później ciasto. Nie gotowano obiadu, odwiedzało się tylko najbliższą rodzinę, a spotkania były skromne, ale serdeczne – opowiada wrocławska seniorka.

U pani Krystyny Iwańskiej Święta Wielkanocne obchodzono pobożnie, zawsze ciekawie i wesoło.– Przygotowania zaczynały się od Środy Popielcowej. Jako mała dziewczynka jeździłam do babci. Tradycją było święcenie pokarmów pod krzyżem w Wielką Sobotę w Piotrowicach. Pamiętam ten dzień, kiedy poszłam z babcinym starym koszyczkiem wiklinowym wielkanocnym pod krzyż, świeciło piękne słońce, a w koszyczku był baranek z masła. Gdy pokarmy zostały poświęcone i wróciłam do domu, to baranek się roztopił i wszystko było w maśle. Bałam się, że to ja wszystko zniszczyłam, ale babcia powiedziała, że teraz to już mamy posmarowane masłem wszystkie potrawy.

Życie się zmienia, zwyczaje pozostają 

Wiele z tych zwyczajów panie seniorki przeniosły do własnych domów. – W domu, który stworzyliśmy z mężem, wzbogaciliśmy święta przez wprowadzenie zwyczajów obowiązujących w męża rodzinie. Np. śniadanie wielkanocne, po podzieleniu się jajkiem, rozpoczynała „chrzanówka” – taki żurek z dużą ilością chrzanu, różnymi wędlinami i jajami na twardo.

W pewnym okresie życia wprowadziłam zwyczaj „Zajączka”. Poszliśmy z wnuczkami (3 i 5 lat) na działkę, tam opowiedzieliśmy historię sprzedania Pana Jezusa przez Judasza. Z gałązek i suchej trawy zrobiliśmy kukłę zdrajcy, którą należało zbić i spalić. Potem dziewczynki zrobiły z trawy gniazdka dla ptaszków i umieściły je na krzakach porzeczek. W tym czasie dziadek pochował drobne upominki jako dary właśnie od „Zajączka”. Wnuczkom powiedziałam, że Zajączek widział, jakie są dobre i zostawił dla nich podziękowania, tylko muszą same ich poszukać. Kiedy to znalazły, poczerwieniały z przejęcia i zaczęły krzyczeć z radością „Dziękuję ci, zajączku!” – i to  było dla nas – dziadków bardzo wzruszające – opowiada Ewa Rapacz.

Przepis na tort warzywny

Pani Ewa Orzechowska poleca wielkanocny tort warzywny.

Przepis: 30 dag marchwi, 30 dag brokułów, 30 dag kalafiora, 9 białek, 450 ml śmietany, łyżka masła, 3 łyżki mąki ziemniaczanej, sól, pieprz, gałka muszkatołowa.

Przygotowanie: warzywa oczyścić i rozdrobnić, krótko obgotować, osączyć. 1/5 odłożyć, resztę zmiksować (oddzielnie). Do każdej masy dodać 150 ml śmietany, 3 białka i łyżkę mąki ziemniaczanej, sól i pieprz, gałkę muszkatołową. Wymieszać.

Do natłuszczonej formy przełożyć masę i plastry marchwi, potem masę brokułową z różyczkami brokułów, a na końcu masę i różyczki kalafiora. Piec 30 minut w temp. 160 st.

Pojedynek na jajka i święconka na ciepło

Wielkanocne zwyczaje to również te kulinarne. W domu pani Ewy ciasta wielkanocne zawsze były jednakowe i do dziś przestrzegana jest ta zasada: baby drożdżowe (jedna w formie barana), sernik na kruchym spodzie i mazurek. U pani Krystyny święconkę spożywa się na ciepło. Kroi się na plastry wędlinę, kiełbasę, szynki i smaży na patelni, dodając masło i sól z koszyczka. Potem przekłada się wszystko do dużej salaterki, na wierzch trze poświęcony chrzan, posypuje solą i dodaje pokrojone jajka. – A po śniadaniu wielkanocnym zgodnie ze zwyczajem stukamy się jajkami – sprawdzając, czyja pisanka jest najsilniejsza. Stłuczone w pojedynku jajka się zjada albo zabiera ze sobą – dodaje pani Krystyna.

Źródło: Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego/Wrocławskie Centrum Seniora

Może Cię zainteresować: 

Wielkanocny żurek KRÓL STOŁU. Kwintesencja polskiego smaku. Burzliwe losy żurku

Dawne przepisy – polskie dania przedwojenne z 1935 r.

Kategorie
Udostępnij